Pamiętnik z życia sezonowca…
Drogi pamiętniku…
Dzisiejszy dzień nie rozpoczął się niczym szczególnym. Wstałem koło 7:00, a przed sobą ujrzałem wielką czarną plamę. Przetarłem oczy… No tak, przecież na ścianie powiesiłem wielki plakat Davida Beckhama. Przyzwyczaiłem się już, że na tym miejscu widniał piękny oryginalny zegar z logiem Barcelony. :/ Jednak trzeba iść z biegiem czasu, a Real jest teraz taki trendy, iż nie mogłem pozostać w tyle. Przed wyjściem do szkoły szybko przyszyłem do plecaka naszywkę z Bravo Sport – nie była to czynność zbyt łatwa, bo wiele dziur pozostało po poprzednich robótkach ręcznych. Co?! Już za pięć ósma?! Muszę kończyć. Gdzie jest ta cholerna koszulka Raula?! No tak, zapomniałem, że została w pralce po ostatnim wypadzie na podryw takiej jednej laski, co to kibicuje Chelsea Londyn – jak dobrze, że ja również kocham ten klub. No cóż… Co my tu mamy w szafie? Ooo! Koszulka Milanu, idealnie pasuje. Do przeczytania!
(…)
Koszmar! Już na pierwszej lekcji babka kazała wyciągnąć karteczki. A ja głupi, zamiast się uczyć, to wkuwałem na pamięć skład Realu. W końcu wypadałoby znać podstawowy skład, żeby mi tu nie wmawiali, że jestem kibicem od siedmiu boleści – rezerwa to tam już pół biedy. Muszę Ci wyznać coś… Przerwy to najgorsza rzecz, jaką zrodził ten świat. Każdy patrzy na mnie jakoś krzywo i przezywa mnie… zaraz, jak to było… Ach tak… sezonowiec! Na początku myślałem, że ma to jakiś związek z sezonem ogórkowym czy coś, ale mój wierny przyjaciel, Jose, wyjawił mi smutną prawdę. Przecież ja oddaję się całym sercem w ten sport, co z tego, że chcę zawsze być na bieżąco i oglądać jak najwięcej zwycięstw ulubionej drużyny. :( Przecież co ma z życia taki, no taki… o! kibic Fulham? Ani żadnych pucharów nie zdobędą, a jakieś spektakularne zwycięstwa to rzadkość… A nawet nie można poderwać jakieś laski, bo przecież taki Fulham to nigdy na topie nie będzie! Dobra. Idę sobie kupić Przegląd Sportowy, by zobaczyć, czy nie ma przypadkiem jakiegoś nowego trendy klubu.
(…)
No, możemy się zabrać do lektury – olać tam jutrzejszy sprawdzian z funkcji, są ważniejsze w życiu rzeczy niż edukacja. Co my tu mamy…
“Chelsea przegrywa walkę o tytuł Mistrza Anglii – kolejny zawód po odpadnięciu z LM??
To Ci niespodzianka, zawiedli mnie niebiescy chłopcy… Chyba czas najwyższy wystawić na allegro koszulkę Lamparda i śniadaniówkę z ich logiem. Tak sobie teraz myślę, że nigdy za tymi smerfami nie przepadałem – ale czego się nie robi dla popularności.
Olimpique Lyon i Zagłębie Lubin zapewniają sobie tytuły w swych ligach!
TATOO! WEŹ TAM ZERKNIJ NA ALLEGRO, PO ILE STOJĄ KOSZULKI LYONU I LUBINA! TYLKO ORYGINALNA METKA MA BYĆ! AHA, I PRZEWIEWNE RĘKAWY!
Dalej to tam same jakieś pierdoły o tych ziomalach, co jeżdżą takimi koślawymi autami w kółko… Wybacz, muszę kończyć. Ekipa z osiedla przyszła zaprosić mnie na meczyk. Ha! Na tę okazję założę koszulkę Pele! No i kto mi podskoczy?
