Nie przegap
Strona główna / Premiership / Subiektywny przegląd kolejki – 17/18/19 stycznia

Subiektywny przegląd kolejki – 17/18/19 stycznia

Dimitar Berbatov
Ostatnia kolejka Premier League zapowiadała się dla Kibiców Manchestery United bardzo ciekawie, gdyż po ostatnie wygranej z Wigan Czerwone Diabły miały po raz pierwszy w tym sezonie szansę na wskoczenie na fotel lidera. Tym razem mecze rozgrywane były na przestrzeni trzech dni, od soboty do poniedziałku, dlatego artykuł ukazuje się dopiero dziś. Wybrałem cztery mecze, które uznałem za najciekawsze oraz takie, których wynik może najbardziej zainteresować kibiców United. Zapraszam zatem bardzo serdecznie do lektury oraz dzielenia się z nami własnymi opiniami, które są dla nas bardzo ważne.

Chelsea vs Stoke 2 – 1

Zacznijmy od meczu dwóch zespołów, które swą gra specjalnie ostatnio nie porywają. Londyńczycy, a przede wszystkim ich trener, zasłużyli sobie ostatnio na sporo krytyki a sytuacja w drużynie była odzwierciedleniem formy na boisku. Raz po raz nadchodziły informacje na temat zwolnienia trenera Scolariego lub zwiastuny rebelii wśród piłkarzy. Z drugiej strony Stoke, które przebywa w dole tabeli, również nie zaskakiwało. Od samego początku meczu gra układała się bardzo chaotycznie. Stoke na samym początku stworzyło kilka sytuacji podbramkowych, które wprowadziły trochę zamętu w szeregach defensywy Chelsea. Jednakże to ta druga drużyna przejęła ostatecznie inicjatywę lecz dogodne sytuacje marnowali Anelka oraz Kalou. Z drugiej strony w sobotę dobrze bronił bramkarz Stoke – Sorensen.

W drugiej połowie wydawało się, że sytuacja nie zmieni się gdy Ballack zmarnował strzał głową z czystej pozycji. Im dłużej oglądałem to widowisko tym bardziej przypominało mi ono mecze LFC z poprzednich kilku sezonów. Co więcej, potwierdzenie mojego spostrzeżenia nadeszło w 60 minucie, kiedy po błędzie obrońców Ronny Delap wyprowadził Stoke na prowadzenie. W rezultacie Chelsea rzuciło się do rozpaczliwych ataków, jednakże przez prawie pół godziny nic im nie wychodziło. Akcje były chaotyczne a Stoke broniło się praktycznie całą drużyną. Jednakże, tak jak LFC, tak i Chelsea w końcu udało się w końcu wyrównać dzięki bardzo szczęśliwemu strzale głową Belettiego. Ostatecznie trzy punkty dla Londyńczyków uratował Lampard strzałem rozpaczy z linii pola karnego.

Na wzmiankę zasługuje również fakt, że do składu nie załapał się Drogba. Jego przyszłość w klubie ze Stamford Bridge stanęła pod znakiem zapytania. Coraz głośniej mówi się o jego sprzedaży co mogłoby trochę podratować finanse zadłużonego klubu. Z drugiej jednak strony nie słychać aby ktokolwiek chciał kupić napastnika bez formy. Co do Scolariego, jego pozycja wydaję się niezagrożona co najmniej do następnego meczu, jednakże jego kariera na Stamford Bridge wisi na włosku. Przypomnę, że nikomu nieznany wcześniej Avram Grant radził sobie w zeszłym sezonie o wiele lepiej niż utytułowany Brazylijczyk.
Konkluzja dla United: jedna jaskółka wiosny nie czyni

Wypowiedzi pomeczowe:

Felipe ScolariFrank daje Tobie to czego potrzebujesz, sprawia, że przestajesz czuć presję. Dzisiejsza wygrana jest bardzo ważna, gdyż wywalczyliśmy trzy punktu a przede wszystkim nie straciliśmy gola ze stałego fragmentu gry. Rozumiem radość moich zawodników z wygranej, gdyż poprawia ona atmosferę w drużynie, która obecnie jest o wiele lepsza niż wcześniej dzięki dwóm wygranym.

