O finał FA Cup! – wideo z meczu Everton – Manchester United

„Czerwone Diabły” dzielnie zmierzają w tym sezonie po sześć trofeów. Trzy już mają, brakuje jeszcze mistrzostwa Anglii, pucharu Europy i FA Cup. Jeżeli pokonają dzisiaj na Wembley Everton, zagrają w finale z Chelsea. O dwunasty Puchar Anglii w swojej historii!
Wydaje się, iż Everton jest ostatnio w przyzwoitej formie. W ostatnich pięciu meczach w lidze zanotowali dwa zwycięstwa, dwa remisy i jedną porażkę. Podział punktów miał miejsce m.in. w ostatniej kolejce, kiedy to po niezwykle zaciętym meczu na Villa Park padł wynik 3:3. Przegrana natomiast miała miejsce 21 marca podczas meczu z Portshouth (1:2). Obecnie „The Toffees” zajmują szóste miejsce w tabeli Premiership, mając na koncie 52 punkty – o dwa mniej niż piąta Aston Villa i siedem więcej niż siódmy West Ham United.
Zanim drużyna Davida Moyesa dotarła do półfinału FA Cup, pokonywała na swojej drodze Aston Villę, Middlesbrough, a także Liverpool. „The Reds” ulegli rywalowi zza miedzy 4 lutego, przegrywając 1:0. „The Villans” natomiast w kolejnej rundzie (1/8 finału) musieli przełknąć porażkę 3:1. Niesieni dobrą passą w tych rozgrywkach „The Toffees” pokonali w ćwierćfinale Middlesbrough 2:1. Teraz czeka ich niesamowicie trudna przeprawa przez drużynę Manchesteru United…
A „Czerwone Diabły” zdają się odzyskiwać dobrą formę. Po ligowych porażkach z Liverpoolem (1:4) i Fulham (2:0) oraz remisie w LM z Porto (2:2) na Old Trafford, United zaliczyło passę trzech zwycięstw. Wygrało bowiem w Premiership z Aston Villą (3:2) i Sunderlandem (1:2), a także pokonało na wyjeździe FC Porto 0:1, awansując tym samym do półfinału Ligi Mistrzów. Obecnie podopieczni sir Alexa Fergusona nadal utrzymują pozycję lidera ligowej tabeli, mając na koncie 70 punktów, czyli o zaledwie jeden więcej niż Liverpool. Jednakże pamiętajmy o tym, że United nadal mają jeden zaległy mecz do rozegrania.
W FA Cup, „Diabły” rozegrały cztery mecze. W pierwszym spotkaniu pokonały Southampton (4 stycznia na St. Mary’s Stadium) 3:0, po bramkach młodych zawodników: Welbecka, Nani’ego i Gibsona. Następnie, przyszła wygrana z Tottenhamem (2:1) oraz w 1/8 z Derby County (4:1). Gole w tych meczach zdobywali Paul Scholes i Dimitar Berbatow (spotkanie z „Kogutami”), a także po raz kolejny o sobie dali znać Gibson, Nani i Welbeck, a swoje „trzy grosze” dorzucił C. Ronaldo. W ćwierćfinale United pewnie pokonało Fulham 4:0, a do siatki trafiali Tevez, Rooney i Park.
Mimo, iż sir Alex Ferguson będzie miał do swojej dyspozycji najlepszych graczy, raczej niemożliwym jest, aby wystawił w dzisiejszym spotkaniu optymalny skład. Możemy się spodziewać, że od samego początku zobaczymy młodych i mało doświadczonych zawodników, takich jak Macheda, Welbeck czy Gibson. Bardzo prawdopodobne jest, iż na boisku nie pojawi się Wayne Rooney, którzy narzekał po meczu z Porto na drobny uraz oraz Rio Ferdinand, który w tym samym meczu powrócił na murawę po kontuzji. Pod znakiem zapytania stoi także występ Darrena Fletchera, natomiast do kadry meczowej wraca Rafael.
David Moyes nie będzie mógł skorzystać z kilku podstawowych zawodników. Długoterminowo pauzują Mikel Arteta, Yakubu i Victor Anichebe. Nie zagra także były zawodnik „Czerwonych Diabłów”, Louis Saha. Prawdopodobnie do składu powracają jednak Joseph Yobo i James Vaughan.
