Franek Smuda – gdzie te cuda?

Franek Smuda -gdzie te cuda?
424 dni – tyle zostało do najważniejszej w dziejach Polski imprezy sportowej. Euro 2012 rozpoczyna się dokładnie 8. czerwca. Budowa stadionów powoli zbiega ku końcowi, z drogami, wiadomo, po staremu – jak nie było tak i nie ma. Ale co z drużyną? Czy 2 lipca 2012 roku, gdy otworzymy gazetę, będziemy gloryfikować ojców sukcesu, czy szukać winnych porażki?

Tytuł tekstu nieprzypadkowo odnosi się do naszego, podobno najlepszego, selekcjonera. Jego dziwne ruchy i decyzje szokują, a kolejne listy powołań wprawiają w coraz to większe osłupienie. Czy Euro okaże się klapą dla naszej reprezentacji? Czy da się jeszcze coś zrobić?

Powołania

Pierwszą i najważniejszą rzeczą, która irytuje mnie w osobie popularnego Franza, są jego powołania. A raczej ich brak. Były szkoleniowiec Lecha nie wybiera piłkarzy, którzy są wartościowi i mogą mu się przydać, robi coś zupełnie odwrotnego. On skreśla tych, którzy zaszli mu za skórę, nie pozwalając im zagrać. W tym momencie każdy czytający ma w głowie osobę Artura Boruca. Smuda już dwukrotnie zamknął mu drzwi do kadry. Za pierwszym razem odwołał swoje słowa, ba wyrażał się w samych superlatywach o bramkarzu Fiorentiny.

Franciszek SmudaBoruca kibice nie poznają. Wygląda jak model, żadnej oponki, normalnie jak z żurnala wyjęty. Walczy o miejsce w Fiorentinie, to mi się podoba.
Franciszek Smuda

Wydawać się mogło, że topór wojenny został zakopany. Minęło kilka miesięcy, znowu wojna. Poszło o rzekome picie wina w samolocie. Później były pyskówki na popularnym kanale sportowym i ostateczna decyzja:

Franciszek SmudaTo już prędzej powołam Janka Tomaszewskiego. A jeśli będzie trzeba, to sam stanę w bramce, ale Boruc za mojej kadencji w kadrze nie zagra.
Franciszek Smuda

Tak czy inaczej, Artur Boruc jest obecnie niezaprzeczalnie najlepszym polskim bramkarzem, nie raz, nie dwa pokazywał, na co go stać. Jego brak to ogromna strata.

Na temat Michała Żewłakowa napisze tylko tyle – najlepszy w ostatnim meczu reprezentacji obrońca wyleciał z kadry za koszulkę i czapkę Chicago Bulls, śmiech na sali. Dudek, Frankowski, Niedzielan – oni też są skreśleni, mimo faktu że ich bezcenne doświadczenie byłoby bardzo przydatne na turnieju. Wydaje się, że skreślony jest też najlepszy skrzydłowy lidera Ekstraklasy. Małecki może nie jest wzorem do naśladowania, jednak jest sercem i motorem napędowym Wisły. Ok, jest Błaszczykowski. Co będzie, jak Kuba (nie daj Boże!) złapie kontuzję? Smuda będzie musiał zakasać rękawy i pojechać do Krakowa z kwiatami oraz pudełkiem czekoladek.

Było o bramkarzu, obrońcy i pomocniku, czas na atak. O kontuzjach Ireneusza Jelenia można by pisać prace naukowe. Często łapie urazy, ale jak już gra, jest filarem swojej drużyny, nie inaczej jest w kadrze. Tak więc jaki jest sens skreślania go z reprezentacji? Po ostatnim zgrupowaniu Franz dał byłemu Wiślakowi do zrozumienia, że jeśli raz przyjedzie na zgrupowanie z urazem, więcej listu z powołaniem nie dostanie. Czy ktoś wyobraża sobie, by Capello nie powołał Rooneya, bo ten co chwila łapie drobny uraz? Smuda strzela sobie w stopę.

