O polocie, a w zasadzie jego braku

W ramach mojego debiutu felietonistycznego na tej stronie pragnę podzielić się na początek moimi przemyśleniami na temat obecnego stylu i jakości gry, preferowanej przez Manchester United. Oczywiście gdyby styl ten był równie porywający, co skuteczny, wówczas z pewnością wolałbym rozpływać się w pochwałach nad grą poszczególnych zawodników. Niestety tak nie jest i każdy kibic – potrafiący względnie wyzbyć się chwilowo swoich sympatii i antypatii wobec poszczególnych zawodników – powinien to dostrzegać.
» Chcesz opublikować swój tekst na Redlogu? Wyślij go nam!
Każdy z nas zapewne ma wciąż w pamięci porywające mecze, jakimi raczył nasz klub w pamiętnym sezonie 2007/2008. Graliśmy wówczas futbol i piękny dla oka, i skuteczny. Wydawać by się mogło, że United posiadało drużynę niemal kompletną. Ferguson jednak powielił swój błąd, jaki uczynił po sezonie 1998/1999. Wówczas – tkwiąc w przeświadczeniu, że ma drużynę kompletną i fantastyczną – nie dokonał w letnim okienku transferowym żadnego zakupu, który mógłby wnieść do drużyny nową jakość, nowy element zaskoczenia (do tego następca Schmeichela – M. Bosnich – okazał się całkowitym niewypałem). Jak to się skończyło, wszyscy pamiętamy. Na powtórny triumf w LM przyszło czekać niemal 10 lat, bo – jak powszechnie wiadomo – konkurencja nie śpi.
Moje krótkie przypomnienie wydarzeń sprzed 10 lat nie jest tutaj bynajmniej przypadkowe. Niestety, wiele błędów, jakie wówczas Ferguson popełnił, popełnia i teraz. U Fergusona wciąż można zaobserwować jedną wadę – jest przeświadczony o własnej nieomylności. Często miliony kibiców zauważają to, czego on zazwyczaj dostrzegać nie chce (choćby niedanie szansy takiemu G. Rossiemu i notoryczne stawianie na zawodników, którzy nic nie wnoszą do gry). Nasuwa mi się jeszcze mała dygresja: G. Neville, który przez lata uważany był za najsłabsze ogniwo w Manchesterze, leczył kontuzję przez cały sezon, w którym zwyciężyliśmy w LM, a także nie grał, gdy doszliśmy ponownie do finału w Rzymie.
Właśnie to przeświadczenie być może było powodem przespania dwóch ostatnich letnich okienek transferowych. Największy żal można mieć to okresu po zwycięstwie w LM. Aby utrzymać się na szczycie, wystarczyło wprowadzić kilka drobnych korekt, kupić dwóch pasujących do koncepcji zawodników i… można dalej rozkoszować się świetną grą United. Gołym okiem widać było, że w drużynie brakowało egzekutora, dlatego też zakup Berbatowa (pomijając, że obecnie prezentuje się on dobrze) nie był do końca zrozumiały. Skończyło się to tym, że w drużynie było trzech świetnych zawodników o podobnym sposobie gry (Tevez, Rooney, Berbatow), a rolę egzekutora pełnić musiał bardzo ofensywnie usposobiony skrzydłowy.
Nadszedł nowy sezon, nowe oczekiwania i niestety… nowe rozczarowania. Rozczarowania, które nie dotyczą może skuteczności w kompletowaniu punktów przez drużynę (aczkolwiek pięć punktów straty do Chelsea może niepokoić), lecz stylu, w jakim drużyna prezentuje się w większości meczów. Oczywiście, Ferguson nigdy nie przyzna się do błędu, skoro raz powiedział, że „ma skład, jaki sobie życzył” – zawsze będzie bronił swojego zdania. Podczas gdy każdy niemal kibic MU widzi, że drużyna gra brzydko, schematycznie, topornie, Ferguson cieszy się z wymęczonych zwycięstw i (tak to wygląda) liczy, że szczęście będzie się do niego uśmiechało w każdej kolejce. Niestety, szczęście nie może zawsze dopisywać…
Szczęściu można jednak dopomóc, ale tylko wtedy, gdy ma się ku temu (w sensie stricte piłkarskim) odpowiednich zawodników. Piłkarzy według mnie podzielić można na cztery grupy: 1. artystów (Ronaldo, Messi, Iniesta, Fabregas itd.), 2. rzemieślników (np. O`Shea), 3. artystów, którzy myślą, że są rzemieślnikami (przykładem choćby Essien, Evra), 4. rzemieślników, którzy myślą, że są artystami (nie szukając daleko – Nani).
Każda wybitna drużyna musi posiadać w swoich szeregach choćby 1-go,2-óch a nawet 3-ech piłkarskich artystów. To oni wnoszą w grę drużyny ten magiczny pierwiastek, tę nietuzinkowość, ten element zaskoczenia. Dzięki nim gra danej drużyny jest nieszablonowa, nieschematyczna, a co za tym idzie – piękna. Piękno gry polega na jej nieprzewidywalności. I tego właśnie obecnie BRAKUJE w Manchesterze United. Nie ma piłkarskich artystów (takim był Ronaldo, dawny Giggs, nawet Scholes sprzed kilku lat), którzy swoją kreatywnością potrafią rozmontować każdą defensywę przeciwnika. Berbatow i Rooney to jedyni zawodnicy, którzy czasem potrafią zaprezentować odrobinę swego geniuszu. Ale robią to zbyt rzadko… Dlatego gra Manchesteru wygląda tak, jak wygląda: liczy się przede wszystkim dyscyplina taktyczna (która bądź co bądź jest kluczowa), ale na najlepsze drużyny, które również są zdyscyplinowane taktycznie, to już nie wystarcza.
Mała, jak na czołową drużynę w lidze, liczba strzelonych bramek jest niezbitym dowodem na to, że brakuje u nas nieszablonowych, kreatywnych pomocników – właśnie tych piłkarskich artystów. Flecher jest póki co typowym rzemieślnikiem, aczkolwiek jeśli dalej będzie robił takie postępy, może w swym rzemiośle zbliżyć się do artyzmu. Można go więc przypisać do kategorii „materiał na artystę, który myśli, że jest rzemieślnikiem”. Scholes z kolei to rzemieślnik, który obecnie tylko czasami potrafi nas czymś zaskoczyć. Carrick – kolejny rzemieślnik. Anderson to taki bardziej nieszablonowy Carrick.