Marouane Fellaini. Facet z wielkim afro na głowie jest gwiazdą tego sezonu na Merseyside. Ma na koncie 8 bramek, z czego 4 zdobył w ostatnich 5 meczach. W październikowym spotkaniu Evertonu z Manchesterem United na Goodison Park strzelił gola, który dał jego drużynie remis. Dziś powinien wyjść na boisko w podstawowym składzie.
Statystyki meczów w FA Cup są niezwykle wyrównane. Rozegrano do tej pory dziesięć meczów, z czego pięć wygrywały „Diabły”, a pięć „The Toffees”. Bilans bramkowy tych spotkań wynosi 8:8.
Wypowiedzi przedmeczowe
Tim Cahill, najlepszy strzelec Evertonu:
Grałem już w finale na Wembley i to wspaniałe uczucie. Mam nadzieję, że znowu tam się znajdę – powiedział Cahill – Wszyscy mówili, że to dobry moment na grę z United, ale oni już przezwyciężyli swój spadek formy. A tak poza tym to zawsze ciężko ich pokonać. Wszystko może się jednak zdarzyć. Głęboko w środku czuję, że przed nami ogromna szansa.
Po drodze do półfinału pokonaliśmy kilka mocnych zespołów. Mieliśmy mocno pod górkę, ale daliśmy radę. Dlaczegóż więc nie mielibyśmy tego kontynuować z Manchesterem United?
Ostatnio złapaliśmy wiatr w żagle, gramy ładnie, dobrze rozgrywamy piłkę. Bramki zdobywają różni zawodnicy, a obrona jest bardzo mocna.
Tim Cahill
Składy obu zespołów
Man Utd: Foster – Rafael, Ferdinand, Vidić, Fabio – Park, Anderson, Gibson, Welbeck – Tevez, Macheda.
Ławka rezerwowych: Kuszczak, Neville, Evra, Berbatow, Nani, Scholes, Evans.
Everton: Howard, Hibbert, Lescott, Jagielka, Baines, Neville, Osman, Cahill, Pienaar, Saha, Fellaini.
Ławka rezerwowych: Nash, Yobo, Jacobsen, Gosling, Rodwell, Vaughan.
Filmiki video z najciekawszymi akcjami spotkania
W razie problemów z odtworzeniem filmików należy użyć przeglądarki Firefox. Przed obejrzeniem filmików warto najpierw odwiedzić stronę http://www.d1g.com/, czasami bez tej czynności filmików nie da się odtworzyć.
Rzuty karne
Szansa Welbecka 22′
Strzał Cahilla 53′
Strzał Gibsona 66′
Zapraszamy do dyskusji na temat meczu!
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:
Grałem już w finale na Wembley i to wspaniałe uczucie. Mam nadzieję, że znowu tam się znajdę – powiedział Cahill – Wszyscy mówili, że to dobry moment na grę z United, ale oni już przezwyciężyli swój spadek formy. A tak poza tym to zawsze ciężko ich pokonać. Wszystko może się jednak zdarzyć. Głęboko w środku czuję, że przed nami ogromna szansa.
(3 głosów, średnia: 4,67 na 5)







Każdy mecz z Evertonem jest ciężki, dlatego nie ma się co łudzić, że dzisiaj Diabły wygrają ten mecz 4:0. W tym spotkaniu dałbym odpocząć Rooneyowi, a duet napastników mogliby tworzyć Macheda z Welbeckiem. Jeżeli Rio dzisiaj wyjdzie w podstawowym składzie, to w drugiej połowie zmienić go powinien Evans. Na prawej obronie może zagra Rafael, ponieważ w meczu z Porto był już kadrze na mecz, więc nie widziałbym przeciwwskazań w występie Brazylijczyka. Ciekawe, czy zagra Gibson. W ostatnich meczach dobrze grał Fletcher i mam nadzieje, że zagra w dzisiejszym spotkaniu :)
Licze na zwycięstwo United!
Oj składzik strasznie dziwny. Wiedziałem, że SAF wprowadzi trochę zmian, ale to może być trochę za dużo…
Mecz leci na kanale ‘sportklub’. Oj, jak się znów pośmiejemy z pana niewiemjakiegoiniechcemisięsprawdzaćjegonazwiska ;) . Jedyny komentator na tym kanale, komentujący mecze wszystkie na tej antenie – od A do Z (a raczej B… Bundesliga… i to prawie cały czas). Na dodatek gó*no za przeproszeniem umie i już postokroć wolałbym Szarana :/ .
