Najważniejsze z najważniejszych! – wideo z finału Champions League Manchester United – FC Barcelona

Mecz wyczekiwany od początku sezonu. Spotkanie, o którym mówi każdy. Wszyscy fani Manchesteru United i FC Barcelony żyją tym wydarzeniem od kilku(nastu) dni. Chwila wyjątkowa dla którejś z tych drużyn. Dla kogo? My chyba już wiemy, a na pewno mamy nadzieję, że dla „Czerwonych Diabłów”!
» Otwórz interaktywną relację tekstową w okienku pop-up.
» Przejdź do relacji video
» Zapraszamy do dyskusji na temat meczu na naszym forum!
» Obejrzyj przedmeczową galerię – konferencja prasowa, trening, kibice United w Rzymie!
» Manchester United vs FC Barcelona, czyli wymarzony (?) finał Ligi Mistrzów
» Manchester United vs Barcelona: historyczne pojedynki
» FC Barcelona vs Manchester United – rozliczenie z finałów
26 maja to data wyjątkowa dla klubu z Old Trafford, przynosząca niesamowite chwile. Tego dnia 1909 roku urodził się sir Matt Busby. W 1999 roku, dokładnie dziesięć lat i jeden dzień temu, po niesamowitym finale na Camp Nou Manchester United zdobywał puchar Ligi Mistrzów. „To powinny być już 90. urodziny sir Matta Busby’ego, ale ja myślę, że on tam na górze grał razem z nami” – powiedział wówczas sir Alex Ferguson. Rok temu natomiast „Diabły” zdobywały mistrzostwo Europy 50 lat po katastrofie w Monachium i 40 po wygraniu tego trofeum przez „Dzieci Busby’ego”. Wszystko składa się w piękną całość – United po porostu potrafią pieczętować wielkie jubileusze wielkimi wygranymi.
Rok temu, zanim United znalazło się w finale LM pokonało w półfinale właśnie FC Barcelonę. „Diabły” wygrały w dwumeczu 1:0, a jedyną bramkę strzelał Paul Scholes. Ten gol Anglika zapewne zapisał się w pamięci wszystkim fanom – wspaniałe, precyzyjne, piekielnie mocne uderzenie w samo okienko. Victor Valdes nie miał najmniejszych szans.
Manchester United jest pierwszym zespołem, który może zdobyć drugi raz z rzędu zdobyć Ligę Mistrzów. Wcześniej ostatnia taka okazja nadarzyła się Juventusowi Turyn. Włosi triumfowali 1996 roku, pokonując w finale, po rzutach karnych, Ajax Amsterdam. Rok później zmierzyli się z Borussią Dortmund. Polegli wówczas 3:1. Jeżeli więc po dzisiejszym meczu świętować będą „Czerwone Diabły”, będą one pierwszym zespołem, który od początku istnienia Ligi Mistrzów UEFA (od sezonu 1992/93) sięgnie po puchar dwa razy z rzędu. Będą także pierwszym, który dokona tego od 1990 roku – wówczas trofeum zdobyte w 1989 roku obronił AC Milan. Warto dodać także, że ostatnim triumfatorem za czasów istnienia Pucharu Europy Mistrzów Krajowych była FC Barcelona.
Tegoroczny finał będzie już piątym z rzędu z udziałem angielskiej drużyny. W 2005 roku po niesamowitym meczu w Stambule i słynnym „Dudek Dance” po puchar sięgnął Liverpool. Rok później dotarł tam Arsenal, jednak mimo prowadzenia do przerwy 0:1, przegrał z FC Barceloną 2:1. Następnie triumfował AC Milan, pokonując 2:1 z Liverpool. Finału sprzed roku nikomu nie trzeba przypominać. Remis 1:1 po regulaminowym czasie gry, dramatyczne rzuty karne, trofeum wzniesione przez piłkarzy Manchesteru United i łzy graczy Chelsea.
Wówczas „Diabły” cieszyły się z tego pucharu po raz trzeci. Był to dla nich także trzeci finał. United podobnie jak dwa inne angielskie zespoły – Aston Villa i Nottingham Forest, nie przegrali jeszcze żadnego finału tych elitarnych rozgrywek. Barcelona natomiast smak porażki i wyższość rywala musiała uznać w roku 1961, 1986 i 1994. Finałów zagrała już pięć. Triumfowała w sezonach 1991/92 i 2005/06.