Giggs za to jako środkowy pomocnik, prezentuje klasę samą w sobie. Może dziwić pomysł Fergusona dotyczący ustawiania Walijczyka na skrzydle, ponieważ braki fizyczne są aż za bardzo widoczne, ale na szczęście boiskowej inteligencji nie traci się z wiekiem. Nani – jeździec bez głowy, który nie potrafi ustabilizować formy. W oczy najbardziej rzuca się to, że nie myśli na boisku, co w tym aspekcie stanowi przeciwieństwo Giggsa. Valencia jest schematycznym (jednonożny!) rzemieślnikiem. Obertan wciąż pozostaje wielką niewiadomą, aczkolwiek z jego dotychczasowych występów można wywnioskować, że potrafi podejmować bardzo słuszne decyzje na boisku. A dalej: Park – rzemieślnik, Tosic – znak zapytania, Hargreaves – zdrowy Owen to genialny Owen.
Tak wygląda przegląd kadry pomocników, co może być i zapewne jest kwestią dosyć smutną. W końcu od nich przede wszystkim zależy skuteczność zespołu, bo to oni kreują zazwyczaj sytuacje dla napastników w Manchesterze United. Jednak jedna rzecz daje mi sporo do myślenia, mianowicie: najlepszą piłkę gramy wówczas, gdy musimy gonić wynik – było to widoczne szczególnie w meczu z Tottenhamem, który był moim zdaniem naszym najlepszym w sezonie, a także nawet w ostatnich 30 minutach meczu z CSKA. Czy przypadkiem w momencie straty bramki, w momencie gdy musimy gonić wynik, obrana, przedmeczowa taktyka Fergusona nie bierze w łeb? Bo właśnie wtedy, gdy nie możemy grać „swojej” piłki, gramy najładniej i często najskuteczniej…
Autor: Tasma1985
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:


(9 głosów, średnia: 3,78 na 5)







Nie wiem dlaczego, ale ja nigdy nie rozpaczam z powodu formy (obecne nastroje wśród kibiców uznaję jako panikę). Zawsze wierzę w MU. A obecnie myślę, że jak zepną dupki, to są w stanie wygrać z każdym (choć zgodzę się co do oceny zawodników).
Podsumowując. Moim zdaniem, transfery mogą być, ale nie muszą. Ufam, że Ferguson w zimie sprowadzi zawodnika, który poprawi naszą grę, ale jak to się nie stanie, to płakać nie będę. W sezonie, kiedy wygraliśmy LM mieliśmy fatalny początek sezonu. Sezon później to samo i finał LM.
Bardzo ciekawy i dobry tekst!
Nie mogę się jednak z godzić z tym zdaniem. Dalej jesteśmy na szczycie. W LM nie idzie nam źle, w Premier League też nie pozostajemy zbytnio w tyle. Z pucharami także nie jest źle. Ale to tylko jedna rzecz z którą się z Tobą nie zgadzam.
Podpisuję się jednak obiema rękami, nogami itd. pod Twoim jednym zdaniem:
Rzeczywiście wtedy dopiero widzimy prawdziwe United. I być może kiedy gonimy wynik, jak słusznie napisałeś, taktyka Fergiego bierze w łeb i zawodnicy bardziej stawiają na siebie niż na taktykę…
Tekst super! Czekam na więcej Twoich wpisów! :D
No dobra, gratuluje pierwszego tekstu, niestety mój komentarz bedzie opozycją do Twoich przekonań…
Kolejny raz widze zwolennika transferów, bądź co bądź, niezbędnych w futbolu… Upieram sie jednak, ze kadra ktora posiadamy w zupelnosci wystarcza, by prezentowac gre na najwyzszym poziomie…
Piszesz, ze niemal kazdy kibic zauwazyl nudna gre United. Zdarza sie, moze jestem z innej planety, ale ja nie zauważam schematów podczas gry Diabłów. Ciągła rotacja powoduje czasami brak zgrania, ale pojedyncze akcje niektórych zawodników w prawie każdym spotkaniu, wywołują u mnie uśmiech. Nie uwazam wiec, ze gramy bez polotu, chodz da sie to oczywiscie poprawic, grajac caly mecz a nie do momentu strzelenia pierwszej bramki, lub od momentu, w którym musimy jakąś strzelic…
??? Trzech bardziej różniacych sie stylem gry napadziorów chyba nie ma
Jednego, ok. Chodz i tak uwazam, ze obejdzie sie, ale wskaz mi druzyne, poza Barca, ktora ma dwóch lub wiecej „artystów” w swoich szeregach?
No i troche wiary w zespół kolego :)
sorry za brak cudzysłowów, Panie Admienie, zrób Pan korektę;)
Witam, z przyjemnością się odniosę do kilku przekonań, stojących w opozycji do tego co napisałem.
Rooney, Tevez, Berbatov. Żaden z tych graczy nie jest typowym egzekutorem, wszyscy trzej wolą raczej grać cofniętego napastnika, cofać się i tym samym kreować akcję temu typowemu egzekutorowi, aniżeli samemu wykańczać akcje. Podobny sposób gry nie należy rozumieć dosłownie, lecz bardziej w sensie – podobna rola na boisku. Obecnie z Rooneya Fergie próbuje zrobić typowego egzekutora – efekt? Średni.
Odnośnie tych artystów. Oczywiście niektórzy mogą się nie zgadzać z doborem graczy, ale:
L`pool – Gerrard, Torres
Arsenal – Fabregas i Arszawin
Real przemilczę
Chelsea – Lampard (plus b. wyrównany i dobrze zbalansowany zespół)
Valencia – Villa, Silva
Bayern – Ribery, Robben
I w sumie te drużyny (poza Bayernem i Valencią, ale to już inna historia) obecnie tworzą światowy top.
No wlasnie, Ci artysci to delikatna sprawa i kwestia mocno subiektywnej opinii, bo jesli o mnie chodzi to Gerrard, Arszavin czy nawet Fabregas to żadni artyści… Skoro oni, to i Anderson, Berba, Evra, Giggs. No ale jak mowilem, to dosc delikatna sprawa.
Pewnie musiałbym mieć więcej czasu, żeby powiedzieć o wszystkim z czym się nie zgadzam, ale przytoczę co ważniejsze fragmenty.
