Artur Boruc: Od bohatera do …?

Poniższy tekst będzie traktował trochę o Borucu, trochę o reprezentacji Polski i o Leo Beenhakkerze. Po części o tym wszystkim, o czym wszyscy kibice w Polsce mówią od soboty. No, może poza Formułą 1., bo mam znikome pojęcie jeśli chodzi o Roberta Kubicę i innych Raikkonenów. W ciągu ostatnich dni można łatwo się przekonać o mentalności większości Polaków – tak źle i tak niedobrze.
Kultura kibicowania?
Przypomnijmy – w sobotę reprezentacja Polski przegrała w meczu Eliminacji Mistrzostw Świata z Irlandią Północną 2:3. Katastrofa, blamaż, porażka – tak najdelikatniej można określić tamten mecz. Jedenastka desygnowana przez Beenhakkera nie wyglądała jak ta z Eliminacji Mistrzostw Europy czy z meczu z Czechami. Niedokładne podania, strasznie słaba gra w ofensywie, brak pomysłu na grę i głupie błędy w obronie. Niestety, szanse na wyjście z pierwszego miejsca w grupie znacznie zmalały. Od uczestnika Mundialu wymaga się zwycięstw z Irlandią Północną. Nie zamierzam tutaj wcale przekreślać szans Polski na awans do MŚ. Mógł to być wypadek przy pracy, zwykły pech. Chcę walczyć z taką postawą, spróbować zrozumieć naszych zawodników. Nie chcę ciągle narzekać i mieszać z błotem reprezentantów Polski czy Beenhakkera. Chcę w końcu pokazać, że nie każdy w tym kraju marzy o tym, aby w bramce stanął Fabiański, a Holendra na stanowisku trenera zastąpił Tomaszewski.
Nie wspieram reprezentacji Polski, a mecze z ich udziałem oglądam bezstronnie, obiektywnie patrząc na grę. Zdecydowanie wolałbym sukces Manchesteru United niż naszej drużyny narodowej. Taki po prostu jestem. Śmieszą mnie wszyscy „znawcy” – ci, którzy nie oglądali żadnego meczu Eliminacji Mistrzostw Europy, a podczas Euro stali się wielkimi kibicami reprezentacji. Szaliki, czapki, koszulki, flagi, durne opisy na komunikatorach internetowych. „Bo tak wypada” – kiedyś usłyszałem od znajomego. Najpierw „Orły Leo, do boju! Jesteśmy z Wami!”, później „Żegnamy Leo, wstyd, Webb – pomścimy, do zobaczenia na Euro 2012″. Kilka dni później powrót do szarej rzeczywistości… Do następnej wielkiej imprezy. I tak w kółko. Żenada. Irytują mnie tacy ludzie, taka mentalność, chęć zbluzgania po porażce zawodników, Beenhakkera. Na tym polega kibicowanie? „Dumnie po zwycięstwie, wierni po porażce” – ładnie brzmi, nieprawdaż? Szkoda, że nie ma najczęściej odbicia w wiernym kibicowaniu przez Polaków. Bo miłość do zespołu ma się w sercu, a po porażce fanem jest się nadal – bez względu na wszystko. Staram się od dawna z tym walczyć i ani trochę nie być podobny do tych, którzy wiecznie narzekają, skreślają swoich ulubieńców, równają ich z ziemią. Dumnie mogę powiedzieć, że jestem prawdziwym kibicem Manchesteru United.
Jeszcze jedna kwestia, kolejny przykład. Czerwiec 2008, dzień po meczu Polski z Austrią, dyskusja w szkole. Spróbowałem trochę z przymrużeniem oka spojrzeć na sytuację po spotkaniu i na reakcje „kibiców” oraz „znawców”. Cały mecz zainteresował mnie tak, jak każdy inny (poza tymi, kiedy gra United) – starałem się być obiektywny. Gdy kolega zapytał mnie za kim byłem, odpowiedziałem, że za nikim. Dowiedziałem się, że nie jestem patriotą i powinienem się wstydzić. Wstydzić się to powinien, bo na czas Euro został wielkim kibicem reprezentacji. Pojęcia o futbolu nie miał żadnego, a jednak mimo to miał czelność narzekać i wytykać błędy Krzynówka czy innych. Zlekceważyłem go i jego wypowiedzi, bo gdybym miał się zadręczać każdą taką osobą, straciłbym mnóstwo czasu na mozolne tłumaczenia jak grochem o ścianę. Idę o zakład, że oglądałem więcej meczów Polski w eliminacjach jak on, „wierny kibic”. Meczów reprezentacji, która jest mi tak bliska jak każda inna z Europy – angielska, włoska czy fińska.
Wracając do meczu, w doliczonym czasie gry angielski sędzia podyktował karny na korzyść gospodarzy i 1:1. Złość, rozpacz, żal. Rozumiem, że karny został niesłusznie podyktowany. Mimo wszystko, co zmienił tamten rzut karny? Dałby pierwsze zwycięstwo reprezentacji? I tak nie wyszliby z grupy. Więc po co ta cała chora nagonka na Webba? Sami idioci narzekali tak się zachowywali. Bo mądry człowiek wie, że Anglik jak każdy człowiek mógł popełnić błąd, a futbol to gra pełna takich sytuacji. Ja też wściekałem się, gdy pan Dowd dał czerwoną kartkę Rooneyowi w ostatnim meczu. Ale nie robiłem takiego cyrku, jak polscy „kibice”. Pozostawiam to bez komentarza, bo brak słów. Złośliwości pod adresem Marcina Kikuta, zawodnika Kolejorza po meczu Lecha Poznań z Udinese tak samo. Nieważne było to, że do 90. minuty był wynik 1:1, który premiował gospodarzy do awansu. Polacy musieli znaleźć winowajcę, kogoś, na kim mogli dać upust swoim frustracjom.
Przytoczę ciekawą sytuację z szatni przed moim treningiem. Jeden z kolegów mówił o pewnym meczu (nie pamiętam dokładnie jakim) i stwierdził: „Ten mecz chyba Webb sędziował, błąd za błędem”. Na co zapytałem: „Ile oglądałeś spotkań sędziowanych przez Webba?”. Po chwili wyszedłem z szatni, nie otrzymując od niego odpowiedzi.
Bardzo często jest mi wstyd mi za Polaków i ich zachowanie po takich spotkaniach jak tamto. Bo znam dobrze kulturę kibicowania w Anglii i ich mentalność po takich porażkach. Takie sytuacje, jak ta cała błazenada po Euro, nie mają tam miejsca.
„Koniec Boruca z kadrą, oby!”
Interwencja Boruca – kiks, błąd, brak koncentracji – wszystko po kolei. „Boruc – jesteś skończony, wypad z reprezentacji” – to jeden z delikatniejszych komentarzy moich znajomych odnośnie tej bramki. Niestety – im wyżej wejdziesz, tym z większym hukiem zlecisz. A w takim kraju jak Polska ten huk będzie miał niesamowicie duże rozmiary.
Teraz krytyka spadła na Boruca, a wcześniej po Euro na Beenhakkera. Ciężko zliczyć tych winowajców, bo co mecz jest inny. Ciężko mi czytać takie opinie jak „Artur, skończ z kadrą, jesteś spalony”, bo na chwilę obecną Boruc jest najlepszym naszym bramkarzem. Takie błędy zdarzają się każdemu bramkarzowi.
To fakt, że ostatnio temu golkiperowi zdarza się wiele takich kiksów, ale to na pewno nie powód, aby skreślać Boruca. Właśnie w takich momentach fani powinni wspierać swoich ulubieńców, a nie odwracać się do nich i oskarżać o wszystko. Bo czytałem wypowiedzi, że wszystkie trzy bramki to wina naszego bramkarza, który (to już fragment innej opinii) jest bardzo słabym bramkarzem.
