Kiedy mewy śledzą łajbę… – 15 lat po wybryku Cantony

Cantona Kung Fu
Wczoraj – 25 stycznia – minęła piętnasta rocznica pamiętnego meczu Manchesteru United przeciwko Crystal Palace, w którym Eric Cantona (słusznie czy niesłusznie) odesłany z boiska po czerwonej kartce, nie wytrzymał wyzwisk kierowanych pod jego adresem przez dwudziestoletniego fana CP i postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość. Cóż się zmieniło od tamtego czasu…? Zastanówmy się.

A Było Tak…

Po tym, jak Cantona nieprzepisowo zatrzymał piłkarza Crystal Palace, wychodzącego z kontrą, Matthew Simmons, wtedy dwudziestoletni kibic, poderwał się ze swojego siedziska, i pospieszył do wyjścia z boiska, żeby rzucić stekiem wyzwisk w twarz francuskiego napastnika United. Niezależnie, w którą wersję uwierzycie (czy słowa Simmonsa to “Fuck off, you French cunt” czy “It’s an early shower for you”), Cantona odpowiedział w stylu, którego w tamtych czasach nawet po nim nie spodziewałby się nikt – wymierzył latające kopnięcie i Simmons mógł być zadowolony, że oddzielała ich barierka. Zanim stewardzi odciągnęli Erica, zdążył jeszcze posłać parę ciosów w stronę prowokatora. Następnie, w pokaźnej obstawie, Francuz został wyprowadzony z boiska. Na samego Simmondsa została nałożona kara £500 grzywny za rzekome groźby werbalne i niewerbalne. Cantona został skazany na dziewięć miesięcy zakazu uczestnictwa w wydarzeniach piłkarskich i wyrok więzienia, który po apelacji zamieniono na prace społeczne. W sądzie na swoją obronę Cantona miał do powiedzenia jedno zdanie – zdanie, które pozostawało przez długi czas zagadką (obstawiano, czy to sentencja jakiegoś niszowego filozofa francuskiego, czy może sam Eric ma także jeszcze jedną twarz, tym razem myśliciela)…

Kiedy mewy śledzą łajbę…

Eric postanowił skwitować całe zajście jednym zdaniem:
„Kiedy mewy śledzą łajbę, to tylko dlatego, że wiedzą, że do morza będą wrzucane sardynki”. Innymi słowy – prowokator powinien zdawać sobie sprawę z tego, co się może wydarzyć, jeśli będzie prowokował Cantonę. Za każdą akcją idzie reakcja, tylko czy francuski geniusz z Manchesteru mógł podejrzewać, że reakcją świata piłkarskiego na jego wybryk będzie stłamszenie, zniszczenie i prawie całkowite unicestwienie ducha zmagań piłkarskich? Czy myślał, że po jego wybryku (wraz oczywiście z innymi wydarzeniami mającymi miejsce równolegle), władze piłkarskie w kraju, który był, jest i na zawsze zostanie kolebką tego wspaniałego sportu, nakażą siedzieć podczas meczu, ściśle określą i bardzo mocno zaczną ingerować w treści i wygląd flag, banerów i transparentów wnoszonych na stadiony przez kibiców? Czy mógł się spodziewać, że Anglia wejdzie na drogę, która doprowadzi jej mieszkańców do bycia najbardziej obserwowanym narodem na świecie, a kamery CCTV będzie można spotkać częściej i w większych grupach, niż listonoszy, policjantów, sprzedawców gazet na rogach ulic i dostawców mleka razem wziętych? Czy gdyby wiedział, że po jego wybryku od wszystkich piłkarzy oczekiwać się będzie nieskazitelności, jako od wzorów do naśladowania, powiedziałby w wywiadzie po tym wydarzeniu „powinienem był walnąć go mocniej”? Chyba nie.

I’m NOT a Role Model!