W sezonie 07/08 wcale nie graliśmy jakoś super. Graliśmy dobrą piłkę, ale do tej, którą widzielismy chociażby w 06/07 brakowało. Nikomu jednak to wtedy nie przeszkadzało bo sięgneliśmy po trofea. I chyba o to we futbolu chodzi.
„choćby niedanie szansy takiemu G. Rossiemu”
Nie wiem ile razy to jeszcze powtórzę – odejście z United to była DECYZJA Rossiego. Włoch stracił już cierpliwość i chciał odejść.
„i notoryczne stawianie na zawodników, którzy nic nie wnoszą do gry). Nasuwa mi się jeszcze mała dygresja: G. Neville, który przez lata uważany był za najsłabsze ogniwo w Manchesterze, leczył kontuzję przez cały sezon, w którym zwyciężyliśmy w LM, a także nie grał, gdy doszliśmy ponownie do finału w Rzymie.”
Bardzo możliwe, że gdyby Gary grał to LM zdobyliśmy sezon wcześniej. Nie rozumiem w ogóle tej gadki. Gary być może był uwazany za jednego ze słabszych 10 lat temu, bądź przez tych, którzy nie mieli okazji go widzieć tydzień w tydzień. Strasznie szybko mości Panie zapominasz o tym jakim Garym był świetnym zawodnikiem. Mi wciąż go brakuje jego determinacji, żelaznej gry w defensywie, rajdów prawą stroną i świetnych dośrodkowań.
Dziwne jest te obecne narzekanie na styl, bo w moim mniemaniu gramy ładniej niż rok temu. Wtedy jednak były wyniki i wracamy do punktu wyjścia.
ps fletcher artystą nigdy nie będzie. Dużo bliżej tego miano jest będący w formie Carrick.
„odejście z United to była DECYZJA Rossiego. Włoch stracił już cierpliwość i chciał odejść”
Brnijmy więc dalej… .Dlaczego stracił cierpliwość? Czy strzelanie w rezerwach wielkiej ilości bramek (niekiedy wyjątkowo pięknych) nie było wystarczającym powodem by dostał szansę w podstawowym składzie? Rossi postąpił bardzo słusznie (patrząc z jego punktu widzenia), ma wielki talent i u nas nie miał okazji odpowiednio go rozwinąć.
„Bardzo możliwe, że gdyby Gary grał to LM zdobyliśmy sezon wcześniej.”
Czyste dywagacje. Interpretujmy FAKTY, nie przypuszczenia. Bez Neville wygraliśmy LM – fakt. Bez Neville doszliśmy do finału ponownie – fakt.
G. Neville nigdy nie był świetnym zawodnikiem. Był solidnym. W ogóle przypadek Garego zasługuje na oddzielny artykuł, bo:
Gdzieś w połowie tego wieku (po odejściu Keane`a) Gary z dnia na dzień stał się legendą (taką ściśle piłkarską, nie ze względu na staż)poprzez to, że nagle został dosyć niespodziewanie wybrany przez Fergiego na kapitana. Wówczas u wielu osób wytworzył się taki dziwny i trochę niepojęty dla mnie tok myślenia: Nagle w zapomnienie poszło to, jaki to był przeciętny obrońca (ze słynnej pary Irwin – Pallister – Johnnsen – Neville był zdecydowanie najsłabszy), a na pierwszy plan wyszło to, że jest kapitanem, a kapitana nie można krytykować… .
„Dziwne jest te obecne narzekanie na styl, bo w moim mniemaniu gramy ładniej niż rok temu. Wtedy jednak były wyniki i wracamy do punktu wyjścia.”
To skoro gramy tak ładnie, czemu nie strzelamy mało bramek? Czemu w ogóle nie mamy wiele 100% sytuacji?
Najwidoczniej naczytałeś się jedynie o sytuacji Neville’a, a nie widziałeś go na boisku tych kilka dobrych lat temu. Legendą się stał nie przez to, że został kapitanem – od wielu lat był bowiem NAJRÓWNIEJ grającym piłkarzem United. W niektóych sezonach się wyróżniał.
Twierdzę, że Gary w formie to była czołówka światowa na swojej pozycji (za Cafu, Thuramem, czy Sagnolem swojego czasu). W sezonie 06/07 również dobijał do elity…
„To skoro gramy tak ładnie, czemu nie strzelamy mało bramek? Czemu w ogóle nie mamy wiele 100% sytuacji?”
Napisałem, że gramy ładniej niż sezon temu. Ładnie? Zalezy w których meczach, ale to norma, że raz się gra lepiej raz gorzej. Koniec końców uważam, że grmay lepij niż sezon temu.
„od wielu lat był bowiem NAJRÓWNIEJ grającym piłkarzem United”
No cóż, w tym aspekcie się nigdy nie zgodzimy. Ale owszem, w ostateczności mogę się zgodzić co do tego, że grał najrówniej – ale najrówniej na przeciętnym poziomie.
Ponadto ja sobie nie przypominam sezonów, w których by się jakoś szczególnie wyróżniał, wręcz przeciwnie – był jeden sezon (coś między 2000-2002, ciężko mi sobie dokładniej przypomnieć, z upływem lat niektóre sezony zaczynają się zlewać ze sobą), w którym „kwasił” na potęgę.
Denerwuje mnie ostatnio wysyp kibiców, którzy podważają klasę naszych legend.
Przeciętniak nigdy by nie był wybierany kilka razy do jedenastki seoznu. Przeciętniak nie zostałby okrzykniety najlepszym prawym defensorem w historii PL. Gary nawet z sezonu 06/07 byłby teraz najlepszym prawym defensorem na Wyspach.
Więcej gadać mi się nie chce, a zresztą czasu na to wiele nie mam.
Masz w tym co piszesz sporo racji. Od dawna wielu kibiców, w tym ja, postuluje zakup ofensywnego pomocnika z prawdziwego zdarzenia. Okazji do tego było całkiem sporo, koło nosa przeszli nam: Diego, Sneijder czy Aaron Ramsey (którego utrata na rzecz Arsenalu osobiście obciąża Fergie’go – wolał siedzieć na południu Francji zamiast poświęcić jeden dzień by z chłopakiem pogadać). Co więcej ci zawodnicy wcale nie kosztowali fortuny i trzeba nie skorzystanie z nich uznać za porażkę w zakresie planowania transferów.
