Nie przegap
Strona główna / Reprezentacje / Franek Smuda – gdzie te cuda?

Franek Smuda – gdzie te cuda?

Franek Smuda -gdzie te cuda?
424 dni – tyle zostało do najważniejszej w dziejach Polski imprezy sportowej. Euro 2012 rozpoczyna się dokładnie 8. czerwca. Budowa stadionów powoli zbiega ku końcowi, z drogami, wiadomo, po staremu – jak nie było tak i nie ma. Ale co z drużyną? Czy 2 lipca 2012 roku, gdy otworzymy gazetę, będziemy gloryfikować ojców sukcesu, czy szukać winnych porażki?

Tytuł tekstu nieprzypadkowo odnosi się do naszego, podobno najlepszego, selekcjonera. Jego dziwne ruchy i decyzje szokują, a kolejne listy powołań wprawiają w coraz to większe osłupienie. Czy Euro okaże się klapą dla naszej reprezentacji? Czy da się jeszcze coś zrobić?

Powołania

Pierwszą i najważniejszą rzeczą, która irytuje mnie w osobie popularnego Franza, są jego powołania. A raczej ich brak. Były szkoleniowiec Lecha nie wybiera piłkarzy, którzy są wartościowi i mogą mu się przydać, robi coś zupełnie odwrotnego. On skreśla tych, którzy zaszli mu za skórę, nie pozwalając im zagrać. W tym momencie każdy czytający ma w głowie osobę Artura Boruca. Smuda już dwukrotnie zamknął mu drzwi do kadry. Za pierwszym razem odwołał swoje słowa, ba wyrażał się w samych superlatywach o bramkarzu Fiorentiny.

Franciszek SmudaBoruca kibice nie poznają. Wygląda jak model, żadnej oponki, normalnie jak z żurnala wyjęty. Walczy o miejsce w Fiorentinie, to mi się podoba.
Franciszek Smuda

Wydawać się mogło, że topór wojenny został zakopany. Minęło kilka miesięcy, znowu wojna. Poszło o rzekome picie wina w samolocie. Później były pyskówki na popularnym kanale sportowym i ostateczna decyzja:

Franciszek SmudaTo już prędzej powołam Janka Tomaszewskiego. A jeśli będzie trzeba, to sam stanę w bramce, ale Boruc za mojej kadencji w kadrze nie zagra.
Franciszek Smuda

Tak czy inaczej, Artur Boruc jest obecnie niezaprzeczalnie najlepszym polskim bramkarzem, nie raz, nie dwa pokazywał, na co go stać. Jego brak to ogromna strata.

Na temat Michała Żewłakowa napisze tylko tyle – najlepszy w ostatnim meczu reprezentacji obrońca wyleciał z kadry za koszulkę i czapkę Chicago Bulls, śmiech na sali. Dudek, Frankowski, Niedzielan – oni też są skreśleni, mimo faktu że ich bezcenne doświadczenie byłoby bardzo przydatne na turnieju. Wydaje się, że skreślony jest też najlepszy skrzydłowy lidera Ekstraklasy. Małecki może nie jest wzorem do naśladowania, jednak jest sercem i motorem napędowym Wisły. Ok, jest Błaszczykowski. Co będzie, jak Kuba (nie daj Boże!) złapie kontuzję? Smuda będzie musiał zakasać rękawy i pojechać do Krakowa z kwiatami oraz pudełkiem czekoladek.

Było o bramkarzu, obrońcy i pomocniku, czas na atak. O kontuzjach Ireneusza Jelenia można by pisać prace naukowe. Często łapie urazy, ale jak już gra, jest filarem swojej drużyny, nie inaczej jest w kadrze. Tak więc jaki jest sens skreślania go z reprezentacji? Po ostatnim zgrupowaniu Franz dał byłemu Wiślakowi do zrozumienia, że jeśli raz przyjedzie na zgrupowanie z urazem, więcej listu z powołaniem nie dostanie. Czy ktoś wyobraża sobie, by Capello nie powołał Rooneya, bo ten co chwila łapie drobny uraz? Smuda strzela sobie w stopę.

Przegraliśmy, ale są postępy!

Tak, tak, nasz selekcjoner lubi popadać w huraoptymizm po druzgocących klęskach. Nie ma znaczenia, czy dostajemy 6 sztuk z mistrzami świata, przegrywamy 3:0 z Kamerunem, czy z bagażem 2 bramek wracamy z Kowna. Zawsze jest dobrze, widać postępy. Czasem przyczyną porażki jest zły stan murawy, czasem niepełny skład, często też winne jest nasze nowe eksperymentalne ustawienie. Wyników nie ma, ale tłumaczenie zawsze jakieś się znajdzie, niczym as w rękawie.

Polski styl

Nasi chłopcy grają, bo grają, ale mało z tego wynika. Nie zapamiętuje się konstruowanych akcji, ani wyprowadzanych kontr, nie pamiętamy ich, bo po prostu nie ma czegoś takiego. Kadra Smudy nie ma swojego stylu. Piłkarze przypominają chłopców na podwórku walczących między sobą, gdzie to ostatni wybrany stawał niechlubnie na bramce. Nikt nie lubił tego uczucia. Hiszpanie prowadzą akcje poprzez dziesiątki szybkich podań, Anglia korzysta z super-szybkiego Lennona na skrzydle, a Niemcy z konsekwencją idą do przodu jak taran. Jak gra nasza reprezentacja? Nijak, bezbarwnie. Jej akcje są bardzo łatwe do rozszyfrowania. Tak nie wygramy Euro.

Za czasów Leo Beenhakkera siadałem przed TV naładowany emocjami, głodny futbolu. Mecze z Portugalią, Czechami czy Belgią sprawiały, że w domach Polaków pojawiała się radość, kadra odciążała Małysza w uszczęśliwianiu narodu. Dziś o spotkaniach reprezentacji ludzie dowiadują się z obowiązkowych wzmianek w Teleexpresie. Zupełny brak stylu odrzuca od oglądania orłów Smudy.

Obecnie nie mamy drużyny. Gabon, Kuba, Burkina Faso, Iran, Jamajka – te zespoły wyprzedzają nas w rankingu FIFA. O ile za czasów Jansa czy Leo strasznie by mnie to dziwiło, o tyle teraz nasze miejsce w tej klasyfikacji nie robi na mnie wrażenia i nie wywołuje żadnych emocji – te reprezentacje naprawdę są od nas lepsze! Ostatni dzwonek właśnie zaczął bić. Nie jest to jednak bicie oznajmujące nam koniec roku szkolnego i wakacje. Ten dźwięk mówi „Franek, za 400 dni Euro, Ty nie masz drużyny. Do roboty!” Żywię głębokie nadzieje, że zdążymy, powalczymy, a 2 lipca 2012 w gazecie na pierwszej stronie będzie wielki napis „Dziękujemy!”

Przewiń na górę strony