Młodość czy doświadczenie? – wideo z pierwszego meczu Manchester United – Arsenal Londyn

„Czerwone Diabły” są na najlepszej drodze do obrony pucharu Champions League jako pierwsza drużyna w historii. Na drodze do finału w Rzymie został jeszcze jeden przystanek: Arsenal. To właśnie dziś drużyna Manchesteru United rozegra pierwszy mecz z „Kanonierami”. Na Old Trafford zapowiada się arcyciekawy pojedynek…
W obecnym sezonie po raz trzeci z rzędu znalazły się trzy angielskie drużyny w półfinale LM. Zarówno w sezonie 2006/07, jak i 2007/08 zagrały Manchester United, Chelsea Londyn i Liverpool. W tym roku miejsce „The Reds” zajęli młodzi zawodnicy Arsène Wengera, Arsenal Londyn.
Drużyna ze stolicy Anglii w ostatnim czasie zyskała nowy ładny przydomek – „dzieci Wengera”. Jest to jak najbardziej trafne i uzasadnione. Średnia wieku pierwszej drużyny Arsenalu wynosi prawie 24 lata. Najstarsi zawodnicy (Almunia, Gallas i Silvestre) mają po 32 lata. Jeden z najlepszych zawodników, Cesc Fabregas – 22. Inny, Theo Walcott – 20. Dla przykładu: podczas gdy niedawno „Kanonierzy” remisowali z Liverpoolem 4:4 średni wiek gracza, który wyszedł w podstawowym składzie wynosił nieco ponad 24 lata.
Kiedy „Czerwone Diabły” mierzyły się z The Reds (nieszczęsne 1:4 na Old Trafford) średnia wieku podstawowej jedenastki była w przybliżeniu 28 lat. Ogółem pierwsza drużyna sir Alexa Fergusona ma łącznie 798 wiosen, co wychodzi po 26 na jednego zawodnika. Dodajmy jednak, iż średnią zaniżają młodzi zawodnicy, grający głównie w rezerwach.
Co ciekawe, będzie to pierwsze spotkanie obu drużyn w europejskich pucharach. „Czerwone Diabły”, aby zdobyć hat-tricka pod względem tytułów najlepszej drużyny w Europie, muszą dziś uzyskać korzystny rezultat na Old Trafford, gdyż na Emirates Stadium może być jeszcze trudniej.
Po sezonie naznaczonym licznymi kontuzjami i niestabilną formą, Arsenal odnalazł wysoką formę w najlepszym możliwym momencie, i teraz chciałby zakończyć sezon zdobyciem najcenniejszego trofeum w europejskiej piłce. Powrót kilku kluczowych zawodników po urazach sprawił, że drużyna odzyskała lekkość i płynność gry. W rezultacie „Kanonierzy” są niepokonani od 19 spotkań.
Ogólnie rzecz biorąc obecnie „Kanonierzy” znajdują się ostatnio w świetnej formie – na dziesięć ostatnich meczów w lidze i FA Cup odnotowali osiem zwycięstw (z Middlesbrough, Wigan, Man City, Newcastle, Hull, Blackburn, Burnley, WBA) jeden remis (z Liverpoolem) i porażkę. Przegrywali w półfinale Pucharu Anglii z Chelsea Londyn 1:2, bo licznych błędach Łukasza Fabiańskiego.
Na tym samym etapie tych rozgrywek z marzeniami o trofeum pożegnał się także Manchester United. Po 120 minutach remisowego meczu przegrał w rzutach karnych 4:2. Wyniki ostatnich dziesięciu meczów „Diabłów” w pucharze Anglii i Premiership przedstawiają się niego gorzej niż Arsenalu. Podopieczni Fergusona wygrywali z Tottenhamem, Portsmouth, Sunderlandfem, Aston Villą, Fulham, Newcastle i Blackburn, co daje siedem zwycięstw. Przegrywali dwa razy pod rząd, kolejno z Liverpoolem i Fulham, a remisowali z wcześniej wspomnianym Evertonem w FA Cup.
„Czerwone Diabły” co prawda nie grały ostatnio na swoim najwyższym poziomie i ich obecna forma oceniana jest na trzy bądź trzy i pół w pięciostopniowej skali własnej rangi. Mimo to potrafiły zagrać wspaniałe 45 minut w drugiej połowie sobotniego spotkania z Tottenhamem, strzelając pięć bramek i wygrywając ostatecznie 5:2. A pomyśleć, że kiedy do przerwy przegrywali 0:2, po cichu zaczynano mówić o powrocie kryzysu… W Europie United radzi sobie jeszcze lepiej. Od maja 2007 roku utrzymuje wspaniałą passę 23 meczów bez porażki.
Arsene Wenger przyznał, że triumf w lidze mistrzów jest jedynym istotnym sukcesem, którego brakuje mu w CV. Francuski szkoleniowiec ma szansę na drugi finał tych rozgrywek na przestrzeni ostatnich czterech lat. W tym tygodniu w wywiadach przedmeczowych trener „Kanonierów” deklarował również, że jego zawodnicy wierzą w możliwość odniesienia zwycięstwa na Old Trafford i nie zamierzają rezygnować ze swojego ofensywnego stylu gry na terenie rywala.