Wielokrotne powroty do tamtej sytuacji na pewno były uciążliwe dla Francuza. W jednym z wywiadów, zapytany, jak czuje się po takim wybryku, odparł “nie jestem wzorem do naśladowania, nie jestem jakimś wszechwiedzącym nauczycielem, mówiącym ci, jak masz się zachowywać.”. Może i nie jest, ale opinia publiczna zaczęła od niego i jemu podobnych właśnie tego oczekiwać. Zarówno piłkarze, jak i kibice dostali się na najwyższe stadia cenzurowanego. Każdy był obserwowany, jest obserwowany, a każde zachowanie odbiegające od normy i zdradzające emocje, jest tępione. Futbol został wykastrowany. Podczas, gdy do 1995 roku pozostawał on jedynym miejscem, gdzie nie trzeba było wszystkiego poddawać gruntownym przemyśleniom, a najważniejsze były czyny prosto z duszy, zgodnie z emocjami i pierwotnymi instynktami, teraz każdy musiał odpowiadać za wszystko. Nastała era sterylności. Wszyscy piłkarze musieli być poprawni politycznie. Sama gra, a właściwie interpretacja przepisów, zdecydowanie się zmieniła. Gra złagodniała, sędziowie zaostrzyli swoje oceny. Wybryk Cantony kosztował świat piłkarski, a więc i pośrednio kibiców, obdarcie z emocji i poddanie się schematom.

…sardynki będą wrzucane do morza!

A może cały problem polega na tym, że ludzie, często wiedząc o prawdopodobieństwie jakiejś sytuacji, racjonalizują ją i dochodzą do wniosku, bądź też oszukują siebie, że nie ma ona prawa mieć miejsca…? A może na siłę podporządkowują realia do swoich wyobrażeń, w imię bezpieczeństwa, poprawności politycznej i społecznej i tym podobnych zjawisk? Gdyby Simmons pomyślał chwilę dłużej i zdążyło mu przejść przez myśl, że sytuacja skończy się tak, jak się skończyła, w ogóle by do niej nie doszło… Może Cantona, wiedząc, że pośrednio obdziera swój ukochany futbol z nieprzewidywalności, z emocji, nie kopnąłby pyskatego wyrostka… Nie, akurat w to nie wierzę. Może gdyby ludzie nie chcieli na siłę zmieniać futbolu, ale zaakceptować pewne naturalne jego cechy, być może czasem ocierające się o prymitywizm i zwierzęcość, naszpikowane kipiącymi emocjami, przeradzającymi się czasem w agresję, wtedy nie bylibyśmy skazani na ten kompromis, nie zadowalający w pełni żadnej ze stron… Oczywiście, wszystko w ramach zdrowego rozsądku. Kibice kochają emocje, kochają buntowników i wojowników. Czyż największymi ikonami naszego klubu nie jest właśnie Cantona i niepokorny Keano, czy nawet Becks? Czyż swego czasu ‘furory’ nie zrobił Zidane, nokautując ‘w słusznej sprawie’ krnąbrnego, pokrytego tatuażami i wyższego o głowę Włocha, albo wojujący Totti? Czyż nie przeszedł do historii klubu z Old Trafford mecz FA Cup z 1965 roku, kiedy to Jack Charlton i Denis Law zamiast walczyć o zwycięstwo, okładali się pięściami na boisku? To wszystko było piękną częścią futbolu. Teraz, mamy kopanie piłki… Ciśnie mi się na usta słowo „tylko”…

Oczywiście, nie popieram łamania sobie nóg na boisku, czy okładania się pięściami regularnie, ale zabieranie miejsca jakimkolwiek emocjom uważam za równie wyniszczające dla samego futbolu, z tym, że zdrowsze dla zawodników.

Piętnaście lat później…


Cóż pozostało z tej emocjonalnej gry, ocierającej się o rytuały plemienne, o walkę o dominację dziś…? Dziś nie mamy już nieprzewidywalności. Piłkarze często wydają się być robotami i rzadko kiedy któryś z nich straci głowę, spuści z wodzy swoje nerwy i okaże złość (dzięki Ci, Wazza!). Reszta jest wykastrowana z emocji. Dziś oczekuje się od graczy, żeby byli wzorami do naśladowania przez całe życie, a nie przywódcami w bitwie trwającej dziewięćdziesiąt minut. Na ironię, broniący Cantony piętnaście lat temu przyczynili się do tego, że i na kibiców nałożono dużo większe restrykcje, zakazy i objęto ich większym nadzorem. Czy dziś jest lepiej? Odpowiedzcie sobie sami, oglądając mecze na często pozbawionych jakiejkolwiek atmosfery stadionach. Odpowiedzcie sobie, pamiętając, że dziś zamiast Cantony i jemu podobnych, możemy częściej oglądać co najwyżej grymasy i wymachy Ronaldo (co nierzadko jest już dostatecznym powodem do obdarowania go żółtą kartką).


