Nie przegap
Strona główna / Premiership / Dzieciaki Wengera. Znowu postraszą?

Dzieciaki Wengera. Znowu postraszą?

Dzieciaki Wengera. Znowu postraszą?
Najpierw odszedł Flamini, ważne ogniwo w drugiej linii Kanonierów. Potem Hleb uciekał z hałaśliwego Londynu w poszukiwaniu spokojniejszego miejsca. Wylądował w Barcelonie. Jensowi Lehmanowi do gustu przypadło miejsce między słupkami VFB Stuttgart więc przeprowadził się do Niemiec. Gilberto Silva, wicekapitan drużyny, przeniósł się do Grecji. Adebayor szuka sposobu, aby wyrwać się z Londynu, bo zarabia za mało i żąda 400-procentowej podwyżki. Kto więc będzie straszył rywali w nadchodzącym sezonie? Czy dzieciaki Wengera będą w stanie podjąć walkę o mistrzostwo?

Zanim przejdziemy do ekipy Kanonierów, spójrzmy na własne podwórko i całkiem niedaleką historię… Sezon 2002/2003 był dla Manchesteru United bardzo udany. Czerwonym Diabłom udało się odzyskać miano najlepszych na Wyspach. Wówczas to, w drużynie rozpoczęła się wielka wyprzedaż. W przeciągu najbliższych trzech lat zespół opuszczali zawodnicy, którzy w zwycięskim sezonie stanowili o sile Diabłów, ba, piłkarze, bez których ciężko było sobie w ogóle wyobrazić ekipę z Old Trafford. Odchodzili kolejno Beckham, Keano, Nistelrooy. Osłabienia kadrowe i brak godnych następców (było to szczególnie widoczne na pozycji defensywnego pomocnika), sprawiły, że w Manchesterze nadeszły trzy lata chude i dopiero w sezonie 2006/2007 United powróciło tam, gdzie ich miejsce, czyli na sam szczyt.

Podobna wyprzedaż od kilku lat ma miejsce w ekipie z Emirates (promocja rozpoczęła się jeszcze na murawie stadionu Highbury). Po zwycięskim dla Arsenalu sezonie 2003/2004 w zespole rozpoczęła się rewolucja pokoleniowa i obecnie w kadrze londyńczyków pozostał zaledwie jeden zawodnik pamiętający tamte nie tak odległe czasy – Kolo Toure. Pomijam tutaj Senderosa, Clichy’ego oraz Hoyte’a, ponieważ zawodnicy ci mieli nikły, żeby nie powiedzieć żaden, wpływ na grę w tamtym okresie. Wraz z postępującą wymianą kolejnych ogniw mistrzowskiej drużyny, rezultaty osiągane w lidze przedstawiały się coraz gorzej…

Sezon Pozycja Strata do lidera Po sezonie odeszli
03/04 1 Keown, Parlour, Wiltord, Kanu
04/05 2 12 pkt Vieira, Edu
05/06 4 24 pkt Campbell, Cygan, Cole, Pires, Bergkamp
06/07 4 21 pkt Henry, Lauren, Ljungberg

Porażki Kanonierów w sezonie 2004/2005 można było początkowo upatrywać w pieniądzach Abramowicza, jednak kolejne lata pokazały jasno, że wina leży po stronie londyńczyków. Ściślej, po stronie polityki transferowej, jaką obrał Arsene Wenger i którą Francuz skrzętnie realizuje, choć nie przyniosła ona jeszcze żadnych rezultatów w postaci trofeów i bynajmniej nie zanosi się na to, aby w najbliższym czasie sytuacja ta miała ulec zmianie (czyt. klubowa gablotka na Emirates miała się zapełnić pucharami).

Arsenal jest szczególną drużyną. Ich trener nie wygrał niczego od lat, ale jest wielbiony. Na Kanonierach nie ciąży żadna presja. On [Wenger] wcale nie jest cudotwórcą, nie tworzy z byle zawodnika gracza światowego formatu. On tylko wyszukuje piłkarskie diamenty i szlifuje je. To są zupełnie dwie różne rzeczy. Pracuje w spokojnej atmosferze i to przynosi rezultaty. – Jose Mourinho

