IO w Pekinie: ‘Nigdy nie było dobrej wojny i złego pokoju’.
Wszyscy ludzie rodzą się równi pod względem swej godności i swych praw. Są oni obdarzeni rozumem i sumieniem i powinni postępować wobec innych w duchu braterstwa – Powszechna Deklaracja Praw Człowieka.
Niewątpliwie elementarna uczciwość wymaga, żebyśmy zadbali o integralność swojej postawy w tej sprawie. Czy jest sens bojkotować olimpiadę w Pekinie? Temat przemocy, łamania praw człowieka w Chinach, jest tak rozpowszechniony, że bez większego wysiłku zapoznamy się z nim w pierwszej lepszej ściądze dla licealistów. Dziś Chiny zamordują kilkuset lub kilka tysięcy ludzi i dostaną w nagrodę Igrzyska Olimpijskie. Czy nie wydaje się wam to żałosne? Ludzie giną i ten obrzydliwy fałsz, brak jakiegokolwiek szacunku sprawia, że mam odruch wymiotny patrząc na całą nagonkę w tej sprawie, trudnej sprawie. Myślę, że kwestię tego, czy jest jakikolwiek sens bojkotować Olimpiadę, każdy z nas będzie musiał rozpatrzyć we własnym sumieniu. Emocji nie zabraknie, bo ten „sportowy daltonizm” sprawia, że ta ciemna strona medalu wkracza w sferę patologii, bo jak inaczej to nazwać? Zdaję sobie sprawę z tego, że bojkotowanie IO dla jednych będzie zbędnym pomysłem, z kolei dla drugich będzie to sfera, która nawet nie podlega dyskusji. Cały świat z niepokojem przygląda się tej sprawie, jednak na dzień dzisiejszy nic nie wskazuje na to, by w Chinach sytuacja miała ulec zmianie, zmianie na lepsze. Nigdy nie było dobrej wojny i złego pokoju – słowa Benjamina Franklina idealnie ukazują mój tok rozumowania w tej kontrowersyjnej sprawie…

Jeśli przez kilkadziesiąt lat naród nie potrafi żyć w zgodzie, nie potrafi budować wartości na trwałym gruncie jakim jest szacunek, równość wobec każdego człowieka, jak może się to zmienić przez tak krótki okres czasu? Przecież to absurd! Przepraszam za kolokwializm, ale ludzie wybijają się tam jak idioci bez żadnych wahań, a za kilka miesięcy Chiny mają przeprowadzać ogromnie ważne Igrzyska Olimpijskie, które będą sprawdzianem dla najlepszych sportowców? Jako człowiek nie jestem w stanie tego pojąć. Po prostu dziwi mnie to, że w XXI wieku nienawiść może mieć nadal tak skrajny, obleśny wizerunek. Jak jest naprawdę? Czy sportowcy powinni bez żadnych wahań demonstrować swój sprzeciw? Może lepiej nabrać wody w usta i mówić „co będzie to będzie”?Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale to, co się dzieje niestety przekracza ludzkie pojęcie i zmusza do tego, by choć przez chwilę zastanowić się, czy podążamy we właściwym kierunku.
Sportowcy źle czują się na myśl o udziale w igrzyskach i zastanawiają się nad rezygnacją. – Rozumiem ich wahania, ale apeluję: startujcie! – twierdzi Bach (wiceszef Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Niemiec)
Sportowcy mają niewątpliwie przed sobą ciężkie zadanie, określiłbym to pewnym konfliktem wewnętrznym. Bo czy moralność nie jest tutaj najważniejsza? Jakimi kategoriami powinien spoglądać na tą sprawę sportowiec? Szymon Kołecki uważa, że dużo więcej można byłoby zdziałać jadąc na Igrzyska, niż zostając w domach. 10 tys. sportowców będzie mogło zaświadczyć o solidarności z Tybetem w Pekinie w pełnym świetle i myślę, że jest to mądra myśl, ale właśnie… zawsze jest jakieś „ale”. Prawa człowieka stanowią podstawowy fundament współczesnej cywilizacji, jednak patrząc na sytuację w Tybecie trudno przejść obok tego problemu obojętnie, stąd tak wielkie zainteresowanie. Istnieje również inne spojrzenie na tę sprawę. Amnesty International wierzy, że Olimpiada pozytywnie wpłynie na przestrzeganie praw człowieka przez Chiny. Zgadzacie się z tym? Osobiście trudno mi w to uwierzyć i moje poglądy w tej kwestii są dość skrajne. Oczywiście, teraz każdy z nas może sobie narzekać siedząc w fotelu, jedząc chipsy… ale gdzie były te sprzeciwy, gdy wybierano organizatora Igrzysk Olimpijskich?! Dlaczego wtedy nie było tylu mądrych? Teraz, gdy sytuacja wydaję się bardzo napięta, Pekin jest pod ścianą, ludzie zaczynają się buntować. Niestety moi Drodzy może być już za późno.

