Damn United

Damn United
Klika dni temu sprowokowany rozmową z AX1D wpadłem na pewien niecny pomysł i zdecydowałem urządzić sobie na Redlogu prywatę. Postanowiłem zamieścić ściśle tematyczny wpis, odnoszący się do błędów sędziowskich z tego sezonu, które przyniosły korzyść United. Możecie go nazwać tendencyjnym, ale ma on pomóc w realizacji kilku istotnych zadań. Przede wszystkim – jako, iż chciałbym na tej stronie jak największej różnorodności wyrażanych opinii – ma przyciągnąć fanów innych zespołów. Do innych przyświecających mi celów należy m.in. pokazanie, że sympatycy Manchesteru „mają oczy po to, żeby patrzeć” i potrafią dostrzec, że czasami ich drużyna też jest faworyzowana. Nie wytykają innym kibicom przywar, które odnoszą się do nich samych. Gdy jednak już to czynią, to są krytyczni również wobec samych siebie. Umieją przyznać się do błędu.

Ponieważ wśród fanów drużyny z Old Trafford dość pospolitym wydaje się być narzekanie na to ile razy zostaliśmy oszukani przez błędne decyzje sędziów, chciałbym w tym tekście skupić się tylko na jednej stronie medalu – na tej drugiej. Chciałbym dziś zaprosić wszystkich śledzących poczynania United do znalezienia jak największej liczby sytuacji, w których nasza drużyna skorzystała na pomyłkach arbitrów. Da nam to możliwość ustalenia ile oczek w tym sezonie Manchester zdobył, a ile „ukradł”.

Idealnym byłoby przeanalizowanie każdego meczu jaki miał miejsce w tym sezonie i zweryfikowanie wszystkich wyników oraz przyznanych punktów. Pozwoliłoby to stworzyć nową, „lepszą” tabelę Premier League, z której jasno wynikałoby kto, na co zasłużył. Niestety obawiam się, iż byłoby to przedsięwzięcie przerastające aktualnie nasze możliwości, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by już od przyszłego sezonu taką tabelę tworzyć na bieżąco. Wtedy nie będzie wątpliwości co do tego, czy drużyna, która zajmie pierwsze miejsce jest rzeczywiście mistrzem, czy jedynie „złodziejem, który zdołał uciułać największą liczbę punktów” w ciągu 38 kolejek.

Ktoś się nie bał i zaje***

Zestawienie otwiera porażka poniesiona przez nas w meczu o Tarczę Wspólnoty. Okazuje się, że przegranego przez nas konkursu rzutów karnych nigdy być nie powinno. Otóż w doliczonym czasie gry Wayne Rooney zdobył wyrównującego gola, który nie powinien zostać uznany, bo, w momencie zagrania piłki przez Ryana Giggsa, Anglik był na spalonym. O mały włos, gdyby tylko nasi zawodnicy lepiej egzekwowali strzały z 11 metrów, piłkarze Chelsea zostaliby pozbawieni zwycięstwa w meczu, w którym swoją wyższość udowodnili na boisku. Ładny początek sezonu!

Z kolei pierwszą drużyną, która o ligowe punkty musiała rywalizować nie tylko z United, ale także z arbitrami było Wigan. W pierwszej połowie Howard Webb za faul Vidića na Jordi Gómezie, mógł śmiało podyktować jedenastkę dla ekipy gospodarzy, ale tego nie zrobił. Arbiter nie odgwizdał przewinienia nawet po tym jak Hiszpan został celowo uderzony ręką w twarz przez Paula Scholesa. Po tym zagraniu Anglik powinien opuścić plac gry, ponieważ już wcześniej został ukarany żółtą kartką. Gdyby Manchester wyszedł na drugą połowę bez swojego wychowanka, to może nie byłby w stanie strzelić bramki Kirklandowi. Z pewnością Berbatov nie mógłby zdobyć swojego gola pieczętującego zwycięstwo, gdyż asystował mu właśnie gracz z numerem osiemnastym na koszulce. Kolejnym piłkarzem, któremu uszło na sucho uderzenie przeciwnika w twarz był Serb grający w czerwonym trykocie. Przy stanie 0:3 Nemanja wyprowadził celny cios w Rodallege. Zajście miało miejsce w obrębie szesnastki, ale i tym razem sędzia nie wskazał na wapno. Mecz zakończył się przekonywującym zwycięstwem ówczesnych mistrzów Anglii – 0:5.

W następnej kolejce na Old Trafford przyjechał Arsenal Londyn oraz Mike Dean. Arbiter popisał się tym, że podjął fatalną decyzję nie odgwizdując rzutu karnego za faul Fletchera na Arshavinie. Szkot zamiast w futbolówkę trafił w nogi rywala, dodatkowo zagrywając jeszcze piłkę ręką, ale pan Dean nie uznał tego za okoliczności wystarczające do podyktowania jedenastki. Cała sytuacja została zbagatelizowana chyba wyłącznie dlatego, że jeszcze w tej samej akcji kanonierzy zdołali umieścić piłkę w siatce. I tylko Arsène Wenger po meczu dziwił się jakim cudem zawodnik faulujący przez całe spotkanie może zejść z boiska nawet bez żółtego kartonika na swoim koncie.