Do tej pory Artur był na ustach wszystkich. Świetnie bronił w reprezentacji, a także w Celticu. Głównie dzięki niemu zespół ze Szkocji trzy razy pod rząd wygrał ligę. Reprezentacja awansowała do Mistrzostw Europy, gdzie w meczu z Austrią (i nie tylko wtedy), jak dobrze wiemy, dobry był także nasz bramkarz, Artur Borubar. O tym nie trzeba przekonywać chyba nikogo, kto oglądał mecze Euro w wykonaniu Polaków. Na wszelki wypadek załączam poniższy filmik, na którym zobaczycie najlepsze parady Boruca z tej piłkarskiej imprezy.
Dlaczego więc teraz dotychczasowy bohater drużyny narodowej, niesamowity element polskiego zespołu nagle został kozłem ofiarnym? Król Artur. Człowiek, bez którego reprezentacja Polski upokorzyłaby się na ME. Jeden z nielicznych, który osiągnął zagranicą sukces. Zazdrość? Przecież to rodak, a w dodatku osoba, która przyczyniła się wielu „sukcesów” drużyny narodowej. Więc czemu tak?

Moim zdaniem – taka mentalność. Z tym trzeba w Polsce walczyć. Bo Polacy są niezwykle przewrotni. Od bohatera do zera?
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:

(42 głosów, średnia: 4,60 na 5)







A jak oglądam wszystkie mecze repry to mogę ponarzekać?
Nie jadę po grajkach jeżeli im zależy, jeżeli się starają i walczą. Porażki z Niemcami na Euro nie wypominam, bo zagrali dobry mecz, ale przeciwnik z najwyższej półki. W sobotę wyglądali jakby byli tam za karę, nie wyskakiwali do piłek i nie dobiegali do nich. Grali dziadosko i odstawili żenuę. Nie zamierzam ich za to głaskać po głowie i odstawiać słodkiego mli mli. To była tylko Irlandia Płn. która wyszła z osłabionym składem a my tak silnym jakiego od dłuższego czasu nie mieliśmy. I wzięliśmy w dupę. Po czymś takim po prostu należą się ostre zjeby.
Boruc bardzo ładnie grał, ale jak już jesteśmy tacy pełni szacunku to pamiętajmy że spocony Jasiu zatrzymał Anglię a Lato królem strzelców był. Ja nie zapominam co Boruc zrobił dla kadry, ale dopóki się nie pozbiera to nie powinien być bramkarzem reprezentacji. Drugi mecz repry z rzędu jak zdarzają mu się chamskie klopsy. Raczej nie zapomniał jak to jest być dobrym bramkarzem, ale musi się ogarnąć.
Są dwie charakterystyczne cechy Polaków, które często ujawniają się właśnie w komentarzach na rozmaitych sportowych stronach internetowych. Typowe dla naszego narodu jest po pierwsze, w wyjątkowo ekspresowym tempie zagłaskać kogoś, gdy się mu wiedzie, by potem (równie szybko!) zmieszać go z gównem, gdy powinie mu się noga, a po drugie – jechać po kimś, komu się w życiu powiodło. Wczoraj powiedzmy 90% pomeczowych komentarzy było napisanych właśnie w tym tonie…
A kto te brednie wypisuje? W większości to “dzieci neostrady” albo ludzie, którzy sami niczego w życiu nie osiągnęli (a większość z nich nigdy już nie osiągnie). Dla tych pierwszych wielkim sukcesem jest sama tylko promocja do następnej klasy czy ukończenie podstawówki. Ci drudzy, to lamusy z kompleksami, którzy posmakowali futbolu co najwyżej na klepisku za blokiem. Dziś wyzywają, jutro będą chwalić.
Polaczki.
Edit: usunęliśmy fragment komentarza, ponieważ zawierał wulgaryzmy, a nie zmieniał sensu wypowiedzi. Dziękujemy za zainteresowanie, jednak prosimy o nie używanie podobnego słownictwa.
Widać, że pierwszy raz ten twój kolega oglądał mecz w telewizji jak już Boruca z kadry by chciał wyrzucić to, że miał wpadki w meczu to nie oznacza niczego złego trzeciego gola stracił przez krzywą powierzchnie ale też przez swoje zamyślenie. A na koniec to powiem, że najlepiej oceniać innych źle najpierw popatrz na siebie bo jesteś bardziej nieudany !!!
Łooooooo nieźle. Komu nie podobał się ostatni mecz kadry i uważa że Boruc zlamił po całości ten Polaczek i frustrat:D. Śmieszne to jest gadanie że takie reakcje są charakterystyczne dla Polaków. Jako kibice United powinniśmy pamiętać choćby pogróżki jakie otrzymywał David Beckham. Raczej nie od Polaków.
Tekst dobry, nie powiem. Ale czegos tu nie rozumiem…
„Zdecydowanie wolałbym sukces Manchesteru United niż naszej drużyny narodowej. Taki po prostu jestem.”
No wiec po co tak naprawde ten tekst?
Trochę się nie zgodzę…
Zacznę od początku…Jestem fanem Reprezentacji na dobre i złe.Często słyszę, że większość powtarza „i tak przegrają jak zawsze” czy coś podobnego.Zawsze wierzę z byleby kim grały w jakiej formie, czy w ostatnim meczu grały beznadziejnie, jednak w następnym meczu mam nadzieję, że tym razem wygrali.Choć bardzo kocham Manchester United, od trochę lat, wolałbym triumf Polski, niż „Czerwonych Diabłów”.Dlaczego? Argumentów jest wiele.Może największych jest to, że Polska od dawna nie osiągnęła jakiegoś dobrego miejsca, a zakwalifikowanie sie np do Euro 2008 jest od razu sukcesem, a Manchester przyzwyczaił nas do pucharów, jednak z każdego z nich bardzo się ciesze, tak jakby często go nie zdobywamy.
Nie zgodzę się ze stwierdzeniem np. „Złość, rozpacz, żal. Rozumiem, że karny został niesłusznie podyktowany. Mimo wszystko, co zmienił tamten rzut karny? Dałby pierwsze zwycięstwo reprezentacji? I tak nie wyszliby z grupy”.Mogłoby to zmienić, bo wtedy mielibyśmy dużo większe szanse, a tak piłkarze byli przybici, bo nie dość, że musilibyśmy wygrać dwoma bramkami z Chorwatami, to jeszcze Austria musiała chociaż zremisować z Niemcami, co było mało wykonalne i zapewne miało to w psychice zawodników, bo co innego „trzeba tylko wygrać nie patrząc się na innych”, a „wygrać dwoma bramkami i jeszcze trzeba oglądać się za siebie”.
Co do Boruca, to także uważam go za najlepszego w tym momencie bramkarza, bo Fabiański moim zdaniem nie spełnia roli numer „1″, a Boruc zalicza się do czołówki, a na dodatek co u naszych bramkarzy częste nie jest: Regularnie gra w klubie.Chciałbym także przypomnieć, że piłkarzy nie powołuje się „za zasługi”, tylko za obecną formę jaką dany piłkarz prezentuje, więc nie zdziwiłbym się gdyby Leo dał mu odpocząć.
Nie rozumiem pomeczowych wypowiedzi, że szanse na awans mamy „wręcz” zerowe” , a przecież grupa jest dość wyrównana, a na dodatek mamy 4(czy 5) meczy jeszcze więc wszystko jest możliwe.
Tak więc mam nadzieję, że zwycięstwa przyjdą i znowu będziemy się cieszyć z awansu.
Artur Boruc ma być w reprezentacji tak długo na ile sam będzie chciał odejść.!!!!!!a te bramki to nie jego wina tamto boisko miało kępy i piłka odskakiwałą..a Boruc jeszcze krzyczał do obrońców żeby mu niepowdawać bo coś tylko na auty wybijać a oni swoje więc..
Jeśli Boruc „w tym momencie” jest naszym najlepszym bramkarzem to jesteśmy w czarnej dupie. Nie, ktoś kto wali takie klopsy nie jest najlepszym bramkarzem. Boruc potrafi być fenomenalny, ale teraz to nie jest najwyraźniej ten czas.
