Heinze: Odejść czy nie odejść – oto jest pytanie…

Ostatnimi czasy jesteśmy bezustannie atakowani spekulacjami transferowymi. Szczerze mówiąc zbytnio się nimi nie przejmuję, gdyż 85% z nich to plotki stworzone w gabinecie jakiegoś dziennikarza sportowego, któremu skończyły się tematy, bądź redaktor naczelny czeka na coś wstrząsającego. Muszę jednak przyznać, że jedna ploteczka wstrząsnęła mną i to bardzo mocno.
Zapewne czytelnicy już domyślają, kogo mam na myśli – tak, chodzi o Gabriela Heinze, którego jest pełno wszędzie – począwszy od BBC, a skończywszy na Triballu. O ile ewentualny transfer do Juventusu czy przykładowo Realu Madryt wydaje się być rzeczą „normalną” i nie wzbudzającą zbytnich kontrowersji, to hipotetyczne przenosiny na Anfield zostały przez media, użyję może tutaj zbyt mocnego słowa, napiętnowane. Być może odbieram to w ten sposób, ponieważ nie mieszkam w Anglii i nie są mi zbytnio bliskie te wszystkie „wojenki” i kontrasty. Chociaż jeśli przyrównam to do Siarki Tarnobrzeg, Stali Mielec oraz Stali Stalowa Wola (takie regionalne przypadki), a nawet do Legii Warszawa i Wisły Kraków, to sprawa ta zaczyna nabierać rumieńców.
Dodam jeszcze, że zainteresowała mnie informacja, iż Gabriel Heinze miałby być pierwszym Czerwonym Diabłem, który przeszedł z Manchesteru United do Liverpoolu od ponad 43 lat! Jednak nie dawała mi spokoju jedna kwestia – ile tak naprawdę było piłkarzy, którzy uczynili to co Phil Chisnall prawie pół wieku temu.
Po kilku dniach poszukiwania uzyskałem odpowiedzi na moje pytania i rzeczywiście transfery pomiędzy Liverpoolem oraz Manchesterem United należą do rzadkości. Od 1912r. do dnia dzisiejszego miało miejsce tylko osiem takich wydarzeń.
Dzisiaj jednak skupimy się na czterech piłkarzach – piłkarzach, którzy przeszli z Old Trafford na Anfield Road. Cofnijmy się zatem do roku 1912. Wtedy to właśnie Jackie Sheldon pożegnał się z trykotem Czerwonych Diabłów.
| Jackie Sheldon | ||
|---|---|---|
![]() |
Urodzony | 11.02.1888 |
| Miejsce urodzenia | Clay Cross, Anglia | |
| Kluby w których grał | Nuneaton (amator), Manchester United | |
| Data przejścia do Liverpoolu | listopad 1913 | |
| Debiut w Liverpoolu: | 29.11.1913 | |
| Koniec kontraktu | 1922 | |
| Występy ligowe w LFC/gole | 129/17 | |
| Wszystkie występy w LFC/gole | 147/20 | |
Jackie był pierwszym piłkarzem, który przeszedł do Liverpoolu. W swoim debiutanckim sezonie na Anfield opuścił tylko 3 ligowe spotkania, zagrał także w 8 meczach w ramach FA Cup. Razem z „The Reds” doszedł do finału tych rozgrywek, w których Liverpool uległ zespołowi Burnley 1-0.
Jeśli chodzi o statystki, to w pewnym okresie tylko Jimmy Nicholl zaliczył więcej występów od Sheldona, a Frederick Pagnam oraz Tom Miller jako jedyni wpisywali się na listę strzelców częściej od Jeckie’ego. Jego karierę przerwała kontuzja, a ostatnim występem w trykocie „The Reds” był mecz przeciwko Derby County z 16 kwietnia 1921 roku zakończony remisem 1-1.
| Fred Hopkin | ||
|---|---|---|
![]() |
Urodzony | 23.09.1895 |
| Miejsce urodzenia | Dewsbury, Yorkshire, Anglia | |
| Kluby w których grał | Darlington (amator); Tottenham; Man Utd, Darlington (2) | |
| Data przejścia do Liverpoolu | 2800£, maj 1921r. | |
| Debiut w Liverpoolu: | 27.08.1921 | |
| Koniec kontraktu | październik1931 | |
| Występy ligowe w LFC/gole | 335/10 | |
| Wszystkie występy w LFC/gole | 360/12 | |
Fred Hopkin, urodzony w północnowschodniej Anglii, w 1921 roku przeszedł z Manchesteru United do Liverpoolu. Fani „The Reds” twierdzą, że był swego rodzaju prezentem, bo właśnie w sezonie 1921/1922 zespół z Anfield wygrał swój trzeci tytuł mistrzowski (w First Division). Rok później było podobnie. Fred strzelił swojego pierwszego gola w meczu przeciwko Boltonowi w marcu 1923 roku.