W Arsenalu sytuacja kadrowa przedstawia się niezbyt dobrze. Na pewno bowiem nie wystąpi Robin van Persie, napastnik uskarża się powiem a uraz pachwiny. Pewna jest także absencja Williama Gallasa (kolano), Gaela Clichy’ego (plecy) i Tomasa Rosicky’ego. Najprawdopodobniej nie zagra także były obrońca United, Mikael Silvestre, którego miejsce zajmie zapewne Djourou. Nie zagra także Arszawin, strzelec czterech bramek w meczu z Liverpoolem, co będzie niewątpliwym osłabieniem „Kanonierów”. Możliwy jest natomiast występ Eduardo, który powoli wraca do gry po poważnej kontuzji.
Sir Alex Ferguson natomiast będzie mógł wystawić swój optymalny skład. Ostatnio do składu powrócił kontuzjowany przez dłuższy okres czasu Wes Brown. Wątpliwy jest jednak występ 30-letniego Anglika. Na jego pozycji zagra najprawdopodobniej młodziutki Rafael da Silva, gdyż wystąpić nie będzie mógł Gary Neville. Weteran zmaga się bowiem z urazem kostki i będzie pauzował jeszcze około dziesięć dni.
Obrona United będzie musiała uważać głównie na Theo Walcotta. 20-letni gracz pod nieobecność Arszawina i van Persie’go będzie główną siłą ataku Arsenalu. Głównie pilnować powinien go Patrice Evra, gdyż to jego stroną będzie przedzierał się Anglik. Szczególną przestrogą powinien być fakt, iż gracz ten strzelał ostatnio bramki Chelsea i Villarreal. Szczególnie zwrócić uwagę powinno się na Cesca Fabregasa – młody Hiszpan potrafi być nie do zatrzymania.
Kibice „Diabłów” szczególnie liczą natomiast na dobry występ i oczywiście trafienia Wayne Rooneya. Zdaje się, iż Wazzę uskrzydla myśl zostania ojcem i rozgrywa on ostatnio bardzo dobre zawody. Między innymi w ostatnim meczu United z Tottenhamem Anglik strzelał dwie bramki. Miejmy nadzieję, iż Roo powtórzy ten wyczyn także w dzisiejszym spotkaniu.
Wayne musi jednak uważać, aby nie puściły mu nerwy. Otrzymanie żółtej kartki byłoby równoznaczne z wykluczeniem w następnym meczu. W takiej samej sytuacji są także Patrice Evra oraz Abou Diaby, Alexandre Song i Samir Nasri z Arsenalu.
Wypowiedzi przedmeczowe
Nemanja Vidić, obrońca Manchesteru United.
Arsenal zawsze posiada w swoim składzie utalentowanych piłkarzy. Wiemy w jak dobrej są formie i o tym ile bramek ostatnio strzelają. Adebayor i van Persie są bardzo trudni do upilnowania. To świetni piłkarze, którzy dysponują świetną szybkością i są groźni pod bramką. Jeśli chcemy ich powstrzymać, to musimy być skoncentrowani przez 90 minut.
W sobotnim meczu z Tottenhamem w pierwszej połowie zagraliśmy kiepsko w obronie, co skończyło się stratą dwóch bramek do przerwy. W drugiej części nasza obrona znacznie się poprawiła i tak samo musimy zagrać przeciwko Kanonierom. Postaramy się jeszcze poprawić kilka niedociągnięć, które powtarzają się w każdym meczu, ale musimy pamiętać, że nasz skład często się zmienia. Nie gramy konsekwentnie jednym ustawieniem w każdym meczu. Za nami jest wiele spotkań, po których dochodziło do kilku zmian i potrzebny jest czas na przyzwyczajenie się do nowego ustawienia i taktyki. Pierwszy mecz gramy przed własną publicznością i powinniśmy zagrać ten mecz dobrze. Musimy zdobyć kilka bramek, ale to również trzeba poprawić, ponieważ w ostatnich spotkaniach nie wychodziło to idealnie. Ważne już również żeby zachować czyste konto. Adebayor to świetny piłkarz i naprawdę potrafi strzelać bramki. Jest dobrze zbudowany i silny, a to wywołuje respekt u rywali, więc zapowiada się ciekawa walka.
Nemanja Vidić
Paul Scholes, pomocnik Manchesteru United.
Nie wiem czy to będzie wielkie widowisko. Nie zależy nam na ładnej grze, ponieważ priorytetem jest awans do finału Ligi Mistrzów. Zwycięstwo w najbardziej prestiżowych rozgrywkach klubowych to coś fantastycznego i chcemy powtórzyć w tym sezonie zeszłoroczny sukces.
Ryan Giggs, pomocnik Manchesteru United.
To jeden z tych meczy, w których chce się brać udział. Nie ma czegoś większego – półfinał Ligi Mistrzów na Old Trafford. Nie mogę się doczekać. Skupiam się bardziej na pokonaniu Arsenalu niż na swoim występie numer 800. Na takie rzeczy będę zwracał uwagę po zakończeniu kariery i będę z tego dumny. Po pierwsze i najważniejsze, jeśli mam jakoś uczcić ten jubileusz, to tylko zwycięstwem. Wygraliśmy te dwa trofea rok temu i w tym sezonie wszystko idzie w dobrym kierunku. Zawsze powtarzam jak wielki potencjał ma ta młoda drużyna.