Faul Fletchera na Arshavinie

Oczywiście w tym zestawieniu nie może zabraknąć pierwszego z trzech wygranych w doliczonym czasie gry pojedynków z rywalami zza miedzy. Chyba każdy pamięta jak zasygnalizowane 4 dodatkowe minuty doliczonego czasu gry przerodziły się w ponad 6. Fergie Time – czyli dokładnie tyle, ile United potrzebuje na strzelenie decydującej bramki. W pomeczowym studiu eksperci Sky Sports wykazali, że gol Owena został zdobyty, gdy mecz powinien być wcześniej zakończony – nawet uwzględniając 56 sekund od zdobycia wyrównującej bramki przez Bellamy’ego do wznowienia gry oraz 30 sekund na przeprowadzenie zmiany Andersona za Carricka (swoją drogą, znacie jakąś inną drużynę, która gdy spieszy się ze strzeleniem gola, przeprowadza zmianę na czas?). Podopieczni Marka Hugesa nie powinni więc schodzić z murawy w roli pokonanych, a te jedne z najbardziej wyczekiwanych derbów ostatnich lat powinny zakończyć się remisem.

Fergie Time

[Tu gorąca prośba o re-upload. Jest to najlepszy mecz jaki w życiu widziałem. Byłem wtedy jednak w Anglii, gdzie niestety nie miałem możliwości ściągnięcia go na komputer. Teraz serce mi się kraje i nie mogę spać po nocach z tego powodu. Jeszcze raz proszę o re-upload. Pomóżcie mi, internauci. Jesteście moją jedyną nadzieją.]

W meczu Hull City z Manchesterem mamy kolejny z wielu przypadków, gdy arbiter nie odgwizduje rzutu karnego w momencie, w którym powinien wskazać na wapno. Gdy na tablicy wyników nie widniało jeszcze nazwisko żadnego strzelca, Wes Brown nie trafił w piłkę wykonując wślizg w polu karnym i powalił na murawę Richarda Garcie. United wykorzystując niesprawiedliwą przewagę w postaci „ochrony” zapewnionej przez sędziego, zdołało wygrać to spotkanie 1:3.

W 21. kolejce Manchester zmierzył się na wyjeździe z ekipą Birmingham City. Samobójcze trafienie Scotta Danna z 63 minuty meczu miało miejsce w wyjątkowo kontrowersyjnych okolicznościach. Gdy piłka zatrzepotała w siatce, arbiter liniowy podniósł bowiem chorągiewkę sygnalizując spalonego, na jakim znajdował się Rooney. Wayne swoją obecnością wywierał presję na defensywę Birmingham i bezpośrednim tego skutkiem była samobójcza bramka obrońcy starającego się przeciąć podanie. Stąd niezrozumiałą może się wydawać postawa sędziego i uznanie tego gola, który zapewnił United jeden punkt.

Gdy na Old Trafford przyjechały tygrysy, kibice gości mogli spodziewać się, że piłkarze osiemnastokrotnego mistrza Anglii będą przez Steve’a Bennetta traktowani według taryfy ulgowej. Często tak się dzieje gdy Rooney i spółka grają na własnym stadionie. Tym razem błąd arbitra, który nie zauważył jak Rio Ferdinand uderzył Craiga Fagana w polu szesnastu metrów, został przynajmniej po meczu zweryfikowany przez FA. Aktualny kapitan synów Albionu został zawieszony na 3 spotkania, ale to i tak nie zwróci Hull braku rzutu karnego i możliwości wywiezienia chociażby punktu z trudnego terenu.

Historia powtórzyła się zaledwie dwie kolejki później podczas spotkania z Aston Villą w Birmingham. Broniący się w 10 Manchester powinien stracić w końcówce meczu bramkę z karnego podyktowanego za faul młodego Jonny’ego Evansa. Oczywiście arbiter nie odważył się wskazać na jedenasty metr, chociaż widział jak John Carew został powalony na murawę.

Gdy Liverpool przyjeżdżał do Manchesteru gospodarze musieli wygrać, żeby podtrzymać szanse na mistrzostwo. Mecz zaczął się jednak nie po naszej myśli, ponieważ już w 5 minucie prowadzenie gościom dał niezawodny Fernando Torres. Radość podopiecznych Beniteza nie trwała jednak długo, gdyż kilka minut później Howard Webb podarował czerwonym diabłom karnego. Antonio Valencia uciekł z piłką Javierowi Mascherano i Argentyńczyk błyskawicznie podjął decyzję by przerwać akcję faulem. Gracz The Reds zahaczył Ekwadorczyka przez linią pola karnego, a ten z rozpędu wylądował w szesnastce. Karny mógłby zostać podyktowany zgodnie z przepisami gdyby faul rozpoczął się przed polem karnym i był kontynuowany w jego obrębie. W tej sytuacji nie ma jednak zastosowanie ten przepis, ponieważ były gracz West Hamu puścił Valencię zanim ten znalazł się w obrębie szesnastu metrów. Można śmiało założyć, że ta jedenastka podcięła naszym rywalom skrzydła i gdyby nie została przyznana, to pewnie dowieźliby prowadzenie do końca spotkania. Nie wykluczone, że do końcowego gwizdka, by je jeszcze powiększyli.