Menedżer Chelsea Luis Felipe Scolari

Tony PulisJesteśmy całkowicie rozczarowani wynikiem spotkania, jednakże trzeba oddać Chelsea szacunek.Wiedzieliśmy, że będziemy musieli się twardo bronić. Na pochwały zasługuje Thomas Sorensen, który wykonał dziś kilka świetnych interwencji. Po strzeleniu bramki uwierzyliśmy, że to może być nasz dzień.

Menedżer Stoke Tony Pulis

Chelsea: Cech, Bosingwa (Belletti 78′), Carvalho, Alex, Ashley Cole, Lampard, Mikel (Stoch 82′), Ballack, Malouda (Di Santo 60′), Anelka, Kalou.
Nie weszli na boisko: Cudicini, Ivanovic, Mancienne, Kakuta.

Kartki: –

Bramki: Belletti 88′, Lampard 90′.

Stoke: Sorensen, Wilkinson, Shawcross, Abdoulaye Faye, Higginbotham (Griffin 34′), Delap, Whelan, Amdy Faye (Pugh 28′), Etherington (Kitson 83′), Beattie, Cresswell.

Nie weszli na boisko: Simonsen, Olofinjana, Lawrence, Sonko.

Kartki: Amdy Faye, Kitson, Whelan

Bramki: Delap 60′.

Publiczność: 41,788

Sędzia: Peter Walton (Northamptonshire).

Hull vs Arsenal 1 – 3

Sobota zwieńczona została meczem między dwiema niespodziankami tego sezonu. Gospodarze spotkania bowiem, wbrew przedsezonowym prognozom znajdują się w górnej połowie tabeli. Co więcej, z wyjazdowego spotkania na Emirates we wrześniu 2008 roku wywieźli trzy punkty. Arsenal natomiast to chyba, zaraz po Tottenhamie, drużyna która najbardziej rozczarowuje w tym sezonie. Skalą jej kryzysu jest fakt, że w tym samym punkcie sezonu w zeszłym roku Kanonierzy mieli na koncie 12 punktów więcej i prowadzili w tabeli. Teraz jednak nie dość, że grają nierówno, to wypadli z pierwszej czwórki na rzecz Aston Villi a po pietach depcze im Everton z sześcioma punktami straty i jednym meczem mniej.

Przejdźmy jednak do samego spotkania. Jak można się było spodziewać, także i tym razem inicjatywę od samego początku przejął Arsenal. Zaczęło się od dwóch rzutów wolnych wykonanych przez Robina van Persiego. Jednakże nie zmieniły one wyniku gdyż wykonawca skupiał się na sile bardziej niż na precyzji. W 30′ gry pojawiła się kolejna dogodna okazja , po której padła pierwsza bramka dla The Gunners. RvP ładnie dośrodkował z rożnego a Adebayor wyskoczywszy najwyżej zdobył bramkę precyzyjnym strzałem. Łatwiejszej akcji do zdobycia bramki nie można by sobie wyobrazić. Do końca połowy wynik już się zmienił.

Po przerwie gospodarze zaczęli grę trochę odważniej. Pierwszą okazję zmarnował wypożyczony z Manchesteru United Manucho. Wprowadzony po przerwie zawodnik został powalony w polu karnym, jednakże sędzia nie odgwizdał karnego. Sprawiedliwości stało się jednak zadość w 65 minucie. Po błędzie Gaela Clichy’ego bramkę zdobył Daniel Cousin po dośrodkowaniu Bernarda Mendy’ego. Jednakże zespół z Hull było stać tylko na tyle, gdyż przewagę znowu stopniowo wypracował sobie zespół przyjezdny. Po błędzie w obronie niepilnowany Samir Nasri zdobył bramkę ładnym strzałem w długi róg bramki. Przy tym golu asystę zaliczył RvP, który miał także udział przy trzecim golu strzelonym przez Niklasa Bendtnera w 86′. O ile bramka Francuza była zdobyta prawidłowo, o tyle przy bramce Duńczyka RvP znajdował się na pozycji spalonej.