Chyba nie zrozumiałeś, o co mi chodzi…
Ja też uważam, że graliśmy kopletny piach, tez nie podobała mi się postawa naszych graczy z Borucem włącznie, też mam sporo pretensji do Beenhakkera.
Trzeba jednak umieć odróżnić krytykę (a najlepiej konstruktywną krytykę) od mieszania z błotem, które możemy obserwować w necie od jakiś 48 godzin.
Ta? Ja zawsze myślałem że to trener wybiera skład, ale skoro twierdzisz że Boruc ma być tak długo jak mu będzie pasować to spoko.
Ja tam za Borucem nigdy nie przepadałem. Choć muszę przyznać, że w ostatnich miesiącach nie idzie mu za dobrze, zarówno jeśli chodzi o życie prywatne, jak i te na boisku. Jakiś rok, dwa lata temu wszyscy go uwielbiali, wychwalali pod niebiosa. Teraz mieszają go z błotem i nie chcą „widzieć orzełka na tej tłustej piersi”. Fakt, większość komentujących na onecie, wp, interii itp. to uczniowie szkoły podstawowej, którzy chcą być na topie. Jak Wiktor słusznie zauważyłeś, taka jest już polska mentalność.
Wspominałem na początku, iż nigdy nie przepadałem za Borucem. Kogo zatem chciałbym zobaczyć między słupkami reprezentacji Polski? Oczywiście, Tomka Kuszczaka. Możecie na mnie najeżdżać, ale ja swojego zdania nie zmienię, bo oprócz tego, że go lubię, to uważam, iż dobrze spisałby się na bramce w naszej reprezentacji. Jednak i tak jestem niemal pewny, że jeśli Beenhakker nie będzie już stawiał na bramkarza Celticu, to również nie zdecyduje się na powołanie dla Tomka. Pierwszy będzie Fabiański, a rezerwowy Załuska i ktoś z Ekstraklasy, ewentualnie Malarz.
Pozdrawiam
Srolska a nie polska. Tylko kibice San Marino nie jechaliby po drużynie po takim meczu.
Po takim meczu z jakąś Irlandią Płn. to zasługują nie tylko na konstruktywną krytykę, ale nawet jechanie jak po łysej kobyle nie jest na wyrost.
Ale tu nie chodzi o krytykę reprezetacji, a o ciągłe narzekanie. Bo Polacy zawsze znajdą coś, żeby zwyzywać polskich zawodników/trenera. I nie dziwię Ci się, że nie zamierzasz za ostatni mecz piłkarzy chwalić, ja tego też nie napisałem. Każdy kibic reprezentacji powinien pamiętać wyczyny Tomaszewskiego czy Laty, jednak teraz krytyka spada na nich jako na ludzi i pełnione stanowiska. A skrytykować Boruca np. za to, że zostawił żonę – można. Ale wywalać z kadry za dwa słabe mecze – nie. Zgadzam się też, że musi się ogarnąć i stanąć na nogi, żeby powrócić do formy. Pozdrawiam :)
Zgadzam się w stu procentach. Dobrze, że są osoby, które to zauważają i nie boją się o tym mówić. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz :)
Pierwszy raz raczej nie oglądał, po prostu taka mentalność. Po następnym (udanym) meczu będzie go wychwalał ;) A końcówką wypowiedzi się skompromitowałeś, bo sa oceniłeś innych, a konkretnie mnie. Ja nie oceniam nikogo, po prostu stwierdzam, że większość Polaków reaguje tak, a nie inaczej.
„Komu nie podobał się ostatni mecz kadry i uważa że Boruc zlamił po całości ten Polaczek i frustrat” – nikt tak nie napisał. Mi się ten mecz nie podobał, błędy Boruca również. Tak jak napisał Krzychu81 – „Trzeba jednak umieć odróżnić krytykę (a najlepiej konstruktywną krytykę) od mieszania z błotem, które możemy obserwować w necie od jakiś 48 godzin.”
Bo Boruc nie zasłużył sobie na wywalanie z kadry i koniec z reprezentacją, jak sugerują niektórzy ;)
A co do tych pogróżek do Beckhama, to przyznaję, że nie pamiętam takiej sytuacji.
Po to, żeby zwrócić niektórym uwagę na to, co piszą i robią. Żeby po następnym takim meczu byli bardziej ostrożni w takich wypowiedziach. Jestem Polakiem, co najmniej do 18. roku życia będę tu mieszkał i sprawy w Polsce mnie dotyczą. Dlatego właśnie powstał ten tekst :)
Pozdrawiam i dziękuję.
Ja tylko z każdym dniem i z każdą chwilą coraz bardziej się cieszę, że nie interesuje się polską piłką. W żadnym aspekcie. Mam milion problemów i pytań mniej. O reprezentacje, o korupcje, o wyniki Lecha za granicą, o walkę w rodzimej lidze, o leo, o pzpn i o leo jeszcze raz. Mecz czasem jakiś obejrzę, ale nie chce mi się ich ani krytykować ani ich bronić.
Ale to jest prawda, Polacy często są jak chorągiewki. Mnie z każdej strony otaczają osoby, które nagle pokochały F1, ręczną, skoki narciarskie czy Lecha. Szczere czy nie, udawanie czegoś by być jak reszta jest nienormalne;d
Co do samego Boruca. Nie chce faceta osądzać bo nie jestem na bieżąco z jego grą, a bazować swoje zdanie na zdaniu innych byłoby idiotyczne. Ale przyznać mu trzeba, ostatni puszczony gol był komiczny i nie interesuje mnie to że to puścił polak, że to bramka warta 2pkt, czy że tam była krzywa murawa, łotever;d Wyglądało śmiesznie;]
Co do pracy, temat na pewno ważny dla wielu, ale chyba nie dla mnie.
Ja bym wolał triumf United. A co tej kwestii polecam tekst – Biały Orzeł czy Czerwony Diabeł?
Piłkarze jak i trener zapewniali, że zagrają z Chorwacją na sto procent swoich możliwości i wygrają. Mimo tego, przegrali. Nie lubię takiego „gdybania” i może faktycznie za szybko to napisałem i masz prawo się z tym nie zgadzać. Ciężko stwierdzić, co by było, jeśli Webb nie podyktowałby tego karnego.
Również nie zdziwię się, jeśli ktoś inny zacznie w bramce z San Marino. Boruc gra regularnie i to ma decydujący wpływ. Zrobił ostatnio głupie błędy i przez niego reprezentacja przegrała te dwa mecze, zgadza się. Ale teraz właśnie Leo powinien z nim porozmawiać i okazać mu zaufanie – będzie pewny siebie i nie będzie robił takich błędów – tak mi się wydaje przynajmniej. Jeśli zrezygnuje z jego usług, to kariera Boruca może legnąć w gruzach. Bo czy Ferguson po meczu z Liverpoolem i powrocie po zawieszeniu nie postawi na Vidica? Nasz najlepszy obrońca. Tak jak Boruc jest najlepszym bramkarzem Polski ostatnich lat.
Ja napisałem: „szanse na wyjście z pierwszego miejsca w grupie znacznie zmalały”. A drugie miejsce gra w barażach, także szanse na awans są :)
No zgadza się, że nie jest w najlepszej formie. Ale kto w takim razie jest lepszy? :)
Skład wybiera trener i tylko on ma wpływ na to, kto gra. Co nie zmienia faktu, że kilka tygodni temu jego pozycja wydawała się nietykalna. Wszystkie bramki to ewidentnie jego błędy i tego nie da się ukryć. A nierówne boisko go nie tłumaczy, bo powinien przyjmować. Tak samo, pan Szpakowski powiedział, że ta bramka to po części wina Żewłakowa. Gówno prawda. Bo Boruc miał czas na przyjęcie.
Ja za Borucem też specjalnie nie przepadam. A komentarzy na tych portalach po prostu staram się nie czytać :) Kuszczan na pewno nie byłby zły, ale rzadko gra, a to ma duże znaczenie. Beenhakker jest chyba pokłócony z Kuszczakiem od Euro, bo Tomek kontuzjowany nie był. Po prostu powiedział co myśli i pojechał ze zgrupowania, ot tak :)
Krytykować słusznie – tak. I w żadnym fragmecnie nie napiałem, że kulturalna krytyka nie jest zła. Wiem, ze czasem emocje ponoszą. Ale wyzywać i jechać swoich ulubieńców – nie.