Można było protestować, kiedy wybierano Pekin na gospodarza igrzysk, ale dopiero teraz oczy całego świata skierowane będą na Chiny i każda demonstracja zostanie zauważona. Oczywiście chciałabym uczestniczyć w ceremonii otwarcia, bo nigdy wcześniej nie byłam na igrzyskach, ale jeśli postawić na szali ludzi, którzy cierpią, jestem gotowa bojkotować tę uroczystość – mówi Małgorzata Glinka, najlepsza polska siatkarka.
Z kolei zdaniem Kusznierewicza sportowcy mają prawo wyrażać swoje opinie i poglądy, ale bojkot nie jest do tego odpowiednią formą. – Przecież w starożytności igrzyska były powodem do wstrzymania wojen. Zwycięstwo jest dla mnie priorytetem – podaje portal Tvn24.pl. Dla zawodników to najważniejszy sprawdzian sportowy w ich życiu. Igrzyska od zawsze cieszyły się największą renomą, nic więc dziwnego, że dla zawodników, którzy większość swojego życia spędzają na treningach są one tak ogromnie ważne.
W 1959 roku Chiny dopuściły się w Tybecie zbrodni ludobójstwa, mordując ponad milion Tybetańczyków. ONZ pogroziło paluszkiem, kompromitując się w tej sprawie. Najwyraźniej ONZ nie zdawało sobie sprawy, że tak wielkiego niebezpieczeństwa nie można lekceważyć. Teraz sytuacja staję się delikatnie podobna. Przed nami Igrzyska Olimpijskie i to w właśnie w „praniu” wychodzi efekt jakże „słusznego” wyboru organizatora tej wielkiej imprezy. Mądry Polak po szkodzie, prawda? Spójrzmy na tą sprawę jeszcze z innej perspektywy. Transmisję z Pekinu ma obejrzeć miliard osób. Czy muszę dodawać coś więcej? To niesamowicie ważna impreza, ważna głównie dla działaczy, inwestorów. Igrzyska to niestety pole do popisu przede wszystkim dla tych „wielkich” którzy w telewizji pokażą i tak to, co będą chcieli i uważali za słuszne.
Na dówód tego przybliżę kontrowersyjną sytuację, która miała miejsce przedwczoraj. Gazety piszą: „Tybet przyćmił ogień olimpijski” – tak rzeczywiście było i będzie. Trudno jest wierzyć w to, że ogień olimpijski będzie miał spokojną drogę do przebycia. Do sedna… Mimo, że nad uroczystością czuwało tysiąc policjantów, taka ilość ochrony „niestety” nie umiała zapobiec spektakularnemu „atakowi”, który w sposób jasny i klarowny miał ukazać sprzeciw, negujący chińską politykę w Tybecie. Zaledwie dwa metry od przemawiającego szefa chińskiego komitetu organizacyjnego buntownicy rozwinęli czarne flagi, na których olimpijski symbol pięciu kół zastąpiły splecione kajdanki. Podziwiam za odwagę. Mało tego, próbowali dostać się do mikrofonów, by móc głośno wykrzyczeć całemu światu: wolność, wolność!. Co ciekawe, policja szybko obezwładniła demonstrantów, a uroczystość przebiegała dalej, bez jakichkolwiek oporów. Dziwne, prawda? Warto to podkreślić, że służby bezpieczeństwa wszystkich krajów, do których zawita olimpijska sztafeta, już od dłuższego czasu starają się być gotowi na antychińskie demonstracje. Londyn ma pilnować dodatkowo dwa tysiące policjantów. To właśnie tam już 6 kwietnia dotrze płomień olimpijski. „Dziwny jest ten świat”. Przecież to istny totalitaryzm! Najżałośniejsze jest to, że Pekin zupełnie się tym nie przejmuje. Z drugiej strony, dlaczego ma się przejmować skoro nie obchodzi ich nawet życie innych ludzi, a pojęcie „prawa człowieka” wydaje się być ciężkie do zrozumienia.