Sir Alex Ferguson, menedżer Manchesteru United.
Evra jest wystarczająco szybki aby zatrzymać Walcotta. Grał już kilka razy przeciwko niemu i radził sobie. Walcott jest nadzwyczaj szybki, możliwe że jest najszybszym skrzydłowym na Wyspach, więc będziemy musli przygotować się na zaciętą walkę.
Fani będą nas prowadzić do zwycięstw. Mamy za sobą bardzo ciężki sezon, a teraz wkraczamy w taką fazę rozgrywek, w której będziemy niezwykle potrzebowali wsparcia.
Emmanuel Adebayor, napastnik Arsenalu, o swoich ambicjach odnośnie dzisiejszego meczu i szacunku do Vidicia.
Kiedy wychodzisz na murawę obcego stadionu i wszyscy obrzucają cię wyzwiskami to masz ochotę pokazać im co potrafisz i daje ci to dodatkową motywację. Wiem, że nie jestem tam lubiany, gdyż w trzech meczach na Old Trafford zdobyłem dwa gole. Teraz znowu zrobię wszystko by pomóc mojej drużynie w odniesieniu końcowego sukcesu. Wygrać tam będzie trudno, ale musimy uwierzyć, że możemy to zrobić. Mamy świetnych graczy, jesteśmy w dobrej formie i jedziemy po zwycięstwo.
Vidić to bardzo dobry obrońca, wie jak grać przeciwko napastnikom. Jest bardzo silny i gotowy oddać życie za United. Dla mnie to jeden z najtrudniejszych obrońców do przejścia. Zapobiegł wielu bramkom, a sam też potrafi trafić do siatki.
Emmanuel Adebayor
Abou Diaby, pomocnik Arsenalu, o formie United.
Przede wszystkim muszę powiedzieć, że United to wspaniała drużyna. Niezależnie od formy, grają tam piłkarze, którzy są w stanie zrobić wiele zamieszania w każdym momencie gry. Moim zdaniem nie są obecnie w najlepszej formie, więc jest to szansa dla nas na wywiezienie z Old Trafford korzystnego wyniku. Nie jest to jednak dla nas najważniejsze. Musimy skoncentrować się na grze w swoim stylu i wtedy będziemy mieć duże szanse na zwycięstwo.
Abou Diaby
Cesc Fabergas, pomocnik Arsenalu.
Nie ma teraz dla nas nic ważniejszego na obecną chwile niż półfinał rozgrywek europejskich. Szanujemy naszych rywali, jest to jeden z lepszych zespołów w Anglii i w Europie. Najbliższe spotkanie będzie dobrą sposobnością na pokazanie się z jak najlepszej strony zwłaszcza w tak trudnym meczu, jakim jest pojedynek z „Czerwonymi Diabłami”. W grach podobnych do tej każdy gol jest na wagę złota i najmniejszy błąd może być bardzo kosztowny. Największą wagę mają bramki strzelone na wyjeździe – mogą one zadecydować o końcowym zwycięstwie lub też dogrywce. Finał Ligi Mistrzów w Rzymie może być jednym z najbardziej donośniejszych wydarzeń w historii klubu.
Cesc Fabregas
Arsene Wenger, menedżer Arsenalu.
Na Old Trafford najważniejsze będzie to, byśmy zaprezentowali naszą najlepszą formę. Z nią jesteśmy w stanie pokonać każdego przeciwnika. Jeśli jedziesz do Teatru Marzeń bez przekonania we własne umiejętności już na początku robisz sobie problem. My udajemy się tam z ogromną pewnością siebie i pragnieniem zwycięstwa. Zrobimy wszystko by wygrać. Cały czas pozostajemy wierni swej grze. Gdziekolwiek gramy wygrywamy albo chociaż zdobywamy bramki” – kontynuował manager Arsenalu. Może dlatego Ferguson przyjechał w niedzielę na Emirates? A może dlatego, że mamy w biurze butelkę czerwonego wina? Pewnie myśli, że jutrzejszy mecz będzie wspaniałym pojedynkiem dwóch drużyn, które wiedzą o sobie wszystko. Również uważam, że to będzie ekscytujący mecz.
Arsene Wenger
Składy obu zespołów
Arsenal FC:
Sędzia:
Zapraszamy wszystkich na relację tekstową z meczu na żywo! Chcesz poznać opinię innych osób, poznać ciekawostki, statystyki, obejrzeć ciekawe filmy przed meczem? Zapraszamy! Początek relacji już na godzinę przed meczem, o 19.45. Otwórz interaktywną relację tekstową w okienku pop-up.
Filmiki video z najciekawszymi akcjami spotkania
1:0 – John O’Shea – Manchester United
Zapraszamy do dyskusji na temat meczu!
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:
Arsenal zawsze posiada w swoim składzie utalentowanych piłkarzy. Wiemy w jak dobrej są formie i o tym ile bramek ostatnio strzelają. Adebayor i van Persie są bardzo trudni do upilnowania. To świetni piłkarze, którzy dysponują świetną szybkością i są groźni pod bramką. Jeśli chcemy ich powstrzymać, to musimy być skoncentrowani przez 90 minut.