„Nie wspieram reprezentacji Polski, a mecze z ich udziałem oglądam bezstronnie, obiektywnie patrząc na grę. Zdecydowanie wolałbym sukces Manchesteru United niż naszej drużyny narodowej. Taki po prostu jestem.”
Ja nigdy chyba nie zrozumie takiego sposobu myślenia, tzn. stawianie danego klubu powyżej reprezentacji…po częsci bym zrozumiał gdyby chodziło o klub polski, klub własnego miasta (ale tylko po części, bo to tez uważam za nieporozumienie). Zawsze wydawaję mi się, że takie osoby mają jakoś nieułożone jeśli chodzi o priorytety.
Artykuł w porządku. ogólnie zgadzam się z nim i żałuję jednocześnie tej sytuacji bo mimo że nie jestem jakiś tam wielkim fanem reprezentacji polski ale Boruca zawsze lubiłem najbardziej z obecnych polskich piłkarzy.Na pewno ciężko mu się żyje ostatnio ze swoimi problemami rodzinnymi , prasą która opisuje każdy jego krok , a teraz dodatkowo po 2 meczach reprezentacji polski w których zagrał słabiej niż zwykle większość „kibiców” wiesza nad nim psy. Zastanawia mnie to co by ci osobnicy zrobili na jego miejscu, jakby się czuli gdyby to ich ludzie wyzywali na każdym kroku na każdym forum internetowym. Chcą się wyładować bezsensownie? zazdrość że sami nie są sławni? Może. Szukanie kozłów ofiarnych i sympatyzowanie ze swoimi idolami kiedy są na szczycie a odwracanie się od nich plecami kiedy gorzej się wiedzie jest na swój sposób śmieszne ale niestety bardziej załosne .
Ja też się cieszę, że nie kibicuję ani polskiej reprezentacji, ani żadnemu zespołowi z Polski :) Interesuję się tym, jak ligą włoską czy hiszpańską. Nie powiem Wam nawet kto jest obecnie liderem w Orange Ekstraklasie, ani nie podam ostatnich wyników. Po prostu nie interesuję się tym i nie ukrywam, że się na tym nie znam. Odnoszę się tylko do tego, co widzę po meczu drużyny narodowej. Tej błazenady w wykonaniu Polaków. I też ani nie krytykuję Polaków, ani ich nie bronię.
Zgadzam się też z tym, że wśród nas jest mnóstwo takich kameleonów. Teraz wielkie zainteresowanie F1 i Lechem. A jak zapytam o skład Kolejorza, to ja więcej wymienię zawodników po meczu jak taki „kibic” wielki. To samo z reprezentacją czy Manchesterem, bo lubię zgasić takiego sezonowca po krótkiej i rzeczowej dyskusji. Nie lubię takich ludzi.
Temat ważny dla każdego Polaka, nie tylko kibica reprezentacji.
Zgadzam się chyba z wszystkim, co napisałaś. Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do częstszego komentowania :)
Masz takie prawo. Nie jestem patriotą i nie jestem przywiązany do naszego kraju. Tak po prostu.
I dla mnie Manchester jest ważniejszy jak polska reprezentacja czy jakiś klub z Polski. Oglądam każdy mecz United. A w tym sezonie obejrzałem więcej meczów Celticu jak naszej reprezentacji, czy 2-ligowego Birmingham jak miejscowej Stali Mielec czy innego klubu z Polski :)
Bardzo mądra wypowiedź :) Też w wielu momentach szkoda mi Artura – bo ma problemy zarówno osobiste jak i zawodowe. A nikt nie chce go zrozumieć, a jedynie, jak to dobrze nazwałeś, wieszać na nim psy. Tak się zachowują Polacy i, jak napisałem, im wyżej wejdziesz, tym z większym hukiem zlecisz. Żałosne jest takie zachowanie.
„Szukanie kozłów ofiarnych i sympatyzowanie ze swoimi idolami kiedy są na szczycie a odwracanie się od nich plecami kiedy gorzej się wiedzie jest na swój sposób śmieszne ale niestety bardziej załosne.”
Pod tym podpisuję się obiema rękami :) Pozdrawiam serdecznie!
„Boruc grając w Celtiku Glasgow swoim zachowaniem wywołał wojnę religijną i Pan Bóg go pokarał” – powiedział po meczu z Irlandią Północną Jan Tomaszewski.
„Boruc zawalił już przy pierwszym golu i jeszcze miał pretensje do Wawrzyniaka. To, co później zrobił to już jakaś totalna żenada. Chwilę po swoim popisie dostał kolejne podanie i po raz kolejny, mając mnóstwo czasu, kopnął z „pierwszej”. Piłka przeleciała między nogami Irlandczyka. Dlaczego to zrobił? By pokazać światu, że ma wszystko w d… A na koniec nie miał jaj, by stanąć przed kamerą i przyznać się do błędu” – powiedział Maciej Szczęsny.
A te wypowiedzi naszych rodaków to już żenada.
do pan_opticum:
„Srolska a nie polska”
To zdanie dyskwalifikuje cie, jako kogoś z kim mógłbym polemizować. Szkoda czasu na gadanie z kimś takim jak ty. (nie mówiąc już o tym, że piszesz nazwę kraju, w którym mieszkasz z małej litery).
Jak ci się w Polsce nie podoba to wyjazd!!! Nikt cie tu nie trzyma. Nikt także nie będzie płakał, jesli zaczniesz kibicować innej reprezentacji niz nasza…
pan_opticum odniósł się do przymiotnika w „taka jest już polska mentalność.”
Panowie – uspokójcie się. Nie po to został opublikowany ten wpis, aby się kłócić, a jedynie rozwinąć dyskusję. Nigdzie też nie napisał, że mu się w Polsce nie podoba. Więc napawdę wyluzujcie :)
Przecież Tomaszewski z reguły klepie bzdury, byleby ktoś go wysłuchał… Przed EURO miał też jakieś sapy do Boruca, a jak Artur się na tej imprezie zaprezentował to nie trzeba mówić.
Dla mnie też Manchester United jest ważniejszy (o niebo! :)) niż reprezentacja Polski. Na meczu MU to zawsze szaleję gdy nasi strzelą, wrzeszczę i przeklinam gdy stracą gola, jak dziecko cieszę się po końcowym triumfie, po porażce zaś niejednokrotnie jestem w dołku. A reprezentacja? Niby jest jakieś tam przywiązanie do barw narodowych, zawsze się trzyma kciuki za swoich, ale to jednak nie to. Zupełnie nie to…
OK, sorry. Troszkę mnie poniosło. Wrzucam na luz.
Pozdrawiam
Ja za żadnego patriotę się nie uważam, ale jednak spotkania reprezentacji Polski są dla mnie czymś więcej niż tylko zwykłym meczem. W środowisku piłkarskim postrzega się poszczególne kraje przez pryzmat gry reprezentacji/klubów/gwiazd. *Polskę tylko przez pryzmat reprezentacji i ewentualnie Boruca (pomijam wpadkę, mówię ogólnie), bo klubu porządnego to my nie mamy. Więc spotkania naszych Orzełków są czymś więcej, dotyczą każdego Polaka, to wszystko jakoś tam na naszej futbolowej duszy się odbija;-) Rozumiem, że można bardziej rajcować się MU, ale mimo wszystko spotkania Leo i spółki też mają dla każdego Polaka jakiś inny wymiar, są ważniejsze niż np. mecz San Marino z Andorą (paradoksalnie, najbardziej podekscytowani są „niedzielni kibice”).