Reasumując, Hull zagrało bardzo przeciętnie a Arsenal miał więcej szczęścia choć wygrał zasłużenie. To co najbardziej interesuje fanów Czerwonych Diabłów, to zapewne debiut Manucho w barwach Tygrysów. Angolczyk nie zachwycił jednak niczym pozytywnym, głównie ze względu na dobrą dyspozycję defensywy Kanonierów. Jednakże będziemy wyglądali naprzeciw jego kolejnych występów, które z pewnością nadejdą w ciągu dalszej części sezonu.
Konkluzja dla United: żeby dwa razy z Hull przegrać trzeba by naprawdę kiepsko grać.

Wypowiedzi pomeczowe:

Arsene WengerBernard Mendy rozegrał dziś dobre spotkanie a jego rywalizacja z Clichym bardzo ciekawa. Uważam, że moja drużyna będzie grała coraz lepiej. Chłopcy pokazali dziś, że są skoncentrowani, zjednoczeni i gotowi do walki. Dlatego właśnie walczyli wytrwale do końca.

Menedżer Arsenalu Arsene Wenger

Hull: Myhill, Doyle, Turner, Ricketts, Kilbane, Mendy, France (Fagan 83′), Ashbee, Halmosi (Manucho 53′), Geovanni (Garcia 87′), Cousin.

Nie weszli na boisko: Duke, Dawson, Folan, Giannakopoulos.

Kartki: Ashbee.

Bramki: Cousin 65′.

Arsenal: Almunia, Sagna, Toure, Djourou, Clichy, Eboue (Bendtner 69′), Diaby, Denilson, Nasri, Adebayor (Song Billong 87′), Van Persie.

Nie weszli na boisko: Fabiański, Vela, Ramsey, Gibbs, Merida.

Kartki: Clichy.

Bramki: Adebayor 30′, Nasri 82′, Bendtner 86′.

Publiczność: 24,924

Sędzia: Alan Wiley (Staffordshire).

Man City vs Wigan 1 – 0

Innym ciekawym spotkaniem ostatniej kolejki była potyczka drużyn prowadzonych przez byłych graczy Czerwonych Diabłów. Man City pod wodzą Marka Hughesa podejmowało na Eastlands drużynę prowadzoną przez Steve’a Bruce’a. W tym meczu debiut zaliczyć miał Wayne Bridge, który został pozyskany z Chelsea za jedyne 10mln £. Z drugiej strony, zapowiadało się także, że ta potyczką może okazać się ostatnią dla Winstona Palaciosa w barwach Wigan. Od jakiegoś czasu mówi się bowiem o zainteresowaniu Urugwajczykiem ze strony Spurs oraz United.

Na temat samego meczu nie będę się rozpisywał. Spotkanie przebiegało dosyć przewidywalnie, gdyż już od pierwszych minut gospodarze często gościli pod bramką Kirklanda. Jednakże żadnemu z piłkarzy Man City nie udało się przełożyć przewagi na bramki głównie za sprawą dobrze dysponowanego tego dnia bramkarza Wigan. Piłkarze zeszli do szatni po niezwykle rozczarowującej pierwszej połowie gry w wykonaniu gospodarzy. Z drugiej strony goście niczym nie zaimponowali w ofensywie gdyż ich gra skupiała się na odpieraniu dywanowych ataków Robinho i spółki.

Po przerwie sytuacja nie zmieniła się aż do zdobycia bramki przez Zabaletę po bardzo ładnym strzale z półwoleja tuż zza pola karnego. Kirkland naprawdę nie miał większych szans na obronienie tego strzału. W następnej minucie doszło jednak do bardzo ciekawego punktu zwrotnego. Przy walce o górna piłkę Richard Dunnebył faulowany w powietrzu przez Amra Zakiego. Ten pierwszy uznał, że Egipcjaninowi osobiście wymierzy sprawiedliwość kopniakiem w żebra. Na jego nieszczęście tuż obok stał sędzia i dobrze widział całe zajście. Arbiter, nie mając innego wyjścia, pokazał Dunne’owi czerwony kartonik i Irlandczyk mógł tylko pogodzić się ze skutkiem własnej głupoty. Trafiła kosa na kamień – i to dosłownie. Od tego momentu spotkanie zupełnie się odmieniło. Zadowolone z siebie Man City nie cofnęło się zbytnio ale za to Wigan odważnie przeszło do kontrofensywy. Jednakże pomimo kilku ładnych akcji na niewiele się to zdało. Na uwagę zasługuje jednak niezwykła pomyłka Amra Zakiego. Egipcjanin nie trafił po strzale główką na pustą bramkę i mógł jedynie kontemplować swój błąd przytulając słupek z niedowierzania.