Słusznie zauważasz że United od czasu odejścia Krystyny straciło wiele. Ta strata jednak, IMO , nie wynikała z kreatywności Ronaldo, ale z jego niewiarygodnej bramkostrzelności, która (wraz z resztą fenomenalnej formacji ofensywnej jaką mieliśmy do dyspozycji)sprawiała że uwaga krytyków odsunęła się od bezpłciowego środka pomocy jaki po tamtym składzie odziedziczyliśmy. Przereklamowany do granic możliwości Carrick, którego bolesna przeciętność jest widoczna w każdym meczu (teraz jak na dłoni, bo wcześniej uwaga była skupiona na skrzydłach i napadzie), nieoceniony rzemieślnik Fletch, Hargo o bardzo podobnej do Fletcha charakterystyce (ON NIE BĘDZIE LEKIEM NA CALE ZLO), coraz rzadziej rozgrywający dobre mecze Scholes czy powoli rozwijający się Anderson to nasze jedyne opcje na środku i brakuje pośród nich zawodnika mogącego skutecznie przejąć po Ginger Legend (za lepszych czasów) pałeczkę i wnoszącego w ofensywie coś więcej niż destrukcję i podania do boków/obrońców.
Valencia nie wydaje się zawodnikiem na miare United i jest kandydatem do największego flopa transferowego tego sezonu. Nawet Obertan po kilku zagraniach pokazuje że ma większy potencjał. Ci dwaj zawodnicy to najlepszy przykład na to jak należy i jak nie nalezy dokonywać transferów – w kontekście kwoty, wieku i talentu.
O Nanim szkoda nawet pisać.
Mimo wszystko, SAF wykazał wybitny geniusz w zatrudnieniu Michaela Owena i za to należą mu się (jak zresztą za 90% tego co robi od 23 lat)wielkie brawa. Niewątpliwie łatwo jest krytykować managera stojąc z boku i patrząc na efekty decyzji które to on jednak musiał podjąc i nie rzadko były to decyzje trudne. Osiągnięcia Fergusona są najlepszym dowodem na to że na dłuższą metę nie można wątpić w jego kunszt. Nie ma innego bardziej utytułowanego managera w piłce nożnej, który potrafił zbudować 4-7 składów zdobywających seryjnie mistrzostwo EPL.
Rzeczywistość to nie Football Manager , czego najlepszym przykładem jest Real Madryt, City czy Bayern Monachium. Droga do sukcesu wiedzie często mniej oczywistą drogą niż odbierane jako optymalne przez opinię publiczną transfery.
Na dzień dziesiejszy (czyt. rok 2009/2010) priorytetami będą: bramkarz, ofensywny pomocnik i być może skrzydłowy, choć z tym ostatnim poczekałbym, gdyż mamy w kadrze zbyt dużo zawodników biorących ciężkie pieniądze, a których należy przed ewentualnymi zakupami jeszcze sprawdzić. (Obertan, Ljaic, Tosic…Nani?)
Podsumowując, można się czepiać niektórych decyzji Fergiego, ale życie uczy pokory i wiary w Starego ;) , o czym wielokrotnie mieliśmny okazję się przekonać.
GLORY MAN UTD.
Ooo wlasnie, „Rzeczywistość to nie Football Manager”…Jak mialaby wygladac nasza lawka po sprowadzenie zawodnikow, o ktorych piszesz? Co z tego, ze tranfer Owena to swietny ruch, skoro i tak wchodzi w 90 minucie, lub wcale, nawet jak Roo gra padake? Nastepne transfery tylko pogorsza sytuacje…
Carrick to swietny zawodnik, chodz tez wielokrotnie mnie irytowal w tym sezonie, ale jest coraz lepiej… Trzeba sie po prostu liczyc z tym, ze to nie bedzie nigdy Iniesta. To samo Valencia, jeszcze zobaczycie ze nikt nie bedzie zalowal jego tranferu, ja juz go uwazam za sluszny
Hej :)
Postuluję sprowadzenie (choć raczej powinien być tu użyty czas przeszły) tylko jednego z nich. Zastąpiłby Scholesa w składzie, gdyż nie możemy się oszukiwać.. Jeden z ostatnich świetnych meczy Paul zagrał w półfinale z Barcą. Oczywiście że będzie dla niego miejsce w drużynie, ale nie w meczowej osiemnastce. Ponadto biorąc pod uwagę kontuzje Hargo nie spodziewałbym się jego ciągłej obecności na boisku, nawet teraz po operacji. Co więcej , technika, szybkość i elastyczność Andersona pozwoliłaby na ustawienie go na skrzydle, co dałoby nam pracowitego lewego pomocnika, który mógłby wspierać mocno ofensywnie usposobionego CAM o zakupie którego piszę.
Jeśli chodzi o Rooneya to on musi grać. Wobec naszej bezproduktywności ze środka boiska Wazza jest jedynym łącznikiem z napadem. Owen może wchodzić za Berbatova. Komfort z Owenem polega właśnie na tym że jest ciągle (i długo będzie) przyjęty z „łaski” i nie będzie nigdy narzekał na siedzenie na ławie. Bierze tez mało kasy co tydzień i te czynniki mam głównie ma myśli pisząć o świetności tego nabytku.
Errata: Miejsce dla Scholesa będzie NIE W KAŻDEJ meczowej osiemnastce.
Anderson na skrzydle to jakis półśrodek, rownie dobrze Fletcha mozna tam postawic. Dla mnie podstawowy srodek do Fletch-Ando. Swietnie sie uzupelniajacy, do tego co jakis mecz moze grac Giggs, Carrick z powodzeniem bedzie niedlugo zastepowal Fletcha, przyjdzie Ljaić…
Nie widze narazie sensu, a raczej koniecznosci sprowadznie ŚPO, bo wiadomo ze kazdemu slinka cieknie jak patrzy co robi z pilka taki Silva, ale to zabija United, nie po to mamy najszersza kadre w EPL by ja jeszcze poszerzac, lub odsuwac zawodnikow, ktorzy mieli stanowic o naszej sile!