W końcówce sezonu dwa kolejne karne nie zostały podyktowane przeciwko United. Oba po nieczystych zagraniach Gary’ego Neville’a. Najpierw w zakończonym bezbramkowo meczu przeciwko Blackburn powalił młodego Phila Jonesa zanim jeszcze piłka posłana z rzutu wolnego zdołała dotrzeć w obręb szesnastki. Następnie w rywalizacji z piłkarzami z niebieskiej połowy Manchesteru, sfaulował w polu karnym Barry’ego, a telewidzowie po raz kolejny usłyszeli komentarz: „you’ve seen that given before”.

Złodzieje! Złodzieje!

Na koniec, by dopełnić obraz zniszczenia, chciałbym jeszcze przypomnieć finał jedynego w tym sezonie, wygranego przez podopiecznych Fergusona turnieju. Już na samym początku rozgrywanego na Wembley spotkania, Nemanja Vidić powinien zostać wyrzucony z boiska. Serb faulując w polu karnym Agbonlahora był ostatnim obrońcą i należała mu się zgodnie z przepisami czerwona kartka. W tej chwili możemy jedynie ograniczyć się do przypuszczeń, ale wątpliwe by gracze z Birmingham roztrwonili przewagę bramową mając przewagę jednego zawodnika.

Wiemy więc, że Manchester nie zasłużył na zwycięstwo w Carling Cup, a możemy jeszcze obliczyć, którą lokatę w ligowej tabeli powinien okupować na koniec rozgrywek. Wymienione przeze mnie mecze, w których korzystaliśmy na błędach arbitrów, przekładają się nawet na 20 punktów. Gdy uwzględnimy to w ostatecznym rozstawieniu zespołów w Premier League, to widać, że United powinno zakończyć sezon na 5 miejscu! Kibice Moon Blues mogą z tego powodu twierdzić, że jesteśmy złodziejami, którzy bezpodstawnie zajęli należne im miejsce w Lidze Mistrzów. W tej sytuacji absurdalne wydają się być pretensje niektórych kibiców, o to, dlaczego czerwone diabły nie zostały uznane za mistrza kraju.

Prawda jest jednak taka, że nie sposób jednoznacznie powiedzieć jak potoczyłyby się losy wszystkich wymienionych wyżej meczy, gdyby sędziowie zachowali się inaczej. Gdybanie nie ma sensu! Nie ma sensu też wybiórczo podchodzić do tak obszernego zagadnienia, jak praca arbitrów. Nie można w końcu zapominać, że wszystkie drużyny czasami zyskują, a czasami tracą na podejmowanych przez nich decyzjach. Musimy się pogodzić z tym, że mistrzem została Chelsea, a my zajęliśmy drugie miejsce. Jeżeli ktoś mimo wszystko woli stać przy stanowisku, że Red Devils byłi najlepszą drużyną w tym sezonie, to nic nie stoi na przeszkodzie. Jednak dwa najbardziej miarodajne sposoby na określenie takiej ekipy, wskazują na drużynę z Londynu, która wygrała zarówno ligę jak i Puchar Anglii. Przynajmniej co do tego nie powinno być wątpliwości. Jeżeli nawet ktoś uważa, że na to nie zasłużyli, niech przynajmniej nie czaruje rzeczywistości – twierdząc, że tego nie dokonali.


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (14 głosów, średnia: 3,93 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



26 komentarzy do “Damn United”

  1. Silvan pisze:

    „Wymienione przeze mnie mecze, w których korzystaliśmy na błędach arbitrów, przekładają się nawet na 20 punktów. Gdy uwzględnimy to w ostatecznym rozstawieniu zespołów w Premier League, to widać, że United powinno zakończyć sezon na 5 miejscu!”

    Takie podsumowanie jest zupełnie bez sensu! żeby brać się za odejmowanie punktów wypada ocenić wszystkich sprawiedliwie, w świetle sędziowania (czego raczej nikt się nie podejmie), a nie jedynie United i odciążonych z bezprawnie zdobytych punktów, nie oddając im przy tym w ten sam sposób punktów odebranych porównywać wtedy do „sprawiedliwych inaczej”…

    Chciałbym jednak aby kibice pierwszej czwórki premiership tak rzetelnie podsumowali sezon swoich drużyn pod kontem punktów podarowanych głównie przez sędziów. Mam wrażenie że wyłoniony w ten sposób mistrz nie jednego by zaskoczył. Wniosek nasuwa się prosty, zapis wideo musi zostać wprowadzony, inaczej nie będzie mowy o sprawiedliwości.

  2. tasma1985 pisze:

    Gratulacje dla autora, że mu się chciało to wyliczyć.
    Artykuł napisany z jednej perspektywy, ale za to napisany bardzo dobrze.

    Zwalanie wszystko na sędziów to „krzyk rozpaczy”.