Mówiąc szczerze, spotkanie mogło potoczyć się w obie strony gdyby piłkarze obu zespołów wykorzystali dogodne okazje jakie stworzyły sobie oba zespoły. Ku niezadowoleniu gości, a zarazem satysfakcji gospodarzy wynik meczu premiuje Man City, które w końcu zdobyło 3 punkty i znajduje się na 11 miejscu z 4 punktami przewagi nad strefą spadkową. Powiem jednak szczerze, że wygrana nie była wogóle przekonujące i nie wróże Man City prędkiego powrotu do górnej części tabeli.
Konkluzja dla United: dajmy Szejkom więcej czasu na kompromitację.

Wypowiedzi pomeczowe:

hughes_mark.jpgPrzez całe spotkanie nie pozwoliliśmy przeciwnikom stworzyć czystych okazji do zdobycia bramki, głównie dzięki naszej woli zwycięstwa. Nie spodziewałem się, że to Zabaleta strzeli bramkę, ale zdobywając ja w bardzo ładny sposób podsumował swój dobry występ w tym meczu

Menedżer Man City Mark Hughes

Steve BruceTo zdecydowanie pudło sezonu. Trudniej było chybić z tej pozycji niż trafić. Graliśmy jednak dobrze i użyliśmy wszystkich sił przeciwko nim [Man City]. Za chęci i okazji zasługiwaliśmy na coś więcej. Brakowało nam szczęścia – rzuciliśmy się do ataku po słabej pierwszej połowie.

Boss Wigan o pudle Zakiego

Man City: Hart, Zabaleta, Onuoha, Dunne, Richards, Bridge, Wright-Phillips, Kompany, Elano, Robinho, Sturridge (Garrido 62′).
Nie weszli na boisko: Schmeichel, Vassell, Jo, Fernandes, Caicedo, Weiss.

Kartki: Robinho, Dunne – czerwona

Bramki: Zabaleta 53′.

Wigan: Kirkland, Melchiot, Bramble (Camara 87′), Scharner, Figueroa (Kapo 74′), Valencia, Palacios, Cattermole, Taylor (De Ridder 58′), Heskey, Zaki.
Nie weszli na boisko: Kingson, Edman, Brown, Boyce.

Kartki: Cattermole, Bramble, Palacios, Kirkland.

Publiczność: 41,262

Sędzia: Lee Mason (Lancashire).


Liverpool vs Everton

Derbowy mecz między dwiema drużynami znad rzeki Mersey miał miejsce w poniedziałek i był zwieńczeniem zmagań 22 kolejki sezonu 2008/09 Premier League. Wszyscy zapewne spodziewali się spektakularnego widowiska co najmniej na miarę spotkania obu zespołów z początku sezonu. Gospodarze byli przed tym meczem szczególnie zmotywowani ostatnim spadkiem formy. Everton z kolei podchodził do tego spotkania bez kompleksów gdyż zanotował w tym sezonie korzystne wyniki w starciach z pozostałymi drużynami z tzw. „wielkiej czwórki”.

Derby rozpoczęły się dosyć chaotycznie. Oba zespoły starały się przejąć inicjatywę od samego początku jednak gubiły się w nieuporządkowanej grze. Ponadto dyspozycja obu linii defensywnych skutecznie rozbijała wszystkie ataki. Pierwszą dogodną sytuację zmarnował napastnik The Reds Fernando Torres. Po ładnym podaniu defensora LFC Hyypii Hiszpan fatalnie spudłował próbując przelobować bramkarza Evertonu, Tima Howarda. Była to 28 minuta meczu. Kolejną składna akcję gospodarze przeprowadzili w 44′ ale strzał Riery był o tyle mocny co mało precyzyjny. W pierwszej połowie gra obu zespołów była szarpana a sędzia Howard Web raz po raz odgwizdywał przewinienia obu zespołów. Jednakże poza zderzeniem głowami Alberta Riery oraz Victora Anichebe nic ciekawego więcej się nie wydarzyło. Rezultat do przerwy – bezbramkowy i bezbarwny remis.