Uspokoimy swoje sumienie, a cenzura w Chinach dalej będzie działać, więźniowie polityczni jak siedzieli w więzieniach, tak będą siedzieć. Sytuacji w Chinach nie zmieni jedna demonstracja sportowców. To jest robota dla tych, którzy rządzą światem – przywódców, wielkich koncernów. Dopóki będą oni tylko liczyć pieniądze, dopóty nie zmieni się nic – twierdzi Sobczak.

Przejdźmy jednak dalej… Sytuacja w Lhasie jest nadal dramatyczna. Od kilku dni zamknięte są wszystkie klasztory, także sklepy i restauracje – na ulicach widaćgłównie żołnierzy i policję. Agencja Xinhua podaje, że podpalanie sklepów już nikogo nie dziwi, a sytuacja staję się co raz gorsza… Przeciw pokojowo nastawionym Tybetańczykom stanęli uzbrojeni po zęby żołnierze i policjanci. Zginęło co najmniej 30 osób, jednak zdaniem tybetańskich uchodźców w Indiach, śmierć mogło ponieść nawet stu ludzi. Władze Chin nadal odmawiają wypuszczenia aresztowanych mnichów z klasztorów w Lhasie. Jednak co będzie gdy przemoc nie ustanie? Jak sytuacja się potoczy, gdy ludzie nadal będą się zabijać? Czy taka patologia może być dla sportowca mobilizacją? Co mogą czuć sportowcy, gdy spotykają się z tak drastyczną rzeczywistością, zdając sobie sprawę z tego, że to właśnie tam gdzie dziś giną niewinni ludzie, oni będą walczyć o medale?! W sprawie bojkotowania tego typu imprez sportowych warto spojrzeć wstecz, delikatnie przyglądając się historii, która również była bardzo drastyczna.
W historii olimpiad były, co najmniej cztery poważne bojkoty – mówi dla CNN David Wallechinsky, historyk ruchu olimpijskiego.
Warto podkreślić to, że komitet nie odwołał nawet igrzysk w Meksyku w 1968, gdzie władze zabiły setki pokojowych demonstrantów tuż przed rozpoczęciem igrzysk. „MKOL sam narobił sobie biedy organizując olimpiadę w kraju rządzonym przez dyktaturę” – mówi Wallechinsky. „Teraz piętno decyzji będzie ich ścigać” – dodaje. Jeśli jednak nadal łudzimy się, że z powodu sierpniowej olimpiady w Pekinie Chiny łagodniej potraktują Tybet, jesteśmy w błędzie. Chiny grożą Tybetowi walką na śmierć i życie i nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała się zmienić na lepsze. To istna Sodoma i Gomora. Ta walka pokazuje nam, że jako świat, ludzie… mamy jeszcze wiele do zrobienia. Chcemy przecież tworzyć wspólne dzieło, jednak przemocą i brakiem miłości do bliźniego pogrążymy się, nie wiedząc nawet kiedy. Z przykrością muszę stwierdzić, że ta wojna dopiero się rozpoczyna, dlatego mowa o jej końcu wydaję się być naiwna.
Mając do wyboru sukces wizerunkowy olimpiady a stabilność państwa, Pekin bez wahań wybiera to drugie, niezależnie od tego, co świat o tym myśli – dodaje francuski sinolog Jean-Philippe Beja z Centrum Stosunków Międzynarodowych w Paryżu.