Nie wiem czy to będzie wielkie widowisko. Nie zależy nam na ładnej grze, ponieważ priorytetem jest awans do finału Ligi Mistrzów. Zwycięstwo w najbardziej prestiżowych rozgrywkach klubowych to coś fantastycznego i chcemy powtórzyć w tym sezonie zeszłoroczny sukces.
To jeden z tych meczy, w których chce się brać udział. Nie ma czegoś większego – półfinał Ligi Mistrzów na Old Trafford. Nie mogę się doczekać. Skupiam się bardziej na pokonaniu Arsenalu niż na swoim występie numer 800. Na takie rzeczy będę zwracał uwagę po zakończeniu kariery i będę z tego dumny. Po pierwsze i najważniejsze, jeśli mam jakoś uczcić ten jubileusz, to tylko zwycięstwem. Wygraliśmy te dwa trofea rok temu i w tym sezonie wszystko idzie w dobrym kierunku. Zawsze powtarzam jak wielki potencjał ma ta młoda drużyna.
Evra jest wystarczająco szybki aby zatrzymać Walcotta. Grał już kilka razy przeciwko niemu i radził sobie. Walcott jest nadzwyczaj szybki, możliwe że jest najszybszym skrzydłowym na Wyspach, więc będziemy musli przygotować się na zaciętą walkę.
Kiedy wychodzisz na murawę obcego stadionu i wszyscy obrzucają cię wyzwiskami to masz ochotę pokazać im co potrafisz i daje ci to dodatkową motywację. Wiem, że nie jestem tam lubiany, gdyż w trzech meczach na Old Trafford zdobyłem dwa gole. Teraz znowu zrobię wszystko by pomóc mojej drużynie w odniesieniu końcowego sukcesu. Wygrać tam będzie trudno, ale musimy uwierzyć, że możemy to zrobić. Mamy świetnych graczy, jesteśmy w dobrej formie i jedziemy po zwycięstwo.
Na Old Trafford najważniejsze będzie to, byśmy zaprezentowali naszą najlepszą formę. Z nią jesteśmy w stanie pokonać każdego przeciwnika. Jeśli jedziesz do Teatru Marzeń bez przekonania we własne umiejętności już na początku robisz sobie problem. My udajemy się tam z ogromną pewnością siebie i pragnieniem zwycięstwa. Zrobimy wszystko by wygrać. Cały czas pozostajemy wierni swej grze. Gdziekolwiek gramy wygrywamy albo chociaż zdobywamy bramki” – kontynuował manager Arsenalu. Może dlatego Ferguson przyjechał w niedzielę na Emirates? A może dlatego, że mamy w biurze butelkę czerwonego wina? Pewnie myśli, że jutrzejszy mecz będzie wspaniałym pojedynkiem dwóch drużyn, które wiedzą o sobie wszystko. Również uważam, że to będzie ekscytujący mecz.
(20 głosów, średnia: 4,50 na 5)







Podoba mi się wypowiedź Rudego. Najpierw wynik, potem ewentualnie widowisko. I o to właśnie chodzi. Nieważne jak, najważniejsze, żeby awansować.
Z całym szacunkiem, ale mi wypowiedź Scholes’a się nie podoba. Właśnie dlatego jestem Fanem The Gunners! Można drużynie z The Emirates zarzucić, że brak jej czasem wyrachowania, że nie potrafi brzydko zwyciężać, ale ja właśnie to najbardziej w Kanonierach cenię. Tę – może to dziwnie zabrzmi – romantyczną radość czerpaną z piłki. To podejście, gdzie widowisko i radość z każdej rozegranej akcji jest najważniejsza. Wiem, sportowca rozlicza się przede wszystkim z wyników, ale ja nie chcę, by ARSENAL brzydko wygrywał, by rozgrywał mecze jak ten wczorajszy na Camp Nou w wykonaniu Chelsea, nie chcę by zabijał piękno futbolu jakim są szybkie akcje, kombinacyjna gra, ruch bez piłki, wizja Fabregas’a (trochę mnie poniosło przed dzisiejszym meczem ;))
ja liczę na czyste piękno futbolu dziś wieczorem, bo obie ekipy na pewno stać na to, by tak grać. Pewien jestem, że ARSENAL stanie na wysokości zadania i zagra ofensywnie, bo inaczej…po prostu nie potrafi :)
GO GO GUNNERS!!!
Mi się podoba wypowiedź Adebayora…
To będzie wielki pojedynek, pojedynek wielkich drużyn, pojedynek wielkich menadżerów, pojedynek zapierający dech w piersiach.
Spotkają się bezsprzecznie jedne z najlepszych drużyn świata, naszpikowane nietuzinkowymi zawodnikami.
Dla takich meczy chce się oglądać football.
United . !
A ja w United cenię właśnie m.in. to, że nawet kiedy drużynie nie idzie, to potrafią wygrywać mecze (co jak wiadomo jest niezbędne, by zdobyć tytuły). Niejednokrotnie pokonują przeciwników swoją determinacją i żądzą zwycięstwa. Zresztą wyznaję zasadę, że lepiej wygrać 2 mecze 1:0, niż zwyciężyć 6:0 i zremisować 0:0.
A co do dzisiejszego meczu, to nie powinien on w niczym przypominać wczorajszego. Zobaczymy pewnie szybką grę z nastawionymi na zdobywanie bramek drużynami i dużą ilością sytuacji podbramkowych. Tak więc do boju chłopaki!