Druga odsłona potyczki zaczęła się podobnie do pierwszej. W 56 minucie ciekawą akcję przeprowadzili znów gospodarze jednakże strzał Riery został zablokowany a niezbyt ruchliwy tego dnia Hyypia pogubił się i nie zdążył z dobitką. Od tego momentu gospodarze zaczęli przeważać a Everton zaczął skupiać się na kontrataku. Po nieudanej akcji gości Liverpool wykorzystał niefrasobliwość defensywy rywala i Steven Gerrard wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Mimo rozpaczliwej interwencji aż trzech zawodników Evertonu umieścił on piłkę w bramce silnym strzałem po ziemi. Sytuacja wydawała się rozstrzygnięta, gdyż do tej pory The Toffies nie przeprowadzili żadnej groźnej akcji mimo kilku ambitnych zrywów. Benitez najpierw zdjął całkowicie niewidocznego Robbiego Keane’a a później także bezradnego dziś Torresa. Jakie musiało jednak zagościć zdziwienia na twarzy Hiszpańskiego trenera kiedy Timowi Cahill’owi udało się wyrównać zaledwie dwie minuty po wejściu na boisko Lucasa Leivy, który zmienił wcześniej wspomnianego Torresa. Gol był o tyle kuriozalny, że Australijczyk kompletnie niepilnowany hasał sobie po polu bramkowym jak zając i z łatwością zmylił Pepe Reinę. Hiszpański bramkarz LFC rzucił się kompletnie w inną stronę, czym udowodnił potwierdził słaby występ w dzisiejszym meczu. Defensywa gospodarzy także się nie popisała dając zawodnikowi przeciwnej drużyny przeciwnej tyle wolnego miejsca.

Mecz ostatecznie zakończył się remisem, który zdecydowanie rozczaruję kibiców gospodarzy,którzy po zwycięstwie na wyjeździe spodziewali się z goła innego rezultatu. Ponadto, za sprawą remisu nowym liderem został zespół United mając jeszcze jedne mecz do rozegrania w zapasie. Będąc szczerym, to ten mecz jedynie utwierdził mnie w przekonaniu, że LFC czeka ciężka przeprawa jeśli mają zamiar odebrać Nam tytuł, czego im ekhem… nie życzę ;)

Wypowiedzi pomeczowe:

Rafa BenitezJesteśmy rozczarowani naszą postawą w obronie pod koniec spotkania a przede wszystkim dopuszczeniem do rzutu wolnego tak blisko naszego pola [karnego]. Mogliśmy do tego nie dopuścić. [Everton] grał długą piłką, mogliśmy zachować się lepiej w obronie. Jednakże jest dopiero styczeń, jesteśmy na równi z United dlatego musimy być dobrej myśli i iść do przodu.

Menedżer Liverpool’u Rafa Benitez

David MoyesGraliśmy bardzo dobrze. Musieliśmy się bronić, czego można było się spodziewać po meczu z drużyną z czubka tabeli. Jednakże moi piłkarze zasługują na szacunek. Cały czas ciężko pracują i doskonalą swoje umiejętności. W klubie panuje świetna atmosfera, która osiągnęła już najwyższy poziom.

Menedżer Everton’u David Moyes

Liverpool: Reina, Carragher, Hyypia, Skrtel, Aurelio, Kuyt, Gerrard, Alonso, Riera (Babel 89′), Keane (Benayoun 67′), Torres (Leiva Lucas 85′).
Nie weszli na boisko: Cavalieri, Dossena, Arbeloa, Mascherano.

Bramki: Gerrard 68′.

Everton: Howard, Hibbert, Lescott, Jagielka, Baines, Osman, Arteta, Neville, Pienaar, Cahill, Anichebe.
Nie weszli na boisko: Nash, Van der Meyde, Castillo, Rodwell, Jutkiewicz, Gosling, Kissock.

Kartki: Pienaar, Arteta.

Bramki: Cahill 87′.

Publiczność: 44,382

Sędzia: Howard Webb (S Yorkshire).