Kiedy byłem na wakacjach w Grecji kilka lat temu, wyszedłem na boisko w koszulce Beckhama (czerwony trykocik z diabełkiem) i próbowałem dogadać się po angielsku/na migi z tubylcami, czy mogę się dołączyć do gry. Dogadaliśmy się, zapytali mnie skąd pochodzę, odpowiedziałem „Poland” i od razu zaczęła się rozmowa (może rozmowa to zbyt szumne słowo:P). Co chwila padało nazwisko Warzychy. I tak zostałem na boisku Warzychą ;-) Nikt tam nie patrzył, że mam koszulkę Becksa (dopiero w drugiej kolejność liczyło się to co mam na sobie, ważniejsze było, że urodziłem się tam, gdzie Warzycha). Więc nawet jeśli ktoś nie interesuje się reprezentacją, musi sobie zdawać sprawę, że w środowisku piłkarskim, będzie postrzegany przez ten pryzmat (może nie zawsze, ale często). Nawet najbardziej zapalony kibic Manchesteru United. Także spotkania biało-czerwonych dotyczą każdego z nas i myślę, że każdy z nas odbiera je jakoś „szczególnie” ;-)
Dziękuję i również pozdrawiam :)
No ja powtarzam od dawna, że Tomaszewski to więcej gada jak myśli ;)
I co do United – mam podobne odczucia, z jedną różnicą – do reprezentacji Polski jestem przywiązany tak samo jak do drużyny narodowej Anglii czy Szkocji :) Nie mam kogoś ulubionego.
Luki, dla mnie np rywalizacja między państwami jest mniej ważna. Jeśli chodzi o składy państwowe to oglądam Holendrów, nie Polaków. Mają oni coś do zaoferowania, uwielbiam ich styl gry. A czy mam diabełka czy orzełka w piersiach to tu nic nie zmieni.
Rywalizacja krajów to dla mnie ciągle coś na stylu szczęścia, bo zgranie składu podczas krótkich spotkań kadry jest baaardzo ciężkie. I nie raz, nie dwa grają pojedynczy piłkarze, albo cudowni piłkarze nie potrafią się zgrać.
Może i patriotką nie jestem, nigdy nie byłam i wątpię bym została. To że szanuje nasz kraj, historią i wiele innych spraw, nawet to że mam 100% polską krew nie zrobi ze mnie patriotki ani szczerego i oddanego kibica, a oszukiwać samej siebie nie będę, bo i po co?
Wydaje mi się, że dość często się tu ostatnio udzielam, chyba mam więcej czasu? hmm
Większy wymiar ma mecz naszej reprezentacji niż San Marino z Andorą, zgadza się. Mimo wszystko wolałbym obejrzeć mecz Walii z Finlandią (gdybym miał do niego dostęp) niż Polski z Irlandią Północną. Taki już jestem i nie zamierzam tego zmieniać. Mecze naszej reprezentacji nie odbijają się szczególnie na mnie. Na pewno nie bardziej niż mecz na zapleczu Premier League ;) I uważam, że mnie reprezentacja Polski nie dotyczy.
A co do tego przykładu z Grecji – wcale się nie dziwię. Może też dlatego tak było, że wiele osób w takich koszulkach Beckhama paraduje w Grecji. Jakkolwiek – ciekawa sprawa. Ale wolałbym, żeby na mnie wolałi np. Giggs niż Smolarek :)
I bardzo dobrze :) Bo ciekawie komentujesz i często podobnie prawisz jak ja :D
Och, ja też kocham Anglię. Na każdym turnieju kibicuję właśnie im. Nie lubię A.Cole’a czy Gerrarda, ale na czas danej batalii jakoś się przezwyciężam :D Ale i tak oczywiście wolę, by strzelali Rooney, Rio czy Carrick :)
osoba pisząca tekst według mnie nie jest patryjotą bo jeżeli interesuje się piłką i jest w tym temacie a na dodatek ma czas obejrzeć mecz reprezentacji to co leży w jego interesie aby nie kibicować naszym. Tekst pt.:Biały Orzeł czy Czerwony Diabeł? jest według mnie najlepszy jeżeli chodzi o ten temat(reprezentacja). I pomimo tego, że jestem zdenerwowany na boruca, że nieodpowiadało mi zaangażowanie polskich reprezentantów( Leo w to nie mieszam)to i tak w najbliższym czasie usiąde przed telewizorem i obejrze macz z San Marino i będe kibicować polakom, bo tak postępuje prawdziwy kibic.
Apropo wszystkich „kibiców” i „znawców” to zgadzam się absolutnie, ale nie można zabraniać im oglądania meczów reprezentacji, coś w tym jest nie tak.
Kisia92, rozumiem, że rywalizacja między reprezentacjami może być mniej ważna, sam jestem takiego zdania. Podobnie – mecz np. Holandii z Włochami może interesować bardziej niż spotkanie Polski z Irlandią Północną (ze względu na poziom piłkarski) i zrozumiałe jest, że niektórzy wolą obejrzeć pojedynek „na szczycie” zamiast naszej rodzimej kopaniny (sam czasem tak mam). Jednak pojedynek biało-czerwonych i tak będziemy odbierali nieco inaczej. Może nie tak jak mecze MU (tutaj w grę wchodzi przywiązanie, miłość itd.), nie tak jak pojedynki np. Holandia – Francja (wrażenia estetyczne itp.), ale jednak inaczej niż wszystkie pozostałe spotkania. Niektórzy przed reprezentacją stawiają MU, inni MU i Holandię, znowu inni – swój lokalny zespół. Jednak i tak mecz biało-czerwonych będzie dla każdego Polaka ważniejszy niż znakomita większość pojedynków reprezentacyjnych. Z całej masy spotkań akurat na wynik Polski zwrócimy uwagę, jakoś to odbierzemy, przeanalizujemy, przemyślimy.
Wiadomo, że każdy ma swoją własną piłkarską hierarchię, ale mimo wszystko reprezentacja Polski będzie zajmowała w tejże hierarchii jakieś miejsce. Może za MU, Holandią i miastowym zespołem, ale gdzieś tam będzie ;-)
No to ja chyba naprawdę jestem inna, bo moja hierarchia kończy się na Holandii, Manchesterze i moich przecudownych Czarnych Żagań, których i tak widzę raz na rok;d
Może i ciężko w to uwierzyć, ale nie przywiązuje wagi do spotkań orzełków. I nie analizuje ich w ogóle, a co dopiero jakoś specjalnie. Nie potrafię nawet wymienić kadry polskiej. To brzmi żałośnie, ale taka jest prawda i nie będę sobie wpierać ani nikt inni mi tego do głowy nie wbije, że Polska reprezentacja jest dla mnie ważniejsza od… czegoś tam. Nawet nie wiem od czego mogłaby być. nawet jako neutralna osoba nie widzę, żadnej korzyści z oglądania reprezentacji, jeszcze jakbyśmy grali cudownie to ok, ale taki piasek? To już wolę włączyć Eurosport i obejrzeć kilka partyjek Snookera ;)) Co dla wielu jest meeeeeeega nudne.
Po raz kolejny, każdy jest inny, każdy ma inny gust i inne hierarchie, NIGDY się nie uda dopasować jakiejś wartości albo zasady do wszystkich;d więc wybacz ale za żadne skarby się z tym nie zgodzę;d – „Jednak i tak mecz biało-czerwonych będzie dla każdego Polaka ważniejszy niż znakomita większość pojedynków reprezentacyjnych.”