Przegraliśmy, ale są postępy!

Tak, tak, nasz selekcjoner lubi popadać w huraoptymizm po druzgocących klęskach. Nie ma znaczenia, czy dostajemy 6 sztuk z mistrzami świata, przegrywamy 3:0 z Kamerunem, czy z bagażem 2 bramek wracamy z Kowna. Zawsze jest dobrze, widać postępy. Czasem przyczyną porażki jest zły stan murawy, czasem niepełny skład, często też winne jest nasze nowe eksperymentalne ustawienie. Wyników nie ma, ale tłumaczenie zawsze jakieś się znajdzie, niczym as w rękawie.

Polski styl

Nasi chłopcy grają, bo grają, ale mało z tego wynika. Nie zapamiętuje się konstruowanych akcji, ani wyprowadzanych kontr, nie pamiętamy ich, bo po prostu nie ma czegoś takiego. Kadra Smudy nie ma swojego stylu. Piłkarze przypominają chłopców na podwórku walczących między sobą, gdzie to ostatni wybrany stawał niechlubnie na bramce. Nikt nie lubił tego uczucia. Hiszpanie prowadzą akcje poprzez dziesiątki szybkich podań, Anglia korzysta z super-szybkiego Lennona na skrzydle, a Niemcy z konsekwencją idą do przodu jak taran. Jak gra nasza reprezentacja? Nijak, bezbarwnie. Jej akcje są bardzo łatwe do rozszyfrowania. Tak nie wygramy Euro.

Za czasów Leo Beenhakkera siadałem przed TV naładowany emocjami, głodny futbolu. Mecze z Portugalią, Czechami czy Belgią sprawiały, że w domach Polaków pojawiała się radość, kadra odciążała Małysza w uszczęśliwianiu narodu. Dziś o spotkaniach reprezentacji ludzie dowiadują się z obowiązkowych wzmianek w Teleexpresie. Zupełny brak stylu odrzuca od oglądania orłów Smudy.

Obecnie nie mamy drużyny. Gabon, Kuba, Burkina Faso, Iran, Jamajka – te zespoły wyprzedzają nas w rankingu FIFA. O ile za czasów Jansa czy Leo strasznie by mnie to dziwiło, o tyle teraz nasze miejsce w tej klasyfikacji nie robi na mnie wrażenia i nie wywołuje żadnych emocji – te reprezentacje naprawdę są od nas lepsze! Ostatni dzwonek właśnie zaczął bić. Nie jest to jednak bicie oznajmujące nam koniec roku szkolnego i wakacje. Ten dźwięk mówi „Franek, za 400 dni Euro, Ty nie masz drużyny. Do roboty!” Żywię głębokie nadzieje, że zdążymy, powalczymy, a 2 lipca 2012 w gazecie na pierwszej stronie będzie wielki napis „Dziękujemy!”


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (2 głosów, średnia: 3,50 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



26 komentarzy do “Franek Smuda – gdzie te cuda?”

  1. Baal pisze:

    Generalnie zgadzam się z autorem. Smuda, jako powołany na to stanowisko niemal przez kibiców, powinien przynajmniej wysłuchać ich opinii. Niestety nie robi tego, przez co zawiódł nie tylko mnie, ale chyba większą część z nas. Niestety ani Smuda nie przypomina siebie z czasów Lecha, ani nasza Reprezentacja nawet nie próbuje nawiązać niejako do jego sukcesów.

    Wydaje mi się też, że Michał Żewłakow „poleciał” nie tylko za koszulkę, ale także i picie wina razem z Borucem.

    Dudek, Frankowski, Niedzielan – oni też są skreśleni, mimo faktu że ich bezcenne doświadczenie byłoby bardzo przydatne na turnieju.


    Z tym się jednak nie zgadzam. Dla tych panów mówię stanowcze NIE! Dlaczego? Otóż na boisku grają jednak piłkarze w sile wieku, a nie ich doświadczenie. Owszem, Boruc, Dudka czy Żewłakow przydaliby się jak najbardziej. Poza tym Frankowski jest teraz chyba trenerem napastników w Reprezentacji (?). Albo przynajmniej miał nim być.