Bojkot to dobry pomysł, niestety wydaje mi się, że jest mało realny. Czy ważniejsze jest oszczędzić rozczarowania kibicom i sportowcom, czy powiedzieć „nie” mordercom i wyzyskiwaczom? Czasem jedyną bronią w walce z silnym i aroganckim przeciwnikiem jest właśnie bojkot, konkretny sprzeciw. Ludzie w Chinach cierpią, społeczeństwo jest uciskane, ale czy bojkot rozwiąże problem, czy może rozpęta światowy konflikt? Chiny już wystarczająco straciły „twarz”, wizerunek. Już na sam koniec zajrzyjmy do polskiej polityki, która chyba najbardziej mnie irytuje… Polski prezydent, premier, marszałkowie Sejmu i Senatu, minister spraw zagranicznych to ludzie etosu walki o wolność i prawa człowieka – ironicznie pisze gazeta Wyborcza. Fakt jest o tyle dziwny, że to właśnie ci „uczciwi bohaterowie” mający wiele do powiedzenia wtedy, gdy nie jest to potrzebne, teraz nabierają wody w usta. Dlaczego tak jest?!

Kilka dni temu kolega zadał mi pytanie: „co było pierwsze? kaczka czy jajko?” odpowiedziałem szybko „wiem do czego zmierzasz” na to on skwitował: „pierwsza była kaczka, jaja mamy teraz”. Ta ironiczna przypowieść idealnie może odnaleźć się w tym problemie. Brzydzi mnie to, że nasz rząd bardzo często „mocny w gębie” teraz nie przyjmuje konkretnej postawy w walce przeciw cierpieniu. Przecież giną tam niewinni ludzie, a w sierpniu ma odbyć się najważniejsza impreza w życiu sportowców! Obojętność na cierpienia narodów i ludzi obdartych z godności może w efekcie doprowadzić do odradzania się antyhumanistycznych i rasistowskich tendencji zbrodniczych ideologii nawet w XXI wieku i musimy zdawać sobie z tego sprawę. Z kolei Poseł Karol Karski (PIS) podkreślił, że w Chinach nastąpiły zmiany, ale jednak „nie tak daleko idące, do jakich ten kraj się zobowiązał”. Karski jest również zdania, że jeśli Olimpiada obyła się w 1936 roku w Berlinie, to i może się odbyć w roku 2008… w Pekinie. . Zdania są podzielone… Boję się myśleć co przyniesie kolejny dzień. To ludzie ludziom zgotowali ten los. W Tybecie trwają największe od 50 lat protesty. Policja strzela do tłumów. Bądźmy solidarni i przeciwstawiajmy się kolejnemu Holocaustowi. Do dnia dzisiejszego Chińczycy wymordowali przez kilkadziesiąt lat, miliony Tybetańczyków. W tej właśnie sprawie grzechem byłoby milczeć. Chodzi przecież o nas, ludzi!
Naszym obowiązkiem jako ludzi jest poszukiwanie sposobów i metod, dzięki którym wszystkie istoty mogłyby zostać uwolnione od cierpień i nieszczęśliwych doświadczeń. – XIV Dalaj Lama.
Filmy godne polecenia:
Lhasa – Tibet
Bojkot Igrzysk w Pekinie
Polecamy także polski blog, na którym polscy blogerzy sprzeciwiają się łamaniu praw człowieka przez Chiny w Tybecie:
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:


(17 głosów, średnia: 4,29 na 5)







Najgorsze jest to, ze caly swiat sie temu przyglada i nikt nie reaguje. To, ze tak jak sam powiedziales ONZ pomacha paluszkiem nic nie zmieni.
Swoja droga dziwi mnie i przeraza fakt, ze w zasadzie spokojnym narodzie, jakim sa Chiny jest az tyle nienawisci. Nie potrafie pojac dlaczego ludzie czasem potrafia byc az tak okrutni (o ile „okrucienstwo” to wogle odpowiednie slowo, aby skomentowac to co dzieje sie w Pekinie).