Pytanie po co? Jako ofensywny środkowy pomocnik idealnie sprawdził by się Nani lub Anderson. Mam na myśli system gry z jednym napastnikiem i 3 ofensywnymi pomocnikami. Po bokach Roo i Valencia. Jako napastnik oczywiście Berbatow. Takie ustawienie idealnie się sprawdzi ponieważ wszyscy 4 zawodnicy mogą się wymieniać pozycjami.
Naniego jako CAM nie potrafię sobie wyobrazic. Ten chłopak nie grzeszy na boisku kreatywnością, a jego umiejętność podejmowania właściwych decyzji jest żenująca.
Anderson to byłaby najlepsza opcja, w końcu po to został sprowadzony, aczkolwiek na razie nie prezentuje się w ofensywie tak dobrze jak powinien.
Forma drużyny oparta na skuteczności oraz wynikach, a forma drużyny oparta na pięknej, ofensywnej grze (co w konsekwencji może prowadzić do formy drużyny opartej na skuteczności oraz wynikach) to dwie różne sprawy.
W tej pierwszej jesteśmy niemal nieomylni. Niemal, bo przegrywamy mecze z największymi rywalami – owe jednak nie należą do najważniejszych w sezonie na szczęście. A przegrywamy je dlatego, bo w tej drugiej nie możemy „znaleźć rytmu”.
Ufam geniuszowi sir Alexa Fergusona, ale to co United pokazało w meczu z CSKA (nie tym na OT, tym na Luzhnikach)wołało o pomstę do nieba. Jeden poważny strzał na 87 minut gry i w końcówce gonienie wyniku na 1:0 co – na tym poziomie – było po prostu śmieszne. Dobrze by było, gdyby gra prezentowana w tamtym meczu była grą prezentowaną TYLKO w tamtym meczu, ale tak często nie jest (zalążek ‘tego czegoś’ [nawet nie nazwę tego taktyką] jest dosyć często prezentowany, chociaż czasami udaje nam się z tego wybrnąć). Musimy nauczyć się wykorzystywać nasz ofensywny potencjał – zarówno na te słabsze drużyny jak i te mocniejsze. W pierwszym przypadku zdaje się, że Fergie pozwala na odrobinę kreatywności co przekłada się na dobre wyniki, ale w meczach z Liverpoolem, Chelsea czy Arsenalem cały czas trzymaliśmy się jednego schematu i – praktycznie tylko dzięki szczęściu – 1/3 tych meczów wygraliśmy [nota bene przez samobójczy gol piłkarza "drużyny rywali" jak to by Szpaku mawiał].
Myślę, że klucz do sukcesu to nie kupowanie na gwałt uzdolnionych ofensywnie piłkarzy ‘z polotem’, bo takich w naszej ekipie mamy dużo. Co z tego, że przyjdzie Gourcuff jak SAF będzie od niego wymagał jednego stylu gry prezentowanego taktycznie tak, jak on to uważa za stosowne nie pozwalając „rozwinąć artystycznych skrzydeł”? Takich piłkarzy, z takimi umiejętnościami… no, wróć… z taką kreatywnością bardziej, jak wyżej wspomniany Francuz mamy dużo, tyle, że ich nogi czasem wygladają jak z waty – jak takie roboty zaprogramowane „na raz”, bez tzw. ‘finezji piłkarskiej’, dzięki której w poprzednim (i jeszcze poprzednim) sezonie wygrywaliśmy większość meczów (jedynym piłkarzem, któremu Fergie powiedział wprost: „Możesz robić to co chcesz na boisku”, a czasem – miałem wrażenie – nawet nakazywał tak robić był nie kto inny, jak Cristiano Ronaldo). Moim zdaniem można czasem pozwolić takiemu Andersonowi, Carrickowi czy Fletcherowi się na tym boisku „wyszaleć” – można przynajmniej spróbować (chociażby i to w ramach ‘próby taktycznej’ w jakimś mniej ważnym meczu, np. CC).
Cóż, co by jednak nie powiedzieć – ten jeden schemat grany przez naszych zawodników przynosi efekty w postaci DOSYĆ DOBREJ formy opartej na skuteczności. Kto wie, czy gdyby nie rozwinąć naszej kreatywności nie mielibyśmy jej IDEALNEJ. Warto spróbować z tymi piłkarzami co mamy tego, czego oczekujemy, bo kupowanie nowych grajków naprawdę może niewiele dać przy tym, jaki obecnie gramy futbol. Mam nadzieję, na swego rodzaju ‘przebudzenie’ się naszych piłkarzy, że w końcu ta lokomotywa wystartuje jak ta „rakieta z Liverpoolu do Manchesteru” (‘czepialskich slangowo’ uprzedzę, że chodzi o miasto, nie klub ^^). Dosyć dużo można gdybać o tym, czy I JAK udoskonalić naszą formę, dosyć mało można dyskutować o tej obecnej.
Jak dla mnie to w tym sezonie gramy raczej brzytki futbol, pewnie wplyw na to ma odejscie C.R i Teveza.
NIe potrafimy zdominowac slabego przeciwnika, np. mecz Blackburni nawet z CFC jedyny wyjątek to wyjazd do Wigan.
Według mnie mamy teraz kryzys formy Arsenal i CFC są u szcztu i już lepsi w tym sezonie raczej nie będą, ale jeśli tak ma wyglądać nasz kryzys to co będzie sie dzialo jak to my wskoczymy na wysokie obroty.
Liczylem że Valenzia nada troche szybkości, niestety narazie jest przeciętnie. Może Obartan wprowadzi więcej dynamiki.
Nie wiem jak autor mógł porównać Berbatova do Rooney, przecież oni prezentują zupełnie odmienny styl gry.
Nie jestem zwolennikiem kupowania wielu pilkarzy za duża kase, ale chętnie zobaczyłbym Davida Silve w United. To stowrzylo by nam wiele nowych możliwości i nadało prędkości…. nawet mi sie zrymowalo;p
sorry za błędy ale nie mam spr pisowni
Hmm, chyba wszyscy zapominają jakim systemem grał United z Krystyną. Przestawienie się z powrotem na 4-4-2 nie jest proste ani skuteczne. Przynajmniej do czasu aż Valencia się zgra, a Nani odzyska formę. Jak wiadomo dla jednego i drugiego potrzeba czasu i regularnych występów na boisku. Na pewno nie pomaga rotacja stosowana przez Fergiego ale mam nadzieję że w marcu/kwietniu United wrzuci słynny 5 bieg i zostawi resztę zespołów za sobą.