    Jak gra nasza reprezentacja?


    Ja wiem :D Podanie do obrońcy/bramkarza, chwila na zastanowienie i długie górne podanie do jedynego napastnika (krytego przez dwóch rosłych stoperów). To jest nasza recepta na sukces.

    • Kris1908 pisze:

      Smuda, jako powołany na to stanowisko niemal przez kibiców, powinien przynajmniej wysłuchać ich opinii. Niestety nie robi tego, przez co zawiódł nie tylko mnie, ale chyba większą część z nas.


      Ja tu czegoś nie rozumiem.
      Jak trener ma brać odpowiedzialność na siebie, skoro decydować mają kibice (jacy? wszyscy? wybrani? jak? przez referendum?). To on został wybrany na szkoleniowca, jego będzie obarczać się winą za złe wyniki, a nie kibiców.
      A może polećmy na pełen spontan i zróbmy całkowitą demokrację? Władzę w reprezentacji przejmuje 38-milionowa rzesza kibiców, która nad każdą decyzją demokratycznie głosuje na FB. Brzmi kretyńsko? Ale do tego dążą Twoje postulaty.

      Z tym się jednak nie zgadzam. Dla tych panów mówię stanowcze NIE! Dlaczego? Otóż na boisku grają jednak piłkarze w sile wieku, a nie ich doświadczenie. Owszem, Boruc, Dudka czy Żewłakow przydaliby się jak najbardziej. Poza tym Frankowski jest teraz chyba trenerem napastników w Reprezentacji (?). Albo przynajmniej miał nim być.


      A co mnie obchodzi, ile kto ma lat? Jeśli 36-letni grajek gra najlepiej ze wszystkich Polaków występujących na tej pozycji, to co komu to wadzi? Skoro Franek był bodajże najlepszym strzelcem OE i nie odstawał kondycyjnie, to dlaczego tylko z racji wieku mają grać w reprze inni?

  2. Michas7 pisze:

    Otóż na boisku grają jednak piłkarze w sile wieku, a nie ich doświadczenie.

    Szczególnie to widać w MU, VdS Giggs albo Scholes ;-). Czy też Meksyk z MŚ2010 i C. Blanco i jego 38 lat, wchodził na ostatnie minuty meczy, ale zawsze coś tam pomagał.

  3. Hubercik pisze:

    Ja sam nie wiem co tu mam napisac…

  4. Marlandini pisze:

    Porażka z Litwą to nie cud?

  5. DevMat pisze:

    Ja od początku nie byłem za Smudą. Zaraz po tym jak zaczęli go chwalić za mistrzostwo, które podarował im…Mariusz Jop strzelając bramkę samobójczą w ostatnich minutach meczu z Cracovią. Następnie jego wyniki, powołania i zapewnienia, że będzie lepiej utwierdzały mnie w przekonaniu, że on drużyny to nie zbuduje.

    Odwołując się jeszcze do kadencji Leo to nie wiem czy dobrze pamiętam, ale był on chyba krytykowany za złe wyniki, ale tłumaczył się, że musi mieć czas na zbudowanie drużyny. No i po trzech meczach bez wyników w końcu pokazał na co go stać. A Pan Smuda już ponad rok ma kadrę, wyników nie ma i jakiejś wielkiej krytyki też nie widać. No może poza słynnymi słowami Jana Tomaszewski „Kiedy ktoś wypie….. tego Smudę” po meczu z Litwą. Wg mnie piękne słowa : )

  6. sayper pisze:

    Kiedy Janek wypowiedział te słynne już słowa to myślałem ze to wypowiedz klauna. Okazało się ze miał rację, trzeba było Smudę wypie*dolić dopóki był jeszcze czas zatrudnić kogoś innego. jest jeszcze trochę czasu ale na takie decyzje Laty nie ma co czekać. Po pierwsze trzeba mieć rozum a po drugie jaja. Tego drugiego może mu nie brakuje, skoro śmiało ośmiesza się startując w wyborach do kongresu Uefa(chociaż może to też podchodzi pod brak rozumu?), ale rozumu nie ma na pewno, z reszta nie o tym miałem pisać.