Kompletne poplątanie z pomieszaniem. Równość, braterstwo, prawa człowieka. Po co to pisać, argumenty na tych podstawach są niespójne i nielogiczne. A tekst o nich jest długi jak Konstytucja RP.
7 przykazanie : „nie morduj”. To jest fundament naszej cywilizacji. Do tego jak to ładnie sformułowali ojcowie założyciele – przyrodzone i niezaprzeczalne dążenie do szczęścia, przypisane każdemu.
Tylko co to by był za wstyd, gdyby postępowy europejczyk w swojej argumentacji powołał się na klasyków myśli politycznej, na prawa i obyczaje wyrosłe z naszej kultury, a nie daj boże na dekalog czy naukę kościoła. Żeby być postępowym to trzeba walić po oczach „prawami człowieka”.
„Prawa człowieka stanowią podstawowy fundament współczesnej cywilizacji”
Prawa człowieka to termin robiący furorę od 50 lat. Jakim cudem to mają być podstawy cywilizacji, która ma już ponad 2000 lat?
A co do często cytowanej równości, kiedyś pewien polski pisarz napisał coś takiego :
” Żeby zapanowała równość trzeba wszystkich wdeptać w gówno, żeby człowiek był człowiekowi bratem, trzeba go wpierw przećwiczyć batem ”
A Tybet, współczuje Tybetańczykom, że muszą znosić nad sobą panowanie totalitarnego systemu. I tyle.
A kto by się tam przejmował, że w Afryce morduje się chrześcijan, że w Timorze wybija się ich do nogi, że w Zimbabwe resztki białych są mordowane przez murzynów, że białe kobiety są wielokrotnie gwałcone i zabijane. Kto by się tam tym przejmował. Na pewno nie obrońcy „praw człowieka”.
Hipokryci
2. Kilka dni temu na ME w pływaniu, medalista Serbski, miał koszulkę z napisem ” Kosowo jest Serbskie „, medal odebrany, facet ukarany. Gdzie byli obrońcy praw człowieka ?
„ale gdzie były te sprzeciwy, gdy wybierano organizatora Igrzysk Olimpijskich?” Nigdzie ponieważ Chiny zobowiązały się do przestrzegania prawa człowieka, bla bla bla… I pomijając już fakt, że nikt w to nie wierzył, to przynajmniej była nadzieja że coś się zmieni, oczywiście złudna nadzieja. Tylko czy ktoś ma jakiś inny pomysł na zmianę obecnego stanu rzeczy?
Droga militarna odpada, bo wszyscy chcemy sobie jeszcze pożyć. Blokady gospodarcze również, bo to świat siedzi w kieszeni Chin, a nie odwrotnie. Najlepszy przykład Stany, dzięki handlu z Chinami co roku zmniejszą ogromny dług publiczny USA. Czy ktoś rozsądny chciałby to przerwać? Nie i oczywiście Bush już zadeklarował że pojawi się na ceremonii otwarcia. Bo to nie prawa człowieka są ważne, a gospodarka która rządzi światem.
@Kula, pytasz: Jakim cudem to mają być podstawy cywilizacji, która ma już ponad 2000 lat? Tylko, że ja napisałem, cytuję: “Prawa człowieka stanowią podstawowy fundament współczesnej cywilizacji”. Współczesnej cywylizacji. WSPÓŁCZESNEJ powtarzam. ;]
Cywilizacja nasza jest jedna. Chrześcijańsko-judeo-grecka. I w niej żyjemy od 2000 lat. I jej fundamenty zawsze były, są i będą takie same. No chyba, że tworzysz nową lepszą, tą z prawami człowieka i nowym radzieckim człowiekiem :).