Arena finału, włoskie Stadio Olimpio nie pierwszy raz na swoich boiskach przyjmuje dwie najlepsze europejskie drużyny. Będzie to już czwarty taki mecz na tym stadionie. Co ciekawe dwa pierwsze z nich (25 maja 1977 roku i 30 maja 1984 roku) wygrywała angielska drużyna. Był nią Liverpool, pokonując Borussię Mönchengladbach i AS Romę. Trzeci dotychczasowy finał na tym terenie odbył się 22 maja 1996 roku pomiędzy Juventusem, a Ajaxem, który Włosi wygrali po rzutach karnych.
Co ciekawe bilans meczów pomiędzy Barceloną, a Manchesterem United jest bardzo wyrównany. Do tej pory rozegrano dziewięć spotkań, z czego cztery razy padał remis. Szala przechyla się jednak minimalnie na stronę „Diabłów”, gdyż to oni wygrali trzy spotkania, podczas gdy „Duma Katalonii” dwa. Jednak Hiszpanie strzelali nieco więcej goli, a dokładniej 15. United – 14. Ostatnie pięć meczów to także wyrównany bilans – trzy remisy i po jedno zwycięstwo. Jeżeli chodzi o finały rozgrywek, oba zespoły spotkały się już w jednym. 15 maja 1991 roku, na Feyenoord Stadion w PZP United pokonało Barcę 2:1.
Faktem jest, iż Barcelona ma najlepszy dorobek bramkowy w tegorocznych rozgrywkach, bo jej zawodnicy strzelali aż 30 goli. Także najwięcej razy uderzali na bramkę – 165. United natomiast ma świetny bilans, jeżeli chodzi o grę w defensywie. Na 18 ostatnich meczów w Champions League zachowywało czyste konto aż w 13 z nich. Edwin van der Sar natomiast zachował czyste konto najwięcej razy – siedem – w tegorocznej edycji Champions League.
Barcelona w Rzymie walczyła będzie nie tylko o zwycięstwo w Lidze Mistrzów, ale także o zdobycie Potrójnej Korony, co nie udało się dotąd żadnej hiszpańskiej drużynie. Niedawno zapewnili sobie bowiem mistrzostwo Hiszpanii, a także Puchar Króla. Mimo to, Pep Guardiola przyznał, iż na początku sezonu jego drużynie nie szło i nikt nie sądził, że uda im się dotrzeć tak daleko w europejskich rozgrywkach. Dodał także, że chyba żaden, nawet najbardziej zapalony fan w to nie wierzył.
Później przyszło otrzeźwienie i Barca zaczęła grać jak z nut. Tak jak w przypadku United, mówiło się, że „Dumę Katalonii” dopadł kryzys. Wielka forma niedługo powróciła i podopieczni Guardioli wygrywali takie mecze, jak ten na Estadio Santiago Bernabeu, kiedy pokonali Real Madryt 6:2. Po tym spotkaniu sprawa mistrzostwa Hiszpanii była już niemalże przesądzona. Barcelona miała 7 punktów przewagi nad Realem i tytuł zapewnić mogła sobie już w następnym ligowym meczu, z Villarrealem. Wydawało się, że są na najlepszej do tego drodze i zaczęto już świętowanie, kiedy zawodnicy „Żółtej Łodzi Podwodnej” strzelili dwa gole i koronacja została odłożona.
Barcelona będzie musiała radzić sobie w dzisiejszym meczu z mocno przemeblowaną obroną. Zawieszeni są Eric Abidal (czerwona kartka w półfinałowym meczu z Chelsea) i Daniel Alves (trzy żółte kartki), a kontuzjowany jest Rafael Marquez. Miejsce Alvesa na prawej obronie zajmie zapewne Carlos Puyol, a na środku ustawią się Pique i Toure, zastępujący Marqueza. Defensywę dopełni zapewne Sylvinho, gdyż Keita zadeklarował, że nie czuje się pewnie na tej pozycji i nie chce ryzykować występowania na niej w tak ważnym momencie. W pomocy zagrają prawdopodobnie Keita (bądź Busquets), Xavi i Iniesta, który wraca do gry po kontuzji, jakiej nabawił się w meczu z Villarrealem. W ofensywie zagrać powinni Messi, Eto’o oraz Henry. Francuz zagra swój pierwszy mecz od czasu meczu z Realem, w którym doznał urazu.