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (22 głosów, średnia: 4,23 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



33 komentarzy do “Kiedy mewy śledzą łajbę… – 15 lat po wybryku Cantony”

  1. Baal pisze:

    Bardzo ciekawy tekst, czytało mi się znakomicie.

  2. kryka pisze:

    Taak tekst fajny, ładnie się czyta i ogólnie dobrze sobie przypomnieć troche .

  3. Becks pisze:

    Kiedyś futbol,miał wielu walczaków,którzy walczyli o każdą piłkę i nie faulowała ich murawa.Teraz futbol to jeden wielki biznes.Co raz mniej jest takich zadziornych zawodników jak Keano,Cantona,Vieira czy nawet Gravesen.Teraz to grają lalusie,którzy wywracają się o własne nogi lub fauluje ich brutalnie murawa.Oczywiście nie jestem zwolennikiem łamania nóg,jak to napisał AX1D.Ale brakuje tej waleczności,miło się ogląda,jak piłkarze walczą o każdy metr boiska,widać u nich zaangażowanie! Szkoda,że takie rzeczy spadły na dalszy plan i szkoda już nie ma takich fajterów,jak Keano czy Vieira.Oni dodawali smaczku w potyczkach,pomiędzy MUFC vs AFC.Ale co my możemy zrobić?Raczej nic…Te ostatnie zdjęcie Kryśki,idealnie obrazuje dzisiejszy futbol…A szkoda…
    AX1D,Świetny robota,tekst mnie bardzo zaciekawił i miło się go czytało.Smaczku dodała ta kompilacja.Piątka leci za artykuł.

    • Queiroz pisze:

      akurat co do ostatniego zdjecia Ronaldo, jesli sie nie myle, bylo to w przerwie meczu gdy dowiedzial sie, ze zmarl mu ojciec… Malo lalusiowate jak dla mnie ( co nie zmienia faktu ze lalusiem jest ;))

      • AX1D pisze:

        Queiroz,
        jeśli tak jest, to przyznaję, że nie miałem o tym pojęcia i zaraz to usunę. wpisałem w google Ronaldo i pierwsze zdjęcie, które mi pasowało tematycznie, zaadoptowałem. przyznaję, że powinienem był doczytać kontekst. biję się w piersi.

      • AX1D pisze:

        wszystkie źródła, które na szybko znalazłem, piszą, że Ronaldo płakał po meczu z Grecją, po którym odpadli z mistrzostw. z wszystkimi tymi newsami idzie to zdjęcie. nie wiem, jaka jest prawda, więc usunę je ‘na wszelki wypadek’ :) dzięki za zwrócenie uwagi.

        pozdr.

  4. Becks pisze:

    Wiem,też pewnie bym się rozpłakał,gdybym dowiedział się że ktoś bliski zmarł.Też może te zdjęcie co dał AX1D nie pasuje do sytuacji w której znalazł Się Ronaldo.Być może mógł użyć tego zdjęcia:
    http://www.celebrity-gossip.net/images/thumbnails/cristiano-ronaldo-hardy-7228-7.JPG

    Czy tak ma wyglądać dzisiejszy fajter boiskowy?
    W mojej wypowiedzi co do zdjęcia,chodziło że tak wygląda dzisiejszy futbol,jeden wielki płacz i oszustwa.

  5. Sayper pisze:

    Dzięki temu tekstowi uświadomiłem sobie jak bardzo kocham Rooneya. a tak btw to twoje tłumaczenie jest nie do końca dokładne „Kiedy mewy śledzą łajbę, to tylko dlatego, że wiedzą, że do morza będą wrzucane sardynki” Nie wiedzą a myślą ze sardynki będą wrzucone do morza;] i nie radzę tego tłumaczyć w jakikolwiek sposób bo sam Król powiedział ze to nic nie znaczyło.

    • AX1D pisze:

      Cantona się wykręcał, i nadal to robi, bo nie powiedział do końca tego, o co mu chodziło przez jego ubogi angielski. wbrew temu, co mówi w filmie, do którego link podałeś, nie wymyślił tego „na gorąco”, ale przygotował już wcześniej.