    Smuda ośmiesza się na każdym kroku, powinni zakazać mu wypowiedzi w mediach. Saga z Borucem – „Najgłupszy trener jak się obraża na piłkarza” , „on sam się chce chyba skreślić, ja nie skreślam nikogo” i na końcu „ten temat jest zamknięty, nie ma takiej kwestii żeby on wrócił do kadry” Tych bzdur jest tyle że nie mam czasu pisać. Kwiatki można zobaczyć na YT wpisując Klasyczny Franciszek Smuda. Jest jeszcze kwestia Arboledy, but don’t start me on that one.

  7. mlody.gryzek pisze:

    Smudzie można zarzucić wiele. Nie raz wypowiadałem się o nim krytycznie i jeszcze nie raz się w takim tonie wypowiem, ale moim zdaniem przedstawiony został on w tym artykule w dość tendencyjny sposób.

    Uważam, że błędem Franza było powoływanie zawodników, których występ na Euro od samego początku był wątpliwy. Inwestowanie czasu i powołań w Żewłakowa, Frankowskiego czy Głowackiego jest dosyć ryzykowne i już dziś wiemy, że przyniesie oczekiwanych rezultatów. Chociaż nie ma dla mnie znaczenia ile lat mają piłkarze i w kadrze powinni być ci, którzy są najlepsi (albo najlepiej pasują do koncepcji selekcjonera) – to można było postawić na młodych. Mając dwa lata do najbliższego meczu o punkty, należało zastanowić się na jakim etapie kariery będą piłkarze i dać szansę tym rokującym najlepiej.

    Jeżeli natomiast mowa o zawodnikach przez Smudę wyrzuconych z reprezentacji to, jak napisał Baal, Żewłakowowi nie „podziękowano” za koszulkę i czapeczkę, a za „integrowanie się” z Borucem. Jednak biorąc pod uwagę niekonsekwencje naszego selekcjonera, nie zdziwiłbym się jakby Michał powiększył jeszcze swój dorobek w kadrze.

    Poza tym Smuda nie straszy Jelenia brakiem dalszych powołań w przypadku choćby jeszcze jednej kontuzji. Wręcz przeciwnie – tłumaczył ostatnio w wywiadzie, że w przypadku urazu oczekuje od gracza Auxerre, że ten poinformuje sztab o braku pełni sprawności i jego miejsce na zgrupowaniu zajmie któryś z młodych. Wszystko w trosce o zdrowie piłkarza i dobro kadry.

    Natomiast powoływanie się na ranking FIFA nie jest uczciwe, ponieważ jest on obecnie zupełnie nie miarodajny jeżeli chodzi o wskazanie miejsca Polski w szeregu. Nie wnikając w szczegóły wystarczy pamiętać, że mecze towarzyskie punktowane są gorzej od tych o stawkę i chociażby z tego powodu nie jest nam dane poprawić pozycji w zestawieniu, a wręcz skazani jesteśmy na dalszą degradację. Należy też zwrócić uwagę, że, co by nie mówić, w przeciwieństwie do reprezentacji biorących udział w eliminacjach do Euro, nie gramy z San Marino czy innymi Wyspami Owczymi, na których łatwiej można nabić sobie statystyki.

    • sayper pisze:

      Analizy pracy Smudy nie można dokonywać w kategoriach logicznych, niestety.
      Żewłakowi trzeba było powiedzieć do widzenia wraz z gwizdkiem ostatniego meczu o punkty. Skoro mecze towarzyskie są żeby sprawdzać zawodników(wszystkich trzeba wypróbować – jak mówi hasło) to po co powoływać zawodnika który na Euro nie zagra?