Fred nie był snajperem – strzelił zaledwie 12 goli przez 10 sezonów spędzonych na Anfield. Co ciekawe, podczas tych 10 lat był bardzo rzadko kontuzjowany przez co bez problemów udało mu się zaliczyć ponad 350 występów w barwach Liverpoolu.
| Tom McNulty | ||
|---|---|---|
![]() |
Urodzony | 30.12.1929 |
| Miejsce urodzenia | Salford, Anglia | |
| Kluby w których grał | Manchester United, Hyde United (amator) | |
| Data przejścia do Liverpoolu | 7000£, luty 1954 | |
| Debiut w Liverpoolu: | 24.02.1954 | |
| Koniec kontraktu | 1958 | |
| Występy ligowe w LFC/gole | 36/0 | |
| Wszystkie występy w LFC/gole | 36/0 | |
Tom dołączył do Liverpoolu w lutym 1954 roku. Jako Czerwony Diabeł zaliczył 57 występów. Na Anfield Road zastąpił Eddiego Spicera na pozycji obrońcy. Jednak doświadczenie zdobyte na Old Trafford nie pomogło Liverpoolowi, który spadł do Second Division. W sezonie 1954/1955 wystąpił 15 razy w trykocie „The Reds”, ale wkrótce stracił miejsce w składzie na korzyść Raya Lamberta.
Teraz przejdziemy do zawodnika, który jako ostatni przeszedł z Manchesteru United do Liverpoolu. Właśnie jego nazwisko jest wymieniane w parze z Gabrielem Heizne – mowa tu o Philu Chisnallu.
| Phil Chisnall | ||
|---|---|---|
![]() |
Urodzony | 27.10.1942 |
| Miejsce urodzenia | Manchester, Anglia | |
| Kluby w których grał | Manchester United, Southend, Stockport | |
| Data przejścia do Liverpoolu | 25000£, kwiecień 1964r. | |
| Debiut w Liverpoolu: | 15.08.1964 | |
| Koniec kontraktu | sierpień 1967 | |
| Występy ligowe w LFC/gole | 6/1 | |
| Wszystkie występy w LFC/gole | 9/2 | |
Swój pierwszy debiut w barwach Liverpoolu zaliczył podczas meczu z Arsenalem na Anfield Road. Jak się okazało później, spotkanie przeszło do historii, bo właśnie wtedy BBC zaczęło emitować program ‘Match of the Day’. Phil nie wychodził na boisko zbyt często. Dwa razy udało mu się zagrać w europejskich rozgrywkach – choćby przeciwko KR Reykjavik.
Czy Gabriel Heinze dołączy do tego grona? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, aczkolwiek wygląda na to, że Fergie nie wypuści go przynajmniej w tym sezonie, a sam „Gabryś” także woli grę w Manchesterze United.
Odejdę, jeśli Alex Ferguson powie mi osobiście, że nie znajduję się w jego planach. Nie czuję się jednak słabszy od nikogo innego” – mówił Heinze w wywiadzie dla „News of the World”. – „Wiem, że to delikatna sprawa, szczególnie dla fanów, dla których transfer z United do Liverpoolu nie byłby zrozumiały. – Gabriel Heinze
Z drugiej jednak strony Liverpool nie chce odpuścić i zamierza walczyć o Gabriela.
„The Reds” są skłonni wyłożyć za Argentyńczyka 6 milionów funtów. Choć suma sama w sobie jest dla działaczy z Manchesteru zadowalająca, oferta nie spotkała się z akceptacją ze względu na odwieczną rywalizację pomiędzy obydwoma klubami.
„Złożyliśmy ofertę, którą oni odrzucili” – mówił Benitez. – „Teraz pracują nad tym prawnicy, musimy poczekać. Heinze to dobry piłkarz.”
Historia pokazuje, że „Czerwone Diabły” na Anfield aklimatyzowały się bardzo różnie. Jak i czy w ogóle będzie to wyglądać w przypadku Gabriela Heinze? Pozostaje nam tylko poczekać…
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:





(10 głosów, średnia: 4,50 na 5)







Myślę, że ja jako ja nie umiałabym tak samo patrzec na Heinze, jak w tej chwili na Ruuda np. Tzn. że jestem za tym, by Ruudowi dobrze szło w Realu i dlatego czesto jestem za Realem, bo wygrana Królewskich = wygranej i często bramkom Ruuda.