Osobiście uważam że powinniśmy grać systemem 4-2-3-1.
4-2-3-1? Chwila.. to jak…
VDS
Brown/O’Shea–Ferdinand–Vidic–Evra
———-Fletcher—-yyy*…——-
—-Valencia—Anderson(Berba?)—-Nani/Giggs
————-Rooney—————–
==============
* – Carrick??
Tak…? Bo nie kapuję, jak mielibyśmy się w takim ustawieniu odnaleźć. Obrona to wiadomo, ale potem dwóch defensywnych pomocników (ze wskazaniem jednak na środek siłą rzeczy) plus trzech RACZEJ ofensywnych z jednym napadziorem na przodzie (a snajperem to Wazza nie jest)… już się boję.
Ewentualnie, gdyby rolę ofensywnego pomocnika w tym ustawieniu pełnił Berbatov. Może mnie oświecisz? ^^
He he ;) Wazza z powrotem na lewe skrzydło :D Berba na szpice , Andy jako CAM. Ewentualnie Andy na skrzydlo, a Wazza jako CAM. ;)
Berba na szpice
Jezusie… w Tottenhamie tak, ale w Manchesterze tożto harakiri istne by było (osamotniony napastnik musiał by sobie poradzić z paroma obrońcami, a Berbatov… no, ten, nie żebym mu czegoś odmawiał ale on to jednak woli „mijać podaniami”).
Rooney z powrotem na lewe skrzydło
Muszę to komentować? Jeżeli na napadzie gra jako-tako (ale pobudza przy okazji swoją drużynę czasami) w obecnej sytuacji, to ja nie chcę wiedzieć co będzie na skrzydle…
Andy jako CAM
Ok, zgadzam się.
Więc tak… stare 4-4-2 lepsze, tyle, że ‘stare 4-4-2′ warto ubogadzić w kreaytwność. Jakieś kombinowanie na papierze tak naprawdę, jak zwykle w takich wypadkach bywało, rozwali nam mecz najpewniej.
„Jakieś kombinowanie na papierze tak naprawdę, jak zwykle w takich wypadkach bywało, rozwali nam mecz najpewniej.”
Toteż napisałem to z przymrużeniem oka. ;D ;)
Na prawej stronie nie postawił bym na Johna. Środek to Fletch i Carrick. Rooney na skrzydle, Ando/Nani/Giggs na środku. Berba -atak.
piszesz że to jest ofensywne ustawienie? Nie sądzę. Skrajni pomocnicy muszą mieć żelazna kondycję – Roo i Valencia(?) idealnie wypełniają tę rolę. Jeśli AM- Anderson to również środek pola gry wzmacniamy w odbiorze piłki, wtedy Fletch może asekurować Valencię na prawym skrzydle. Berbatow może się wracać po piłkę i rozgrywać na boki do Roo/Naniego/Valenci. Jest dużo możliwości w zależności na kogo postawi Fergie.
Ale jedna zasada – Nani przejmuje pałeczkę po Krystynie i jest zwolniony z defensywnych obowiązków.
Wali mnie że kibice psioczą gdzie gra Roo. Chcę się cieszyć z mistrzostwa. W mojej opinii powinien grać tam gdzie jest najwięcej pożytku z Jego gry. W obecnej formie nie widzę Wazzy jako typowego napastnika.
4-5-1? Nie, a już na pewno jak Ando grałby CAM. Z całą pewnością 4-3-3. Jako trzech „napastników” – Roo, Berba, Nani. I napiszę jeszcze raz, Nani zawsze zostaje na połowie przeciwnika.
I na pewno nie wszystkie gały na jednego :)
Eee juz nie pamietacie jak psioczyli wszyscy na SAF-a jak Roo gral na skrzydle? To nie jego miejsce, na 101%… Poza tym to ustawienie to na dobra sprawe 4-5-1, ktorego tak nie lubimy na wyjazdach, w LM… Jeden napastnik i wszystkie gały do niego na hurrra, nieee, nie takie United chcemy :)
Ja po stokroć wolę takie United jak z Chelsea niż United z meczu z Anfield.
433 vs 442? Biorę to pierwsze. W ciemno.
Carrick-Fletcher-Anderson i dominujemy prawie każdą drugą linię.
W sumie dyskusja na temat tego czy warto grac efektownie czy efektywnie to może trwać w nieskończoność, nie jestem raczej zwolennikiem tezy, że gramy teraz bez krzty fantazji, czy polotu. W PL, jak i w całej współczesnej piłce gra się tak jak przeciwnik pozwala, w „Naszej” lidze angielskiej akurat ciężko jest prezentować futbolu atraktcyjny dla oka, ale i tak uważam, że pod tym względem jesteśmy drudzy, zaraz po Arsenalu. Co prawda sprowadzenie takiego Valencii to raczej krok w stronę efektywności, niż efektowności, bo w końcu genialne zagrania zdarzają się Ekwadorczykowi wybitnie rzadko, choć błysnąć dośrodkowaniem (wyłącznie z prawej nogi) potrafi niewątpliwie.
Niemniej jednak dla mnie tacy piłkarze jak Anderson, Berbatov, czy choćby zbierający doświadczenie Obertan dalej grają piłkę, która bardzo podoba się publiczności. Dlatego choć do gry, którą MU prezentowało za Ronaldo, aktualnej drużynie daleko, a takiego zawodnika jak CR7 jeszcze długo na Old Trafford nie zobaczymy, to ja jestem zadowolony z tego co widzę na boisku, także pod względem „estetycznym”
Jeszcze co do tego lidera drużyny. No zgodzę się, że takiego Lamparda/Gerrarda, ale czy naprawdę jest on tak niezbędny? Radzimy sobie bez niego, trzecia pozycja w lidze nie jest zła, zwłaszcza, że za sobą mamy masę trudnych meczów, w następnych 10 meczach wynik w okolicach 25-27 pkt jest bardzo realny, awans w LM już mamy, dajmy chłopakom czas, jednak odejście Ronaldo nie może się odbyc ot tak bez żadnej reakcji w sposobie gry…
uff ciesze sie, ze sa jeszcze tacy co niekoniecznie uwazaja nasza gre za mega-nudna, bo myslalem, ze z mojej strony to juz jakis fanatyzm :)
Szkoda punktów z L’poolem, Sunderlandem i Chelsea. Kwestią dyskusyjną jest gra zawodników czy przede wszystkim obrana taktyka przez Fergiego. Nie da się ukryć że gra w szczególności Giggsa jest daleka od tej do której nas przyzwyczaił.