    Swoją drogą – mamy proroka na stronie:):):)

    To proroctwo narodziło się przypadkowo, ale… .
    Artykuł z okazji Prima Aprilis autorstwa Krzyszfota Wójtowicza, znajdujący się tu:
    http://redlog.pl/2010/04/01/i-wszystko-jasne/
    przewidział niemal z chirurgiczną precyzją zakończenie sezonu:)

    A ten cytat po prostu powala realnością:
    „Zachęcam Was więc do pokory oraz godnego przyjęcia nadchodzących niepowodzeń z podniesioną głową, zamiast upartego powtarzania wyświechtanych formułek o walce do końca, piłce w grze czy dwóch* bramkach niczym nasi ukochani rywale z Merseyside, którzy jako jedyni mogą dostarczyć nam w sezonie 2009/2010 radości.”

    Bo rzeczywiście Liverpool mógł dostarczyć nam w sezonie radości, gdyby nie przegrał z Chelsea… .:):):)

    Pozdrawiam i liczę w przyszły roku na „optymistyczne proroctwo”, a nóż się znowu spełni:)

    • radzio pisze:

      Wychodzi na to, ze Krzyska trzeba zatrudnic jako wrozbite :D i zeby teraz pisal tylko teksty o tym jak United zdobywa potrojna korone :D

  3. Zawil pisze:

    zadam takie pytanie retoryczne, czy pisał to kibic United cy The Blues?

    artykuł bardzo ciekawy i interesujący, ale należy zwrócić uwagę, że jeżeli dokonałaby się choć jedna sytuacja z tych, które wymienił autor to sezon mógłby potoczyć się zupełnie inaczej. wszystko mogłoby się zmienić… więc nie wiem, czy jest sens takiego doszukiwania się błędów i prezentów jakie dla United zrobili sędziowie.

    Jak to nazwał Mateusz „lepszą” tabelę, ale ligi polskiej prowadziła gazeta Futbol News, po każdej kolejce Ekstraklasy. Jest to dość ciekawe, ale jest jest w tym sens? czy to Polska, Anglia, Hiszpania… wszędzie sędziowie się mylą. Niestety…?

  4. albrecht pisze:

    Dobra odtrutka po tamtym artykule A1XD kompromitującym Redlog.

    • manfan pisze:

      Każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie… to co Redlog ma zabronić pisania tego co myślą autorzy i pisać pod publiczkę? Sorry, ale teraz to Ty się kompromitujesz ;-)

      • albrecht pisze:

        Pewnie, że każdy może wyrażać swoje zdanie i to miejsce do tego służy, jednak krytyka tamtego tekstu jest dla mnie uzasadniona, bo przypomina żale gimnazjalisty, który zapomniał, że sędziowie również nam pomagali.

      • manfan pisze:

        Miejsce na krytykę tego tekstu było pod tamtym tekstem imo :P

  5. Kris1908 pisze:

    Ładnie napisane, w duchu poprawności politycznej :)
    Parę razy rzeczywiście tak bywało. Ale przykłady z City (4:3), Liverpoolu czy Birmingham są nieprawidłowe. Sędzia zachował się tak, jak powinien. A w marcowym spotkaniu ze Scouserami, Mascherano powinien dostać czerwo.

    Powtórki video muszą zostać wprowadzone.

  6. Fajder pisze:

    Bardzo ładny artykuł,jeden z niewielu w ostatnim czasie który trzyma poziom Redloga z zeszłego roku.Fajnie,że ktoś wyliczył że Manchester też nie jest święty i mam nadzieje że rozjaśni to niektórym pewne poglądy.

  7. Rooney pisze:

    Wszystko ładnie pięknie tylko zauważmy że gdyby ni bramka Drogby w meczu przeciwko nam ze spalonego dająca Chelsea zwycięstwo , to MU świętowałby zdobycie mistrzostwa. Więc fajnie że ktoś się zabrał za taki artykuł :) jednak trzeba wliczać wszystkie drużyny , bo w wyżej wymienionym przykładzie straciliśmy mistrza…

    Ogólnie to witam wszystkich;)

  8. Lyzwa pisze:

    no tak, a Macheda w ogóle ręką nie strzelił:)

    Mascherano nie powinien dostać czerwieni, bo po pierwsze nie był ostatnim obrońcą, a po drugie nie powinno być karnego:)

  9. Rooney pisze:

    Mi się zdaję , że Macheda nie strzelił ręką…;)

  10. AX1D pisze:

    Do innych przyświecających mi celów należy m.in. pokazanie, że sympatycy Manchesteru „mają oczy po to, żeby patrzeć” i potrafią dostrzec, że czasami ich drużyna też jest faworyzowana. Nie wytykają innym kibicom przywar, które odnoszą się do nich samych. Gdy jednak już to czynią, to są krytyczni również wobec samych siebie. Umieją przyznać się do błędu.

    no.
    teraz mogę się odnieść :)
    zanim się jednak odniosę, napiszę jasno i wyraźnie, że zawsze, zawsze staram się patrzeć na błędy sędziowskie obiektywnie (na tyle, na ile możliwe jest, aby jednostka była obiektywna), widzę i piętnuję te, które przynoszą korzyść United tak samo, jak te, które naszą drużynę krzywdzą :) nie wiem, do jakiego błędu miałbym się przyznać, bo nie uważam, żebym jakikolwiek popełnił. opisane przeze mnie sytuacje w tamtym tekście miały miejsce i chyba nikt temu nie zaprzeczy. można zaprzeczyć temu, czy miały wpływ na mistrzostwo. w moim odczuciu miały, i tyle.