Adebayor się powtarza ;)
Zobaczymy co to będzie. Najbardziej mnie martwi jak zagra Evra bo ostatnio dał Lennonowi sobą kręcić jak dzieckiem więc z Walcotem może być nieciekawie. Na szczęście obrona Arsenalu nie stoi moim zdaniem na najwyższym poziomie więc jeśli nasz atak zagra tak jak umie to powinniśmy kilka bramek wbić. Jeśli Vidić z Rio zagrają na przyzwoitym poziomie a Evra upilnuje Walcota to powinno być zero z tyłu co jest bardzo ważne bo bramki na wyjeździe liczą się podwójnie.
Liczę, że zagramy tak jak w drugiej połowie z Tottenhamem i nie pozostawimy złudzeń Arsenalowi co do awansu już po tym meczu. Mam nadzieje, że nie zagrają defensywnie jakby to można wnioskować z wypowiedzi Rudego bo przecież gramy u siebie i musimy wywalczyć dobry wynik. Stawiam 4-1 dla nas a co tam! :D
czas na gol vidy;P
A to akurat bardzo możliwe, moim zdaniem. ;-)
Dziś będę trzymał kciuki za ManUtd. Życzę powodzenia.
Co do meczu to myślę, że to będzie niezłe widowisko z bramkami.Uważam, że ten mecz nie zawiedzie, tak jak wczoraj Barcelona-Chelsea, gdzie kibice nie doczekali się bramek, a przecież grały bardzo ofensywne drużyny.Nie ma innej możliwości jak zwycięstwo.Może to nie jest wymarzony wynik ale stawiam 2-1.Arsenal nie jest jakimś średniakiem, że można im nawbijać bramek, lecz „Kanonierzy” zagrają dziś ze sporym osłabieniem i trzeba to wykorzystać.Postawiłem 30zł na Manchester więc mają wygrać, bo pierwszy raz stawiam za taką sumę w bukmacherce:D
a nmi w manu podoba sie to ,że potrafili sie podniesć ze strasznej tragedii z monachium gdzie zginelo ich 11 piłkarzy i grac na tak wysokim poziomie!! oni zawsze ciesza sie z gry a zarzad nie baZUJe na wielkich transferach jak Chelsea,Milan,Real,Man City i nawet barca to zaczeła robic tylko staraja sie sami wychowac zawodnikow na skale swiatowa
I znowu w 1/2 Barcelona + 3 Angielskie :)
Pozwolę sobie jeszcze krótko skomentować wczorajszy mecz. Moje pytanie do wszystkich narzekających brzmi: Czego się wczoraj spodziewaliście? Barcelona trafiła pierwszy raz na wielki klub (nie oszukujmy się, Liga Hiszpańska to nie Anglia)i do tego w ciężkim dla nich okresie. Chelsea zagrała podobnie jak United przed rokiem i Barcelona mimo 20 strzałów znowu jest bez bramek ;p Dziwne jest dla mnie to że ktoś liczył na jakieś 3-1 dla Barcy. Powiem że ta drużyna gra bardzo dobry football dopiero wtedy gdy wygrają dość pewnie na SB albo w finale. Myślę jednak że powtórzy się finał sprzed roku
Chelsea – United
i tym stwierdzeniem przechodzę do drugiego półfinału. Kanonierzy potrafią grać naprawdę świetną piłkę z polotem, ale wg. mnie United zdoła ich utemperować :D Kibice są bardzo zmobilizowani na ten mecz i zapewne będą naszym 12 zawodnikiem na Old Trafford. Najbardziej boję się naszej lewej strony. Jeśli Evra nie zagra na swoim wysokim poziomie to Walcott (jeśli zagra) może sporo namieszać :) Mam nadzieje też że obrona AFC jest nadal tak dziurawa jak ostatnimi czasy :D Liczę na dobre widowisko i stawiam na 2:0.
PS. Przepraszam za długość ale takie półfinały = wielkie emocje :D
Pozdrawiam
Moim zdaniem Patrice stanie na wysokości zadania i nie da poszaleć Walcott’owi. Pewne jest, że na tym ucierpi gra ofensywna na skrzydłach, bo Evra nie będzie za daleko się z pewnością zapędzał. Moim zdaniem Diabły wskoczyły w niezłą formę ofensywną, a i obrona gra dalej pierwsze skrzypce, więc typuję 3:0 dla naszych. :)
Abou Diaby to pomocnik Arsenalu, nie obronca ;)
Oczywiście, praktycznie w tym samym momencie jak dodałeś komentarz błąd został wyłapany i poprawiony. :)
AFC-Ale taki jest dzisiejszy futbol.Gdy spotykają się dwie równe siebie drużyny to nie wystarczy piękna gra:)Zazwyczaj w takich meczach decyduje przypadek niż piękna gra.Dobrym przykładem był wczorajszy mecz Barca vs Chelsea.Barca ciśneła ostro Chelsea jednak Ci dobrze bronili dostęp do bramki.Najwidoczniej Hidink ustawił taktyke pod 0:0.Na SB pewnie będzie innaczej i Chelsea będzie smielej atakować.Mam nadzieje że dzisiaj obejrzymy piękny mecz :) Oby United WYGRAŁO!
Glory Glory Man United!