Tak, jedna i ta sama, oparta na fundamentach miłości, tylko jakie ma to znacznie skoro pieniądz rządzi światem :P Wiem że nie odkryłem Ameryki, ale te wszystkie bojkoty, manifestacje i inne wuju muju są gówno warte, nic zmienią. Możemy sobie dyskutować blabu-blabu :P
Moim zdaniem wszelkie te bojkoty, manifestacje, ograniczenia itp. nic nie dadzą. Bo niby co mamy zrobić?? Zabronić im organizacji imprez?? Powstrzymać handel z chińczykami,nie kupować butów, nie jeździć tam na wakacje, nie jeść ryżu?? No OK, wszystko by było piękne, fajne, gdyby chodziło o jakieś zadupie na Pacyfiku, a nie o państwo, który posiada 1/6 ludzie na tej planecie. Prawda jest taka, że nic nie jesteśmy im wstanie zrobić, chyba, że chcemy wywołać III wojnę światową, albo doprowadzić do podupadnięcia gospodarki w rozwiniętych krajach, co jest powiedzmy szczerze głupotą. Chiny są zbyt potężnym i wpływowym krajem i tyle. Chińczycy sami muszą dojść do przestrzegania praw człowieka, a nasze protesty mają na to niestety bardzo znikomy wpływ. Osobiście nie uważam, żeby ta Olimpiada była jakimś wielkim błędem…
wybór organizatora i gospodarza Igrzysk Olimpijskich to decyzja polityczna. myślę, że właśnie wybrali Chiny ze względu na łamanie praw człowieka, bo a nuż coś się zmieni. no, ale niestety…
z drugiej strony, też nasuwa mi się pytanie – dlaczego nie zastanawiano się nad tą kwestią przed wyborem? no, ale nikt nie mógł przewidzieć, że teraz będą „takie jaja” z Tybetem i Chinami.
a co do sportowców – nie chcę, żeby bojkotowali. oni całą karierę podporządkowują pod zawody takiej rangi, każdy z nich marzy o występie na IO, więc bojkotowanie tego na parę miesięcy przed imprezą byłoby po prostu głupie. lata przygotowań ma iść na marne, bo Chiny mordują? niech się w takim razie biją w piersi ci, którzy dokonali wyboru. niech oni bojkotują, ale sportowcy niech skupią się na sporcie. tak samo nie rozumiem bojkotowania Coca-Coli i Adidasa – głównych sponsorów IO 2008. tak jakby i oni byli winni zachowaniu gospodarzy. te firmy sponsorują imprezę sportową i tyle.
tak, jak napisał Man maniak, wszystko w rękach Chin. Europa czy Ameryka niczego tu nie zmienią. Kula pisze, że to inna kultura i ma rację. możliwe, że ci, którzy teraz oburzają się najbardziej mogą po prostu nie rozumieć tego problemu (nie pochwalam zabijania czy represjonowania ludzi, ale ja nawet nie wiem o co tam chodzi, w tym konflikcie).
w czasach starożytnych na czas igrzysk zaprzestawano wojen, po to, by podróżujący sportowcy i widzowie mogli w spokoju dotrzeć na miejsce zawodów i po nich również w spokoju wrócić tam, skąd przybyli.
idąc tym tokiem rozumowania, władze MKOl-u powinny jasno powiedzieć: jak nie przestaniecie, IO się nie odbędzie. tylko co wtedy z tym wszystkim zrobić? co z uczestnikami? niedawno odwołano rajd Dakar, rajdowcy przygotowywali się do wyścigu miesiącami, poświęcając temu wszystko. i nagle okazuje się, że nie pojadą, bo jest zagrożenie atakami terrorystycznymi. wszyscy uczestnicy byli załamani, sportowcy nie spędzali świąt z rodzinami, bo przygotowywali się do startu. i co? i g… wszystko na marne. jak dla mnie IO powinny się odbyć, mimo wszystko.
PS. nie przeczytałem jeszcze całego tekstu, dlatego jeżeli w moim komentarzu powtórzyłem coś, co autor już napisał, to sorry :P
Żadna „inna kultura” nie może usprawiedliwiać, czy być wręcz przyczyną do ludobóstwa. To zwyczajna polityka totalitaryzmu, który chce podporządkować sobie swoje prowincje metodami średniowiecza. Zbrodnia w Tybecie jest zbrodnią, i tyle. Mentalność Chińczyków czy inne bzdury nie mają tu nic do rzeczy.