No to rzeczywiście – wygląda na to, że nie każdy Polak odczuwa jakąś więź z reprezentacją. Czekam w takim razie na spotkanie Holandia – Polska, jak wygrają w pięknym stylu z Pomarańczowymi to może następnym razem włączysz z ciekawości (i w nadziei, że zobaczysz futbol z najwyższej półki) mecz Leo i spółki;D
A snooker wcale nie jest nudny, choć nie mam Eurosportu i oglądam tylko okazyjnie, jak u babci jestem :(
Ja nie będę się kłócił czy autor jest patriotą czy nie bo nie o tym jest ten tekst. Co do Tomaszewskiego to się zgadzam. Widziałem wczoraj z nim wywiad. To teraz jedzie już też nawet na Latę ,za to ,że nie zwolni (na razie) Beenhakkera. Jeżeli chodzi o sam mecz, to faktycznie uważam ,że zagrali słabo ,acz mogę się założyć ,że gdyby była odwrotna sytuacja i to Polska by wygrała to spotkanie przy tej murawie a mecz odbywałby się w Polsce cała Irlandia trzeszczałaby od komentarzy złośliwych w stronę Polski. Natomiast u nas od razu spadnie na piłkarzy wszystko (w tym momencie ich nie usprawiedliwiam). Przypomina mi się mecz Lazio Rzym-Wisła kilka lat temu gdzie Włosi doczepiali się ,że murawa jest źle przygotowana i łazili po całym boisku szukając jakichś nierówności. Może Polacy przed meczem też powinni tak zrobić. Co do tego jaki klub wolę powiem tak: JESTEM WIERNY NASZEJ REPREZENTACJI I KOGO W HIERARCHII MAM WYŻEJ (REPREZENTACJE CZY UNITED) NIE UMIEM POWIEDZIE BO TO BRZMI TAK JAKBY KTOS ZAPYTAŁ „KOCHASZ BARDZIEJ SWOJĄ MATKĘ CZY DZIEWCZYNĘ (LUB ŻONĘ) A TO 2 ROŻNE RODZAJE MIŁOŚCI. Zaś o samym Borucu powiem krótko, gdybym to ja był trenerem to on więcej nie zagrałby w reprezentacji. Wszyscy doszukują się sprawiedliwości więc ona musi być i tu. Spójrzcie, Dudek zawalił jeden mecz z Finami i więcej w reprezentacji nie zagrał a Boruc 2 raz z rzędu zawalił spotkanie(nie wliczając Celticu) i założę się ,że jeszcze nie raz zagra w reprezentacji…
Jak Leoś przejął naszą kadrę to myślałam, że trochę tego holenderskiego stylu i finezji nam wprowadzi, ale jest jak jest, nie żebym się zawiodła. A zanim dojdzie do takowego spotkania to możliwe, że Leosia już nie będzie tylko jakiś krejzi beton^^
co do snookera, pędź do babulki, bo zaczyna się China Open! hiehie;d
Wiktor, wiadomo mówią to byli bramkarze. Tomaszewski jak i Szczęsny krytykują w bezpardonowy sposób Boruca, jednakże sobotni mecz „przelał gorycz do słodkiego napoju, jaki piliśmy w czasie euro 2008.” Bardzo lubię wypowiedzi Szczęsnego i go szanuje, jednak Boruc dobrze zrobił nie pokazując się przed kamerą… on musi wpierw poukładać życie prywatne nawet kosztem klubu czy repry i najlepiej latem przenieść się do innego klubu bo Celtic traci na zyskanie na nim.
Ja osobiście od dłuższego czasu nie kibicuje polskiej reprezentacji… Oczywiście jak grają jakiś ciekawy mecz (np. z Portugalią czy Niemcami etc.) to z chęcią obejrzę i będę zdzierać sobie głos itd. (a podczas takich meczów to chociaż widać, że walczą i można liczyć na niespodziankę, cud).
Ale jak mam oglądać mecz z Irlandią Północną i mam widzieć z jaką werwą nasi grają, jakie błędy popełniają to mi się rzygać chce. Obiecują, a potem gówno z tego wychodzi. Ale oczywiście to niech wina… zawsze znajdą wytłumaczenie.
Potem zaczyna się besztanie Leo (z pustego i Salomon nie naleje) nagonka mediów.
Nie dość tego wkurza mnie sytuacja w PZPNie (dalej będę twierdzić, że dopóki nie wypierdolą (sorry za mocne słowo) komuchów co gówno dla polskiej piłki zrobili przez ostatnie 20 lat to dobrze u nas nie będzie. Bo w cholerę talentów się marnuje, albo grają w reprezentacji Niemiec, a my musimy naturalizować Brazylijczyka (gdyby to był on chociaż pokroju Ronaldo (grubego za dobrych lat), Ronaldihno, Kaki…) ale nie ukrywajmy – Roger geniuszem nie jest ;-) – gdyby był to by miał w dupci polską reprezentację (ale skoro Brazylia go nie chciała… :P to i Polska dobra ;])
I ja się Podolskiemu czy Klose nie dziwię – po co mają grać w Reprezentacji Polski skoro przy przegranej już by na nich psy wieszali, nagonka mediów etc… No i ta jeba** korupcja – ja bym się z tymi działaczami wykończył i pewnie skończyłoby się na artykule w Pudelku, że ktoś przypierdzielił działaczom z buta ;-)
A tak to mam chociaż się nie denerwuję jak dostaniemy po dupie od Irlandii ;-) bo mnie to zupełnie nie dziwi – jak mamy wygrywać skoro polska piłka to wielkie „gie”.
I niech mi nikt nie wyskakuje, że nie jestem patriotą ;-) bo jak grali piłkarze ręczni, albo siatkarze albo każda inna dyscyplina (no może łyżwiarstwem figurowym, gimnastyką i pochodnymi :D) to sobie sobie gardło zdzieram i to ładnie – ale w tych dyscyplinach nie ma takiego syfu i korupcji jak w PZPNie ;-) (do dziś pamiętam jak się na mnie współlokator dziwnie patrzył jak skakałem po mieszkaniu po zwycięskim golu piłkarzy ręcznych przeciwko Nowergii i krzyczałem „Kuuuuuuuu**** ja pier******** jeeee******** itd”. I naprawdę jak mam oglądać pośmiewisko jakie serwują nam działacze + niektórzy piłkarze to ja wolę sobie dać z tym spokój – tak długo jak ktoś nie zrobi porządku w polskiej piłce.
radzio: „I niech mi nikt nie wyskakuje, że nie jestem patriotą ;-) bo jak grali piłkarze ręczni, albo siatkarze albo każda inna dyscyplina to sobie sobie gardło zdzieram i to ładnie – ale w tych dyscyplinach nie ma takiego syfu i korupcji jak w PZPNie ;-)”
Takie odpowiedzi mi pasują ni jak nie można udowodnić Ci że nim nie jesteś… i tak może przecież być :)
Roger w formie wymiata Radzio ;-) I nawet podczas meczu z Irlandią było widać ten lepszy styl… jednak jak wczoraj oglądnąłem 10 minut meczu Brazylii z Ekwadorem to wystarczyło mi to aby powiedzieć, że w ciągu tych 10 minut zobaczyłem takie zagrania jakich nie było przez 93 minuty meczu z Irlandią PN.
Wszyscy się plują na Leo… najbardziej jedynie mnie zdenerwował gest machnięcia ręki i dezaprobaty Leosia… choineczka jasna, 20 minut… leo powinien stanąć jak kapitan tonącego Titanica i powiedzieć, gestykulować aby jeszcze ta nadzieja była…
W PZPNie jest największy syf… i na ten beton to nawet buldożer nic nie da… :|
No fakt ;-), ale to, że ktoś nie kibicuje reprezentacji Polski nie oznacza, że nim nie jest ;-) więc już tak z góry chciałem wytrącić ten argument z ręki fanatykom Reprezentacji.
Do dziś pamiętam jak w 2002 roku poszedłem do bukmachera i postawiłem w meczu Korea vs. Polska na… Koreę bo wiedziałem, że nasi dadzą dupy. Każdy się na mnie patrzył jak na debila, ale wyszło na moje :D.
Po prostu mdli mnie to zachwycanie się Reprezentacją skoro ona sobą niczego nie reprezentuje. No sorry, ale jeżeli WIELKIM SUKCESEM jest dostanie się do fazy grupowej turnieju… To nie mamy o czym gadać ;-). Oni nie mają motywacji i wiary w to, że mogą wyjść z grupy i zawalczyć o zwycięstwo.