We stand United!
Nie no… „Barca cisnęła ostro”?! For fuck’s sake… xD
Prędzej bym to nazwał zamkiem hokejowym, z którego żadne ciekawe sytuacje strzeleckie nie wyniknęły…
Wy stawiacie, że padnie dużo bramek, a ja wam powiem, że więcej niż jednej bramki w meczu nie będzie. Mam nadzieję, że my ją strzelimy!
Nie podoba mi się to, że pierwszy mecz gramy u siebie. Wciąż mam przed oczami starcie z Milanem dwa lata temu. Niby wielka forma naszych, zwycięstwo 3:2 na Old Trafford, olbrzymie nadzieje i porażka 0:3 na San Siro. Cóż, trzeba zrobić wszystko, by tym razem było inaczej.
Najważniejsze, by nasza defensywa zagrała na 100%. Wiadomo, że Fabregas, Nasri, Walcott i Adebayor potrafią rozklepać nawet najlepszą obronę świata. Jedna chwila nieuwagi, jedno nieupilnowanie i tragedia gotowa. Fakt, że może zbyt często Kanonierzy chcą wjechać z piłką do bramki, ale trzeba im oddać, że rzadko im się ta sztuka nie udaje.
Nasze tyły widzę następująco:
Rafael – Ferdinand – Vidic – Evra. Brazylijczyk dał popis w spotkaniu na Emirates Stadium, gdzie po wejściu na boisko był naszym najlepszym zawodnikiem, co udowodnił strzelając kapitalnego gola. Dodatkowo, gdy na murawie przebywał da Silva, to Nasri zupełnie już sobie nie pograł. Wiemy doskonale, iż Rafael zatrzymał w tym sezonie Robinho – dlaczego miałby sobie nie poradzić z Samirem? Stoperzy to oczywiście standard. Miejmy jednak nadzieje, że unikną podobnych wpadek jak w batalii z Tottenhamem. Dwa błędy i zrobiło się 0:2. Mimo wszystko, duet Rio – Nemanja, bardzo rzadko zawodzi. Patrice Evra ostatnio nie gra zbyt dobrze w obronie, nad czym srodze boleję. Skoro Lennon potrafił wręcz wkręcić go w murawę, to czy Francuz okaże się lepszy, aniżeli torpeda ziemia-powietrze jaką jest Theo Walcott? Nie będzie to łatwe zadanie. Pamiętajmy jednak o tym, iż młodziutki Anglik nie jest mistrzem dryblingu, a najlepsze akcje wypracowuje pędząc na pełnej szybkości. I tu jest plus dla nas, bo łatwiej będzie go powstrzymać, tj. nie dopuścić do tego, by Theo się rozpędził. Z reguły nam to wychodzi, bo w meczach z MU Walcott rozbija się już o pomocników, albo kończy swoją wycieczkę na Evrze.
Pomoc?
Ronaldo – Carrick – Anderson – Rooney. Ofensywa totalna na skrzydłach, ale czy mamy inne wyjście? Stawianie w tak ważnym meczu na chimerycznego Naniego, albo przemęczonego Parka będzie strzałem w kolano. Giggsy owszem, powinien wejść, ale raczej po przerwie, a jeśli już koniecznie od początku, to w środku pola. Ciekaw jestem, jak będą wyglądały pojedynki Cristiano Ronaldo z młodym Gibbsem. Byłoby ciekawie, gdyby Portugalczykowi udało się go wkręcić w ziemię, chociażby z trzy razy. Po tych trzech razach, paść mogłyby trzy gole… Anderson ostatnio prezentuje się całkiem nieźle, a w dodatku potrafi powstrzymywać najlepszych rozgrywających w Premiership. Udało mu się już kiedyś przyćmić Fabregasa; jest w stanie to powtórzyć. Carrick przyda się, gdy trzeba będzie zagrać prostopadłą piłkę, oraz w przypadku tzw. obrony Częstochowy, która może nastąpić. Rooney na lewej flance jest pomysłem szalonym, ale wcale nie głupim. Anglik pokazał w starciu z Kogutami, iż jako ofensywny lewy pomocnik czuje się znakomicie. Zanotował przecież dwie asysty i strzelił dwa gole, grając na tej właśnie pozycji! Wayne potrafi i kiwnąć i strzelić i kapitalnie podać. Dziś, przeciwko przetrzebionej defensywie The Gunners, może się to okazać zbawienne.
Napastnicy w mojej układance to:
Tevez – Berbatow. Pierwszy również pokazał się z dobrej strony w ostatnim meczu ligowym, wniósł sporo ożywienia. Nie był już wściekłym indorem biegającym w tą i z powrotem bez celu – jego akcje przynosiły efekty pod bramką Gomesa. Dimitar natomiast, to klasa sama w sobie; przegląd pola, podania, rozgrywanie – to wszystko stoi u niego na bardzo wysokim poziomie. Gdy razem z Carrickiem wezmą się za rozdzielanie piłek, to z obrońcami Arsenalu może dziś być kruchutko.
Pojedynki Manchesteru United z Arsenalem zawsze stoją na wysokim poziomie. Obie drużyny prezentują ofensywny futbol, często pada sporo goli. Piękne akcje przeprowadzane są co rusz. To jest to, co tygryski lubią najbardziej. Kanonierzy będą chcieli wywieźć z Old Trafford jak najlepszy rezultat, my będziemy walczyć o niego z tegoż prostego powodu, że jesteśmy gospodarzami.