      Peszko może chlać, Boruc już nie. Peszko gra w kadrze, Boruc nie. Ale przecież Smuda się nie obraża.

      Obcokrajowców nie chcemy! Chyba że jest to Arboleda. I jeszcze Roger, aha to przecież już Polak. Ale nikogo więcej! Czekamy na reprezentacyjne wyjście do burdelu z Manuelem(tak w celach integracji, bo na dziwki można chodzić ale pić wino w samolocie już nie), ciekawe czy te jego fiksacje analne przekładają się tylko na boisko..

      etc.etc.etc.

      • Kris1908 pisze:

        Peszko może chlać, Boruc już nie. Peszko gra w kadrze, Boruc nie.


        Z tego, co kojarzę Boruc podpadł pod recydywę. Peszko już nie.

        Obcokrajowców nie chcemy! Chyba że jest to Arboleda. I jeszcze Roger, aha to przecież już Polak. Ale nikogo więcej! Czekamy na reprezentacyjne wyjście do burdelu z Manuelem(tak w celach integracji, bo na dziwki można chodzić ale pić wino w samolocie już nie), ciekawe czy te jego fiksacje analne przekładają się tylko na boisko..


        A tu się zgadzam w pełni i jest to kwestia, która u Smudy mnie drażni najbardziej.

  8. Queiroz pisze:

    Przede wszystkim brak konsekwencji i zagubienie, o czym juz wspominaliscie… Nie ma juz co mowic o zmianie trenera bo jest za pozno, ale mam wrazenie, ze tylko ludzie z zagranicy sa w stanie sklonic naszych do jakiegos wysilku (sytuacja z Petrescu, ktorego trening byl dla wislakow za ciezki)

    Co bedzie na EURO, nie wiem… nie oczekuje medalu, oczekuje tylko zaangazowania i gre na jaka stac nas, Polakow. Do poteg nie nalezymy, ale widze potencjal w wielu zawodnikach i wiem, ze da sie stworzyc 11 zawodnikow (grajacych za granica z polskimi wyjatkami) ktorzy nawiążą walke z reprezentacjami notowanymi wyzej (i nie chodzi o ranking:p) Aha, i dosyc nie-Polaków w kadrze. Ludwik ma korzenie ale zadnego Arboledy nawet jakby mial grac na poziomie Vidy.

    • Kris1908 pisze:

      Ludwik ma korzenie ale zadnego Arboledy nawet jakby mial grac na poziomie Vidy.


      Trzeba na RL zrobić opcję stawiania piwa, bo za to zdanie masz je u mnie pewne :)

    • Hubercik pisze:

      Przede wszystkim siłą Polski na turnieju będą kibice, mimo iż akcja z biletami też jak dla mnie śmiechem na sali była, mimo to u siebie jesteśmy w stanie ograć Portugalię, która jakby nie było na ostatnich imprezach lądowała w 4 najlepszych zespołów. Tutaj nie przytocze statystyk ale napewno na którymś z 4 ostatnich turniejów bodajze 2x 4 miejsce zajowali Portugalczycy.

      Co mnie dziwi to fakt, że dobrze grający w klubach Polacy przylatując na kadrę grają źle. A po słabej grze w klubach ograli *nieważne w jakim składzie grających* WKS, co było jak dla mnie sukcesem. I to jest najgorsze. Grając z przeciwnikiem typu Mołdawia czy Litwa trzeba ich gromić. To co jest też denerwujące to ciągłe zmiany systemu gry. Ogólnie kicha, też miałem Smudę za dobry wybór.