A czy warto bojkotować? Jakkolwiek małe i nie znaczące by manifestacje były, są one formą wyrażania swych poglądów, szczególnie na jakieś drastyczne kwestie i wydarzenia. Czy zmienią coś czy nie to inna sprawa, ale jeśli sportowcom sprawa Tybetu obojętna nie jest to mają prawo to wyrazić choćby przez bojkot igrzysk. A sam fakt przyznania Chinom IO jest kompromitacją.
http://room-303.com/blog/2008/03/24/wolny-tybet-wolne-zarty/ – radzę przeczytać. A redakcji polecam, by nie umieszczała notek czysto politycznych na blogu poświęconym Czerwonym Diabłom. Pomijając fakt, że akcja jest bez sensu to tutaj wygląda co najmniej niesmacznie.
@Quad: a czemu niby to, na blogu o Czerwonych Diabłach nie wolno poruszyć tematu Tybetu :>?
rozumie czemu wyglada to niesmacznie,nasza drużyna robi sobie tam co roku turnee.bojkot powinien byc przez sportowców wszystkich zastosowany, nie rozumie tłumaczenia że trenowałem na to całe zycie,tylko ze w miejscu o którym marzą jest odbierane elementarne prawo kazdego człowieka prawo do życia,powinni sobie zadac pytanie co ma wieksze znaczenie.i niech nie zastawiają sie politykami ze to tylko i wyłacznie ich sprawa,bo to nieprawda,trzeba działac teraz najpotezniejszą bronią na świecie czyli mediami które w w wiekszosci sa zwrócone teraz w strone sportowców. taki apel do sportowców chcecie sie czuć jak chambelain którem adolf hitler klaskał po zdobyciu złota w 1936r.taka to gloria taka chwała? reagujcie prosze
„radzę przeczytać”
Przeczytałem. Nic ciekawego czy odkrywczego. Szkoda, że sam problem autor potraktował po macoszemu. Bo tu nie chodzi o walkę o niepodległość Tybetu ale o sprzeciw wobec ludobójstwa i ucisku tych ludzi. I nie rozumiem jak ów wpis ma się do tego na redlogu, w którym autor nie prowadzi akcji propgandowej ale nad problemem się zastanawia. Na dodatek zupełnie nie trafione porównanie do Kosowa, z dupy wyjęte.
Reszta znośna, jest w tym racja, co do jakiejś sensowności wrzucania sobie w sygnaturki kajdanek, itp.
kastro=>a po jakiego ci*la mają rezygnować z największej imprezy w życiu, skoro i tak nic to nie da?? Myślisz, że władze chińskie przejmą się garstką sportowców?? Gdyby te bojkoty pomogły to rzeczywiście warto by było zrezygnować z uczestnictwa, ale tak to nie jest to logiczne działanie. I nie atakuj sportowców, bo to waży na całej karierze i ich przyszłym życiu, więc to nie jest chyba tak prosto zrezygnować…
Moim zdaniem bojkot to zły pomysł, ale owinni wyrazić swoje zdanie odnośnie tego problemu całemu światu.
@ MattMan – bardzo dobry tekst, ale wolę Twoje wpisy o innym charakterze – czyta mi się o wiele lepiej :)
wiktor oni na tej imprezie nie mogą nic zrobic za wyjscie w koszulce „wolny tybet” będą odbierane medale,wiec ja jestem zdania ze powinnien byc bojkot.widze ze Man maniak ma słabe pojecie lub zle czyta,po bojkocie lub grozbie bojkotu przez sportowców olimpiady Chińczycy mieli by ogromne straty finansowe,pojmujesz to jakie to są pieniadze?musieli by pójsc na jakies ustepstwa bo sami nie wystartują no moze z koreą północna sobie to zrobią.Nawet nie masz pojecia ile moze zrobic taka”garstka sportowców” kazdy głos jest wazny.i nie używaj argumentów typu „zaważy na karierze” w temacie w którym chodzi o ludzkie życie bo to niesmaczne i nie na miejscu.tam jest prawdziwa krew i prawdziwe łzy,(no ale olimpiada ma lepszą ogladalnosc i zawsze mozna przełaczyc na nią bedzie) i udawajmy ze nic sie nie dzieje(mam nadzieje ze sie domyslisz gdzie kpiłem)