(…)
Biegałem, biegałem, biegałem… z bidonami wody. Można by rzec, że byłem królem boiska, bo z pewnością przebiegłem dziś najwięcej kilometrów. Żelazna kondycja w końcu to podstawa sukcesu! Jeszcze mnie nie raz w przyszłości zobaczycie na światowych boiskach. A potem będą o mnie pisać pieśni pochwalne, a nawet moim nazwiskiem będą nazywać ulice. Ale teraz drogi pamiętniku najlepszy punkt programu – czas na podryw! Tak się składa, że znam zajefajną knajpę, gdzie 90% dziewczyn lubi piłkę nożną (a jeszcze bardziej chłopców interesujących się nią
(…)
Och, mój drogi – jaką ja odnalazłem dziś piękność! Myślałem z początku, że to najpiękniejszy z wysłanników niebios, bogini, apogeum piękna – mógłbym tak wymieniać bez końca. Co ujrzałem na jej ciele? Trykot Manchesteru United! To wzmocniło mą pewność siebie – w końcu to mój ulubiony klub i wiem o nim niemal wszystko. Napiszę z pamięci, jak przebiegała rozmowa:
- Hej!
- No cześć.
- Widzę, że jesteś fanką Manchesteru United! To dobrze się składa, ja również im kibicuję i to od dziecka.
- Ooo, miło słyszeć. A jaki jest twój ulubiony zawodnik?
- Hmm? Patrice Vieira! zawsze ceniłem go za tą ogromną waleczność.
- Co?! Vieira przecież przez lata grał w Arsenalu [za młody jesteś, pamiętniku, na te słowa]. Ale ok, dziś parno na dworze, to uznam to za przejęzyczenie. W takim razie mały test? W którym roku powstał klub i na jakim stadionie rozgrywa mecze?
- [Poczułem kamień na sercu, ale postanowiłem spróbować poratować się datą urodzenia] Banalne! Klub powstał w 1991 roku, a ich stadion to Young Bridge.
- Spadaj cioto! Wsadź sobie w [pip] takie kibicowanie!
To był dla mnie potężny cios, ale ja nie rozumiem, dlaczego ludzie mnie tak traktują. Wy wszyscy myślicie, że tak łatwo pojąć wiedzę o tylu klubach jednocześnie?! Świat jest niesprawiedliwy. :( Idę wziąć prysznic – przynajmniej nie będzie widać, że płaczę.
(…)
Koniec! Czas na zmiany, mój drogi! Od dziś będę wiernym kibicem Manchesteru United! Ona musi być moja, a to jedyne wyjście! Ale… Na wszelki wypadek i czarną godzinę zostawię sobie te wszystkie koszulki. Tak wiecie… Na pamiątkę tylko…
Oceń ten wpis:


(31 głosów, średnia: 4,71 na 5)











King – smerfastyczny wpis :) Bardzo mi się podoba. Humorystyczny – to najważniejsze, ale ukazujący prawdę.
Właśnie: śmiać się, czy płakać? :)
A ile to u mnie w budzie sezonowcow jest !
Jeden koles to nawet kibicowal Leverkusyn i zapytal sie mnie czy Berbatow gra w Bayernie (jakis miesiac temu)
Prawie spadłam z krzesła, ze śmiechu.
Bardzo dobry tekst – lekko i przyjemnie się czyta.
Tematyka jednak już taka zabawna nie jest. Sezonowcy już mnie nie śmieszą, bardziej wzbudzają politowanie.
“Na wszelki wypadek i czarną godzinę zostawię sobie te wszystkie koszulki. Tak wiecie? Na pamiątkę tylko?”
Kingmike jak zawsze znokautował,super tekst,ahh ale ten kibic…najlepiej przedstawić to w postaci komiksu :)
“Young Bridge”
Czepiacie się… Smutna prawda wygląda tak, że ci ludzie nie rozumieją istoty piłki, ulegają jej zmasowanej popularności i tak to potem wygląda.
Tylko co powiecie o tych, którzy nie potrafią tak jak wy – znaleźć i pokochać klubu, poprostu tego nie czują, a mimo wszystko coś ich ciągnie do piłki nożnej.