      Jeszcze jedno, zazwyczaj dobre eliminacje przysparzały klapę na turniejach. Może słaba gra przed turniejem sprawi, że EURO będzie dla nas udane, ale to chyba marzenia ściętej głowy

      • Queiroz pisze:

        Lepiej nie wprowadzac lajków na RL, ale prawdziwe to przyswoje z checia Krzysiek, dzieki :)

  9. YanPL pisze:

    Prędzej niż na Smudę narzekałbym na zbyt wygórowane wymagania naszych kibiców względem talentu i aktualnej „gry” piłkarzy, względem trenera i jego zachowań/wypowiedzi.
    Pewnie oczekiwaliście, że coś ugramy zmieniając trenera? Że Smuda okaże się lekiem na wszelakie zło i uchroni nas przed kompromitacją? pfft, naszą reprezentację sponsoruje Biedronka, a i tak moim zdaniem przy jej ostatnich osiągach nie jest to dobre dla Biedronki.
    Może sprawy potoczyłyby się inaczej, gdybyśmy mieli więcej niż 11 zawodników potrafiących wziąć na siebie ciężar gry, wziąć odpowiedzialność za siebie i kolegów z drużyny. Kiedy ja na to patrzę, wydaje mi się, że Franek próbował wprowadzić do teamu trochę dyscypliny, chciał zrobić z siebie pewien autorytet dla piłkarzy; żeby chociaż piłkarze go zaczęli słuchać; żeby lepiej ich motywować. Ale jaki autorytet może mieć człowiek, którego trzeba „po prostu wypie****** dyscyplinarnie”? Czy może naszych piłkarzy zmotywować człowiek, którego skazano na niepowodzenie zanim zaczął treningi? Z którego śmieje się cały naród? Nah, dopóki nie trafi nam się trener, który nam obieca sukcesy (w które uwierzą i kibice i piłkarze), to największymi sukcesami będzie nie przegrać dużą ilością bramek z Reprezentacją Polski na mistrzostwa świata w piłce nożnej dla bezdomnych.

    Jestem skłony uwierzyć, że:
    a) Franek zrobił co mógł.
    b) W polskiej piłce jest jeszcze dużo do spie*****, chociaż już coraz mniej.

  10. Kris1908 pisze:

    Tak czy inaczej, Artur Boruc jest obecnie niezaprzeczalnie najlepszym polskim bramkarzem


    Primo – dyskutowałbym.
    Secundo – jeśli człowiek dwa razy łamie tę samą regułę, podpada pod recydywę. Nie mnie osądzać, czy zakaz najmniejszej ilości alkoholu na zgrupowaniu jest dobry, ale jeśli tak postanowił trener – trzeba się do tego stosować. To trener jest szefem, on dowodzi, a jeśli komuś się to nie podoba, wie, gdzie są drzwi. U SAFa Boruca już dawno by nie było na OT.

    Po ostatnim zgrupowaniu Franz dał byłemu Wiślakowi do zrozumienia, że jeśli raz przyjedzie na zgrupowanie z urazem, więcej listu z powołaniem nie dostanie. Czy ktoś wyobraża sobie, by Capello nie powołał Rooneya, bo ten co chwila łapie drobny uraz? Smuda strzela sobie w stopę.


    Teraz przeczytaj, co napisałeś i staraj się to zrozumieć. Franzowi chodziło o to, że zawodnik, który przyjeżdża na zgrupowanie z eliminującą go nawet z treningów kontuzją jest bezużyteczny i zajmuje miejsce innych. To tak, jakby do kadry meczowej wpisywać obecnie Hargo.

    Przegraliśmy, ale są postępy!


    To akurat jest właściwe dla wszystkich dowodzących polską piłką. Nieważne, czy działacze z kierownictwa PZPN, czy trenerzy, ba, nawet komentatorzy.

    Za czasów Leo Beenhakkera siadałem przed TV naładowany emocjami, głodny futbolu. Mecze z Portugalią, Czechami czy Belgią sprawiały, że w domach Polaków pojawiała się radość, kadra odciążała Małysza w uszczęśliwianiu narodu. Dziś o spotkaniach reprezentacji ludzie dowiadują się z obowiązkowych wzmianek w Teleexpresie. Zupełny brak stylu odrzuca od oglądania orłów Smudy.


