
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami w dalekich zakątkach nieznanej i nieokiełznanej, jeszcze wtedy, Europy były sobie drużyny, które zrzeszały niemal wyłącznie piłkarzy danego kraju, z jakiego drużyna się wywodziła. Oczywiście, jest w tym wiele przesady, ale od czasów, kiedy faktycznie tak było, dzieli nas już przynajmniej dobra dekada. Nikt już nie zwraca uwagi na to, jakiej narodowości jest nowy cel transferowy. Bo i po co? Są pieniądze, można kupować kogo się chce. Inna sprawa, jaki ma to wpływ na charakter drużyny, a – patrząc panoramicznie – nawet na kadry narodowe. Dlatego właśnie kwestia ograniczenia możliwości kupowania zawodników spoza kraju, który reprezentuje dany klub, coraz częściej dostarcza wielu ożywionych dyskusji, które niekoniecznie są szukaniem dziury w całym.
(więcej…)