Liverpool v Everton


Pozostałe mecze:

Blackburn vs Newcastle 3 – 0

Blackburn: Robinson, Ooijer, Samba (Dunn 45′), Nelsen, Warnock, Emerton, Andrews, Kerimoglu (Grella 59′), Pedersen, Roberts, McCarthy (Roque Santa Cruz 70′).
Nie weszli na boisko: Bunn, Mokoena, Treacy, Derbyshire.

Kartki: Grella, Roberts.

Bramki: McCarthy 61′ – karny, Roberts 66′, 86′.

Newcastle: Given, Edgar, Bassong, Coloccini, Jose Enrique, Duff (Gutierrez 79′), Guthrie, Butt, N’Zogbia (Barton 74′), Carroll, Owen.
Nie weszli na boisko: Harper, Xisco, Taylor, Kadar, LuaLua.

Kartki: Edgar, Butt, Barton, Butt – druga żółta, w konsekwencji czerwona

Publiczność: 25,583

Sędzia: Rob Styles (Hampshire).

Sunderland vs Aston Villa 1 – 2

Sunderland: Fulop, Chimbonda, Nosworthy (McShane 62′), Ferdinand, Collins (Bardsley 62′), Edwards, Tainio, Whitehead, Diouf (Reid 81′), Cisse, Jones.
Nie weszli na boisko: Colgan, Chopra, Leadbitter, Healy.

Kartki: Nosworthy, Cisse, Fulop, Tainio.

Bramki: Collins 11′.

Aston Villa: Friedel, Reo-Coker, Davies, Cuellar, Luke Young, Milner, Sidwell (Gardner 73′), Petrov, Barry, Ashley Young, Agbonlahor.
Nie weszli na boisko: Guzan, Harewood, Delfouneso, Knight, Salifou, Shorey.

Kartki: Luke Young, Agbonlahor, Ashley Young – czerwona

Bramki: Milner 60′, Barry 80′ – karny.

Publiczność: 40,350

Sędzia: Mike Dean (Wirral).

West Brom vs Middlesbrough 3 – 0

West Brom: Carson, Hoefkens, Barnett (Pele 39′), Donk, Robinson, Borja Valero, Greening, Brunt, Koren, Simpson (Moore 77′), Fortune (Beattie 69′).
Nie weszli na boisko: Kiely, Cech, Kim, Filipe Teixeira.

Bramki: Brunt 4′, Koren 54′, 67′.

Middlesbrough: Turnbull, McMahon (Bates 70′), Wheater, Riggott (Huth 36′), Taylor, O’Neil (Mido 57′), Digard, Shawky, Downing, Sanli, Alves.
Nie weszli na boisko: Jones, Emnes, Adam Johnson, Bennett.

Kartki: Shawky, Huth, Digard – czerwona

Publiczność: 25,557

Sędzia: Mark Halsey (Lancashire).

Tottenham vs Portsmouth 1 – 1

Tottenham: Gomes, Corluka, Woodgate, King (Dawson 44′), Bale (Bentley 68′), Lennon, Zokora, O’Hara, Modric, Pavlyuchenko (Bent 28′), Defoe.
Nie weszli na boisko: Alnwick, Huddlestone, Campbell, Taarabt.

Bramki: Defoe 70′.

Portsmouth: James, Johnson, Campbell, Distin, Belhadj, Nugent (Utaka 73′), Davis, Kaboul (Wilson 88), Kranjcar (Hreidarsson 90′), Armand Traore, Crouch.
Nie weszli na boisko: Begovic, Pamarot, Little, Kanu.

Kartki: Davis, Kaboul.

Bramki: Nugent 59′.

Publiczność: 36,011

Sędzia: Steve Bennett (Kent).

West Ham vs Fulham 3 – 1

West Ham: Robert Green, Lucas Neill, Matthew Upson, Ilunga, Collins, Behrami, Noble (Faubert 81′), Collison (Mullins 83′), Parker, Di Michele (Dyer 87′), Cole.
Nie weszli na boisko: Stech, Boa Morte, Tristan, Sears.

Kartki:Behrami.

Bramki: Di Michele 7′, Noble 60′ – karny, Cole C 76′.