Dzisiaj zapewne dowiem się, jak Manchester ma dwunastu zawodników, grający niesłusznie przeciw dziesięciu (dwunasty to oczywiście ten z gwizdkiem, który wywalił niesłusznie jakiegośtam zawodnika rywali), jak to Everton zasługiwał na wygraną i jak to Carrick jest Berbatovem i O’Shea’em jednocześnie (o! Przepraszam! To jednak jest Ronaldo..). Żałosne…
no ale co waćpan zrobisz? Już wolę tego „Buffona” niż oglądanie w internecie…
Najlepsze teksty to:
-w 17 minucie rzekomo Anderson drugi raz dotknąl piłkę
- „tak grającego defensywnie Manchesteru jeszcze w tym sezonie nie widziałem”, hmm to ciekawe ile tych meczów widział
-i coś w stylu kiepskiego meczu Rafaela bo to „nie to samo co doświadczony Gary Neville” ojj tak, w tym sezonie to sie sprawdza.
Ogólem szkoda, tak prestizówe rozgrywki, a my za burta. Policzyłem, że srednia wieku skłądu wyjściowego to 23 lata, ale mnie sie podobało;] a karne? Rio? Vidic? Strzał Berby masterpiece…
dlaczeGo cris nie jest nawet na ławce?
Dokładnie. Dołączcie się do komentowania – będzie ciekawiej. Jeśli macie Mozillę, dobrym patentem jest kliknięcie „prawą myszą” w okno z chatem, wybranie ramka -> otwórz w nowym oknie. Tak, aby ustawić obok siebie okienka z TV oraz chatem.
Mógł wpuścić Kuszczaka na karne ! :/
Kuuurde ;/ a tak mało brakowało ;/
Mało? Kiedy?
Everton – X
Manchester – X
Everton – V
Manchester – X
Everton – V
Manchester – V
Everton – V
no i tyle :/ . Trzeba sobie otwarcie powiedzieć – nie zasłużyliśmy, nasza gra była bardzo słaba, skład jaki został wybrany też niebył najwyższych lotów – zwłaszcza ofensywa, za młodzi i za mało doświadczeni – no i nie wiem co miało dać wejście Bułgara. Zwalił wszystko co miał…
Nie układała się nasza gra, a najbardziej żenujący jest fakt, że oni sami chcieli te karne już w dogrywce :/ . No i masz babo placek. Super, normalnie ekstra.
Ja pierdo*e. (dobra, dobra… wierni po porażce.. ;))
DUMNI PO ZWYCIĘSTWIE,
WIERNI PO PORAŻCE… !!!
GLORY MAN UNATED!!!
P.S. przyznam, że kiedy berba nie strzelił karnego, to dla mnie ten półfinał był przesądzony…
szkoda… jestem pełen złości… ale to raczej wynika z bezradności – bo przecież żadnego wpływu na wynik nie mamy… ale z takich spotkań można wyciągnąć pewną naukę…
… naukę pokory… :)
GLORY MAN UTD!!!
Mecz się dla mnie zaczął dopiero na etapie dogrywki i nieszczęsnych rzutów karnych. Berba mnie zawiódł jego strzał na bramkę był anemiczny nawet ja bym to obroniła ;//// Rio a po co on do karnego podszedł no coś mi się zdaje ze sami są sobie winni. myślałam że finał z Chelsea jest niemalże pewny a tu taki klops. moja piłkarska duma to chyba w kieszeni siedzi po tym meczu dobrze ze chociaż wiara się nie zachwiała :)
Wiara to już od ośmiu (dziesięciu?) lat mi się nie ‘zachwiewa’, ale fakt faktem, to boli… i to bardzo. :/
Serce bije mocniej, gardło ściśnięte a oczy aż się kleją. Tak jest zawsze po porażkach, ale teraz czuję to mocniej – odpadliśmy z FA Cup. No i co? No i dupa, że się tak wyrażę. Eh… mówi się trudno ‘i płynie się dalej’. Oby nie upadło znacząco morale naszych zawodników.
