Nie przegap
Strona główna / Reprezentacje / Ciut mundialowych myśli – cz. 4

Ciut mundialowych myśli – cz. 4

Ciut mundialowych myśli - cz. 4
Mamy za sobą wszystkie mecze fazy grupowej tegorocznych Mistrzostw Świata. W dalszych spotkaniach nie zagrają już finaliści poprzedniego Mundialu – Włosi i Francuzi. W ostatnim meczu awans zapewniła sobie natomiast Anglia. Na pewno należy się wyróżnienie dla reprezentacji z Ameryki oraz Holandii i Argentyny – o tym w kolejnej części „Ciut mundialowych myśli„! Zapraszam!

Azjatycki i amerykański futbol – lubię to!

O azjatyckim futbolu już pisałem. Lubię to. Tak jak dawniej ludzie zachwycali się przebojową grą Brazylii, tak teraz zespoły z Azji prezentują przyjemną, szybką, energiczną piłkę. Są drobnej budowy, ale posiadają niesamowicie wiele energii i mogą przez 90 minut pracować na pełnej prędkości – o prostu nie są w stanie przestać biegać. Piłka ich cieszy, a mnie cieszy oglądanie świetnych kontr i szybkiego, płynnego futbolu w ich wykonaniu. Japonia nie zawiodła moich oczekiwań i pokonując Danię 3:1, awansowała dalej. Korea Południowa do końca musiała walczyć o awans i udało się im. Ciekawym pojedynkiem będzie mecz Korei z Urugwajem oraz Japonii z Paragwajem. Wbrew pozorom – mecze te będą stały na bardzo wysokim poziomie.

Jeśli jesteśmy przy Ameryce Południowej – ciekawostka. Pięć na pięć drużyn, które zakwalifikowały się na Mundial (Urugwaj, Argentyna, Paragwaj, Brazylia, Chile), awansowały z grupy. To niesamowite osiągnięcie – dla porównania w 1/8 finału jest jeszcze 6 drużyn europejskich, 2 zespoły azjatyckie, jedna ekipa z Afryki oraz 2 reprezentacje z Ameryki Północnej. Ameryka nieźle sobie radzi i to mnie cieszy.

Zespoły z Ameryki Południowej również prezentują ciekawy, charakterystyczny styl – ofensywny, techniczny. W zespołach takich jak Argentyna, Urugwaj czy Chile nie brakuje jednak piłkarzy grających ostro na pograniczu faulu. Agresywno-techniczny – tak określiłbym futbol rodem z Ameryki Południowej.

Hiszpania ponad Włochami, czyli subiektywni komentatorzy

Uważam, że komentatorzy w telewizji powinni być obiektywni. A po raz kolejny pokazali, że tacy nie są – w meczu Włochów z Paragwajem ciągle mówili o tym, jak wielkimi symulantami i prowokatorami są Włosi. Owszem – piłkarze w Półwyspu Apenińskiego symulują, ale nie tylko oni. Hiszpanie w swoich meczach ciągle wymuszają faule i nurkują, a komentatorzy pozostawiają to bez komentarza.

Torres – potknął się biedaczek ;(

Pierwszej połowy meczu Hiszpanów nie oglądałem i nie słyszałem jak do tej sytuacji odniósł się komentator. W studiu jednak eksperci dopatrzyli się podcięcia Torresa przez Marco Estradę. Oglądałem tą sytuację kilka razy i nie jestem w stanie dopatrzyć się faulu. Żółtą kartkę widzę, ale dla Torresa za pięknego „nurka”. „Pięknie grająca” Hiszpania jest ciągle wychwalana przez komentatorów, a ich prowokacje i symulacje pozostają bez choćby krzty krytyki. I to mnie boli, bo oglądając pierwszy mecz Włochów miałem wrażenie, że przeciwko Paragwajowi gra armia bezczelnych, chamskich, oszukujących, nie potrafiących kopać w piłkę (w nogi i owszem!) piłkarzy. To nieprawda.

O Włochach słów kilka

Po wygranej Anglików byłem niemal pewien, że Włosi pójdą w ślady Fabio Capello i jego podopiecznych – wygrają swój ostatni mecz w grupie i awansują dalej. Włoskiej reprezentacji wystarczał awans i przy korzystnym wyniku drugiego meczu – mogli awansować. Niestety, zawiodłem się. Włosi obudzili się zdecydowanie za późno (po wejściu Pirlo) i nie byli w stanie osiągnąć korzystnego rezultatu z zespołem Słowacji.