    ok, to dalej:
    po pierwsze – tamten tekst był pisany celowo w takim, a nie innym tonie. oczywiście wciąż stoję za tym, co w nim zawarte. forma, styl i język użyty w nim był dobierany z premedytacją i bardzo się cieszę, że skłonił Cię do napisania tekstu :)
    po drugie – tak, jak już wielokrotnie w różnych miejscach pisałem, powtórzę i tu, że doskonale zdaję sobie sprawę, że sędziowie popełniają także takie błędy, których efekt jest korzystny dla United. uważam, że Evans powinien wylecieć za faul na Drogbie (a może i dostać jakąś karę), i że bramka Machedy nie powinna zostać uznana (to tak tylko odnośnie potyczek z Chelsea). uważam też, że Ferdinand nie powinien np. pauzować meczów za rzekomy atak na przeciwnika albo pauzujących piłkarzy na przestrzeni sezonu powinno być dużo więcej, nie Łyżwa? ;)
    po trzecie – tak, jak pisałem pod tamtym tekstem w naszej „dyskusji”, uważam, że błędy sędziowskie w meczach pomiędzy dwoma najpoważniejszymi pretendentami do tytułu liczą się razy 3. to co innego, niż błąd w meczu zakończonym 5:0. ja tak to widzę.
    po czwarte – sytuacja przedstawiona przez Ciebie, o ilości punktów, jest znów (podobnie do mojego tekstu) tendencyjna – nie można „weryfikować” ilości punktów i pozycji w tabeli po eliminacji tylko tych błędów, które były korzystne dla United. jeśli zrobimy to względem wszystkich drużyn (o ile to możliwe), wtedy będzie fair ;) poza tym, jak określić, jak skończyłby się mecz przeciw Wigan ;> ? no can do, Sir ;) co innego, przynajmniej moim zdaniem, to weryfikacja tychże po wzięciu pod uwagę dwóch bezpośrednich meczy i błędów wypaczających wynik tylko w bezpośrednich spotkaniach. ja widzę tu znaczną różnicę. wierzę, że Ty też, i tylko udajesz ;)

    to tyle odnośnie naszej „dyskusji”, przynajmniej na razie…
    pozdr.

    ___________________________________________________________________
    i na koniec (to już ogólnie, w eter) – polecam kursy czytania ze zrozumieniem – nie są drogie, a pozwalają lepiej odbierać słowo pisane. radziłbym też przyjrzeć się figurom i zabiegom stylistycznym i ogólnie językowym, na jakie można się natknąć podczas czytania tekstów. to z kolei pozwoli na uniknięcie robienia z siebie durnia. rozumiem, że płaszcz obiektywizmu jest bardzo szlachetny, uszyty ze szkarłatnego sukna, i przywdziewając go, niektórzy czują się niczym bohaterowie i mają nadzieję na rękę księżniczki i połowę królestwa. sam termin ‘obiektywizm’ jednak też wydaje się być zbyt trudny dla wielu i chcąc go ogarnąć uważają, że wystarczy pisać przeciw oficjalnie wspieranemu (w tym wypadku) klubowi, żeby być obiektywnym.. jakby to powiedział mój wykładowca od historii języka – eeee… WRONG!

    aaaa… może jest jeden błąd, do którego mógłbym się przyznać. zrobię to ku uciesze kilku osób – przyznaję się do błędu, w jakim tkwiłem podczas dyskusji o powtórkach video – uważam, że powinny być wprowadzone na jakichś mądrze wymyślonych zasadach tak, żeby nie zwalniały jakoś widocznie gry, ale żeby rzeczywiście były jednym ze sposobów weryfikacji decyzji sędziów. myślałem, że tego nie napiszę nigdy, ale tylko świnia nie zmienia poglądów, oto więc zmieniłem swój i ja ;] tak dla mądrego dostępu do powtórek video w celu weryfikacji błędów sędziowskich. od razu dopiszę, że nie wiem, co rozumiem w tym przypadku przez „mądre”, niestety…

    • hadaszyszek pisze:

      Cieszę się :) Argumenty z ‘duchem futbolu’ o ile dobrze pamiętam, były trochę jakieś takieś…

      Osobiście całą sprawę widzę tak – i nam, i Chelsea i każdej innej drużynie PL sędziowie bardziej lub mniej pomagali. We wzięciu tego wszystkiego tak ‘ogólnie’, tabela jest taka, jaka powinna być.

      Tyle, że jeżeli jakiemuś zespołowi sędzia pomaga raz na miech czy dwa, to jestem to w stanie zrozumieć. Ale jeżeli przy jakiś sześciu ostatnich spotkaniach sezonu, cztery z rzędu są sędziowane na korzyść contendera do tytułu, to obawy można mieć. I obstawiam przy stanowisku, że Chelsea nie do końca słusznie wygrała majstra. Pytanie tylko, czy gdybyśmy my wygrali – to byłoby to również słuszne zwycięstwo?