    Akurat Leo to przykład najbardziej przereklamowanego trenera pracującego u nas od lat. Pewnie dlatego, że dużo pieniędzy brał, mówił po angielsku, był stary, trenował Trynidad i Tobago oraz pouczał „polaczków”, że wszystko u nas jest be, tylko on jeden profesjonalista.
    Ciekaw jestem, czy z tymi samymi emocjami oglądałeś dwa lata Leo po Euro 2008? Gdzie dostawaliśmy w dupę od różnych Słowacyj czy Słoweń w stylu tragicznym. To było żenujące, a trener przecież ze światowego (ponoć) topu, który nie miał jaj, by przyznać się, że idzie źle.
    A propos samego Beenhakkera. Wielki sukces, bo jako pierwszy wprowadził nas na Ojro. I co z tego? Nie jest to trudniejsze od awansu na MŚ (awansuje praktycznie tyle samo drużyn z Europy), co więcej, Leo miał podwaliny pod reprezentację – taki Engel przed 2002 nie miał nic oprócz importu z Afryki sztuk 1.

    Nie zrozum mnie źle. Uważam, że polska reprezentacja gra kichę, nie wierzę, niestety, że ugramy punkt na Euro. Nie rozumiem wielu ruchów włodarzy polskiej reprezentacji (choćby odnośnie zgrupowania w USA i meczów z rezerwami Ekwadoru, czy wyjazdów do Tajlandii czy innych Filipin O_O).
    Jednak kogo by nie postawił w roli Franza, ten ów stałby zawsze na z góry przegranej pozycji. Z gówna czekolady nie zrobisz, co było widać na mniej drastycznym przykładzie Hodgsona (który z WBA radzi sobie całkiem-całkiem) i Liverpoolu. Szkoda mi Smudy, bo biorąc na swoje barki ciężar przygotowania na Ojro, wziął też brzemię kogoś, komu się to nie uda, kogoś, po kim niezależnie od podejmowanych decyzji, po czerwcu 2012 będzie się jechać równo z ziemią. Przykro, że będzie się pamiętać ten epizod trenerski, a nie wielkie czyny, których dokonywał z rodzimymi klubami.

  11. Hubercik pisze:

    No i są dyskusje na temat, że Mourinho nawet taktyką autobusu w bramce nie zdziałałby nic. Moim zdaniem dobry trener, który umie poukładać drużynę i sprawi, że nawet przegrywając będzie konsekwentna w swoim stylu będzie się cieszył szacunkiem. Siłą Polski powinny być skrzydła, bez ofensywnego pomocnika grając dwoma defensywnymi. Koncepcja wydaje się prosta, jednak kadra jest naprawdę specyficzna. Jak napisałem wyżej, niekiedy myślę, że dzieje się w niej na opak poprostu.

  12. eMGie pisze:

    Akurat Leo to przykład najbardziej przereklamowanego trenera pracującego u nas od lat. Pewnie dlatego, że dużo pieniędzy brał, mówił po angielsku, był stary, trenował Trynidad i Tobago oraz pouczał „polaczków”, że wszystko u nas jest be, tylko on jeden profesjonalista.

    Nie chodzi mi o osobe Leo. Wtedy był styl, kadra grała nieprzewidywalnie, bała się nas Europa. Dla kontrastu- po wygranym meczu z Norwegią zbierało mi się na wymioty.

    Jednak kogo by nie postawił w roli Franza, ten ów stałby zawsze na z góry przegranej pozycji. Z gówna czekolady nie zrobisz


    Jak to z gówna? mamy w zespole 2 filary lidera Bundesligi, lidera 3 drużyny Francji ubiegłoego sezonu, bramkarzy Arsenalu, Fiorentiny, Realu, Manchesteru, jest też Peszko, niegdyś potrafiący wygrać dla Lecha mecz w pojedynke, jest Lewy, Murawski, który ogrywał wielką Barce. Mamy pilkarzy, nie mam drużyny, to trener ma z nich zrobić drużyne.