Pewnie mnie teraz zszykanujecie, ale co powiecie na to, że jestem już po 2 nieudanych związkach?… ‘ W 97 moim pierwszym zespołem była FC Barcelona. Kibicowałem jej wiernie przez 3 lata, znałem mimo woli cały skład, czułem się fanem, ale… Brakowało mi czegoś co coraz bardziej wzbudzało moją zazdrość. W końcu zrozumiałem, że nie kręcą mnie te panienki symulujące faule i kiwające gdzie się da, to sport dla mężczyzn, a więc walka jest tu nieodłącznym elementem – trafiłem do Bundesligi, swego czasu był tam na topie FC Bayern, ale że nie zależało mi na sile i popularności klubu wybrałem taki, który był na swój sposób wyjątkowy. Borussia taka była, miała wspaniałych fanów i stadion na blisko 90 tys. – Magia. Oprawy, flagi, tumult fanów, a do tego walka były idealnym połączeniem. Borussia niestety nie była na piedestale, ale mi to kochałem ją. To właśnie wtedy poczułem się prawdziwym fanem, dość mówić, że wiedziałem o nich dosłownie wszystko, dość mówić że wydałem ostatnie pieniądze na ihc orginalną koszulkę i w końcu dość mówić o meczach, które oglądałem 90 minut wpatrując się w telegazete… i nadeszło w końcu upragnione mistrzostwo w 2002 roku, a ja jako dumny fan byłem jeszcze bardziej zadowolony, właśnie obchodziłem 2 rocznicę pracy jako redaktor na stronie o BVB. Czy to wszystko można było rzucić? Bałem się tej myśli i uspokojałem się, że FC BArcelona była tylko szczeniackim klubem, a to właśnie Borussia jest doperi miłością mojego życia i stało się… Proces był powolny i zarazem bolesny, tata kupił C+, a ja zacząłem oglądać Premiership. Nie zaskocze was jak powiem, że dominacja United trwała, grali ładnie nie powiem, zdobyli nawet mistrza, ale nim to się stało ja już wiedziałem, że wszysko za co uważałem Borussie za najpiękniejąszą – mnieło, bezpowrotnie… Żal jednak ustąpił, a w jego miejsce pojawił się FC Liverpool, czemu tak się stało? – Długo by mówić… Za co wy kochacie United, za to ja kocham The Reds i jeszcze więcej ;) To już na zawsze, po długich poszukiwaniach znalazłem dom. Poznałem każdy rodzaj piłki, również włoski, ale ten mi się nie odpowiadał. Dziś i na zawsze jestem pewien tylko jednego.
@Geld: co innego poszukiwania, a co innego bycie sezonowcem.
Po prostu jedni mają szczęście i od razu znajdują swój klub, inni muszą szukać do skutku, ale z całą pewnością takie osoby nie są sezonowcami. Akurat Ty musiałeś trochę się namęczyć z poszukiwaniami, ale w życiu jest podobnie – często zanim znajdziemy tę jedną, jedyną, będziemy mieli wielokrotnie złamane serce, a innym udaje się za 1 razem ;-).
W tym miejscu polecam inną lekturę o kibicach:
http://redlog.pl/2007/07/16/kibic-manchesteru-united-charakterystyka/
No mi sie osobiscie nie podoba, jakos wszystko na sile i w ogole, malo oryginalna fabuła. Ale wiesz Kingus, że czekam na kolejne artykuły ;>
A mi się podoba to opowiadanie. Najgorsze jest to, że taki sezonowiec się w ogóle na piłce nie zna. Znam kilku takich i zachowują się podobnie :P
Ale to o czym musimy pamiętać to fakt, że średnia wieku tzw. sezonowców nie przekracza 13 lat, później zdarzają się oczywiście wyjątki, ale ktoś taki najczęściej zostawia taką zabawę i interesuje się piłką oglądając same mecze lub znajduje w końcu jakiś klub.