Jakby nie patrzeć, portugalski szkoleniowiec ma w dużej mierze rację. Nie trzeba być czarodziejem, aby wykreować młodego Fabregasa na lidera zespołu. Jakby nie patrzeć w Manchesterze siłę napędową drużyny stanowią Ronaldo z Wazzą, a w Barcelonie równie młodziutki Messi (co więcej, ostatnio furorę w Katalonii robi 17-letni Bojan). Myślę, że gdyby sir Alex Ferguson czy włodarze Barcy przyjęli zaczęli budować zespół oparty na młodych i zdolnych, rezultaty byłyby podobne, jak w przypadku Kanonierów. Jednak tylko Arsene jest na tyle odważny, aby złożyć odpowiedzialność za grę na barki tak młodego zespołu. Francuz zrobił z The Gunners kuźnię talentów, co jest tyleż godne podziwu, co pożałowania. Z jednej strony, umożliwianie rozwoju młodzieży jest celem niezwykle szczytnym, czymś rzadko spotykanym we współczesnym futbolu (a już na pewno nie na taką skalę jak u Wengera). Jednak jest także druga strona medalu. Arsenal od czterech lat nie potrafi nawiązać równorzędnej walki z Manchesterem United czy Chelsea Londyn. Największym osiągnięciem londyńczyków było dotarcie do finału LM, co nie jest szczególnie imponującym wynikiem, patrząc na zdobycze innych drużyn z Wielkiej Czwórki (nawet Liverpool wymęczył LM w 2005 r.). Poza tym, sytuacja, kiedy taki klub, jak The Gunners, nie potrafi przez kilka lat kupić (ani zatrzymać na dłużej w drużynie) żadnego gracza światowego formatu, zakrawa o absurd. Już nawet The Reds (którzy podobno nie mają pieniędzy i muszą kupować tzw. półśrodki) wygrali wyścig po Torresa, a Tottenham pozyskał ponoć rozchwytywanego Bentleya (nota bene niegdyś zawodnika Arsenalu).

Polityka Wengera, choć godna podziwu, tak naprawdę prowadzi donikąd. Ekipa złożona z tak młodych zawodników raczej nie ma szans wygrać Premiership, a więc logicznym jest, że każdy nieco starszy piłkarz, głodny sukcesów i zwycięstw (oraz świadomy swojej wartości i gotowy spróbować sił w innym miejscu), będzie chciał w końcu odejść do zespołu, w którym będzie miał szansę zdobywać trofea. Arsenal na obecną chwilę nie jest klubem, który umożliwia długą i wyczerpującą rywalizację o najwyższe cele. Młode organizmy, niedoświadczenie piłkarzy oraz brak dojrzałych zawodników, gotowych podnieść zespół w trudnych momentach, były głównym powodem porażki na finiszu ostatnich rozgrywek ligowych.

Przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu piłkarscy eksperci nie pokładali wielkich nadziei w zespole Kanonierów. Tymczasem, ku powszechnemu zaskoczeniu, grupka dzieciaków z tatusiem Wengerem na czele, przez niemalże cały rok piastowała miejsce w czubie tabeli Premiership, a w Lidze Mistrzów odprawiła m.in. zeszłorocznych zdobywców Pucharu Europy – AC Milan. Zawodnicy udowodnili wszystkim niedowiarkom, że Arsenal może istnieć bez Thierry’ego Henry, ba, może grać pięknie i efektownie, nawet lepiej niż za czasów pobytu Francuza w północnym Londynie. Nowym liderem drużyny został, wówczas 20-letni, Cesc Fabregas. Niestety ekipa, która zdawała się być świetnie zgrana, niebawem uległa rozpadowi…

Średnia wieku w ekipie Kanonierów wynosi tylko 22,5. W Manchesterze United – 26,4.

Podczas tegorocznego okienka transferowego zespół opuścili kolejni doświadczeni piłkarze, którzy w ostatnich rozgrywkach stanowili o sile Kanonierów (np. Flamini czy Hleb). Jakby tego było mało, na ich miejsce przybywają coraz to młodsi zawodnicy i o ile w zeszłym roku na Emirates zawitali Sagna i Eduardo (wówczas 24-latkowie), o tyle teraz najstarszym sprowadzonym zawodnikiem jest zaledwie 21-letni Amaury Bischoff, który paradoksalnie jest najmniej doświadczonym z nowicjuszy (zdążył zaliczyć zaledwie debiut w dorosłej drużynie Werderu Brema). Oprócz tego, do Londynu przeprowadzili się Aaron Ramsey i Samir Nasri, a Carlos Vela w końcu otrzymał pozwolenie na grę na Wyspach. Z kolei do młodzieżowej drużyny przybył Francis Coquelin, 17-letni francuski pomocnik. Arsene Wenger zapowiedział przynajmniej jeszcze jeden transfer, a na obecną chwilę najpoważniejszym kandydatem do gry w The Gunners wydaje się być szwajcarski pomocnik Gokhan Inler. Tak czy inaczej, na poważne wzmocnienia (szczególnie w postaci doświadczonych grajków) w Kanonierach się nie zanosi, a transfery już poczynione nie wyglądają imponująco. Zresztą, zobaczcie sami:

Zawodnik Wiek Poprzednie kluby Mecze w klubie (gole) Mecze w rep. (gole)
Aaron Ramsey 17 Cardiff City 21 (2)
Carlos Vela 19 Chivas de Guadalajara, Salamanca*, Celta Vigo*, Osasuna* 64 (11) 7 (4)
Samir Nasri 21 Olympique Marsylia 121 (28) 14 (2)
Amaury Bischoff 21 SR Colmar, RC Strasbourg, Werder Brema 1 (0)**

*kluby, w których przebywał na wypożyczeniu
**Bischoff dotychczas występował w drużynie U-23, gdzie zaliczył 62 występy strzelając 6 bramek.

Bardzo możliwe, że w nadchodzącym sezonie graczom Arsenalu zabraknie doświadczenia i po obiecującym początku rozgrywek, w końcu odpadną z walki o tytuł, tak jak to miało miejsce rok temu. Dziwię się, że Wenger, który jest znakomitym szkoleniowcem, nie zauważa tego, jaki wpływ na grę i ducha drużyny potrafi mieć dojrzały piłkarz. W United nadal miejsce w składzie mają tacy weterani jak Scholes czy Giggs. I to właśnie Rudzielec zapewnił nam wygraną z Barceloną w półfinale LM, przepięknym strzałem pokonując bezradnego Valdesa. Jakie są jeszcze plusy posiadania w swoich szeregach doświadczonych zawodników? Zauważmy, że młodzi adepci, zbierający pierwsze boiskowe doświadczenia, mogą nauczyć się niezwykle wielu rzeczy od swoich starszych kolegów (nawet twórcy Football Managera wprowadzili funkcję „mentora”). Nie chodzi tutaj o umiejętności czysto piłkarskie, ale mentalność oraz stosunek do klubu. Taki Adebayor rozegrał jeden dobry sezon i już myśli, że należy mu się czterokrotna podwyżka… Gdyby w zespole było kilku starszych zawodników, świecących przykładem dla młodzików, zapewne nigdy by do takiej sytuacji nie doszło. Niestety w Arsenalu z weteranów pozostał już tylko William Gallas, który nie jest wybitnym graczem, a w dodatku jest stosunkowo świeży na Emirates (pomijam Almunię, który na dobrą sprawę dopiero w tym sezonie wskoczył do pierwszej jedenastki).

Do końca okienka transferowego zostało jeszcze trochę czasu, jednak patrząc na obecną sytuację w drużynie Kanonierów wątpię, aby podjęli rękawicę i byli w stanie powalczyć z Manchesterem United i Chelsea Londyn o miano najlepszej drużyny na Wyspach. Najbardziej doświadczony Samir „Nowy Zidane” Nasri wciąż jest młokosem i zapewne troszkę czasu minie, aż Francuz dorówna słynnemu Zizou. Sądzę, że czeka nas ciekawa walka o trzecie miejsce między Arsenalem, Liverpoolem oraz, być może, Tottenhamem. Chyba, że Wenger zakupi jakiegoś grajka światowej klasy, który poprowadzi drużynę do mistrzostwa (możemy przypuszczać, że na Emirates przybędzie defensywny pomocnik). Chociaż, czy jeden zawodnik robi różnicę? W Liverpoolu, mimo świetnego transferu Torresa, już po kilku(nastu) kolejkach dało się słyszeć tradycyjne „może za rok”. Wielce prawdopodobne, że to samo usłyszymy od fanów The Gunners na długo przed zakończeniem sezonu.

Jak Arsenal zakończy sezon 2008/2009?

  • Na trzecim miejscu (jak przed rokiem...) (45%, 104 głosów)
  • Za Liverpoolem (to trzeba być naprawdę słabym) (18%, 41 głosów)
  • Jako wicemistrz (czyli za United) (16%, 37 głosów)
  • Nie zakwalifikuje się do LM (czyli piłkarskie dno) (7%, 17 głosów)
  • Poczekamy na transfer(y), zobaczymy... (7%, 17 głosów)
  • Przed United (czyli zwycięży w lidze) (6%, 13 głosów)

Wszystkich głosujących: 229

Loading ... Loading ...

Przewiń na górę strony