
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami… Nie, tym razem nie będzie to „Bajka o United”, ale jeszcze kilka tygodni temu wszystko zapowiadało się wręcz bajecznie – strzelający gole Rooney, Carlos Tevez podpisujący kontrakt, Owen po roku wojaczki z Bayernem trafia na Old Trafford, a do tego niespodziewanie trykot Czerwonych Diabłów przywdziewają Nani i Anderson. Do tej wyliczanki możemy jeszcze dopisać niezłe występy w Azji oraz pokonanie stołecznej Chelsea w walce o Tarczę Wspólnoty. Jestem skłonny stwierdzić, że zdecydowana większość kibiców Manchesteru United była pewna, że Czerwone Diabły zaczną sezon jak na Mistrza Anglii przystało. Niestety, zamiast bajecznego początku mamy wredną brazylijską telenowelę. Coś się popsuło i Fergie ma spory problem.
O ile jeszcze niedawno można by powiedzieć, że Manchester United cierpi na „chorobliwy zespół zapchania napadu” – czyli, krótko mówiąc, nadmiar napastników, to teraz sytuacja zmieniła się diametralnie. Odeszli: Alan Smith, Giuseppe Rossi oraz Ole Gunnar Solskjaer. Zostało nam w ten sposób tylko trzech nominalnych napastników – Wayne Rooney, Louis Saha oraz Carlos Tevez. Niestety na Roo w tej chwili nie możemy liczyć, bo jest, jak dobrze wiemy, kontuzjowany. Louis dopiero wraca po kontuzji, a Carlos… a Carlos jeszcze się nie zaaklimatyzował w piekle.
Popatrzmy teraz na sytuację w pięciu innych czołowych zespołach Premiership.
| Arsenal |
| Adebayor, van Persie, Eduardo, Bendtner |
| Chelski |
| Drogba, Shevchenko, Pizarro, Kalou |
| Liverpool |
| Torres, Kuyt, Voronin, Crouch |
| Tottenham |
| Berbatov, Keane, Bent, Defoe |
| Everton |
| Johnson, Yakubu, Anichebe, Vaughan |
Jak widać każda drużyna ma czterech nominalnych napastników, a my tylko trzech, z czego na tę chwilę może grać tylko Carlos. Jeżeli myślimy o sukcesie w Europie czy nawet na własnym podwórku, to czterech atakujących jest optymalną liczbą. Dlatego nie powinno nas dziwić, że prasa trąbi o poszukiwaniach Fergusona. Poniżej kilka najciekawszych domniemanych celów Fergiego:
Dimitar Berbatov
Prawdopodobnie Berbatov znajduje się na samej górze listy naszego managera. Może nie jest snajperem, który bardzo często trafia do siatki, ale, co bardzo ważne, potrafi współpracować z drugim napastnikiem. Jest to o tyle ważne, że właśnie teraz osamotniony Carlos normalnie sobie nie radzi. Moim skromnym zdaniem, nadawałby się znakomicie, ale szanse, że dołączy do Czerwonych Diabłów jeszcze w tym miesiącu są… znikome.
Klaas-Jan Huntelaar
O nim mówiono już w zeszłym roku. Młody Holender zaliczył już bardzo dobry w reprezentacji Holandii. Ma podobny styl gry do Fernando Torresa. Prawdopodobnie Fergie myśli o nim jako o przyszłym „zakupie”, kiedy tylko upewni się, co do jego umiejętności, ale równie dobrze może sprowadzić wcześniej, niż wszyscy przypuszczają.
Jermaine Defoe
Ten pan różni się od poprzedniej dwójki. Defoe zapewne wspaniale współpracowałby z Rooneyem Do tego jest szybki i potrafi dobrze wykańczać akcje.
Zapewne nie tylko mnie, ale sporą część kibiców United, cieszy to, że wśród Czerwonych Diabłów zawsze jest spora grupka Anglików. Jermaine Defoe tylko by ją powiększył i potwierdził, że Manchester United nie podąża w kierunku innych klubów, które idą na łatwiznę, sprowadzając przykładowo wielkie zastępy południowców… Co ciekawe, sprowadzanie Defoe nie byłoby aż tak trudne, jak mogłoby się wydawać. Anglik dopiero ma podpisać przedłużenie kontraktu z „The Spurs”, więc „Heinzofunty” powinny wystarczyć (no może jeszcze kilka milionów by się przydało, ale w każdym razie spokojnie możemy na niego sobie pozwolić).
Adriano Leite Ribeiro
Brazylijczyk prawdopodobnie opuści San Siro, a hipotetyczna kwota transferu to ok. 10 mln £. Jednak nie ma czym się zachwycać: pomimo że jego lewa noga jest naprawdę wyśmienita, to jednak co tu dużo pisać – jest nieporęcznym kawałkiem biegającego mięska. I mam cichą nadzieję, że jakaś inna drużyna wyda te 10 milionów i go sprowadzi. Nie wiem jak Wy, ale ja go jakoś niechętnie widzę w trykocie Czerwonych Diabłów.
Szczerze mówiąc, mam taką cichutką nadzieję, że Fergie zaskoczy nas transferem i z jakiegoś małego skandynawskiego klubu sprowadzi za 1,5 mln £ młodego piłkarza…
Na nasze szczęście Arsenal czy Liverpool jeszcze nie grzeszą wielką formą godną Mistrza Anglii (tfu, tfu odpukać), a Chelsea z jej kontuzjami z łatwością może zgubić kilka punktów tym bardziej, że Essien czy Drogba wrócą do gry koło styczna.
Jednak Manchester United nie jest tą drużyną, która liczy na potknięcia innych. W zeszłym sezonie też nie było łatwo, ale udało się wyjść z niemałych opresji – istny come-back z Blackburn czy (użyję tutaj tego słowa, bo inne chyba tu nie pasuje) wręcz mistrzowski come-back i zwycięstwo z Evertonem. Jednak mimo problemów bądźmy dobrej myśli. Jak mówi sam Alex Ferguson nadchodzą lepsze czasy…
Uważam, że w następną sobotę Louis Saha będzie mógł już grać, a Anderson będzie już w 100% sprawny. Kilku innych piłkarzy za niedługo także wróci do gry. Gary Neville będzie gotowy za kilka tygodni, a Nani i Tevez dopiero aklimatyzują się w zespole.
Myślę, że brakowało nam pewności siebie, a piłkarze byli bardzo zestresowani z powodu bardzo wysoko postawionej poprzeczki – Sir Alex Ferguson.
Szkot spędził w samym tylko Manchesterze United przeszło 20 lat, więc z całą pewnością zna tę drużynę jak nikt inny na świecie i taka wypowiedź powinna napawać nas może nie tyle optymizmem, co uzasadnioną nadzieją na o wiele lepsze jutro. Jestem pewny, że ma asa w rękawie, a przynajmniej jakąś koncepcję. W poprzednim sezonie Sir Alex wyczarował nam Larssona, czyżby w tym sezonie miało być podobnie? Fergie… co tym razem (wy)kombinujesz?
Redlog.pl – Manchester United – blog fanów Because we are United