      „Michael Kelly, the former head of security at Manchester United has revealed in his book that the quotation had been assembled by a number of people including Cantona in a London hotel room.
      Mr Kelly himself was asked by Cantona and his agent for another word for fishing boat – hence trawler.
      He was also asked what small fish were called. His response was „sardines”.
      And so the phrase „When the seagulls follow the trawler, it is because they think sardines will be thrown into the sea” was born and earned Cantona the philosopher a place in football history.”

      miało to brzmieć inaczej, ale musiał skorzystać z tłumaczenia innych, którzy nie do końca wiedzieli, o co mu chodzi. wyszło, krótko mówiąc, średnio. sens jednak się zachował = jeśli coś robisz, to musisz się spodziewać reakcji, lub – jeśli ktoś coś robi to dlatego, że spodziewa się efektu, zakłada, że pożądany przez niego efekt osiągnie. czy Cantona miał to na myśli, czy nie – to jest zupełnie nieważne. to nie matura – tu nie działasz według klucza, i najważniejsza jest indywidualna interpretacja.

      myślą, czy wiedzą, w tym wypadku odnosi się do zakładają, bądź oczekują. nie ma żadnej różnicy semantycznej między tym, co napisałem ja i Ty. jeśli masz ukończoną teorię przekładu, możemy kontynuować (chociaż, gdybyś miał, nie napisałbyś tego).

      jednak plus za czujność:)

      pozdr.

  6. KT pisze:

    Ale zrzucać wszystkiego na Cantonę nie należy, w końcu to przez wybryki kiboli Anglia tak zaczęła stawiać na ochronę stadionów. A zrobił, co zrobił, przynajmniej jest co wspominać. Jak jakiś gnojek wyzywa porywczego gościa potężnej postury, to sam się prosi o wyrok

    • AX1D pisze:

      Jak jakiś gnojek wyzywa porywczego gościa potężnej postury, to sam się prosi o wyrok

      i o to chodziło w cytacie ;)

      nie chciałem „wszystkiego zrzucić” na Cantonę i mam nadzieję, że nie odbieracie tak tego tekstu. on nadał procesowi tempo, pęd. on pokazał, jak cienkie są granice. oczywiście, równą, jeśli nie większą, rolę odegrali kibice angielscy. to też miałem na myśli, pisząc „…po jego wybryku (wraz oczywiście z innymi wydarzeniami mającymi miejsce równolegle), władze piłkarskie w kraju, który był, jest i na zawsze zostanie kolebką tego wspaniałego sportu, nakażą siedzieć podczas meczu, ściśle określą i bardzo mocno zaczną ingerować w treści i wygląd flag, banerów i transparentów wnoszonych na stadiony przez kibiców”.

      pozdr.

  7. mlody.gryzek pisze:

    „Kiedy mewy podążają za kutrem rybackim, robią to ponieważ wydaje im się, że sardynki będą wrzucone do morza”. Rybacy nie po to jednak wyławiali ryby, żeby wrzucić je z powrotem w morską otchłań i „głupie” mewy muszą obejść się smakiem.

    Tak ja rozumiem słowa Cantony, a interpretuję je tak:
    Cantona jest kutrem rybackim, a jego myśli sardynkami. Dziennikarze są mewami i naiwnie oczekiwali, że Eric powie im dlaczego postąpił tak, a nie inaczej. Francuz jednak nie ułatwił im zadania, a jego motywy na zawsze mają pozostać tajemnicą. Nie wrzuci on swoich „sardynek” do morza i nigdy nie dowiemy się co siedzi w jego głowie.

    • EthaN pisze:

      a jego motywy na zawsze mają pozostać tajemnicą

      Co tu dużo mówić o motywach. Wydaje mi się, że rzeczą oczywistą jest wybuch agresji. Eric kilka chwil wcześniej dostał czerwoną kartkę i sam ten fakt spowodował u niego podwyższenie się testosteronu. Każda kolejna obelga czy cokolwiek to było, dolewała oliwy do ognia. To było odruchowe zachowanie. Zapewne większość z was miała taką sytuację, gdzie pod wpływem emocji zrobiło się coś głupiego. Trzeba też brać pod uwagę to, iż Cantona miał ogromny szacunek u innych i w momencie gdy pewien dupek zaczął prężyć klatę wściekł się. Swoją drogą gdyby miał dobrego adwokata to załatwił by mu działanie w afekcie, co całkowicie zmienia proces sądowy xD

      • mlody.gryzek pisze:

        True.
        Chodziło mi bardziej o to, że on sam nie chciał przyznać jaka byłaby jego odpowiedź na, skądinąd, retoryczne pytanie: „co ty sobie myślałeś?”. Masz z pewnością racje, że Cantona pewnie wtedy sobie nic nie myślał – on po prostu działał.