Fulham: Schwarzer, Hughes, Konchesky, Hangeland, Pantsil, Murphy, Davies (Gera 74′), Etuhu (Andreasen 84′), Johnson, Zamora (Nevland 72′), Dempsey.
Nie weszli na boisko: Zuberbuhler, Gray, Kallio, Baird.

Kartki: Konchesky, Pantsil, Davies.

Bramki: Konchesky 22′.

Publiczność: 31,818

Sędzia: Phil Dowd (Staffordshire).


Zdjęcie kolejki:

Joe Kinnear

Joe Kinnear wysłuchuje opinii kibica na temat jego pracy. Starszy pan najwyraźniej ma ochotę podzielić się swym doświadczeniem, bowiem wygląda na takiego, który może jeszcze pamiętać czasy świetności swoich pupili. A wszystko dzieje się jeszcze przed porażką z Blackburn 3-0. Wygląda na to, że Boss Srok nie wziął sobie uwag starszego pana do serca…


Tabela:

LP Drużyna Mecze Dom Wyjazd RB PKT
1 Man Utd 21 9 / 1 / 0 / 24 – 4 5 / 4 / 2 / 10 – 6 24 47
2 Liverpool 22 6 / 5/ 0 / 17 – 7 7 / 3 / 1 / 19 – 7 22 47
3 Chelsea 22 5 / 4 / 2 / 19 – 7 8 / 2 / 1 / 23 – 6 29 45
4 Aston Villa 22 5 / 5 / 1 / 18 – 12 8 / 0 / 3 / 19 – 12 13 44
5 Arsenal 22 7 / 2 / 2 / 18 – 11 5 / 3 / 3 / 19 – 13 13 41
6 Everton 22 3 / 4 / 4 / 14 – 15 7 / 2 / 2 / 16 – 11 4 36
7 Wigan 22 6 / 2 / 3 / 12 – 10 3 / 2 / 6 / 13 – 13 2 31
8 West Ham 22 4 / 4 / 3 / 18 – 19 3 / 4 / 4 / 13 – 15 -2 29
9 Hull 22 3 / 2 / 6 / 11 – 23 4 / 4 / 3 / 18 – 19 -13 27
10 Fulham 20 6 / 3 / 1 / 16 – 8 0 / 5 / 5 / 3 – 9 2 26
11 Man City 21 6 / 0 / 5 / 25 – 11 1 / 4 / 5 / 14 – 19 9 25
12 Portsmouth 21 4 / 2 / 4 / 14 – 17 2 / 4 / 5 / 8 – 17 -12 24
13 Bolton 22 3 / 2 / 6 / 8 – 12 4 / 0 / 7 / 14 – 18 -8 23
14 Newcastle 22 4 / 4 / 3 / 18 – 19 1 / 4 / 6 / 10 – 18 -9 23
15 Sunderland 22 3 / 2 / 6 / 12 – 15 3 / 3 / 5 / 11 – 17 -9 23
16 Tottenham 22 3 / 4 / 4 / 8 – 8 2 / 2 / 7 / 13 – 19 -6 21
17 Blackburn 21 3 / 3 / 5 / 13 – 17 2 / 3 / 5 / 12 – 19 -11 21
18 Middlesbrough 22 3 / 4 / 4 / 10 – 15 2 / 2 / 7 / 8 – 18 -15 21
19 Stoke 22 5 / 3 / 3 / 12 – 11 0 / 3 / 8 / 7 – 24 -16 21
20 West Brom 22 5 / 2 / 4 / 16 – 16 1 / 1 / 9 / 4 – 21 -17 21

Bonus:

Joey Barton vs Jose Enrique

Przypominacie sobie jak Ricardo Fuller obrywa od Andy’ego Griffina za udział przy straconej bramce? Cóż, w ślady kapitana Stoke poszedł tym razem „badboy” Burton popisując się swoimi „więziennymi” metodami zwracając uwagę skrzydłowemu Jose Enrique za jego udział przy trzeciej bramce dla Blackburn.

Znalezione na Off The Post

Dane statystyczne za BBC
Wielkie dzięki dla fred54 za wideo, koleś odwala kawał świetnej roboty!

Wybrane zdjęcia z 22 kolejki Premier League

Przewiń na górę strony