Na plus na pewno Andrea Pirlo, który po wejściu świetnie rozgrywał piłkę i wykazywał więcej zaangażowania jak pozostali piłkarze Squadra Azzurra, oraz Fabio Quagliarella. Ten drugi zmienił w przerwie Gattuso i swoją grą w znacznym stopniu odmienił grę Włochów. Zainicjował pierwszą bramkę i zdobył drugiego gola. Ale za to jakiego gola! Pięknym, technicznym strzałem zza pola karnego pokonał Jana Muchę. Aż ręce same składają się do bicia braw.

A na minus? Zdecydowanie Fabio Cannavaro, który myślał chyba o wypłacie za podpisanie kontraktu z Al Ahly i wymarzonych wakacjach, aniżeli o meczu. W każdym ze spotkań Wlochów popełnił błąd i śmiało na siebie może wziąć winę za brak awansu Włochów. Vincenzo Iaquinta w ostatnim meczu grał fatalnie i nie powinien się znajdować na boisku. 36-letni Del Piero zrobiłby więcej w przeciągu kilkunastu minut niż ten człowiek przez cały mecz. Był niewidoczny podobnie jak Daniele De Rossi (zorientowałem się, że gra w 70. minucie?). Jednak głównym winowajcą jest Marcello Lippi. Człowiekowi, który w piłce nożnej osiągnął chyba wszystko, uderzyła sodówka do głowy. Przed turniejem zapewniał o obronie mistrzowskiego tytułu. Słowacja sprowadziła go na ziemię i turniej zakończył na ostatnim miejscu w grupie, punkt za Nową Zelandią.

Biorę na siebie pełną odpowiedzialność za to, co się stało. Jeśli drużyna wychodzi do tak ważnego meczu z mocnym kołataniem serca, na „miękkich” nogach i ze strachem w oczach, to znaczy, że trener źle wykonał swoją pracę.
Marcello Lippi

Szacunek dla tego człowieka za samokrytyczną i zgodną z rzeczywistością ocenę. Lippi zaufał zawodnikom pokroju Cannavaro czy Iaquinta i zawiódł się. Myślał, że doświadczeniem wygra Mundial, jednak ci wypaleni zawodnicy nie chcieli wygrywać. Oni marzyli o jak najszybszym urlopie. Co ciekawe, w zespole Mistrzów Świata znalazło się 6 piłkarzy Juventusu Turyn (7. miejsce w tabeli Serie A), 2 z Fiorentiny (11. miejsce) i tylko jeden przedstawiciel drugiej Romy i żaden zawodnik z piątego, dobrze grającego Palermo (chociażby trzeci najlepszy strzelec Serie A, Miccoli).

Niestety Lippi nie wie, gdzie jest Palermo. On nigdy nie przyjechał do nas na mecz i nawet nie śledził fantastycznego w naszym wykonaniu sezonu.
Fabrizio Miccoli

No cóż. Włosi popełnili ten sam błąd, co Francja, ogłaszając nowego trenera reprezentacji przed końcem Mundialu – zajęli to samo miejsce w grupie i z hukiem wylecieli z Mistrzostw Świata. Piłkarzom nie zależało – przecież i tak po Mundialu będzie nowy trener…

Capello

To wystarczy pozostawić bez komentarza. Wściekły Capello podczas spotkań Anglików :-)

Naj, naj… fazy grupowej

Najlepsza drużyna – tutaj zdecydowanie przoduje Argentyna pod wodzą Maradony i Messiego, która zdobyła komplet punktów oraz dobrze grająca Holandia. Warto wspomnieć także o Brazylii, która w ciężkiej grupie, uzyskała awans z pierwszego miejsca.

Najgorsza drużyna – na pewno znajdzie się tutaj miejsce dla Korei Północnej – zespołu, który stracił 12 bramek w trzech spotkaniach, nudnie grającej Algierii oraz przeciętnego Hondurasu. Zabrakło (co może Was zdziwić) Kamerunu, który nie zdobył ani jednego punkty na Mistrzostwach, ale moim zdaniem nie grali źle i równie dobrze mogli awansować zamiast Japonii (w meczach z Danią i Japonią zabrakło im po prostu szczęścia).

Największa niespodziankaJaponia i Ghana za sam awans z grupy (który jest niemałym zaskoczeniem!), a także Chile za miły dla oka futbol i ciekawą grę.

Największe rozczarowanie – tutaj bez zaskoczenia – Francja i Włochy. Finaliści ubiegłych Mistrzostw Świata zajęli ostatnie miejsca w swoich grupach. Wstyd!