Brakuje takich ludzi jak Górski (tak uwielbiam oglądać stare mecze jak Polacy dawali łupnia każdemu! Fucking yeah!), którzy potrafili zaszczepić w piłkarzach „to coś” głód zwycięstw. Przecież oni nie jechali na MŚ, żeby wyjść z grupy czy żeby się nie skompromitować, ale po to, aby ku** zawalczyć o najwyższe laury.
Jakbyś się spytali Anglików, Niemców, Włochów i inne czołowe zespoły reprezentacyjne po co jadą na MŚ/ME to daję sobie rękę uciąć, że kazdy z nich CHCE TO WYGRAĆ. I jestem też pewien, że nasi po prostu NIE WIERZĄ w to, że np Anglików da się rozwalić 3:0 itd. A bez takiej wiary sukcesów nie będzie ;-)
Tak jest Radzio. W Rosji za rządów Putina (jako prezydenta),rozwiązano cały ZPN i nikt nie straszył wyrzuceniem Rosji z FIFY CZY UEFY (sam już nie wiem). A w Polsce PZPN-owi ledwo kuratora założono i już była panika, grożono odebraniem EURO, wyrzuceniem z FIFY itp.
:D PZPN można łatwo naprawić:
1) Skopiować system z Anglii
2) Wywalić wszystkich obecnych działaczy (za wyjątkiem młodych, którzy się wykazali i udowodnią, że są czyści i nie mają brudnych rąk… żeby już nie być bardzo okrutnym)
3) Nie zapraszać do TV takiego Lato, Listkiewicza etc.
4) Za udowodnienie korupcji – DOŻYWOTNI zakaz pełnienia jakiejkolwiek funkcji publicznej + zakaz grania w drużynach zawodowych/sędziowania/trenowania drużyn
A i wprowadzić kuratora do PZPNu (trudno – parę sezonów bez UEFA / CL wytrzymamy) i zrobić kurde porządek raz a dobrze!
A Roger – daję Ci rękę uciąć, że w Polsce są lepsze talenty… tylko że nie odkryte – niestety ;]
Dokładnie ;-) Putin się nie pierdolił i mówcie co chcecie, ale efekty szybko przyszły (no sporo kasy zainwestowali, ale IMO warto było bo naprawdę) gra Rosjan na ME była godna pozazdroszczenia ;-)
Ja się nie zgadzam ze stwierdzeniem, że jak ktoś od niedawna zaczął się interesować F1 lub polubił Lecha tzn, że jest gorszym kibicem. Jeśli ktoś się nie mądruje będąc pozbawionym wiedzy o temacie rozmowy (a tacy zdarzają się także wśród „wieloletnich kibiców”) to nie widzę podstaw do traktowania go gorzej.
Co do Boruca… Na ME faktycznie był w formie. Mnie jednak cały czas irytowało w nim to, że w wywiadach robił z siebie jakiegoś „mucho”. Kiedy mówił, że nie wie jak gra AC Milan to nie wiedziałem czy mówi to serio, czy sobie z ludzi (mnie czytającego ten wywiad) jaja robi. Ludzie może też mieli dość jego osoby przedstawianej w sposób tak jednoznaczny – jako pewny siebie, niemal nieomylny GK. W ostatnim meczu wyglądał strasznie nieporadnie co bardzo kontrastowało z jego wizerunkiem.
http://www.arsenal.blox.pl
Radzio, niech wpierw tzw skauting w Polsce ma ręce i nogi wtedy będzie lepiej.
No snooker dobry jest ;) Lubię czasem pooglądać.
„Może i patriotką nie jestem, nigdy nie byłam i wątpię bym została. To że szanuje nasz kraj, historią i wiele innych spraw, nawet to że mam 100% polską krew nie zrobi ze mnie patriotki ani szczerego i oddanego kibica, a oszukiwać samej siebie nie będę, bo i po co?”
Zgadzam się w zupełności. I muszę przyznać, że najważniejszy jest dla mnie Manchester. A polska reprezentacja średnio mnie interesuje :)
Skauting będzie miał się dobrze jak będzie w PZPN porządek :P
Wiem, że mówią byli bramkarze, ale jestem ciekaw czy oni błędów nie popełniali nigdy. Ja nie przepadam za p. Tomaszewskim, a takie gadanie to przesada.
Musi zacząć układać swoje życie i karierę, to fakt. Jak najszybciej. A decyzja Leo o wysłaniu Boruca do Glasgow może i jest dobra, bo się odbuduje psychicznie. Mam nadzieję, że nie stracił zaufania Leo.
To wiadomo :) A niechęć do Cole’a, Gerrarda czy Terry’ego jakoś da się znieść podczas takich spotkań :D
Nie jestem patriotą, zgadzam się. Mam czas oglądać wiele spotkań. W sobotę obejrzałem 3 na przykład :) A mecz Polski obejrzałem, bo tylko do takiego miałem dostęp. Co leży w moim interesie, żeby nie kibicować naszym? Nic. Ale nie leży też nic, żeby ich wspierać. Są mi obojętni.
Cieszę się naprawdę, że są takie osoby jak Ty. Które pomimo przegranych nadal kibicują swojemu zespołowi. Cieszę się i szacunek dla Ciebie, naprawdę. Tak jak dla innych prawdziwych fanów. Pozdrawiam serdecznie :)
Zabraniać oglądania meczów – nie można. Ale można ich lekceważyć/uświadamiać gdzie leży błąd w ich zachowaniu ;)
Nie ma się o co kłócić, bo patriotą nie jestem. Tomaszewski jest, jak to ktoś nazwał, na wszystko anty-.
Już nie chodzi o fakt złego boiska i narzekania na wszystko piłkarzy/trenera na to, bo, jak wiadomo, to robi chyba każdy zespół na świecie. Chodzi o zachowaniue kibiców – nie wobec złego stanu murawy, a wobec swoich ulubieńców.
Co do tego porównania z matką i żoną/dziewczyną – to ni edo końca trafiłeś, moim zdaniem. Ja United kocham, Polskę nie. I tyle. Co do Boruca i Dudka – zgadzam się, była podobna sytuacja, ale wtedy Leo szukał, sprawdzał kadrowiczów. A kto by teraz zastąpił „Króla Artura”?
„Potem zaczyna się besztanie Leo (z pustego i Salomon nie naleje) nagonka mediów.”
Zgadzam się.
Patriotyzm? Mały ma to związek z kibicowaniu Polakom. Bo można być patriotą i nie oglądać spotkań swoich rodaków :}
Ciężko wierzyć w sukces i jechać na takie imprezy z zamiarem wygranej, bo.. jest jak jest i każdy sobie z tego zdaje sprawę ;-) Ciężko wierzyć w wygraną z Brazylią np. w fazie grupowej MŚ – nie oszukujmy się, że to nierealne.
„Kiedy mówił, że nie wie jak gra AC Milan to nie wiedziałem czy mówi to serio, czy sobie z ludzi (mnie czytającego ten wywiad) jaja robi.”
Kilka wypowiedzi wyżej możesz przeczytać, jak Polacy nie za bardzo interesują się występami SWOJEJ reprezentacji, preferując mecze ulubionego klubu. Dlaczego więc Polak Boruc miałby się interesować grą włoskiego (CUDZEGO) Milanu???
No Boruc czasem gra nie wiadomo kogo, zgadza się. Nie uważam, że są to gorsi kibice, ale po prostu ich nie trawię, bo kilka tygodni/miesięcy i po kibicach jest ;D
No ja jestem z kadrą. W sumie częściej na złe niż na dobre. Meczy z Portugalią czy Czechami nie widziałem, bo byłem w pracy. Taki pech. Za to na mecze z Finlandią czy Irlandią Płn. robota mi nie wypadła. Dalej będę kibicował reprezentacji, ale po takim meczu zasłużyli na zjechanie od góry do dołu, nawet jeśli ktoś wyżej pisze o „konstruktywnej krytyce”. Której nie napisał. Bo na pytanie: „co poszło nie tak”, można odpowiedzieć tylko że wszystko. Jeśli po takim meczu nie zasługują na zjeby, to chyba potrzeba kompromitacji z San Marino żeby były na miejscu. To nie był przeciwnik z wyższej półki. Tak naprawdę nie był nawet z tej samej. To zespół, który trzeba opykać a nie dostawać w ryj trzy bramki na własne życzenie. I jeszcze za zawód jaki sprawili kibicom. Bo co oni grali? Totalną padlinę, jakby wybiegli za karę. Taka postawa nie zasługuje na szacunek.