Mimo wszystko, mnie nie obchodzi styl, jaki zaprezentują dziś podopieczni sir Alexa Fergusona. Najważniejsze jest to, by nie stracić ani jednego gola, a strzelić przynajmniej jednego. Tego się trzymajmy.
Skład, o jakim marzę:
Van der Sar- Rafael, Ferdinand, Vidic, Evra- Ronaldo, Carrick, Anderson, Rooney- Tevez, Berbatow.
Skład jaki przewiduję:
Van der Sar- Rafael, Ferdinand, Vidic, Evra- Ronaldo, Fletcher, Carrick, Park- Berbatow, Rooney.
MUFC OUR RELIGION – BELIEVE
Brawo, bardzo dobrze to zanalizowałeś :)
Podzielam Twoje zdanie w każdym jego aspekcie. ;d
Ja bardzo bym chciał, żeby Ferguson dziś zaryzykował i Manchester pokazał otwarty, ładny futbol na Old Trafford.
Van der Sar – O’Shea, Ferdinand, Vidic, Evra – Ronaldo, Carrick, Giggs, Rooney – Tevez Berbatov.
BArdziej prawdopodobne jednak wydaje się ustawienie 4-3-3 (bądź 4-5-1) tak jak np. w meczu z Porto. Do tego nasz sir Alex przyzwyczaił i zapewne tak to będzie wyglądać:
Van der Sar – O’Shea, Ferdinand, Vidic, Evra – Anderson/Fletcher, Carrick, Giggs – Ronaldo, Berbatov, Rooney.
800. mecz Ryana – coś niesamowitego.
Półfinał, Arsenal, Ryan Giggs. Kojarzy się Wam z czymś? „It’s wonderful run from Giggs!” :D
Jak ktoś ma jakieś fotki z treningu przygotowawczego do meczu z Arsenalem (prawdopodobnie z wczoraj) to proszę o linka :)
Chcesz fotki United, czy Arsenalu też? Zaraz dorzucę do naszej galerii :).
http://redlog.pl/nggallery/page-877/album-4/gallery-42/ Mówisz – masz. Nie ma tu zdjęć Arsenalu, ale chyba nie są one konieczne dla Ciebie.
:) oczywiście że United dzięki wielkie !
Vds-Brown,Rio,Vida,Evra-Roo,Anderson,Scholes,Giggs,Cr7-Betbatov
wypowiedz Adebayora jest troche dziwna:)
,, Wiem, że nie jestem tam lubiany, gdyż w trzech meczach na Old Trafford zdobyłem dwa gole. Teraz znowu zrobię wszystko by pomóc mojej drużynie w odniesieniu końcowego sukcesu. Wiem, że nie jestem tam lubiany, gdyż w trzech meczach na Old Trafford zdobyłem dwa gole. Teraz znowu zrobię wszystko by pomóc mojej drużynie w odniesieniu końcowego sukcesu. ,,
2zdania sie powtarzaja:)
Michał:To może być bląd w tłumaczeniu albo w kopiowaniu :P
GDZIE JEST GIGGS?!?!?!
e AFC :D MU pokazalo jak sie pieknie wygrywa ;/
szkoda mogło byc z 5:0 i po półfinale
Arsenal NIE ISTNIAŁ
„(…) Wiem, że nie jestem tam lubiany, gdyż w trzech meczach na Old Trafford zdobyłem dwa gole. Teraz znowu zrobię wszystko by pomóc mojej drużynie w odniesieniu końcowego sukcesu. Wiem, że nie jestem tam lubiany, gdyż w trzech meczach na Old Trafford zdobyłem dwa gole. Teraz znowu zrobię wszystko by pomóc mojej drużynie w odniesieniu końcowego sukcesu (…)” ?;))
O co chodziło Gmochowi czy tam Engelowi, że „Arsenal zagrał bardzo dobrze” to ja nie mam pojęcia… Jedynie brak szczęścia zadecydował o tym, że nie skończyło się 3, 4:0…
Cóż, ARSENAL wczoraj zagrał jak zagrał, a teraz ja muszę tutaj, na forum publicznym „przełknąć tę żabę” :)
Pisałem i mówiłem przed wczorajszym meczem, że kluczowe będzie pierwszych 20 minut, w których Man Utd z pewnością (do spółki z kibicami na Old Trafford) zrzucą się na Kanonierów z zapałem iście diabelskim. Tak się stało. Pisałem i mówiłem, że jeśli The Gunners wytrzymają te 20 minut bez straty bramki i zaczną grać swoje to wynik jest sprawą otwartą – nie sprawdziło się ani jedno ani drugie. Straciliśmy bramkę (jedynie genialnemu występowi Almunii zawdzięczamy, że tylko jedną) a w dodatku grać nie zaczęliśmy.