Trzeba wierzyć w zwycięstwa i – do cholery jasnej – w wyjście z tego upadku formy. Myślałem,że to powoli przemija, ale przynajmniej tym składem jaki nam Fergie zaserwował już nie pozwala mi to tak myśleć. Ah, szkoda gadać.
Mistrzowie Anglii odpadli w półfinale Pucharu Anglii, ulegając Evertonowi 2:4 po rzutach karnych. Manchester pokazał tym samym, że czyn do wykonania niemożliwy, czyli triumf we wszystkich rozgrywkach, w których bierze się udział nadal czynem niemożliwym do wykonania pozostanie.
Z jednej strony nie ma się czemu dziwić. Ferguson, głowiąc się przed każdym spotkaniem nad umiejętnym doborem boiskowych kreatorów, w taki sposób, by utrzymać przy życiu tych najbardziej utyranych i dać im wytchnienia niezbędnego, do gry desygnować musi młokosów, debiutujących w meczach często szlagierowych. W spotkaniu przeciwko Evertonowi zagrało 4 piłkarzy, dla których mecz w półfinale Pucharu Anglii był pierwszym o tak poważną stawkę (wcześniej owszem, grywali, ale przeciwko rywalom teoretycznie mniej wymagającym): Fabio da Silva, Welbeck, Gibson i Macheda.
Rotacja przeprowadzona przez Fergusona jest naturalna. Priorytetowe dlań rozgrywki: Premier League i Liga Mistrzów wchodzą w fazę decydującą, w której na rotację i dziwactwa kadrowe pozwolić sobie nie będzie można. A z drugiej strony, wystawiając przeciwko Evertonowi w meczu półfinałowym o Puchar Anglii drużynę najmocniejszą, Ferguson nie tylko ryzykowałby kontuzjami, które w tej fazie sezonu są do nabawienia prościutkie, ale także ostatecznym przemęczeniem ogniw najważniejszych, które w decydującym etapie walki o mistrzostwo Anglii i klubowe mistrzostwo Europy są dla Szkota niezbędne.
Faktem pochlebnym Manchesterowi jest to, że nawet w składzie ogolonym może stawić warunki dla rywala niewygodne, a wręcz go tłamszące. Everton w dzisiejszym półfinale – grając jakby nie patrzeć w składzie optymalnym – na boisku do powiedzenia nie miał zbyt wiele. Przełomem dla niego były dopiero rzuty karne,w których błysnąć były golkiper Czerwonych Diabłów – Tim Howard, broniąc dwa pierwsze strzały: Berbatowa i Ferdinanda, dające drużynie z Liverpoolu pewność w konkursie rzutów karnych niezbędną. No i stało się. Everton wykorzystał 4 kolejne karne i Manchester z Pucharu Anglii wyrzucił. Tym samym potwierdził, że Czerwone Diabły złożone są z ludzi. Z ludzi, dla których czyny nadludzkie (wygrać wszystko co się da) są nieosiągalne.
Nie wiem co Wy chcecie od tego meczu. Według mnie zagraliśmy przyzwoicie. Defensywa pokazała, że zaczyna odzyskiwać formę z połowy sezonu. Poza jedną akcją Vaughana Everton nic nie ugrał. W ofensywie jak na skład, który tam mieliśmy też było całkiem nieźle. Karne jak karne – loteria.
Więcej nie piszę bo nie chce mi się posta z redcafe przepisywać :P
Dlatego ja od pewnego czasu na redcafe nie siedzę :P . Gdyby tak, to bym całe życie spędzał na czytaniu przybyłych 400 postów w 4 godziny, na odpowiadanie na każde z nich i jeszcze formuowanie tego samego tylko w innej otoczce na redlogu. ;)
Ale to tak odbiegając od tematu.
Tak fidain, ale niestety, w nodze liczy się zwycięstwo i wygrana. Obrona grała przyzwoicie – to muszę przyznac. Ale ofensywa to już klapa na całej linii po krótce. No i ten brak chęci do gry, wyczekiwanie na te cholerne karne… to mnie najbardziej zaboało. To w końcowych minutach. Czyli brak jakichkolwiek ambicji… eh, no trudno.
No liczy się zwycięstwo ale też zależy gdzie. Dla mnie liczą się przede wszystkim zwycięstwa w lidze i obrona tytułu. Potem jest LM a potem gdzieś daleko FA Cup, który traktuje jako taki bonusik.