Czy gramy nudno? Nie sądzę. Naprawdę spotkania z City, Tottenhamem, Blackburn itp. nie były nudne. Ale gdybyśmy mieli grać efektownie (Arsenal) i zajmować czwartą pozycję, to ja dziękuję. Pamiętacie początek sezonu bodajże 07/80? W ciągu 7 meczów strzelonych 8 bramek i zero straconych. Czy ktoś powie, że to nie była ogromna cegła w budowaniu mistrzostwa Anglii? Jeśli styl, który prezentujemy będzie pozwalał na zwycięstwa, to ja biorę go w ciemno.
Szkoda, że nie można stuprocentowo odciążyć Wazzy w ataku. Wiem, że to niełatwe, ale Rooney przy dobrze grającej pomocy naprawdę siałby postrach wśród przeciwników.
Żadne 4-5-1, żadnych tego typu dupereli. Efekty (poza Chelsea) widzieliśmy.
A co do tekstu. Nie zgadzam się. Prawie w ogóle. Przykład z Berbą, Wazzą i Tevezem był już komentowany. Ja dodam od siebie – kogo byś, drogi autorze, chciał „innego” od nich? Kogoś pokroju Messiego, kto sam jeden wmanewruje obronę i wyjdzie sam na sam? W Premier League nierealne. Przy takim Terrym czy Carragherze w defensywie przeciwnika można pomarzyć o czymś takim.
Kwestię transferów niedawno omawiałem. NIE trzeba kupować nikogo. Ten skład, co mamy jest wystarczający, nalezy jedynie wycisnąć z niego taką grę, na jaką ich stać, bo potencjał jest ogromny. Pamiętajmy, że drużyna zmienia swój charakter po odejściu supersnajpera, którym był Krysiu. Spokojnie, nic od razu.
Teraz zajadę z logiki.
Sprowadzamy zawodnika. => Trzeba się pozbyć kogoś (emerytura, sprzedaż).
Mamy naprawdę bogactwo zawodników i to bardzo dobrych, trzeba ich tylko przestawić do nowej rzeczywistości.
Mówcie, co chcecie, ale trąbienie o potrzebie błyskawicznych transferów prawie zawsze przypomina mi Fifę :)
I jeszcze jedno – odpieprzyć się od Carricka. Jego forma z lat ubiegłych to coś, czego potrzebujemy. Nie jest to lider pokroju Franciszka, Stefana czy kolejnego Franciszka, ale jego robota była nieoceniona.
Zapomniałeś na koniec zatupać by podkreślić swoją nieomylność i autorytet. Zwłaszcza odnośnie uwagi nt. Carricka.
Trzeba bowiem być bardzo uprzedzonym do Michaela, aby nie widzieć jego wkładu w sukcesy United na przestrzeni ostatnich lat.
Nie zgadzam się natomiast co do taktyki, bo dla mnie 433 to świetna formacja (patrz Barca, czy Arsenal), jak również fragmentu o Carragherze Dzizas, kieyd on był dobry ;d
Witam serdecznie.
„Przykład z Berbą, Wazzą i Tevezem był już komentowany. Ja dodam od siebie – kogo byś, drogi autorze, chciał “innego” od nich? Kogoś pokroju Messiego, kto sam jeden wmanewruje obronę i wyjdzie sam na sam?”
W tym momencie to już czyste dywagacje. Jednak w moim odczuciu po zwycięstwie w LM powinniśmy zakupić typowego, rasowego snajpera, takiego łowcę bramek. Dla mnie atak Rooney-Tevez + ktoś pokroju Toniego, Luisa Fabiano byłby kompletny.
Ale jak już wspomniałem, to już przysłowiowy płacz nad rozlanym mlekiem. Teraz braki mamy przede wszystkim w pomocy… .
Pozdrawiam
rzadko mi się to zdarza, ale właśnie się zdarzyło,
że znalazł się użytkownik, który napisał wszystko,
co ja napisałbym pod tym tekstem.
gratuluję świeżości spojrzenia i obiektywności, desdinova.
sam napiszę tylko, że historia nie wygrywa na boisku.
cóż z tego, że Neville był świetnym zawodnikiem?
cóż, że Carrickowi wychodziło i miał wkład w sukcesy (nie za duży)?
właśnie po to wymyślono instytucję transferu –
jeśli gracz nie pasuje już do drużyny, idzie gdzieś indziej.
a Ronaldo nie był niesamowicie kreatywny – zgadzam się.
uważam, że nie należy też przesadzać z jego bramkostrzelnością.
Ronaldo miał jedną niezastąpioną cechę – kiedy Man Utd przegrywało,
ten brał piłkę, przebiegał połowę boiska, żeby być sfaulowanym
i wykorzystać to, dzięki czemu drużyna wracała do gry.
kto teraz jest w stanie zrobić coś podobnego, oprócz Rooneya?
nikt. nie mamy takiego zawodnika, a drużyna jakby o tym zapominała,
i momentami zdaje się grać właśnie w taki sposób.
więcej napiszę popołudniem.
dobry artykuł.
pozdr.
ax
Przecież nie spieramy się tutaj czy Neville JEST graczem świetnym, a czy kiedykolwiek takim był. Autor twierdzi, że Gary był zawsze co najwyżej przeciętniakiem i sugeruje, że jego brak przyczynił się do tego, że zdobyliśmy LM.
Co do Carricka – on BYŁ ważnym ogniwem przez ostatnie 3 sezony. Nie wychodzi przez kilka miesięcy i mamy z niego rezygnować(już zresztą widać po nim, że dochodzi do formy)? Litości.
A Ronaldo jakiego opisujesz to był może w sezonie 06/07. Później już tak czesto nie dryblował, w zasadzie po prostu wykorzystywał sytuacje stworzone przez kolegów. W tym był świetny.
Ciekawe rzeczy czytam o naszym kapitanie. Oczywiście zgadzam się z Michałem, bo Gary Neville u szczytu swojej kariery był jednym z najlepszych prawych defensorów świata.