Sir Alex Ferguson jest w o tyle dobrej sytuacji, że może wystawić swoją najmocniejszą jedenastkę. Po tym jak po kontuzji wrócili Rio Ferdinand oraz Wes Brown, szkocki trener nie będzie mógł skorzystać tylko z zawieszonego Darrena Fletchera i kontuzjowanego od dłuższego czasu Owena Hargreavesa. Najbardziej spodziewany skład „Diabów” to w bramce Edwin van der Sar, wspierany przez obronę z Rio Ferdinandem i Nemanją Vidicem na środku oraz Johnem O’Shea i Patricem Evrą na bokach. Wielkim znakiem zapytania jest dalsza część ustawienia. Być może United wyjdzie w ustawieniu 4-5-1, a wówczas w pomocy zagrają Ryan Giggs, Anderson, Cristiano Ronaldo, Park Ji-Sung i Michael Carrick, a na szpicy Wayne Rooney.
Manchester United znajduje się obecnie w niesamowitej formie. W Europie jest niepokonany od 25 spotkań. Nie przegrał także w żadnym z ostatnich dwunastu meczów ligowych i europejskich pucharów. Podczas tych rozgrywek zaliczyli tylko dwa remisy – z FC Porto i Arsenalem. Ponad tydzień temu zapewnili sobie także tytuł mistrza Anglii.
Jaki będzie wynik – nie wie nikt. Kto wzniesie puchar także. Jest jednak rzecz, której możemy być pewni: będzie to niesamowite widowisko. To przecież finał, na który piłkarska Europa czekała latami. Pozostaje nam mieć nadzieję, że po dzisiejszym meczu będzie nam dane radośnie odśpiewać GLORY GLORY MAN UNITED!!
Składy obu zespołów
FC Barcelona:
Sędzia:
Massimo Busacca
Wypowiedzi przedmeczowe
To, co najbardziej cenię w ich grze, to właśnie ciężka praca, jaką wykonuje chociażby Wayne Rooney. Rok temu przeciwko nam pracował na lewej flance. W finale nie liczy się do końca ustawienie taktyczne. Można mieć tysiące założeń przed meczem, a żadne się nie spełnią, jeśli popełnimy najmniejszy błąd, który spowoduje utratę bramki.
Andrés Iniesta
Występ w finale daje doświadczenie. Rok temu wygraliśmy te rozgrywki, a dodatkowo byliśmy w Japonii, gdzie rozegraliśmy dwa trudne mecze i udowodniliśmy, że jesteśmy najlepszą drużyną na świecie. To fajne doświadczenie dla młodych zawodników, którzy już wiedzą co oznacza zwycięstwo w finale. Doświadczenie w takich meczach, jest bardzo ważne.
Edwin van Der Sar
Chcę wygrać Ligę Mistrzów dla klubu i dla kibiców. Dopiero potem będę mógł rozmawiać na temat mojej przyszłości. Lubię być tutaj i móc być częścią tej drużyny, ale teraz nie chcę odrywać się od spraw związanych z najbliższym meczem.
Carlos Tevez
Kompilacja przedmeczowa
Relacja tekstowa na żywo!
Zapraszamy do wspólnego przeżywania spotkania. Zapewniamy zdwojoną dawkę emocji, profesjonalny komentarz i możliwość wymiany myśli na temat spotkania z innymi Czytelnikami Redlog.pl. Relację poprowadzi nasz redaktor – Łukasz Sawala! Początek relacji już o 19:30!
» Otwórz interaktywną relację tekstową w okienku pop-up.
Filmiki video z najciekawszymi akcjami spotkania
Eto’o 1:0
Messi 2:0
Zapraszamy do dyskusji na temat meczu!
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:
Występ w finale daje doświadczenie. Rok temu wygraliśmy te rozgrywki, a dodatkowo byliśmy w Japonii, gdzie rozegraliśmy dwa trudne mecze i udowodniliśmy, że jesteśmy najlepszą drużyną na świecie. To fajne doświadczenie dla młodych zawodników, którzy już wiedzą co oznacza zwycięstwo w finale. Doświadczenie w takich meczach, jest bardzo ważne.
