Nie przegap
Strona główna / Zawodnicy / Niespełniony talent czy zwykły przeciętniak?

Niespełniony talent czy zwykły przeciętniak?

Niespełniony talent czy zwykły przeciętniak?
30 maja 2007 roku oficjalna strona Manchesteru United podała, iż do klubu za 17 mln funtów trafił brazylijski pomocnik – Anderson Luis de Abreu Oliveira. Prasa szybko ochrzciła go jako nowego Ronaldinho, a kibice Czerwonych Diabłów upatrywali w nim następcę Paula Scholesa. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Anderson bardziej imponował walecznością i grą w defensywie, a nie świetnymi prostopadłymi podaniami, asystami czy bramkami.

W lutym 2010 roku Brazylijczyk doznał poważnej kontuzji, która wykluczyła go z gry na kilka miesięcy. Pech chciał, że jego powrót do gry opóźnił się, w skutek czego Anderson nie przepracował w pełni okresu przygotowawczego. Oczywiście nie ułatwiło mu to startu w nowym sezonie, jednak nie można zasłaniać tym, jakby to delikatnie ująć… słabszej od oczekiwanej dyspozycji pomocnika.

Garść statystyk:

30 – tyle spotkań Anderson rozegrał w sezonie 2010/2011

22 – razy wyszedł w pierwszym składzie

8 –  razy wchodził jako zmiennik

4 – tyle zdobył bramek

2 – tylko tyle razy asystował przy bramkach kolegów z zespołu

30 – strzałów oddał na bramkę rywala

15 – strzałów leciało w światło bramki

Cztery bramki i dwie asysty to niezbyt dużo jak na zawodnika, który ma być kreatorem gry, a określany jest jako ofensywny pomocnik. Oczywiście, statystyka bramek i asyst nie jest głównym wyznacznikiem. Jednak Andersona ciężko również chwalić za dyktowanie tempa gry, dobre i regularne rozdawanie celnych podań. Owszem, Brazylijczyk potrafi znakomicie rozegrać piłkę, szkoda tylko, że po jednej świetnej przychodzą dwie, trzy fatalne. Andi jest waleczny, świetnie się zastawia, potrafi znakomicie ruszyć z piłką do przodu, tylko że to cechy bardziej pasujące to zawodnika takiego typu jak Fletcher, a nie do pomocnika, który ma dyrygować grą zespołu. W przypadku Andersona rzecz tkwi nie w tym, że on nie potrafi, tylko nie ma w nim regularności.

15 grudnia 2010 roku Brazylijczyk otrzymał nowy kontrakt, który zatrzyma go na kolejne lata na Old Trafford. Fakt ten zdaje się jasno ukazywać, iż mimo, że nie wszytko dotychczas układało się tak jak powinno, Anderson wciąż figuruje w planach Fergusona, który jak widać nie stracił wiary w talent Brazylijczyka.

Czy 23-letni pomocnik w rozpoczynającym się już niebawem nowym sezonie w końcu w pełni ujawni nam swój talent? Przekonamy się już niebawem. Odejście na emeryturę Paula Scholesa działa na korzyść Andersona, który dzięki temu może liczyć na regularną grę w pierwszym składzie. Oczywiście pod warunkiem, że na Old Trafford nie trafi Sneijder, a Brazylijczyk wygra rywalizację z bardzo dobrze spisującym się ostatnio wychowankiem United.

Moment chwały: dwie bramki w meczu z Schalke 04 na Old Trafford
Moment słabości: fatalna postawa w spotkaniu z West Ham United w Carling Cup
Ocena za sezon: 6,5/10

Przewiń na górę strony