Nie uważacie, że takiego piłkarza nam obecnie brakuje na prawej stronie? Kogoś kto po prostu by tam grał co mecz i robił to do bólu solidnie? Gary nie był efektowny, nie kiwał każdego rywala- był nudny. Może dlatego nie wszyscy go teraz doceniają? Był za to naprawdę trudny do przejścia i posiadał świetnie ułożoną do wrzutki nogę.
Jego współpraca z Becksem swego czasu była wzorowa i nie ustępowała parze Irwin- Giggs. Wtedy też piłka była inna, grało się więcej skrzydłami i para boczny obrońca- boczny pomocnik często stanowiła o sile Manchesteru United.
Jakby ten Gary Neville był tak słaby to przez wiele lat nie byłby pewniakiem w Reprezentacji Anglii. Były momenty, że właściwie od niego ustalano skład, bo dobrze sobie przypominam, że na wielu pozycjach były rotacje, a prawa obrona zawsze była dla niego zarezerwowana. W całej Anglii nie mogli znaleźć lepszego?
Dajcie spokój, swego czasu Cafu był geniuszem na tej pozycji, Thuram zanim nie przeszedł do środka też. Ale później już stał w kolejce Gary, za nim może Salgado. Przecież my nie mówimy o czwartej lidze tylko o poziomie reprezentacji i Manchesteru United.
Zresztą nie dziwię sie czasem takim skrajnym opiniom o naszych starszych piłkarzach, bo coraz częściej zauważam zmniejszanie zasług Paula Scholes’a. A za najlepszych czasów w środku pola lepszy był od niego tylko Zidane. I pamiętajmy, że każdy kiedyś musi stracić życiową formę. Nie wszyscy starzeją się jak Ryan Giggs.
Przepraszam bardzo, ale Gary Neville w moim mniemaniu zawsze był co najwyżej solidnym rzemieślnikiem, choć jak na ówczesne zadania bocznych obrońców trzeba przyznać, że przeciętny nie był, ale wysoce wybitny też nie, po prostu dobry.
Gdzieś słyszałem jak jeden z byłych reprezentantów Anglii powiedział ” nie wiem jak ktoś tak przeciętny jak Gary Neville mógł zagrać tyle meczy w reprezentacji Anglii” to apropo ustalania składu od Nevilla ;)
nie wiem kto to powiedział, może ktoś kojarzy?
nie piszę tego złośliwie.
co do Carricka, z tego co ja widzę to drugi sezon się Michael nie może odnaleźć.
Mam nadzieję, że ten ktoś chociaż ma więcej od niego występów:)
Ale będę wdzięczny jak któryś z czytelników rozwiąże tą zagadkę.
heh, tak jest zawsze jak chodzi o zawodników United. Myślę że teraz ta zagadka będzie łatwiejsza do rozwiązania:) Pomijając aspekt że Gary „pasował” tylu managerom (Hoddle, Ericsson, McLaren, Capello), nie do przecenienia jest jego gra na prawej flance z Beckhamem. Nie zapominajmy że piłka nożna nie opiera się na 11 artystach. Warto przypomnieć słowa Fergiego który żałował że Neville nie jest wyższy, byłby idealnym środkowym obrońcą.
Też się zastanawiałem po co Ferguson trzyma słabych weteranów. I „odpowiedzi” udzielił Keano mówiąc w wywiadzie (jakiś rok temu) czego nauczył się od Laurenta Blanc’a.
Ja myślę, że mało efektowna gra United nie wynika z posiadanej kadry, tylko z braku głodu trofeów, których ostatnio było multum.
Panowie,
wszystko, co piszecie, to prawda, tylko
Becks JUŻ NIE GRA w United!
tak samo zresztą, jak Neville. on JUŻ NIE GRA!
po co nam on? żeby mieć kolejną chodzącą legendę?
był świetny, ale, jak wyżej napisano – nie wszyscy starzeją się, jak Giggs.
i co? to, że się starzeje ‘źle’, jak na piłkarza, nic nie znaczy?
to, że grał regularnie w reprezentacji ma oznaczać,
że będzie grzał ławę United, dopóki będzie dychał?
tego nie rozumiem. nie umniejszam zasług Neville’a,
ale tamte czasy minęły, a my mamy iść do przodu i ciągle wygrywać by się chciało.
z samymi ledwo biegającymi legendami tego nie zrobimy.
a odnośnie słów Toma – ok, rozumiem. tylko niech go przeniosą,
niech dadzą mu posadę w sztabie, a w jego miejsce niech ktoś gra.
Cole ma wrócić do United do sztabu, chociaż, jak sam twierdzi,
w takim składzie wciąż by się odnalazł. nie wiem tego,
ale o ile w sztabie przywitam go z otwartymi ramionami,
tak w składzie bym go nie zniósł. to samo odnośnie Gary’ego.
Właściwie tak. Będzie grzał ławę dopóki nie zawiesi butów na kołku i nie będzie tym, kim jest tylko z umową asystenta, zamiast piłkarza. Czy Gary Neville blokuje komuś miejsce w składzie? Wątpliwe, bo gra w raczej mniej ważnych spotkaniach. Za to jest ważną postacią w zespole, jednym z weteranów od których młodzi mogą się uczyć, mogą w życiu pozaboiskowym oczekiwać pomocy.
Tak się składa, że stworzenie zespołu z trzydziestu chłopaków nie polega tylko na wystawieniu ich na murawie i kierowaniu jak pionkami. To jest długotrwały proces, bo Ci ludzie spędzają ze sobą większość życia w okresie, kiedy są na kontrakcie w klubie.
Każdy trener ceni sobie doświadczonych piłkarzy, bo są oni jego pomocą w zespole. Takim mostem między trenerem, a młodymi piłkarzami.
Do tego Gary jest wzorem piłkarza, który kocha swój klub. Jest prawdziwym Czerwonym Diabłem. Odejdzie jak uzna, że już czas. Legendy mają swoje prawa.
Zapytaj kibica Arsenalu czy nie tęskni za czasem, gdy w klubie z Highbury grali m.in. Adams, Dixon, Bergkamp czy Winterburn. Ciekawe czy fani obecnie z Emirates wolą, żeby ich zespół reprezentowali młodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej, Togo czy innych egzotycznych krajów. Zapewne uwielbiają piłkarzy dla których Arsenal to tylko miejsce pracy, którzy nigdy nie utożsamią się z klubem i przyjmą co lepszą ofertę zmiany pracy.