Marzenia o The Treble w tym sezonie porzuciłem gdzieś między przegraną z Fulham a wymęczonym awansem z Porto. Z taką dyspozycją nie ma co szarżować tylko skupić się na jednych, góra dwóch rozgrywkach. Dlatego cieszyłem się, że SAF wystawił taki a nie inny skład.
Mimo to zabrakło odrobiny szczęścia a byłby finał. No cóż tym razem się nie udało.
Zgodzę się z Tobą w tym, że w 2 połowie dogrywki faktycznie wyglądali jakby czekali na karne. Mogło wynikać to trochę ze zmęczenia, trochę z nie wiem czego. Ale nie można się wszystkim irytować.
A co do redcafe to nie ma tam aż tak dużo postów. Często się nudzę i chce poczytać coś nowego a tu nic ;)
Viva Rio Ferdinand!
Ooo. Przepraszam. Nie mogłem się powtrzymać:)
Najlepszy wraz z Vidićem gracz tego spotkania. Nie masz za co przepraszać bo masz w 100% rację. Viva!
Jak ja uwielbiam Chelsea… a przypomnij sobie co było pod wodza Scolariego ;) . Sznase na tytuł praktycznie zaprzepaszczone, nie ma co ukrywać. Ok, macie najłatwiejszy terminarz, ale w takim razie i Pool i my powinniśmy na finiszu cały czas przegrywać i remisować. Co wątpliwe jest… ;) .
No i z miłą chęcią obejrzę sobie meczyk The Blues z Barceloną. Aj, będzie lańsko coś czuję.
A tak ogólnie to poza tym jednym karnym Rio grał bardzo dobrze. Nie wypowiadaj się, gdy się nie znasz ;) .
Każdy zespół ma spadek formy, teraz akurat dotyka to United. Co nie daje Ci prawa do tego, żeby się nabijać z czegokolwiek :). Dlaczego? A właśnie – przypomnij sobie proszę : Finał LM w poprzednim sezonie, ostatnią kolejkę w poprzednim sezonie, bardzo miłe chwile w środku sezonu ze Scolarim (‘He..he’)… mogę tak wyliczać. Ale sensu to nie ma.
Dobra, kończmy ten wątek bo przerobiony na maksa. United po prostu nie dało z siebie wszystkiego – trudno. I tyle..
Spokojnie, bo się już nieco bulwersujesz:) Z brakiem mistrza się pogodziłem za LFS, dla mnie to co mówisz to lanie wody po raz któryś, żadna nowość. Za to jeśli mam brać przykład z ciebie w dogryzaniu, to mina kibiców ManUtd gdy Liverpool wygra ligę – bezcenne. I żeby było bardziej śmiesznie, to w tym sezonie jest jak najbardziej możliwe, bo Benitez oprócz ligi nie ma na czym się już skupić.
Mogę z każdego klubu się ponabijać, ale nie jest to w moim stylu buszować na redlogu i wkurwiać ludzi głupimi tekstami godnymi napinacza z gimnazjum(przepraszam wszystkich kulturalnych gimnazjalistów). Dziś podczas rzutów karnych komuś się wymskło czacie „Viva John Terry”. Ja nie zapominam:)
To już jakaś opozycja się tworzy, że kibice Chelsea radować się będą z domniemanego tytułu Liverpoolu?
I co z tego, że Benitez może skupić się na PL?! Mamy tak szeroki skład, że możemy walczyć na kilku frontach, więc nie sądzę, aby jakikolwiek Red Devil przejmował się czczym gadaniem Rafy ;-)
Nie wiem jak inni kibice Chelsea, ale Ja do LFC nic nie mam, chyba że grają z nami. Jeśli zaś miałbym wybierać kto ma wygrać ligę, to wolę by Liverpool sięgnął po wygraną:)
Zostało 6 spotkań dla LFC, 7 dla ManUtd. Jeśli Rafa przygotuje swój zespół jak na 3 dwumecze w CL to wygra wszystkie. Potkniecie się na pewno, pytanie czy starczy wam sił by nie potknąć się 2 razy. Ale to już pozostawiam dla waszej oceny, z mojej strony EOT:)
Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Znasz to?
