Nie przegap
Strona główna / Premiership / Przed meczem: Fulham Londyn – Manchester United

Przed meczem: Fulham Londyn – Manchester United

Manchester United
28. kolejka Premiership, czyli dla Manchesteru United kolejna okazja na zdobycie trzech punktów, której nie można zmarnować. Nie można, bo gramy z przedostatnim zespołem ligi – Fulham. Początek spotkania już dzisiaj o 16:00 na Craven Cottage.

I to właśnie z powodu owej kolosalnej różnicy 17 miejsc w tabeli, ewentualny remis czy porażka „Czerwonych Diabłów” byłaby niewybaczalna, a przede wszystkim kompromitująca. Mogłaby ponownie oddalić nas od Arsenalu, do którego małymi kroczkami odrabiamy straty, które zmalały już do tylko 3 punktów. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby sytuacja sprzed tygodnia, kiedy to „Kanonierzy” w dramatyczny sposób zgubili z Birmingham 2 punkty, miała dziś powtórkę – w pojedynku z Aston Villą, który również odbędzie się o 16:00. Ale nie o nim nasi piłkarze powinni dziś myśleć na boisku. Łatwo z pewnością nie będzie, mimo bardzo wysokiej formy, jaką prezentują. Nie tylko dlatego, że gramy na wyjeździe. O trudnościach, jakie mogą sprawić nam „Wieśniacy”, najlepiej świadczą oczywiście nasze ostatnie spotkania przeciwko im. Choć to, które miało miejsce najbliżej teraźniejszości – 3 grudnia, zakończyło się zwycięstwem 2:0 (Ronaldo 10, 58), nie było szczytem naszych marzeń, tym bardziej, że graliśmy na Old Trafford. Mimo że to nie reguła, wydaje się, iż na wyjeździe zwykle bywa trudniej. Oby tylko nie dzisiaj.

Z drugiej jednak strony, gospodarze wcale nie zamierzają od razu się poddać. Każdy zdobyty przez nich punkt jest w ich sytuacji na wagę złota, gdyż walczą o utrzymanie w Premiership. W najlepszym wypadku, po dzisiejszej wygranej awansowaliby o jedną lokatę, więc taka możliwość powinna ich tylko zmotywować. To byłoby ich pierwsze od trzech spotkań zwycięstwo. Dwa poprzednie – po 0:1 z West Ham i Boro, raczej nie napawają ich dumą. W odróżnieniu, „Czerwone Diabły” mogą pochwalić się znacznie lepszymi wynikami. Niezwykłe zwycięstwa 5:1 z Newcastle na wyjeździe, czy z Arsenalem u siebie 4:0 mówią same za siebie. Wstydzić nie możemy się również wyjazdowego remisu 1:1 z Lyonem w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Jak widać, ofensywa United nie próżnuje, a nawet mam nadzieję, że dopiero się rozkręca.

W pokonaniu Fulham najbardziej powinni nam pomóc Edwin van der Sar oraz Luis Saha, którzy niegdyś występowali w barwach tego klubu, a co za tym idzie, doskonale znają ich słabe punkty. Występu tego drugiego od pierwszych minut, w przeciwieństwie do Holendra, nie możemy być zbyt pewni z powodu braku pełni sił po licznych kontuzjach. Moim zdaniem Francuz rozegra przynajmniej 30 minut. W końcu w wyżej wymienionym spotkaniu z Newcastle zaprezentował się całkiem nieźle i w dodatku ustrzelił gola. Podobna sytuacja ma miejsce w drużynie londyńskiej. W jej skład wchodzi para graczy, którzy onego czasu byli zawodnikami United, choć drugoplanowymi. Mowa o 28-letnim Davidzie Healeyu oraz 30-letnim Eriku Nevlandzie. Mimo że nie przyszło im długo cieszyć się z „diabelskich” koszulek, co nieco o nas wiedzą. A wiedzy tej z pewnością nie zawahają się wykorzystać.

