Nie przegap
Strona główna / Premiership / O letnim okienku transferowym raz jeszcze

O letnim okienku transferowym raz jeszcze

Sir Alex Ferguson
Dosyć spokojne letnie okienko transferowe niedawno się zakończyło. Jest to zatem idealny moment na przeanalizowanie składów naszych największych rywali. Niektóre drużyny praktycznie się nie zmieniły, inne dokonały kilku poważnych wzmocnień, jednak praktycznie żadna nie zaskoczyła nas jakimś kuriozalnym transferem. Zacznijmy od najpoważniejszego rywala, jakim jest Chelsea Londyn.

»Podyskutuj na forum: Wzmocnienia rywali w Premier League

The Blues, podobnie jak Czerwone Diabły, przespali to okienko, nie kupując żadnego wielkiego piłkarza, ale i nie sprzedając wielu. Z tych najbardziej znanych odeszli Claudio Pizarro (do Werderu Brema, w którym ostatni sezon był na wypożyczeniu), Szewczenko oraz Portugalczyk Ricardo Quaresma, który nie zagrał wielu meczów w barwach Chelsea i wrócił z wypożyczenia do Interu. Wszyscy chyba znamy mierną formę Andrija, który ostatni sezon przesiedział na ławce w trakcie wypożyczenia w Milanie, tak więc większych osłabień Chelsea nie doznała. Poważnym wzmocnieniem może okazać się reprezentant Rosji, Jurij Żyrkow, który spędził kilka dobrych sezonów w CSKA. Z ciekawych transferów można jeszcze dodać Daniela Sturridgea z Manchesteru City, który zapewne będzie grał rolę zmiennika.

Kolejnym odwiecznym rywalem Manchesteru United jest Liverpool, o którym mówi się, że bardziej się osłabił niż wzmocnił, ale czy na pewno? Największym zaskoczeniem dla mnie było odejście Samiego Hyypi, bo kto by się spodziewał , że po 10 latach w The Reds, kiedy spokojnie mógł już odejść na emeryturę, zdecyduje się spędzić swoje prawdopodobnie ostatnie dwa sezony w Bayerze Leverkusen? Natomiast największym osłabieniem z pewnością jest sprzedanie do Realu Madryt Xabiego Alonso i Alvaro Arbeloa. W miejsce pierwszego z tych piłkarzy przyszedł były środkowy pomocnik Romy Alberto Aquilani, który przejął numer po Hyypi. Za Alvaro natomiast przyszli doświadczony środkowy obrońca Sotirios Kyrgiakos oraz prawy defensor Glen Johnson. Pytanie tylko czy są to piłkarze na tyle dobrzy, aby zastąpić tę dwójkę? Na pewno niedługo będziemy mogli się o tym przekonać.

Nie mógłbym zapomnieć o kolejnym wielkim klubie z Londynu, jakim niewątpliwie jest Arsenal. Czy drużyna złożona z samych dzieciaków, po utracie Toure i Adebayora , zagrozi Red Devils? Ostatni mecz obu drużyn pokazał, że Kanonierzy nadal są groźni. Przed rozpoczęciem sezonu zastanawiałem się, czy utrzymają się w pierwszej czwórce, a teraz myślę, czy zajmą miejsce drugie czy trzecie? Ich jedyne wzmocnienie, Thomas Vermaelen, jak na razie zaliczył dwa udane występy, a ponadto w debiucie strzelił gola przeciwko Evertonowi. Ale czy to duże osiągnięcie? Były klub Rooneya, The Toffees, grał fatalnie, więc wysoka przegrana nie świadczy o wielkości Arsenalu, a raczej o problemach zespołu naszego byłego piłkarza, Louisa Sahy.

Myślę, że czas przedstawić drużyny, które teoretycznie na mistrzostwo nie mają co liczyć, ale mogą sporo namieszać i wkraść się do pierwszej czwórki. Z całym szacunkiem dla Evertonu, ale po utracie Lescotta nie wierzę w nich. Zakup piłkarzy takich jak Johnny Heitinga, Sylvain Distin, Bilaletdinow czy też Shkodran Mustafi z Hamburger SV nie robi na mnie większego wrażenia. Podobnie ma się sprawa z Tottenhamem, który musi jeszcze trochę poczekać. Natomiast jak zwykle groźna będzie Aston Villa, która dokonała kilku świetnych transferów. Myślę, że Walijczyk James Collins poradzi sobie z zastąpieniem Zata Knighta. Natomiast poważne wzmocnienie skrzydeł w postaci lewego obrońcy Stephena Warnocka, oraz pomocnika z tej samej flanki Stewarta Downinga, wraz z którymi po drugiej stronie być może wystąpią kupieni Habib Beye i Fabian Delph, powinno odciążyć środek po utracie Garetha Barryego.

Wspomniany przed chwilą Barry oraz nieco wcześniej Toure i Adebayor, razem z Tevezem i kilkoma innymi dobrymi zawodnikami trafili do Manchesteru City, który jeszcze niedawno był ligowym średniakiem, a obecnie jest największą zagadką Premiership. Czy zespół prowadzony przez Marka Hughesa zagrozi największym potęgom w Anglii? Z chęcią spróbowałbym odpowiedzieć na to pytanie, ale zrobił to nie tak dawno autor „The winner is… City!”, a moja opinia jest podobna. Jedno jednak jest pewne – emocji w Premiership nie zabraknie, a prawdopodobnie będzie to najbardziej wyrównany sezon od kilkunastu lat.

Autor: Michał Kownacki „Grizz”

Przewiń na górę strony