  8. AX1D pisze:

    „Kiedy mewy podążają za kutrem rybackim, robią to ponieważ wydaje im się, że sardynki będą wrzucone do morza”. Rybacy nie po to jednak wyławiali ryby, żeby wrzucić je z powrotem w morską otchłań i „głupie” mewy muszą obejść się smakiem.

    ryby wyrzuca się do wody, żeby nęcić większe ryby i je łapać w sieci. tak, jak u nas na zalewach i stawach nęci się ciastem, czy robalami. mewy szybują nad wabiącymi kutrami, żeby wykorzystać okazję, i bez polowania się najeść.

    nie twierdzę jednak, że nie masz racji. w sumie nie dowiemy się, kto ją ma ;)

  9. Baal pisze:

    akurat co do ostatniego zdjecia Ronaldo, jesli sie nie myle, bylo to w przerwie meczu gdy dowiedzial sie, ze zmarl mu ojciec… Malo lalusiowate jak dla mnie ( co nie zmienia faktu ze lalusiem jest ;))


    To zdjęcie z finału EURO 2004, Ronaldo płakał po porażce. Wiem, bo oglądałem ;p

  10. dominik.MUSC pisze:

    Nie chcę wyjść na osobę która ciągle się czepia, ale:

    W sądzie, Eric postanowił skwitować całe zajście jednym zdaniem:
    „Kiedy mewy śledzą łajbę, to tylko dlatego, że wiedzą, że do morza będą wrzucane sardynki”. Innymi słowy – prowokator powinien zdawać sobie sprawę z tego, co się może wydarzyć, jeśli będzie prowokował Cantonę.


    I wersja z angielskiej wiki:
    At a press conference called later, Cantona gave what is perhaps his most famous quotation. Referring to how journalists would constantly monitor his behaviour,[citation needed] Cantona said, in a slow and deliberate manner: „When the seagulls follow the trawler, it’s because they think sardines will be thrown into the sea. Thank you very much.”
    W tych okolicznościach (konferencja, nie sąd) czytałbym drugie dno cytatu raczej jako przesłanie do pismaków: „wiem po co tu przyszliście, ale i tak wam nic nie powiem”.
    Zaznaczam że miałem wtedy 5 lat i całą sytuację znam z YT, wikipedii, artykułów, opowiadań starszych kibiców, niemniej jednak o wersji pisanej przez Ciebie czytam pierwszy raz ;)

    • AX1D pisze:

      nie chcesz wyjść, ale dokładnie to robisz. marna zasłona dymna;) niemniej jednak masz rację – na konferencji po wyjściu z sądu, nie w samym sądzie. moja pomyłka. nie wiem, czemu byłem przekonany, że ta wypowiedź padła w sądzie.

      • dominik.MUSC pisze:

        Takimi commentami to tylko podżegasz do czepiania się. Widać problemy ze zniesieniem krytyki ;)
        Ja po prostu lubię gdy info jest zweryfikowane i rzetelne.
        UWS

      • AX1D pisze:

        moimi komentami podżegam do czepiania się? takimi komentami, jak przyznanie się do pomyłki? bądź poważny, proszę i nie szukaj usprawiedliwienia dla swojego marnego hobby. czepianie się jest Twoją przykrą przywarą, ale masz do tego prawo. gdybyś głupio się nie zasłaniał, że nie chcesz, ale musisz, to po prostu przyznałbym Ci rację, co zresztą i tak zrobiłem. Ty jednak coś tam wymyślasz z takimi moimi komentami – takimi, że piszę o zasłonie dymnej? zachowujesz się, jak marny manipulator, mówiący „nie chcę mówić o..” i to mówi. nie chcesz, to nie mów, albo się nie czepiaj – czepiasz się czyli chcesz. chyba, że masz problem z rozdwojeniem jaźni.. nie chcesz wyjść na osobę czepiającą się, ale się czepiasz, mimo, że to gdzie padły słowa Cantony, ani nawet sens komentarza, jakikolwiek by nie był, nie ociera się nawet o tezę tego artykułu. jeśli napiszę w następnym tekście „wszyscy wiedzą, że United gra na Old Trafford”, przyczepisz się zapewne, że Twoja babcia nie wie, w imię tego żeby informacje były rzetelne… Twoje zachowanie jest śmieszne i nie zamierzam dalej prowadzić tej czczej dyskusji. dobrze, że łódzcy chłopcy z MUSC są rozsądniejsi, bo Ty nie kreujesz członkom tego stowarzyszenia dobrego obrazu takim zachowaniem – zachowaniem, którym udowadniasz, że mylisz słowo „dokładny” ze słowem „upierdliwy”.