Świetny wpis Kingmike ;-) Naprawdę czyta się to z uśmiechem na twarzy – i jak to określiła Vtg “Humorystyczny – to najważniejsze, ale ukazujący prawdę.”
fajny wpis ;) bardzo…ciekawy ;P i zyciowy
No tak jak 13latek jest sezonowcem to
jeszcze ujdzie, ale gdy dorosły człowiek po jednej przegranej od razu przekreśla klub którego to niby jest “wielkim kibicem” to jest już żałosne. jak widze takiego sezonowca co jednego dnia zarzuci koszulke MU a drugiego jakiegoś innego klubu to mnie tym drażni. miałam okazje raz się wypowiedzieć co myśle o takim sezonowym kibicowaniu, gdy kolega notorycznie zmieniał koszulki i jeszcze sie strasznie zarzekal że on jest wiernym kibicem MU :/ a kiedy United miało kłopoty to on zaczał kibicować CFC. Wkurzył sie na mnie i powiedział że co ja moge wiedzieć o kibicowaniu skoro jestem dziewczyną…
Szanuje wiernych kibiców nawet takich drużyn jak LFC, CFC ale sezonowców brrr…nie znoszę
Co tu dużo pisać – mike już nas przyzwyczaił do świetnych tekstów, ten jest na równie wysokim poziomie. Oby tak dalej :-)
daisy, czasem dziewczyny znają się na futbolu lepiej niż faceci, znam kilka takich ;)
Prawdziwy sezonowiec;-) Dużo takich jest…
a ja nie wiem czy nawet jestem sezonowcem ;/
Tekst calkiem fajny, smieszny i bardzo podobal mi sie do momentu tego pytania o date powstania klubu i stadion – wiem, ze to podstawowa wiedza, ale jednak ocenianie kibica na podstawie tego, ile wie o klubie nie jest rozsadne ;) Mozna nie wiedziec, kto w nim gral 5 lat temu, kiedy powstal i kiedy przegral najwyzej i wciaz byc bardzo dobrym kibicem ;)
genialne.
ale niestety, taka smutna prawda – od jednosezonowcow az sie roi =/.
A ja pamiętam jak w bibliotece wypożyczyłem jakąś książkę o sportowych faktach i tam była opisana katastrofa w Monachium i zdjęcie Charltona leżącego na szpitalnym łóżku. Miałem wtedy z 7 lat i pamiętam że ta historia mnie zafascynowała a pół roku później Manchester zdobył LM i tak sie zaczeło…
Od razu idolem mym stał się Ryan “Walijski Czarodziej” Giggs, na komunie od brata dostałem koszulkę Beckham’a (bo Giggsa nie było podobno…), Alexa Fergusona podziwiałem jak najmądrzejszego człowieka na świecie i tak zostało do dziś… :]
ale śledzę także poczynania innych klubów jak: Celtic, Ajax, Fiorentina… chociaż i tak liczy się tylko Manchester United :)))
a ja tez jestem sezonowcem:
kurcze, ale Eagels wyprzystojnial, troche brazu na ciele, kilka drobnych operacji plastycznych i bedzie jak C. Ronaldo.
no to ja kolejny sezon z MU chyba przedybię:)
Sarni- wiadomo, ze dzieciaki , to dzieciali, leniwe i oporne,ale powoli i systematycznie trzeba im uswiadamiac, ze KLUB, ktoremu kibicują, to nie druzyna złożona z gwiazd, tylko KLUB.
Kazdy Klub ma cos takiego jak swoj honor, tradycję i historię. Nie wystarczy kibicowac samej druzynie. Kibicowanie druznie w klubie, a samemu Klubowi- to nie to samo.
I trzeba to uswiadamiac dziciakom:)
Genialny teks przedstawia wielu takich kibiców. Ja ManU kibicuje od 7 lat. Znam całą historię jak można kibicować 10 klubom:D:D Pozdrawiam.
Heh ładny artykuł, humorystyczny i co ważne przedstawiający prawde. Niestety…
lubie kluby piłkarskie:) i lubie sport ale nie interesuja mnie takie rzeczy:) chociaz od młego gram w piłke nozna:)))
w takim razie nie bede sie wypowiadała na ten temat:)
pozdrawiam was wszystkich serdecznie ;**