Przyznaję, że 1-0 to najmniejszy wymiar kary, bo ARSENAL nie był wczoraj drużyną, a jedynie zlepkiem piłkarzy, utalentowanych i w większości klasowych, ale mecz z Red Devils na ich stadionie może wygrać jedynie drużyna jako kolektyw. Niestety, ale wczorajszy mecz, jeśli chodzi o piłkarzy i trenera The Gunners może posłużyć jedynie za materiał poglądowy pt. „Jak już nigdy nie zagramy”. Cesc nie grał jak lider i -co do niego zupełnie niepodobne – nie był ani trochę kreatywny w ofensywie, Walcott był totalnie niewidoczny, to samo Nasri, a Diaby lepiej żeby był niewidoczny, bo tracił piłki w środku jak junior. Adebayor to klasowy napastnik, ale przeciwko obronie Man Utd sam nic nie mógł zdziałać. Wenger zafundował nam dodatkowo zmiany Walcott – Bendtner (Nicklas miał w tym sezonie jeden jedyny dobry mecz, ale o dziwo mógł strzelić bramkę głową po rzucie wolnym, gdy z bramki wyszedł Van der Sar) była też zmiana, gdy w 81 minucie wszedł Eduardo – te oto zmiany to przyczynek Wengera do tego obrazu nędzy i rozpaczy w wykonaniu ARSENALu. Całe szczęście, że za tą tragedię i mecz bez polotu, wiary i zaciętości spadł na nas wynik 1-0, który nie zamyka nam drogi do awansu, o który z pewnością będzie bardzo trudno, który trzeba będzie po prostu wydrzeć piłkarzom United. Wydrzeć i wyszarpać w rewanżu, w którym Kanonierzy – wierzę w to niezachwianie – pokażą, że mają po temu…zęby i umiejętności :)
Gratuluję Manchesterowi wczorajszej gry i triumfu, a także świetnej atmosfery na Old Trafford (szkoda, że ogólny obraz nieco psuł pan Dariusz S. komentujący mecz w TVP:/). Zapraszamy 5 maja na The Emirates.
GO GO GUNNERS
Pisząc o szansie jaką miał Bendtner zapomniałem dodać, że cieszę się, że bramki nie było, tak CIESZĘ SIĘ (sic!) Wielu z Was pewnie to zdziwi, ale ja mam właśnie takie trochę „romantyczne” podejście do piłki i nie chciałbym, aby wczorajszy mecz zakończył się remisem, bo ARSENAL zwyczajnie na remis wczoraj nie zasłużył!!!1-1 byłoby obrazą dla widzów i dla samego futbolu. Mecze z takimi przeciwnikami jak Czerwone Diabły trzeba wygrywać pięknie, prezentując to co najlepsze w piłce nożnej, ja szczęśliwych zwycięstw nie uznaję dlatego albo zagramy „football form paradise” (były takie opinie komentatorów w niektórych meczach z ubiegłego sezonu) albo odpadniemy z LM – na finał w Rzymie możemy zasłużyć tylko bezapelacyjnym zwycięstwem w Północnym Londynie.
Ja się za to strasznie cieszę z wczorajszej gry Diabłów, szczególnie w pierwszej połowie. To był ten football, za który pokochałem ten klub. Polot, finezja, masa pomysłów na rozwiązanie akcji, sytuacje, strzały, po prostu Almunia uratował wam szansę na awans. ;)
AFc to ten sam AFC, co nas na początku sezonu przekonywał że Ronaldo na pewno odejdzie ?
AD „Kula”
Tak, ten sam. Cóż, pozostaje mi przyznać się do błędu w ocenie Cristiano Ronaldo. Po tym sezonie, mam go za dużo bardziej dojrzałego(trochę mu jeszcze do piłkarskiej pełnoletności brakuje ;)). Pochopnie go oceniłem, mea culpa.
Rzeczywiście wczoraj gra United wyglądała cudownie. Wiele akcji ofensywnych, solidna gra w obronie. Nasi pomocnicy kompletnie zdetronizowali drugą linię Arsenalu. Szkoda niewykorzystanych sytuacji (Ronaldo, Tevez) bo tak to łatwiej by się grało na Emirates, a tak to trzeba znowu zagrać na maxa żeby być w finale.
Strzelec bramki mnie zaskoczył bardzo pozytywnie. O’shea zagrał bardzo dobrze w defensywie przerywając dużo ataków Arsenalu i strzelając bardzo fajną bramkę.
Według mnie za taki mecz każdemu należy się jednorazowa premia (może by to też zmobilizowało do takiej samej gry w drugim meczu?)
Pewnie nie, bo skoro wiedzieliby, że to „jednorazowa premia” to wiadomym by było, że za rewanż takiej by nie dostali… xDDD
Ale zobacz, że jeżeli drugi mecz by tak samo bądź lepiej zagrali to również by dostali pojedyńczą premię za nastepne spotkanie:)
Wtedy to już nie byłaby pojedyncza premia… ;d
Byłaby bo za każdy mecz dostają oddzielnie:p
Byłaby w takim razie seryjna… Ale dobra, mniejsza o to. Za duży ot ;p
Czytam tak wypowiedzi kibiców Arsenalu i dochodzę do wniosku… ludzie, czemu my ich tak nie lubimy? United i Arsenal stanowiliby świetny kolektyw, w meczach ze sobą The Gunners graliby piękną piłkę, demolując obronę Red Devils, a my spokojnie w ostatnich sekundach wygrywali jakimś kiksem bramkarza.
United przechodzi dalej fartem, Arsenal zagrał piękny futbol z którego ch.. wynikło.
Wilk syty i owca cała.