Chcę wygrać Ligę Mistrzów dla klubu i dla kibiców. Dopiero potem będę mógł rozmawiać na temat mojej przyszłości. Lubię być tutaj i móc być częścią tej drużyny, ale teraz nie chcę odrywać się od spraw związanych z najbliższym meczem.








Nie wiem jak wy Panowie ale nie moge się doczekać godziny 20:45 a zarazem troszkę się stresuję. Zobaczymy co pokaże nam mecz. C’mon UNITED !!!!
ja od 8 rano odliczam godziny pozostałe do meczu !
Ja już od wczoraj nie mogę usiedzieć w miejscu. Oby już się zaczęło!
Btw. nie zazdroszczę redaktorowi prowadzącemu relacje live. W czasie takiego meczu siedzieć w domu i jeszcze relacje klepać? :/
Nie ma mi co współczuć, wole oglądać mecze w domu;) a relacja będzie spoko.
Nadszedł wreszcie 27 maja… ledwo otworzyłem oczy, już miałem w myślach sceny z kompilacji zapowiadającej finał. Nie wiem co ze sobą zrobić…. Żona się ze mnie śmiała bo krzątając się po kuchni chyba zupełnie podświadomie klaskałem sobie do rytmu i śpiewałem pod nosem Take me home United road tak jak to robią kibice na Old Trafford.
Nie udało mi się podczepić pod żadną grupę kibicowską aby wspólnie oglądać finał, ale za to idę do kumpla który mieszka sam z innym kumplem który też kibicuje United. Pęknie butelka przedniej tequili, będzie pizza a na świętowanie prawdziwe kubańskie cygara po sztuce na łebka :) – będzie się działo !
Takie dwa fajne filmiki:
Ten drugi filmik mi się nie podoba, tym bardziej że sprofanowali świętą reklamę z Cantoną >:-I
Ok, 45 minut do wyjścia. Irish Mbassy i Wy. Poraz pierwszy tego dnia czuję lekki niepokój. Oby ostatni i oby chwilowy.
Będzie dobrze! Bo.. musi! :)
C’mon United!! Po zwycięstwo!!
Dokładnie 3 miesiące po moich urodzinach. Strzelimy 3 gole :P
Dzisiaj w nocy śniło mi się, że wygraliśmy z Barcą 3:1 ;)
heh, ale się już denerwuję, ani trochę nie mogę się skupić na makroekonomii xD
UNITED!!!
Ale nerwy… boje się że barca strzeli jakąś przypadkową bramkę która sprawi że United zaczną grać nerwowo. Od początku musi być kontrola, własny styl i jako pierwsza drużyna trzeba strzelić bramke.
Nerwy, nerwy i jeszcze raz wiara w zwycięstwo;)
http://redlog.pl/2009/03/26/kto-po-porto-czyli-o-wymarzonym-finale/ :-)
… wierni po porażce UNITED !
Niestety…trudno zebrać myśli…tak na gorąco:
brak dziś było „United” w grze United, brak wiary i motywacji, brak charakteru…
aż strach pomyśleć jak teraz będą się panoszyć ci wszyscy „Visca el Barca”…
Szkoda tego Finału ;//
To nie Barcelona była, aż tak dobra, tylko MUFC nie zagrało na swoim poziomie. Przegraną upatruje w braku środka pola. Uważam, że lepsza byłaby zmiana Carricka za Scholesa, i Giggsa za Berbatova/Teveza. Tylko nie ma co teraz płakać nad rozlanym mlekiem. Nic to przecież nie da.
A gol Messiego przypomniał mi strzał Ronaldo z zeszłorocznego finału. Tylko z małą różnicą, że ta bramka nas dobiła i upokorzyła.
Załamała mnie gra Carricka, Giggsa i o dziwo Rooneya. (Pozytywnie) Zaskoczył mnie Ronaldo, który jako jedyny walczył, starał się coś zmienić. Myślałem, iż po porażce z LFC w tym roku nie zagramy gorzej. Jednak byłem w błędzie. Mimo wszystko należy pogratulować Barcelonie.
Jeszcze raz powiem: szkoda tego finału !
Ale trzeba podziękować wszystkim zawodnikom i trenerom za udany sezon.
Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce, I LOVE MUFC ;**
Glory Glory MAN UNITED !!!
„To nie Barcelona była, aż tak dobra, tylko MUFC nie zagrało na swoim poziomie.”
Nie wiem. Nie oglądaliśmy tego samego meczu? Barca zagrała fenomenalny mecz, a ManU był tylko cieniem dla nich. Nawet przez podziurawioną obronę Manchester nie mógł się przedostać. Panowie bądźcie obiektywni :)
Visca El Barca!
Ja nadal uważam, że zagraliśmy fatalnie. I dlatego, też myślę, że Barcelona wcale tak dobrze nie grała jak uważasz. Co nie zmienia faktu, iż wygrała zasłużenie, z nieistniejącym przeciwnikiem. Chyba troszeczkę (nie bardzo ;P) przegiąłem z tym stwierdzeniem. Lecz spojrzę na to może za krytycznie, ale dobrze, że przegraliśmy tylko 2:0.
w woli przypomnienia http://redlog.pl/2009/05/07/obronimy-i-tylko-chelsea-tylko-chelsea-zal/
niezły humor na dobranoc.
Piłkarzom i kibicom ManUtd gratulujemy udanego sezonu, za to FCB gratulujemy fenomenalnego sezonu zwieńczonego ostatnią wisienką na torcie, którą było zdobycie Pucharu Ligi Mistrzów – 3. korony
Visca El Barca!
Kurde i już się zaczyna. visca el barca. Dzieciaki nauczyły się jednego hasła i teraz będą go bez przerwy powtarzać. Znowu wszyscy będą kibicami barcelony i wszyscy od dawna ich uwielbiają…
Po pierwsze trzeba pogratulować Barcelonie. Może nie zagrała oszałamiająco, ale na pewno lepiej od Manchesteru. Patrząc na przebieg meczu można stwierdzić, że wygrała zasłużenie.
Na pewno szkoda niewykorzystanej szansy. Czerwone Diabły nie pokazały tego do czego przywykliśmy. Nie chodzi mi tu nawet o dobrą grę, ale ducha walki. Nie widziałem w ich grze zaangażowania. Trudno napisać coś więcej.
Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce.
Rzeczywiście na gorąco słów brakuje, mogę tylko powiedzieć że tak słabej postawy United nie spodziewałem się nawet w najczarniejszym scenariuszu. Na myśl nasuwa mi się kila rzeczy o których muszę napisać… Wymienność pozycji tzn. Ronaldo na szpicy i Rooney na lewej nie zdała przeciwko Barcelonie egzaminu. Trochę za dużo kombinatorstwa, i koncepcja Fergusona o napastniku wchodzącemu z flanki i siejącym większy popłoch niż taki który gra na środku a na skrzydło schodzi w razie konieczności legła w gruzach i to trzeba powiedzieć jasno. Druga sprawa to że spodziewałem się że Sir Alex jednak jakoś zaskoczy jeśli nie ustawieniem to doborem wyjściowej 11stki, bo Park zagrał chyba tylko za zasługi w meczu z Arsenalem… Jednak nie było żadnego zaskoczenia i Guardiola dopasowując drużynę do tego United które zwyciężyło Arsenal trafił w 10tkę, a można było np. Berbatowa wykorzystać znów jako łącznika a z przodu ustawić Rooneya z Tevezem bądz Ronaldo. Inna sprawa że zbytnia pewność siebie i wiara w obronę nas zgubiła. Za bardzo zawodnicy byli wyluzowani, i pewni że Barca nie jest w stanie ich skrzywdzić. Zastanawiam się też ile United oddali celnych strzałów na bramkę Valdeza i być może się mylę, ale do głowy przychodzi mi tylko nieudany rzut wolny Ronaldo który Hiszpan niepewnie wybił… Serce boli, ale trzeba przyznać że od czasu porażki z Liverpoolem United nie zagrali tak tragicznego meczu jak dziś wieczorem. Chyba finał LM przebija nawet tamtą porażkę pod względem fatalnego stylu… mimo że porażka z Poolem bolała mnie bardziej. Nie pozostaje nic więcej niż do dodania poza tym że tak żenująca postawa United nie jest w najmniejszym stopniu godna finalisty Champions League i Barcelona zwyciężyła zasłużenie w 100 %.