Jednak przejście Heinze do Liverpoolu byłoby chyba swoistym (przysłowiowym oczywiście w moim wypadku ;-) ) ciosem poniżej pasa. Nie jestem jakimś nie wiadomo jak nienawistnym kibicem, ale mam swoje sympatie i antypatie, a wiec jak dla każdego z nas mecz ManU – LFC jest dla mnie święta wojną, przy której nic nie jest w stanie mnie ruszyć sprzed telewizora (nawet z bratem bierzemy piwko i zamawiamy pizzę częstokroć z tej okazji).
Dlatego przejście Heinze do Liverpoolu byłoby dla mnie co najmniej niezrozumiałe. Po pierwsze: tak się nie robi. Po drugie: Liverpool wcale nie prezentuje lepszego poziomu niż Manchester, a zwykle zmienia się klbu na teoretycznie lepszy, jeśli jest się podstawowym zawodnikiem w wielkiej drużynie. Wiem, że to LFC doszedł do finału LM, ale Mistrzem Anglii zostało United, a LFC był punktowo niezwykle daleko. ManU jest więc lepsze i nikt z The Reds nie powinien temu zaprzeczać.
Decyzja Heinze o „wyrwaniu się” w Manchesteru byłaby dziwna, zwłaszcza wobec napływających informacji o rzekomym wykupieniu siebie samego z Diabłów. Świadczyłoby to o determinacji tego zawodnika do odejścia z klubu. Jak tu przychodził był małą gwiazdeczką z PSG, która potrzebowała szans na pokazanie się. Kiedy stał się dzięki temu klubowi większą gwiazdą, wyrobił sobie nazwisko, pewną renomę, wybaczanie niektórych błędów w trakcie meczu właśnie dlatego, że i wielkim błędy sie zdarzają – on chce stąd odejść.
Dlatego ja to widzę na zasadzie: daliście mi szansę na wypromowanie samego siebie, a teraz pocałujcie mnie w dupę :]. Przepraszam za dosadność, ale jeśli on w końcu przejdzie do LFC to stracę dużą częśc swojego szacunku do tego piłkarza (pomimo że bardzo go lubię), bo tak się po prostu nie robi. Co innego odejść z końcem kontraktu, co innego przez kłótnię, co innego przez notoryczne siadanie na ławce, a co innego przez własne widzimisię (lub widziniedźwiadki ;-) – tak, by nie dyskryminować)
No nie do konca vtg. Gabi gdyby mial miejsce w pierwszej „11″ to nawet nie pomyslalby o zmianie otoczenia. Nie zmienia to jednak faktu, ze nawet fakt, ze definitywnie nie przekreslil mozliwosci dolaczenia do Scousersow jest dla mnei policzkiem. To rozumiem, ze jak spiewal „Buil a bonfaire” (a spiewal bo widac go na filmiku :P), to nie rozumial tekstu piosenki ?:P
m85 – ja nie wyróżniam kompromisów. U mnie nie ma czegoś takiego, że „może nie do końca”. Ja jestem człowiekiem, dla którego coś jest albo czarne albo białe – chyba dlatego tak uwielbiałam Keane`a i Cantonę. Trzeba być wyrazistym i utożsamiać się z klubem, kibicami – takie jest moje zdanie. Wyobrażasz sobie, żeby Cantona przeszedł do LFC? Bo ja nie, a wiem, że w pewnym momencie jego kariery w ManU miał ochotę przejść do innego klubu z takich czy innych względów, ale mimo to na pewno wykluczał LFC. Tego jestem pewna.
A spójrz choćby an nasza legendę – Lawa. Przeszedł do City i co? I nie umiał tam grać. Miało być tak pięknie, a jak się skończyło wszyscy wiemy :) (A kto nie wie, niech poczyta moje felietony – niestety u konkurencji). Diabeł z krwi i kości, po prostu.
Co prawda jestem niekonsekwentna, bo bardzo lubię np. Smitha, który przyszedł do nas w końcu z Leeds, ale paradoksalnie i tę drużynę bardzo lubię – może dlatego nie ma to dla mnie większego znaczenia.
Oto cała ja – w każdym kolejnym zdaniu w swojej wypowiedzi przeczę sama sobie. Grunt, że świadomie.