Nie w Twoim stylu? A ten tekst to co..? Ok, moze za bardzo się na to ‘wziąłem’ przemawiając przez gorycz porażki, ale w takim razie miejmy trochę szacunku do swoich klubów – mimo, iż jestesmy odwiecznymi wrogami. Ja nigdy nie chcę się naśmiewać z rywali, bo mi na to kultura nie pozwala.
Rozumiem, że tekst o „Viva Ferdinand” było odpowiedzią na „Viva Terry”… tak napisał bodaj Wiktor. Ale to też w szale emocji, targających tym meczem no i wielkiej goryczy na postawę diabłów w końcówce spotkania. Ja czasami umiem ‘nie dolewać oliwy do ognia’, więc zakończmy to. Dobre maniery prawdziwego kibica poniekąd zobowiązują. Chyba, że pomyliłem się co do Ciebie ;) .
Pozdrawiam.
Użyłem „Viva John Terry!” do rozładowania napiętej atmosfery w trakcie karnych. Tak, ja, główny komentator. Cały czas uważam, że użycie tego sloganu w takiej sytuacji, jaka była, było dobrym, zabawnym pomysłem. Głównie dla fanów United, ale jednak ;).
Poza tym, lepsze byłoby użycie „Viva Berbatow”. Nie tylko Bułgar oddał gorszy strzał w karnych, ale i ilość sylab się zgadza :D.
„A tak ogólnie to poza tym jednym karnym Rio grał bardzo dobrze.”
Terry w finale też…:) Nie zamierzam się kłócić ani licytować w kwestii „komu bardziej mina rzedła w ciągu ostatniego roku?”, pragnę tylko zaznaczyć – skoro Wy o naszym kapitanie możecie układać tego typu hasła i wyśpiewywać je, ilekroć widzicie kogoś w niebieskiej koszulce (pozdrawiam kibiców United z Championsa:), to my chyba możemy zrobić to samo w analogicznej kwestii z Ferdinandem? Sam piszesz, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. A The Blues nie zrobił nic innego, jak tylko zastosował się do tego przysłowia.. Nie wiem, czy Ty osobiście śpiewałeś ten tekst, ale to bez znaczenia, bo i pierwszy komentarz nie był kierowany stricte do Ciebie. Tak więc nie bądźmy hipokrytami, Wam wolno, to nam też. I nie wiem jak Wy, ale ja za Viva John Terry się nie obrażam:)
I tu jest niestety haczyk. Właśnie. Nigdy otwarcie nie głoszę takich haseł, a za zachowanie niektórych kibiców biorą się potem takie uszczypliwości. Powiedz mi jedno – jaki ma to cel? :D Ja już dawno go w takich ośmio-latkowych kwestiach, prowadzących tylko do niepotrzebnych sporów zatraciłem. Szkoda, że co poniektórzy nie. (ok, co do Wiktora to ja już się nie czepiam… ale rozładowywać emocje też można inaczej ;P).
Dobrze, nawet nie chce mi się o tym dyskutować.
Najwyraźniej nasze podejście do tych kwestii się różni, ponieważ dla mnie tego typu „wojny na przyśpiewki”, zwłaszcza w takim środowisku, w jakim się obracamy – tj. w pubach oddalonych od stadionu o ~1500 km, czy wręcz za pośrednictwem przysłowiowego kabla, są całkiem niewinnym sposobem na dogryzienie rywalowi, bez podtekstów, bez nienawiści czy agresji. Nie jest to może szczególnie miłe dla wyśmiewanej osoby, ale też bez przesady, do łez mnie nie doprowadzi, a jeśli zdenerwuje, to tylko i wyłącznie dlatego, że baaardzo chciałabym być na miejscu śpiewających;) Plus każdy czasami przegrywa = zawsze można się „zemścić”:) Dlatego w mojej opinii to nic złego, a czasem wręcz jeden z fajniejszych aspektów kibicowania – ot, takie podchodzenie do własnych porażek z dystansem i humorem (co notabene bardzo ułatwia ich przełknięcie. W stosunku do piłkarzy Valencii nieraz bywam wielce ironiczna, ociekam jadem, ale ma to swoje uzasadnienie – dużo trudniej byłoby mi znieść sytuację z ostatnich dwóch sezonów, gdybym miała ją przeżywać ze śmiertelną powagą, niż śmiejąc się z, dajmy na to, Raula „Supersnajpera do własnej bramki” Albiola:).