Gospodarze dzisiejszego spotkania przystąpią do niego z niemal najsilniejszą kadrą. Problemów zdrowotnych, mogących im poważnie zaszkodzić, nie mają. Ku naszemu niezadowoleniu, do gry po kontuzji ramienia wraca ich podstawowy zawodnik Hameur Bouazza. W zamian za to cieszyć się możemy absencją równie uzdolnionego pomocnika Leona Andreasena, pauzującego za kartki. Jako jeden z sześciu „Wieśniaków”, zdążył ujrzeć w tym sezonie czerwoną kartkę. Owy dorobek najstarszego klubu z Londynu, naprawdę budzi grozę, tym bardziej, że jest w lidze największy. Powracając jednak do kadry Fulhamu, oto jej pełny skład:

Niemi, Stalteri, Hangeland, Hughes, Konchesky, Murphy, S Davies, Bullard,
Bouazza, Nevland, Stefanovic, Kamara, Bocanegra, Volz, McBride, Smertin, Seol,
Healy, Keller.

Z „Czerwonymi Diabłami” sytuacja ma się podobnie. Kłopotów z kontuzjami prawie nie mamy, pomijając oczywiście stałe braki w postaci takich graczy jak Neville, Silvestre czy Foster. Prawie, bo wątpliwy jest występ Giggsa z nadciągniętą nogą. Jak zwykle w obronie, wliczając w nią van der Sara, od pierwszych minut zobaczyć powinniśmy Browna, Ferdinanda z Vidiciem oraz Evrę, którzy po meczu z Newcastle mogą spać spokojnie. Prawdopodobnie Ferguson da także szansę Simpsonowi, który, jak już wiadomo, znalazł się w oficjalnej kadrze. Jeżeli naszemu menedżerowi zależeć będzie na jak najmocniejszym składzie, dane nam będzie podziwiać również, rzecz jasna, Ronaldo. Inni pomocnicy jak zwykle stoją pod większym znakiem zapytania. Komu z paczki „Carrick, Fletcher, Hargreaves, Nani, Scholes, Eagles, Park, Anderson” się poszczęści? Może nawet wszystkim? Z pewnością dobrze byłoby znów widzieć Paula w wysokiej formie. Swoją drogą, zaskakująca jest nieco obecność mało doświadczonego Eaglesa. Ale z drugiej strony, starcie z tak słabym przeciwnikiem, to dobra okazja dla piłkarzy jego pokroju. Przechodząc do ataku – oprócz wspomnianego wyżej Sahy, bez wątpienia wystąpić musi Rooney oraz Tevez, choć to temu pierwszemu wyjście na murawę bardziej się należy, biorąc pod uwagę ostatni występ. A oto i nasz skład:

Van der Sar, Brown, Vidic, Ferdinand, Evra, Ronaldo, Carrick, Fletcher, Hargreaves, Nani, Rooney, Tevez, Scholes, O’Shea, Saha, Kuszczak, Anderson, Park, Simpson, Eagles.

Warte odnotowanie są też wyniki wszystkich bezpośrednich ligowych spotkań obu tych zespołów. A było ich 55. 10 z nich wygrał Fulham, zaś United 32. Remisów padło 13. Jeśli chodzi o mecze tylko na Craven Cottage – podczas 8 z nich wiktorię odnosili gospodarze, zaś podczas 9 goście. Dzielono się punktami 3 razy. Mam nadzieję, że po dzisiejszym spotkaniu będzie można dołożyć do tych bilansów nasze kolejne zwycięstwo. Tak sądzą również bukmacherzy, których typy są następujące:

Zwycięstwo Fulham: 7.00
Remis: 4.00
Zwycięstwo United: 1.35

Będąc obecnie drugim zespołem w tabeli, nie wyobrażam sobie, by Manchester United mógł ulec przedostatniemu Fulhamowi. Szacunek rywalowi oczywiście się należy i nie można go zlekceważyć, dlatego zagrać trzeba na pełnych obrotach. Spotkania z tzw. „słabeuszami”, dla których każdy punkt jest niewiarygodnie ważny, by zachować się od spadku, zawsze bywały trudne. Potwierdza to też Sir Alex, ale miejmy nadzieję, że dobrze wie, co ma dziś robić. A jaka jest Wasza opinia na temat meczu? Zapraszam do dyskusji.

Przewiń na górę strony