Boruca lubię. Właśnie za jego „mam w dupie” styl i demonstracyjną pewność siebie. Ale teraz nie jest w formie i stojąc między słupkami robi krzywdę sobie i reprezentacji. Sobie, bo o ile to że walnie klopsa ze Scottish Shitty Team niespecjalnie ludzi obejdzie, to już na babole reprezentacyjne pada więcej światła. I drużynie, bo przez to co spieprzył przegraliśmy dwa mecze. Niech sobie spokojnie dojdzie do ładu.
Jest już późno więc nie pokusiłem się o przeczytanie całości. Co chciałbym jednak powiedzieć (być może, że powtórzę czyjeś zdanie) Mnie również, strasznie irytują komentarze sugerujące wyrzucenie Boruca, mam nadzieję, iż Leo daje mu tylko odpocząć odsuwając chwilowo od kadry. Pojawiły się również, głosy sugerujące odsunięcie Leo od jego funkcji… Naprawdę bardzo mnie boli fakt, iż zamiast wsparcia w takich chwilach Polacy kopią pod nimi jeszcze większe doły. Nikt oczywiście nie mówi o tym, że już na treningach Juniorom wpaja się, że nie gra się podania do bramkarza, w światło bramki. Tak doświadczony zawodnik jak M.Ż. powinien to wiedzieć doskonale zwłaszcza mając na uwadze fatalny stan murawy. Co do Boruca to jeszcze nie tak dawno, cała Polska stałą za nim murem, byliśmy z niego dumni, wyciągał piłki, które sporo bramkarzy z wyższej półki byłoby w stanie co najwyżej śledzić wzrokiem. Nie tylko w kadrze, ale i w klubie. Cóż tak to już u nas jest, że gdy coś się wali nikt się nie zastanawia tak naprawdę dlaczego i jak temu zapobiec, lecz wszyscy szukają kozła ofiarnego. Według mnie to Boruc powinien mieć opaskę kapitana w reprezentacji. Jego zadziorny styl bycia jest ku temu przesłanką. To on robi porządki w zespole, doskonale pamiętam scenę jak o mało nie wdał się w bójkę z obrońcą Celitku bo ten zalazł mu za skórę. Nikomu nie przyszło na myśl, że być może ze na zewnątrz jest twardy, to tak naprawdę potrzebuję wsparcia…?? To oczywiście tylko spekulację, spekulacją natomiast nie jest kwestia tego, że jest to nasz najlepszy bramkarz, i trzeba zrobić wszystko, by znów zagościł między naszymi słupkami. Wierzę, że Leo ma tego świadomość i wiedzę aby zrobić to w sposób taki, by Artur doszedł do pełni formy i zagrał jeszcze nie raz dla nas wszystkich na swym, wysokim poziomie:)
„Chcę w końcu pokazać, że nie każdy w tym kraju marzy o tym, aby w bramce stanął Fabiański, a Holendra na stanowisku trenera zastąpił Tomaszewski.”
^zgadzam się z tym w 100%, niechcę żeby Leo wyrzucili..
Swoje pięć gorszy tutaj dorzucę.
To nie wina Boruca,że murawa była ch*jowa,choć murawa była taka sama dla obu drużyn jednak w pierwszej połowie można było zauwazyć kiks bramkarza Irlandii bardzo podobny jednak piłka nie zmierzała w światło bramki.To być może bardziej zawinił Żewłakow,bo z tego co czytałem Boruc prosił ich żeby nie zagrywali takich piłek,ponieważ stan murawy jest do d*py i słońce ostro świeciło.Co do tej pierwszej straconej bramce to jest wina Boruca i chyba Wasilewskiego, zabrakło zrozumienia.Ogólnie Boruc jest trochę winny tej całej nagonki na niego po tym jak odszedł od Żony i 4-miesięcznego dziecka(?) stracił raptownie forme,koncetracje itd,itp.Może to ma coś w tym wspólnego a może nie.Artur powinien teraz odpocząć,poprosić o wolne od Strachana…Niech sobie poukłada wszystko i niech wraca do nas!
Czytając powyższy tekst oraz komentarze do niego, niestety dochodzę do wniosku, że duża część kibiców – manchesteru united (bo przecież nimi jesteśmy) jest polakami… i daliście temu wielki upust w komentarzach – z jednej strony zgadzając się z artykułem a z innej – z góry na dół oceniając subiektywnie gre naszej reprezentacji.
Ale to może znaczyć tylko jedno….
TAK WAM JAK I MI, ZALEŻY NA TYM, ABY NASZA DRUŻYNA NARODOWA OSIĄGAŁA SUKCESY (bez względu na to kto w niej będzie grał).
Nie pamiętam tylu komentarzy po porażce Czerwonych Diabłów w meczu z Liverpoolem (mam na myśli komentarze w pierwszych dniach po meczu)…
Czyż nie był to równie wielki (jeżeli nie większy) blamaż…?? A może przypomnieć nam wszystkim mecz z Fulham… ?? Hmm… ??
Wszyscy dobrze wiemy, że Diabły potrafią wygrać z każdym i każdej drużynie przytrafia się (czy się tego chce czy nie – czysta statystyka) kiepski mecz…
Kończąc…
Przypomniacie sobie mecze reprezentacji Polski z Portugalią… albo z Czechami… ?? Możecie powiedzieć – wyjątek, a ja mówię, że gdybyśmy wszyscy jako kibice reprezentacji, byli za polskimi piłkarzami tak jak za czerwonymi diabłami… ta dyskusja po prostu nie miałaby miejsca.
Glory, Glory Man Utd – a może by tak – Jeszcze Polska nie zginęła… ? :)
Pozdrawiam wszystkich kibiców biało-czerwonych (zwróćcie uwagę, iż reprezentacja polski, ma podobne barwy :P )
Czytając powyższe komentarze przychodzi mi na myśl jedno jedyne słowo: „gloryhunter”. Pocieszam się tylko, że nie odnosi się to do wszystkich powyżej.
Super tekst :) 5 ode mnie. Dałbym więcej, ale fabryka nie dała :/
Polacy są zmiennocieplni jeśli chodzi o sport. I fakt jest taki, że większość kibicuje tej drużynie, która odnosi sukcesy. Szkoda, że tak niewielu naszych rodaków to prawdziwi kibice i że niewielu się zna na piłce. Taki naród…
Zgadzam się w zupełności ;)
Wina Boruca jest bez wątpienia. O tym, że prosił kolegów o to, by nie zagrywali takich piłek, nie słyszałem. Jeśli faktycznie prosił to nie mogą mieć do niego pretensji. Z drugiej strony miał trochę czasu.
Faktem jest, że jego kłopoty zaczęły się po rozstaniu z żoną, która niedawno urodziła mu dziecko i z którą był od liceum. Od tego się wzięło. Niech jak najszybciej poukłada swoje życie prywatne, a później zawodowe.
Mi na sukcesach naszej reprezentacji nie zależy. Komentarzy może tyle jest, bo wywiązała się bardzo ciekawa dyskusja na ten temat. I to raczej nie powinno być wyznacznikiem. Bo kibice United też bluzgają Diabły [może nie akurat na tym blogu].
Nie wszyscy Polacy muszą kibicować United i na odwrót – nie każdy fan United musi wspierać reprezentację Polski. Ja zaliczam się do drugiej grupy i wcale tego nie ukrywam.
Znajomość na piłce to inna sprawa. Uważam, że w Polsce jest stosunkowo dużo tych, którzy znają się na piłce. Więc „taki naród” tu nie pasuje. Chodzi bardziej o zachowanie Polaków po porażkach naszej reprezentacji czy to, że uważają się za znawców, a w rzeczywistości nic się nie znają.