Inna sprawa że zbytnia pewność siebie i wiara w obronę nas zgubiła” -> Jako kibic jednak bardziej Barcy nioż MAnchesteru, trudno się z tym nie zgodzić…Po półfinale wszyscy byli pewni, ze United zwyciężą, że z taką grą Barca nie ma czego szukać…Chciałabym zobaczyc teraz osoby, które tak pogardliwie pisały o Barcy po półfinale…Apelowałam wtedy o większy szacunek dla zespołu, który przeciez jest jednym z najlepszych na świecie. I nie zmienia tego fakt, że w półfinale może i grali „kaszanę” przez 90 minut, a jednak potrafili awansować! Dziś „kaszanę” zagrał trochę MAnchester, więc mozna powiedzieć: „ten się śmieje, kto się śmieje ostatni”!
Dziś Barca zagrała bardzo dobrze, w swoim stylu.A odrębną sprawą jest to, że Manchester nie pokazał dziś zbyt wiele ze swojego stylu gry, a co mnie najbardziej zdziwiło, grał tak, jakby nie wierzył w zwycięstwo (zwłaszcza po stracie 2 gola), nawet sam Ferguson siedział w końcówce trochę zrezygnowany na łąwce.
Szkoda…wydaje mi sie ze pierwsza bramka ustawila ten mecz..na pewno pierwsza polowe podobnie jak w potyczce z Arsenalem na Fly Emirates kiedy to mecz skonczyl sie de facto w 3′ . Diably graly nazbyt nerwowo a defensywa katalonska wcale nie zachwycala wystarczylo bardziej przycisnac..
Gratluje zarowno zwyciesca jak i zwyciezonym Gloria Victis Glory Man Utd. dziekuje za uwage
A teraz FCB powinno wysłać puchar i podziękowania do Norwegii. Gdyby nie pewien sędzia Blaugrana płakałaby już po półfinale, zresztą, co tu gadać – SPRAWIEDLIWIE. Takiego przekrętu w światowej piłce dawne nie było, mecz leciał pod dyktando sędziego a Iniesta fuksem strzelił na 1:1. Ładnie, ale fuksem. Finał powinien być powtórką z Moskwy a nie scenariuszem jaki zażyczyły sobie piłkarskie władze. Ale cóż, UEFA ma finał jaki chciała bo widać dominacja Premiership im śmierdzi. Zasada 6+5 a teraz to… No cóż, czekamy na ekstazę katalończyków, spamowanie VeB a śmierdzący półfinał zakryje zwycięstwo z ManUtd…
DUMNI PO ZWYCIĘSTWIE, WIERNI PO PORAŻCE…
Kocham ten klub…
…Barcelona wgrała – zasłużenie…
…co nie zmienia faktu – że historia i tak będzie miała swoich „wirtuozów” i „gladiatorów”…
Wierny na zawsze…
szysiek83
Och, to wina sędziego z Norwegii, że zagraliście dziś co najwyżej na miarę Manchesteru City
To nie jest wina sędziego…
Sędzia nie strzela bramek – sędzia jest człowiekiem – omylnym, jak my wszyscy…
Visca el barca…?? – - – nie…
GLORY, GLORY MAN UNITED! – zawsze !!!
szysiek83
http://redlog.pl/2009/05/07/obronimy-i-tylko-chelsea-tylko-chelsea-zal/ chciałbym aby autor tego czegoś napisał co nie co :)
Nie wiem od czego tu zacząć… dla mnie brawurowa gra United na początku meczu kiedy Barca nie mogła nawet piłki dotknąć zapowiadała szczęśliwe zakończenie dla United, a pierwsza piękna składna akcja Barcy to wszystko przekreśliła. Diabły straciły pewność siebie nie wspominając o chaosie jaki zapanował na środku boiska. I tu brakowała mi Darrena i to bardzo :( niestety Ci co za bardzo Barcy się nie obawiali bardzo się rozczarowali. Byłam smutna po tym meczu, ale czy rozczarowana chyba nie bo Barcy jednak się obawiałam i czułam respekt przed nimi. Ten mecz był jak kubeł zimnej wody, jak zły sen dla kibiców United i piłkarzy tyle mogę tylko napisać. Barca zaslużyła na wygraną i trzeba im pogratulować tego meczu.