        Twoje komentarze nie mają nic wspólnego z krytyką.
        to tyle ode mnie w Twoją stronę. więcej odpisywać Twoim światłym i kluczowym dla kontekstu artykułu przytykom nie zamierzam.

        cześć

      • dominik.MUSC pisze:

        to gdzie i w jakich okolicznościach padły słowa Króla zmienia ich interpretacje, co sprawia że teza artykułu leci na pysk z podestu będącego wstępem
        ok, przyznałeś się do pomyłki, ale nie omieszkałeś przy okazji odbić piłeczkę, co jak widać jest również twoim hobby.
        dziękuję, dobranoc

      • AX1D pisze:

        jednak odpiszę, bo wciąż mam problemy z przechodzeniem obojętnie koło bzdur.

        napiszę Ci wprost, bo najwidoczniej masz niemały problem z czytaniem ze zrozumieniem, że tezą tego felietonu jest to, że czyn Cantony zmienił podejście do piłkarzy, wciągając ich na cenzurowane, spowodował, że zaczęto od nich wymagać nieskazitelności moralnej nie tylko na, ale i poza boiskiem (czyli poza, nota bene, ich miejscem pracy), oraz przyczynił się do nałożenia ostrzejszych ograniczeń na kibiców piłkarskich. to z kolei przyczyniło się do obdarcia stadionów piłkarskich z resztek atmosfery pozostałych po ‘reformach’ żelaznej Thatcher.

        nie nadążam za Twoją logiką i niezwykle oryginalnymi umiejętnościami wnioskowania i kojarzenia – wytłumacz mi więc, proszę, jak w Twoim odczuciu Twój przytyk obala tę tezę.

  11. Bob Dylan pisze:

    akurat co do ostatniego zdjecia Ronaldo, jesli sie nie myle, bylo to w przerwie meczu gdy dowiedzial sie, ze zmarl mu ojciec… Malo lalusiowate jak dla mnie ( co nie zmienia faktu ze lalusiem jest ;))

    Ojciec Ronaldo zmarl 5 wrzesnia 2005

  12. AX1D pisze:

    cieszę się, że potraficie dyskutować na temat.
    zdecydowanie tematem artykułu było i to, gdzie padły słowa Cantony,
    jak i to, kiedy zmarł ojciec Ronaldo.

    bawcie się dobrze, jak ja przy pisaniu tegoż.

    pozdr.

  13. patataj pisze:

    to jest moj pierwszy komentarz na tej stronie tak więc jest to wyrażenie szacunku dla autora za naprawde dobry tekst. Ciekawy, głęboki i odbiegajcy od standardu. Nie zgodzę się jednak z tezą iż „Futbol został wykastrowany”. Co prawda gracze nie biją się już z kibicami na boisku też co raz rzadziej ale rzecz w tym że w futbolu nie chodzi o przemoc, w futbolu chodzi o futbol. Jestem pelen szacunku dla graczy ze pomimo rzucania w nich kur**ami chu**ami itp. z trybun sa w stanie skoncentrować się na grze (nie wszyscy i nie zawsze ale jednak). A propos hardcorów one nadal są: kontuzja wasilewskiego, eduardo, czerwiń rooneya jak nadepnął na jajka portugalczykowi. Podkreślam tekst dobry ciekawy pozdrowienia dla autora.