„Prawdziwego(..) jak kończy”.
To się tyczy każdego, nawet Johna Terry:)
Brawo dla całej obrony z wyjściowego składu + Patrice z ławki. Foster nie powinien w ogóle być na boisku, to moje zdanie. Wygrał nam karne w Curling Cup i od razu jest drugim bramkarzem? Kuszczak jest o niebo lepszy od niego i to on powinien grać w tym meczu. Mimo tego, iż przegraliśmy i tak chciałbym pochwalić wszystkich młodzików, którzy zagrali w tym meczu. Zagraliśmy przyzwoite spotkanie, a młodzi na pewno zebrali dużo doświadczenia, które będzie procentowało… Szkoda tylko tej nonszalancji Berby w karnych… Ale cóż taka jest piłka, nawet My możemy przegrać…
Musze polemizowac z tym Kuszczakiem. Mimo całego sentymentu zwiazanego z tym ze jest Polakiem to niestety jest najwyzej średnim bramkarzem a do tego jest niebywale arogancki i zadufany w sobie. Każdy jego występ to loteria , a każda piłka zagrana do niego do tyłu sprawia że serce podchodzi do gardła bo nie wiadomo co sie stanie , jak i gdzie ja wykopie itd.. To samo dotyczy dośrodkowan i w ogóle gry na przepolu. Tomek to shot-stopper który świetnie sie sprawdzał w słabym zespole ktory przez 80%czasu broni sie w szesnastce , a on był wtedy w swoim żywiole.. Niestety nie jest to bramkarz dla United i nigdy nie bedzie numerem 1. Miedzy nim a czołówka światową jest przepaść a moze i dwie.
Masz racje, trzeba pochwalic młodych , zwlaszcza ze kilku weszlo zaraz po kontuzjach. Natomiast Berba doprowadza mnie powoli do szału.. Rozumiem ze on nie biega i nie walczy , rozumiem ze mimo wzrostu nie gra tyłem do bramki , rozumiem ze nie jest tez RvN i nie pakuje bramki z każdego kąta…ale na miłosc boską że taką nonszalancją podejsc do karnego! Nawet Anderson który nie potrafi trafic w bramke pewniej wykonuje karne od Dymitara „Magic” Berbatova. Oby sie nie okazal kosztownym flopem zarówno finansowo jak i pod wzgledem trofeów , bo na razie nic nie wygralismy , a Berba skutecznie rozbil partnerstwo Roo-Tevez..
Pozdrawiam
A ja zgodzę się z Twoim zdaniem na temat Tomka, ale to dalej nie zmienia faktu, że Foster jest jeszcze bardziej „mocno średnim bramkarzem”… Co on wyprawiał w ty meczu z Evertonem, to aż nie mogłem uwierzyć, że to bramkarz z logiem Diabłów na piersi…
A co do Berby również się zgadzam… Kompletnie nie pojmuję dlaczego więcej możliwości gry nie dostaje Carlitos…
Ale te kwestie trzeba już Fergiemu zostawić. ;d
Każdy występ Fostera to nie loteria. Można obstawiać w ciemno jego kolejne kiksy. Gdyby Tomek grał tyle, co Foster (tudzież tyle, co w sezonie poprzednim) prezentowałby się o niebo lepiej. Niestety.
W żadnym wypadku się nie zgodzę. Kuszczak dostał już całkiem sporo szans w bramce United i wiemy już, że może solidny z niego rezerwowy, ale na nic więcej liczyć nie możemy. Teraz czas na Fostera. Wybronił nam mecz z Derby, wybronił ze Spurs. To całkiem nieźle jak na tych kilka meczów. W tym bramkarzu jest potencjał, potrzebuje tylko szczęścia (achh te kontuzje). Przynajmniej z nim można jeszcze wiązać nadzieje…
Wiktor –> jak widać ktoś tu ma dobrą pamięć. No i czasami musza paść uszczypliwe komentarze – to blog o United przecież. Nie? :P
widać że United nie podpatrzyło jak Howard broni karne… on idzie zdecydowanie na wyczucie a nawet kładzie się jeszcze przed oddaniem strzału brawo dla Vidicia którzy wyczuł do końca w który róg ma strzelić