Najlepszy zawodnik – na pierwszym miejscu na pewno znajdzie się Messi, który prowadzi drużynę Argentyny od zwycięstwa do zwycięstw świetnymi dryblingami i akcjami. Piłkarz ten był zawsze krytykowany za słabą grę w reprezentacji, jednak jego krytycy chyba już zmienili zdanie. Świetną formę kontynuuje Forlan, który sprawił, że Urugwaj awansował z pierwszego miejsca w grupie. Piłkarzem, który zasłużył sobie na wyróżnienie jest także Villa – nowy nabytek Barcelony i strzelec trzech bramek dla zespołu Hiszpanii.

Najbardziej rozczarowujący zawodnik – tutaj znalazły się gwiazdy drużyn królujących w kategorii „największe rozczarowanie” – Ribery i Cannavaro. Francuz na tym Mundialu zaprezentował się fatalnie, nie prezentując żadnych dryblingów i świetnych (charakterystycznych dla siebie) akcji. Kapitan reprezentacji Włoch ma udział w stracie goli w każdym grupowym spotkaniu i tak jak napisałem, on jest głównym winowajcą odpadnięcia Squadra Azzurra z Mundialu.

Najładniejsza bramka – tutaj wybrałem trzy gole:
Diego Forlan (Urugwaj – RPA)

Siphiwe Tshabalala (RPA – Meksyk)

Fabio Quagliarella (Włochy – Słowacja)

Najlepszy mecz – byliśmy świadkami kilku wspaniałych spotkań na tym Mundialu – postanowiłem wybrać trzy najbardziej interesujące mecze. Pierwsze miejsce zajmuje świetne spotkanie Kamerunu z Danią, w którym Europejczycy wygrali 2:1. Akcja za akcję, piękny, otwarty futbol – o to chodzi! Kolejne miejsce zajmuje mecz Słowacja – Włochy, po którym zespół Lippiego pożegnał się z Mistrzostwami. 3:2 dla Słowacji, dużo bramkowych sytuacji i ogromne emocje do samego końca. Na wyróżnienie zasługuje również druga połowa spotkania Portugalii z Koreą Północną – 6 goli strzelonych przez Portugalczyków i festiwal akcji w ich wykonaniu.

Co teraz?

Skończyła się faza grupowa, ale dopiero teraz zaczynają się prawdziwe emocje. Tutaj już nie ma kalkulowania – zwycięzca bierze wszystko, przegrani nie liczą się już o tytuł Mistrza Świata. W turniejach, takich jak Mundial, decyduje forma dnia – zespół może nie trafić z nią na mecz, przegrywa i odpada. Niestety, Mistrzostwa Świata są marnym wyznacznikiem formy, bo o awansie decyduje tylko jeden mecz.

Po fazie grupowej mówi się o kilku zespołach, które są w stanie wygrać – Holandii, Brazylii, Argentynie, Niemcach, Hiszpanii. Ja nie przekreślałbym pozostałych, ale jako najsilniejszych wymieniłbym Brazylię i Holandię. Dlaczego? Argentyna zdobyła 9 punktów w grupie, jednak nie postrzegam ich jako pretendentów do wygranej. Szybko się mogą wypalić, złapać zadyszkę i odpaść, tak jak Holandia na Mistrzostwach Europy w 2008. Mam wrażenie natomiast, że drużyna Oranje zmądrzała – w swoich meczach wygrywali, również zdobyli 9 punktów, ale małym nakładem sił. To nie była drużyna, która goniła rywala i chciała nastrzelać jak najwięcej goli. Spokojnym, wyważonym tempem wygrali wszystkie spotkania, zostawiając sobie siły na fazę pucharową. Właśnie w ten sposób wygrywa się turnieje – dobrą grą obronną i właściwym rozdysponowaniem sił. Brazylia również wygrywała i bez problemu zapewniła sobie wyjście z grupy, nie wykorzystując wielkiego nakładu sił. Anglicy też mogą jeszcze namieszać.

Wkraczamy w fazę pucharową – najważniejszą i najciekawszą. Bardzo interesująco zapowiadają się pojedynki Hiszpanii z Portugalią, Niemców z Anglią i Meksyku z Argentyną. Przed nami fantastyczne piłkarskie emocje. Z każdym dniem w walce o puchar będzie coraz mniej drużyn. Aż w końcu wyłoni się ta jedna, najlepsza, mistrzowska…

Castrol

Przewiń na górę strony