      No i jedno z podstawowych pytań: kto bardziej zasłużył. Fakt faktem, my przez większość sezonu byliśmy na drugim miejscu, The Blues na fotelu lidera. Przegraliśmy trzy mecze w sezonie z nimi, dwa z nich na własne życzenie. I dlatego nie mam zamiaru płakać czy wyzywać (w bardzo kontrowersyjny sposób) nikogo od złodziei, czy oszustów. Bo wiem, że gdybyśmy w paru momentach sezonu spieli dupę i zagrali jak na United przystało, to teraz nie musielibyśmy analizować żadnych sędziowskich pomyłek czy to na naszą korzyść, czy na korzyść Chelsea. Wystarczył jeden mecz (JEDEN) zagrany kapkę lepiej. A że go nie było? To wina piłkarzy, a nie sędziów…

      Takie moje zdanie. Pozdrawiam :)

      • AX1D pisze:

        hada,
        wciąż boję się o tego ducha futbolu, dlatego wciąż, w każdym niemal zdaniu powtarzam, że wprowadzenie powtórek musiałoby być „mądre”. takie coś, jak w hokeju, w moim odczuciu nie przejdzie w futbolu.

        Tyle, że jeżeli jakiemuś zespołowi sędzia pomaga raz na miech czy dwa, to jestem to w stanie zrozumieć. Ale jeżeli przy jakiś sześciu ostatnich spotkaniach sezonu, cztery z rzędu są sędziowane na korzyść contendera do tytułu, to obawy można mieć. I obstawiam przy stanowisku, że Chelsea nie do końca słusznie wygrała majstra.

        ot, i cała filozofia na ten temat – dokładnie tak samo uważam. „obawy” natomiast nazwałem, zupełnie świadomie, kradzieżą – moje prawo :)

  11. mlody.gryzek pisze:

    Widzę i piętnuję te [błędy sędziowskie], które przynoszą korzyść United tak samo, jak te, które naszą drużynę krzywdzą”.
    Nie prawda. Może widzisz, ale z całą pewnością nie piętnujesz ich tak samo. Nie napisałeś artykułu poświęconego pomyłkom, które przyniosły nam korzyści.

    Nie można “weryfikować” ilości punktów i pozycji w tabeli po eliminacji tylko tych błędów, które były korzystne dla [jednego zespołu]”.
    Jednak tego dokonałeś. Rozumiem, że zrobienie czegoś, a następnie wygłaszanie opinii, że nie należy tak postępować jest jedynie „niekonsekwencją” z Twojej strony. Tyle tylko, że niekonsekwentne postępowanie z premedytacją jest zachowaniem dwulicowym i, jako takie, jest przejawem hipokryzji.

    Jak określić, jak skończyłby się mecz przeciw Wigan ;> ? no can do, Sir ;) ”.
    Skoro nie da się określić jak skończyłby się mecz przeciw Wigan, to nie da się tego dokonać w przypadku większości podawanych przez nas przykładów. Skoro nie jesteśmy w stanie tego dokonać to nie możemy być pewni, że gdyby nie pomyłki sędziowskie, to wyniki meczy byłyby różne od tych jakie zostały ustalone w następstwie tychże błędów. Po raz wtóry: gdybanie nie ma sensu!
    Różnica pomiędzy naszymi wpisami jest taka, że ja nie utożsamiam się z wnioskami, które wysnułem na zasadzie analogii Twoich konkluzji. Wykazałem jedynie, że naśladując Twój tok rozumowania (wymieniając korzyści jakiegoś zespołu z błędów sędziowskich, a pomijając straty) można wykazać, że żaden klub nie „zasłużył” na uzyskany w trakcie sezonu dorobek punktowy. Uważam, że takie podejście jest co najmniej ignoranckie i stąd moje szyderstwo podszyte sarkazmem.

    Na koniec, asekuracyjnie, w związku z obawą, że część Twojej wypowiedzi „w eter” była skierowana również do mnie, chciałbym Cię poinformować, że jestem samoukiem, i tak samo jak większość umiejętności, jakie udało mi się wykształcić przez lata, tak też „czytania ze zrozumieniem” uczyłem się sam siebie. Uskuteczniam je amatorsko i jestem laikiem. Także – nigdy nie studiowałem w jaki sposób należy „rozumieć” i, bóg mi świadkiem, jestem z tego dumny.
    A jeżeli, przy całej Twojej książkowej wiedzy, wydaje Ci się, że postanowiłem „pisać przeciw oficjalnie wspieranemu (w tym wypadku) klubowi, żeby być obiektywnym” – to jesteś w błędzie. Z wymienionych przeze mnie przykładów nie zgadzam się wyłącznie z dwoma.
    Eksperci Sky’a wykazali, że sędzia powinien zakończyć derbowe 4:3 spotkanie o sekundę przed golem Owena. Biorąc pod uwagę, że w tym momencie Giggs zagrywał piłkę w pole karne – moim zdaniem – sędzia miał prawo kontynuować grę i bramka została uznana słusznie.
    Natomiast Alex McLeish w pomeczowym wywiadzie przyznał, że, jego zdaniem, samobójcze trafienie Scotta Danna zostało uznane zgodnie z przepisami – ponieważ Rooney nie był na spalonym. Również wydaje mi się, że ten gol został zdobyty zgodnie z przepisami.
    Postanowiłem jednak umieścić te dwa przykłady, w myśl zasady, że moja osobista opinia nie powinna zaważyć na wyborze sytuacji, w których United zyskało dzięki błędom arbitrów.