    Teraz przeczytaj, co napisałeś i staraj się to zrozumieć. Franzowi chodziło o to, że zawodnik, który przyjeżdża na zgrupowanie z eliminującą go nawet z treningów kontuzją jest bezużyteczny i zajmuje miejsce innych. To tak, jakby do kadry meczowej wpisywać obecnie Hargo.


    w tej wypowiedzi chodziło raczej o poziom frustracji Smudy i jego zdenerwowanie. Nie wspominał o zajmowaniu miejsca, mówił że co zawodnik przyjeżdża to jest kontuzjowany, dodał też coś dalej w kontekście że te powoływanie nie będziemiało większego senzu. Wydźwięk jest dla mnie jasny.

  13. eMGie pisze:

    U SAFa Boruca już dawno by nie było na OT.


    Porówanie Sir Alexa do Smudy odbieram jako kiepski i niesmaczny żart :)

    • Kris1908 pisze:

      Porównuję sytuację. Chciałbym by Smuda czerpał najlepsze wzorce, a takie ma u SAFa. Idę o duże piwo (coś w stylu Guinessa, a nie żółte siki), że SAF nie wytrzymałby takiej recydywy.

      w tej wypowiedzi chodziło raczej o poziom frustracji Smudy i jego zdenerwowanie. Nie wspominał o zajmowaniu miejsca, mówił że co zawodnik przyjeżdża to jest kontuzjowany, dodał też coś dalej w kontekście że te powoływanie nie będziemiało większego senzu. Wydźwięk jest dla mnie jasny.


      Abstrahując od tego, że niewiele zrozumieć idzie z Twego języka, powiem tylko, że trudno wysyłać powołanie komuś, kto ma kontuzję.

      A co do sensu, wydźwięku – każdy, kto miał choć trochę dobrej woli, wiedział, o co chodzi.

      • Kris1908 pisze:

        Nie wspominał o zajmowaniu miejsca (…) dodał też coś dalej w kontekście że te powoływanie nie będziemiało większego senzu

        eMGie

        Nie może być tak, że zawodnik któryś raz przyjeżdża na zgrupowanie, zgłasza kontuzję i wyjeżdża przed meczem. Blokuje miejsce komuś młodemu, kto zostałby z nami z przyjemnością.
        (…)
        Nie mówię, że Irek w kontekście Euro jest dalej od kadry. Nie może jednak przyjeżdżać ciągle kontuzjowany.

        Franciszek Smuda

  14. Kris1908 pisze:

    Nie chodzi mi o osobe Leo. Wtedy był styl, kadra grała nieprzewidywalnie, bała się nas Europa.


    Nieprzewidywalne było, ile dostaniemy.
    Jak dostawaliśmy wpie*dol (inaczej tego nazwać nie można) od Słowenii też się nas bali?

    Jak to z gówna? mamy w zespole 2 filary lidera Bundesligi, lidera 3 drużyny Francji ubiegłoego sezonu, bramkarzy Arsenalu, Fiorentiny, Realu, Manchesteru, jest też Peszko, niegdyś potrafiący wygrać dla Lecha mecz w pojedynke, jest Lewy, Murawski, który ogrywał wielką Barce.


    Tych bramkarzy to do składu siedmiu możemy wstawić jednocześnie?
    Peszko niegdyś potrafił wygrać dla Lecha. Poza epizodem w pucharach, Lech taplał i tapla się w polskim bagnie. Lewy był jeden, Mariusz. Murawski ogrywał wielką Barcę – w pojedynkę? W meczu o poważną stawkę?
    Darujmy sobie, piłkarze z pola, którzy ostatnimi laty prezentowali się na jako takim europejskim poziomie to Wasilewski, Błaszczykowski (jak nie miał kontuzji), Jeleń (to samo), Żurawski przez chwilę w Celtiku, Lewanowski w Szahtarze, teraz może Piszczek. Poza tym, każdy z naszych kopaczy zdaje się mieć wielkie mniemanie o sobie, gdy tylko opuści granice kraju. Bo gra na zachodzie (bądź wschodzie). A to, że tylko pojedyncze przypadki naprawdę coś znaczą, to już idzie w zapomnienie.

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..