  14. Ozinho pisze:

    Ronaldo nie płakał, tylko wystąpił w meczu eliminacyjnym z Rosją bodajże do MŚ 2006. A co do tekstu to ostatnio bardzo podobny tekst znalazł się w Inside United, mówiący wszystko o tym wydarzeniu. Jedno mi trochę nie pasuje…Nie wydaje mi się, że przez ten gest Cantony wprowadzono taką ścisłą obserwację. Mówimy o sezonach 95/96, a jeszcze w naszym Treble Season były przypadki bójek na stadionach, przeróżnych banerów i wbiegania na boisko przez kibiców.Był to proces stopniowy, wprowadzany najpierw w klubach z dobrymi warunkami do stosowania nowych technologii wraz z stosowaniem tej samej zasady do mniejszych klubów. Wątpię, ze akurat to zdarzenie z udziałem Cantony stało się katalizatorem do takich akcji. Myślę, że prędzej wtargniecie kibiców na boisko, czy też nieustanne rasistowskie przyśpiewki, przyspieszyły ten proces.

    • AX1D pisze:

      moim zdaniem Cantona złamał jakąś granicę – wcześniej wszystko wychodziło ze strony fanów, to oni musieli być na cenzurowanym, a teraz okazało się, że może być też inaczej. tak, jak napisałem, nie uważam, żeby incydent Cantony był powodem, myślę, że się przyczynił, ciężko jednak powiedzieć, w jakim stopniu. masz rację, bójki na stadionach zdarzały się jeszcze długo i zdarzają się do dziś – wystarczy spojrzeć na mecz West Ham – Millwall w grudniu zeszłego roku. to jednak niczego nie dowodzi – wojnę chuliganom wypowiedziała Thatcher. nie zaczęło się to, wbrew temu, co sugerujesz, pod koniec lat 90tych. proces zaczął się dużo, duużo wcześniej, ale miał różne etapy i prowadzony był w różnym tempie. to tempo zwykle uzależnione było od wydarzeń bieżących. w moim odczuciu Cantona to tempo przyspieszył. jednak to, o co głównie mi chodziło, to nie zachowanie kibiców, ale wymuszanie nieskazitelności od piłkarzy, szukanie w nich osób kształtujących opinię publiczną, wpływających na umysły młodych osób. po występie Cantony zmniejszyła się dowolność w zachowaniu piłkarzy, a ich postawa życiowa jest prześwietlana, nie tylko podczas pobytu na boisku. i to jest główną tezą artykułu – gracze są teraz sztuczni, obdarci z emocji, bo tego oczekują od nich media i środowisko. moim zdaniem powodem takiej sytuacji jest właśnie kopnięcie Cantony.

      pozdr.

  15. benzopiren pisze:

    Apropo Cantony:
    „Więcej niż piłkarz. Eric Cantona grał w kinie z Cate Blanchett i u Kena Loacha, wydał tomik poezji, malował… Teraz zadebiutował w teatrze” – Rafał Stec (twitter ;)

    • AX1D pisze:

      tak, zagrał w filmie u Loacha (swoją drogą, jednego z moich ulubionych reżyserów), „Looking for Eric”, o pośrednim wpływie legendy Cantony na życie listonosza i jego relacje z samym sobą i z otaczającym go światem. świetny film, z przynajmniej poczwórnym dnem, nie tylko dla kibiców piłkarskich. bardzo polecam, jak i cały dorobek Loacha – jednego z największych i najlepszych reżyserów brytyjskich. Cantona występował też w innych filmach, zwykle w rolach statystów, albo w mini-epizodach. nie jest wielkim aktorem ;) ale można powiedzieć, że ‘daje radę’. poezji nie czytałem, więc się nie wypowiem.

  16. Kopiec pisze:

    Terry tez często ryczy,a Rooney symuluje ostatnimi czasy coraz więcej bo to jest korzystne dla niego i druzyny-jak sam mówi dlatego to robi,że nienawidzi przegrywać(już nie wspominając o mega piczce,oszuście,hipokrycie Gerradzie).Zresztą jak ktoś widzi ikonę klubu w kobiecie Beckhamie to ja nie mam pytań więcej.
    Takie czasy :(

  17. Jurek pisze:

    Co do „machania łapami” i kłócenia się o każdą sporna sytuację to dla mnie legendami w tym względzie jest dwóch piłkarzy:Filippo Inzaghi oraz Jamie Carragher naprawdę dziesiatki razy w każdym meczu widzę ich zachowania.

  18. Rabona pisze:

    Bardzo ciekawy tekst… Zresztą ten drugi o karierze Cantony – także… Ja pokusiłem się o nieco inne przedstawienie losów tego znakomitego zawodnika – zapraszam na swój blog:

    http://rabona.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?850772

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..