    P.S. Ktokolwiek chciałby udostępnić mecz United 4:3 City, a nie chce pisać na forum – proszony jest o kontakt mailowy: [email protected] . Z góry dzięki – jesteś świetny/a! :)

  12. AX1D pisze:

    Nie napisałeś artykułu poświęconego pomyłkom, które przyniosły nam korzyści.

    :))) nie napisałem też o tym, że nasza obrona nie jest wspaniała i bez vdS bylibyśmy w dupie; nie napisałem, że uważam Rooneya za drugiego Shearera; nie napisałem, że nie kupowałbym napastników, tylko ofensywnych pomocników do środka, nie napisałem, że Mourinho jest Napoleonem futbolu; nie napisałem, że Milner to, według mnie, najlepszy kandydat na drugiego Scholesa… rozumiem, że uważasz iż nie napisanie tego z miejsca wyklucza, że tak myślę? rozumiem też, że Twój świat kończy się na redlogu i to, czego na redlogu nie ma, nie istnieje w ogóle. brawo. dziecinne.

    niekonsekwentne postępowanie z premedytacją jest zachowaniem dwulicowym i, jako takie, jest przejawem hipokryzji.

    odniosłem się do wyniku sezonu, wykorzystując w tekście tylko mecze bezpośrednie. potyczkę z Boltonem dodałem w zasadzie tylko dla smaczku, nazywając ją Epilogiem (tasma miał rację, że niepotrzebnie). przykro mi, że nie widzisz różnicy w moim i Twoim podejściu. wręcz martwi mnie to. co innego, jeśli powiem, że przy zagwizdanym spalonym/faulu, United zremisowałoby/nie przegrałoby pierwszego w tym roku meczu przeciwko Chelsea w lidze, a co innego, jeśli powiem, że jakby Rooney jadł w przedszkolu więcej szpinaku, to pewnie strzeliłby w tym meczu pięć bramek. pozostałe przykłady meczów, w których Chelsea odniosła korzyść z pomyłek sędziowskich, przytoczyłem jedynie w kilku słowach, sygnalizując tym samym, że nie były to epizodyczne przypadki, ale dość regularnie powtarzające się przejawy niekompetencji/stronniczości. żadna to hipokryzja, żadna dwulicowość, ani nawet niekonsekwencja. tą częścią komentarza udowadniasz tylko, że zupełnie nie wiesz, co to pojęcie oznacza, więc nie mam zamiaru dłużej na ten temat dyskutować. jeśli polepszy Ci to dzień, napisz to jeszcze 4 razy. ja wciąż nie zobaczę konia tam, gdzie stoi pies. wyjaśnię Ci to najczytelniej, jak potrafię – oto kilka przykładów hipokryzji/dwulicowości:
    1. mówię „a”, po czym w innym miejscu mówię „b”;
    2. mówię „a”, a do innego odbiory mówię „b”, odżegnując się od „a”;
    3. mówię „a”, a przy identycznej sytuacji względem przeciwnika mówię „b”;
    4. mówię „a”, po czym próbuję przekonać wszystkich, że powiedziałem „b”;
    5. mówię „a”, po czym pod presją próbuję „a” zmienić w „ą”..
    koniec mojej dyskusji na ten temat – albo zrozumiałeś, albo nie potrafię Ci tego wyjaśnić.

    Uważam, że takie podejście jest co najmniej ignoranckie i stąd moje szyderstwo podszyte sarkazmem.

    heh,
    fajnie jest używać trudnych słów, wiem. ani szyderstwa, ani tym bardziej sarkazmu jednak w Twojej wypowiedzi nie odnotowałem. a co do meczów – znów, ja widzę różnicę, jeśli mecz kończy się 1:0, całe spotkanie jest bardzo wyrównane, żadna drużyna się nie wybija i nieszczególnie zagraża bramkarzowi przeciwników, a jedyna bramka pada po jednej z niewielu ofensywnych akcji zespołu, niezgodnie z przepisami… pomijając straty? więc mi te straty wykaż – w jakich meczach Chelsea w tym sezonie zgubiła punkty przez złe decyzje sędziów? ja sobie takich nie przypominam.

    Na koniec, asekuracyjnie, w związku z obawą, że część Twojej wypowiedzi „w eter” była skierowana również do mnie

    możesz być uczniem Sokratesa, czy Salomona, albo możesz swoją wiedzę czerpać z pamiętnika znalezionego w wannie, run, albo fusów – nic mnie to nie obchodzi, dopóki wiesz, o czym piszesz. o kwestie związane z futbolem możemy się spierać, bo są one niewymierne. co do języka jednak, używasz pojęć, których znaczenia nie znasz, albo przekręcasz je na swoje potrzeby. do tego, próbujesz mi wmówić chorobę na różne sposoby. do moich słów dorabiasz teorię, albo wyrywasz je z kontekstu i próbujesz na tej podstawie czegoś dowieść. z całym moim zamiłowaniem do dyskusji i sporu jako takich, erystyka to poziom żenujący i mogę go uprawiać dla sportu, ale nie publicznie i w (teoretycznie) jakimś celu. zbyt wiele zębów zjadłem jednak na dyskusjach wszelakich, żeby nie zauważyć, że ktoś mnie próbuje potraktować Schopenhauerem (być może nawet, a wręcz podejrzewam, że nieświadomie). nie wiem, czy tekst o książkowej wiedzy to z założenia obraza (czy może jakiś kompleks, czy wyraz zazdrości.. książki są dostępne dla wszystkich, a czytanie nie boli). jeśli tak, to nie udało się. możesz poćwiczyć z tym sarkazmem i spróbować ponownie.
    w zasadzie nie pisałem do Ciebie (wyraźnie to zaznaczając słowem „już”, czyli w tamtym kontekście „w przeciwieństwie do tego, co napisałem przedtem” – czyli bezpośrednio do Ciebie), ale w myśl zasady „uderz w stół”, sam odpowiedziałeś na swoje wątpliwości.

    P.S. derby mogę Ci gdzieś wrzucić – obie połowy mają po blisko 461mb. jak mi powiesz, gdzie to mogę wrzucić w całości (nie dzieląc na części), to zrobię to w wolnej chwili.

    • mlody.gryzek pisze:

      „Widzę i piętnuję te [błędy sędziowskie], które przynoszą korzyść United tak samo, jak te, które naszą drużynę krzywdzą”.
      Dalej nie prawda.

      „Ja wciąż nie zobaczę konia tam, gdzie stoi pies.”
      „Odniosłem się do wyniku sezonu, wykorzystując w tekście tylko mecze bezpośrednie.
      Chciałbym zwrócić Ci uwagę na pogrubienie oraz na kropkę na końcu tego zdania.

      „Nie można “weryfikować” ilości punktów i pozycji w tabeli po eliminacji tylko tych błędów, które były korzystne dla [jednego zespołu]”.
      Mówisz „a”, po czym w innym miejscu twierdzisz, że nie można mówić „a”.

      „Ja widzę różnicę, jeśli mecz kończy się 1:0, całe spotkanie jest bardzo wyrównane, żadna drużyna się nie wybija i nieszczególnie zagraża bramkarzowi przeciwników, a jedyna bramka pada po jednej z niewielu ofensywnych akcji zespołu, niezgodnie z przepisami…”
      a tym, że nie da się określić jak skończyłby się mecz przeciw Wigan? Ja nie widzę. W jednym i drugim przypadku jest to gdybanie.

      P.S. Pliki do 1GB można zamieszczać na stronie http://www.przeklej.pl/ . Będę niezmiernie wdzięczny za upload.

      • AX1D pisze:

        Chciałbym zwrócić Ci uwagę na pogrubienie oraz na kropkę na końcu tego zdania.

        a ja chciałbym zwrócić uwagę na sens całej wypowiedzi, a nie pojedynczego zdania. to co przed i to co po jest integralną częścią sensu całej wypowiedzi. bez tego uprawiasz tzw logikę wybiórczą, czyli „do moich słów dorabiasz teorię, albo wyrywasz je z kontekstu i próbujesz na tej podstawie czegoś dowieść”.

        Mówisz „a”, po czym w innym miejscu twierdzisz, że nie można mówić „a”

        zupełnie nie masz racji. jeśli już, to mówię „a”, a w innym miejscu mówię, że nie można mówić „e”. jedyne, co te dwa zdania mają wspólnego, to to, że są samogłoskami. jedyne, co moje i Twoje zdanie mają wspólnego to liczba punktów w tabeli i błędy sędziowskie. wszystko, co poza tym, jest różne.

        W jednym i drugim przypadku jest to gdybanie.

        oczywiście…
        gdybaniem było od początku.
        i…?

        Derby wrzucę jutro, bo teraz pokazuje mi, że zajmie mi to 3:37:41. aż tak nocnym markiem nie jestem. przypomnij mi jutro @, lub na gg.

  13. Lyzwa pisze:

    owszem i Gerrard, i Mascherano zasłużyli na karę z tym, że jeśli sędzia widział takie zdarzenie i zapisał to w protokole meczowym to FA nie może nałożyć na gracza dodatkowej kary;)

    • AX1D pisze:

      masz rację, niestety.
      ja mówię tylko o sytuacjach, które były bliźniaczo podobne, a wręcz zaryzykowałbym stwierdzenie, że Gerrard ‘przebił’ Ferdinanda.

  14. Lyzwa pisze:

    Gdyby to ode mnie zależało, to Gerrard by sobie ze 3-4 mecze za to odpoczął, a za swoją „formę” już w ogóle…
    Powinni zmienić te przepisy i tyle.
    Chamstwa na boisku być nie może

  15. Steckov pisze:

    Do autora tego prymitywnego artykułu.
    Czy wiesz w ogóle, że „gdybanie” w piłce nożnej nie istnieje? Moim zdaniem Man United miał pechowy sezon właśnie przez decyzje sędziego: pierwszy mecz ligowy z Chelsea na Stamford spalony Drogby, który absorbował uwagę Van Der Sara.Rooney wychodzi ewidentnie sam na sam sędzia odgwizduje niesłusznie spalonego. Drugi mecz ligowy z Chelsea, spalony Drogby. Dalej nie muszę szukać żeby stwierdzić gdzie okradziono nas z punktów. Taki sam tok myślenia zaprezentowałem jak autor tekstu. Tyle, że jaki to ma sens? Żaden.

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..