We still love!

Przedwczoraj o godzinie 21.00, na stadionie Wembley, Anglicy rozegrali swój pierwszy mecz eliminacyjny w grupie G do Euro 2012. Podopieczni Fabio Capello w końcu pokazali znakomity futbol, wygrywając z Bułgarią aż 4 do 0. Z pewnością taki wynik cieszy nie tylko zawodników, lecz również wszystkich fanów reprezentacji Trzech Lwów. Tu nie chodzi jedynie o wynik, lecz o znakomitą postawę drużyny, która bez Rio Ferdinanda, Franka Lamparda i Johna Terry’ego potrafiła zagrać znacznie szybszy, dynamiczniejszy i przede wszystkim skuteczniejszy futbol, niż kilka tygodni wcześniej.
Po ostrej fali krytyki, jaka spadła na piłkarzy, Capello w końcu wyciągnął jakieś wnioski ze złej dyspozycji zespołu. W bramce po raz drugi z rzędu mogliśmy ujrzeć niezawodnego Joe Harta, który jeszcze raz udowodnił, iż jest niekwestionowanym numerem jeden, a Ben Foster może jedynie liczyć na rolę jego zmiennika. Golkiper Manchesteru City spisywał się nienagannie i zasłużył na wielką pochwałę, gdyż w sytuacjach sam na sam nie dał się zaskoczyć.
Kolejnym znakomitym ogniwem, przyczyniającym się do „perfekcyjnej” gry Synów Albionu, był Jermain Defoe, który po raz pierwszy w karierze reprezentacyjnej ustrzelił hattricka. Jego szybkość i zwrotność były miłą odmianą dla oka, które już przyzwyczaiło się do powolnego i dość koślawego stylu gry, jaki prezentował Emile Heskey. Pomimo wielu kontrowersji na temat tego, kto powinien zostać wybrany zawodnikiem meczu, to mający na swym koncie trzy bramki Defoe został ogłoszony przez spikera na Wembley najlepszym zawodnikiem spotkania.
Nas jednak najbardziej interesuje dyspozycja Wazzy, który, jak mamy nadzieję, zabłyśnie w najbliższym meczu ligowym z Evertonem. I tu trzeba powiedzieć, iż po sobotnim występie, w którym Wayne zagrał fenomenalnie, można po cichu liczyć na to, że już niedługo powróci on do swojej wielkiej formy, jaką prezentował w zeszłym sezonie. Rooney mimo ciężkiej pracy i wielkiej odpowiedzialności, jaka spoczywa na jego barkach, nie grał samolubnie, by powiększyć swój dorobek bramkowy. Presja publiczna najwidoczniej nie miała wpływu na jego osobę, co bardzo mnie cieszy. Zawodnik United rozegrał pełne 90 minut w barwach reprezentacji, zaliczając trzy znakomite asysty. Udowodnił on tym samym, iż nie powinno się go przekreślać ot tak.
Wazza pracował w rejonie całego boiska, bez przerwy cofając się w okolice środka murawy, by znakomicie rozdzielać piłki między kolegów. Niestety, nie umieścił on piłki w siatce, lecz próbując tak zwanego strzału za kołnierz, usatysfakcjonował angielskich kibiców, udowadniając im, iż nadal potrafi on zagrażać bramce rywali.
Mówiąc krótko i zwięźle, trzeba przyznać, iż gra bez Lamparda i Terry’ego, wyglądała znacznie okazalej. Jak twierdziłem, już od wielu spotkań owy duet nie ma racji bytu. Ci znakomici piłkarze psują w jakiś niewytłumaczalny dla mnie sposób całe piękno gry reprezentacyjnej. Uważam po prostu, iż wystawianie ich razem nie zdaje egzaminu, a ich zmiennicy radzą sobie wyśmienicie i zasługują na większe zaufanie.
Tacy zawodnicy jak Walcott czy Miller, których mieliśmy okazję oglądać na pozycji skrzydłowych, potwierdzili nasze przypuszczenia, iż na mundialu w RPA mogliby oni wiele zdziałać. Co się jednak tyczy całej reszty, to wydaje mi się, że udowodnili oni swoją wartość. Niesamowity Phil Jagielka, który wręcz perfekcyjnie bronił dojścia do bramki strzeżonej przez Harta, kilkakrotnie popisał się fenomenalnym wślizgiem i odbiorem piłki spod nóg rywala.
Jednak mimo dobrej postawy całego zespołu, nie można chwalić ich w nieskończoność. Owszem, udowodnili oni wszystkim, iż nadal mogą prezentować dobry futbol, zacierając złe wrażenie z mundialu. Jednak trzeba jeszcze wiele pracy i zimnej głowy Stuarta Pearce’a, by osiągnąć sukces. Wspominam tu o trenerze reprezentacji do lat 21, gdyż uważam, iż jest on świetnym fachowcem, który często musi słuchać wymysłów i obelg Capello. Niestety Fabio często zachowuje się tak, jakby zjadł wszystkie rozumy świata. Jest on też nadmiernie flegmatycznym menadżerem, co nie bardzo mi pasuje, ale jak to się mówi – najważniejsze są osiągnięcia.
Myślę, że po powrocie Rio Ferdinanda szyki obronne mogą się jeszcze bardziej zacieśnić, a jeśli Włoch znów nie odstawi jakiejś szopki i zacznie stawiać na młodych zdolnych zawodników, to ich szanse na dalsze zwycięstwa znacznie wzrosną. Mam również nadzieję, że częściej będę widywał podobny skład, a absencja obu panów z Chelsea będzie pozytywną odmianą.
Żałuję również, że Capello nie powołał do szerokiej kadry Davida Beckhama, który mimo swych lat, nadal prezentuje bardzo atrakcyjną i okazałą piłkę. Co więcej, jest to zawodnik, który wnosi do drużyny zapał i zaangażowanie. Będąc ostoją i autorytetem dla młodych, stałby się on skuteczną maszyną napędową, mimo, iż nie rozgrywałby całego spotkania. Nie jest on już tym młodzieniaszkiem, co kilkanaście lat temu, lecz jako ikona angielskiego futbolu i znakomity piłkarz, jest on nieodłącznym elementem reprezentacji. Fabio mówiąc o dojrzałym wieku pomocnika, zaprzecza sam sobie, gdyż wszyscy pamiętamy jak bardzo chciał ujrzeć na afrykańskich boiskach Paula Scholesa. Oczywiście, inaczej by się to wszystko potoczyło, gdyby Becks grał nadal w Europie. Jednakże sądzę, że jest to bezsensowny wymóg odnoszący się do osoby trzydziestoczteroletniego zawodnika.
Jednak to nie ja jestem selekcjonerem Anglików i nie mam wpływu na poczynania Włocha. Niestety mam do niego idiosynkratyczny stosunek i nie potrafię wypowiadać się na jego temat w superlatywach. Może zmieni się to, gdy Anglicy zdobędą mistrzostwo Europy. Jednakże teraz życzę szczęścia i jemu i całej drużynie, by nie było powtórki z mundialu.
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:


(5 głosów, średnia: 3,80 na 5)







http://assets.liverpoolfc.tv/uploads/owen1_(1).jpg
//na przyszlosc moze pokusisz sie o dluszy komentarz? Pozdrawiam – moderator ;-)
Owszem, Capello wreszcie poszedł po rozum do głowy (a właściwie był zmuszony) i wystawił choćby Harta (gdyby nie wystawił, to by się na niego posypała kolejna fala krytyki, a na to Włoch już raczej nie może sobie pozwolić). Brak jednak w składzie Huddlestone’a i Lennona, jednak cieszy to, że Anglia nie gra fenomenalnym duetem w środku pomocy Lampard – Gerrard. Ale to dopiero początek i jeszcze długa droga przed Anglią, także nie ma się co nadmiernie podniecać efektownym zwycięstwem Anglików. :)
Oczywiście. Jedna jaskółka nie czyni wiosny, lecz w tekście chciałem uwypuklić jak, wręcz oczywiste dla kibica zmiany potrafią wpłynąć na obraz gry. Baz Terrego i Lamparda, Anglicy grali dobrze, lecz oby Capello znów po nich nie sięgnął, gdyż ich absencja w owym spotkania była wywołana wyłącznie kontuzją, a nie strategicznym posunięciem.
Już myślałem, że to z okazji 64. urodzin Freddiego Mercury’ego. (5.09). Tytuł jest mylący..
Freddie, We still love You!
hehe nie no chyba nie ta strona;P. Zawiedziony?
coś Ty się uparł na na tego Lamparda i Terrego. Dwóch piłkarzy nie stanowi o sile całego zespołu. nie oszukujmy się, ale Terry to obrońca światowego formatu, natomiast Lampard jest jednym z najlepszych pomocników świata – spójrz przykładowo na jego statystyki. wielu trenerów marzy, aby w obwodzie mieć piłkarzy takiego formatu, jak zawodnicy The Blues.
nie jest też powiedziane, że jeżeli Lampard i Terry zagraliby w tym spotkaniu to Anglia nie wygrałaby jeszcze wyżej!
a może poprawniej jest napisać, że gra z Theo Walcottem czy Philem Jagielką wyglądała znacznie okazalej.
a tego to już całkiem nie rozumiem. liczyłbym, że jako autor artykułu, te niewytłumaczalne sposoby jakoś wytłumaczysz :)
to był tylko jeden mecz. wygrany, ok. wysoko, ok. ale kto powiedział, że kolejne będą tak okazałe. życzę tego Anglikom, bo bardzo im kibicuję.
pamiętajmy, że poprzednie eliminacje do wielkiej imprezy Anglicy też mieli fantastyczne.
mam nadzieję, że nie osłabiłem Twojego zapału do pracy, lecz zwyczajnie nie zgadzam się z większością Twoich osądów i argumentów. pozdrawiam.
Takiż Twój przywilej iż możesz oceniać moją pracę, a mój taki by pisać to co uważam za stosowne. Zgodzę sie z Tobą iż są to piłkarze światowego formatu i jak napisałem dalej „Ci znakomici piłkarze”- o czymś to świadczy. Uważam jednak że w reprezentacji grając razem- i to podkreślam niejednokrotnie- razem- po prostu wszystko się wali. Swoją drogą nie wmówisz mi że przed mistrzostwami świata w RPA zagrali dobrze gdyż pamiętam te ciężkie mecze rozegrane chociażby z Meksykiem i Egiptem. Porażka. A czy osłabiłeś mój zapał ????? może troszeczkę.
Terry to dno (w najlepszym momencie kariery to był poziom dzisiejszego Evansa, ale to była tak dawno, że ho ho), a Lampard to bardzo dobry grajek ale już umykający ze sceny.
Waść głupstwo strzeliłeś. Mogę go nie lubić, ale poziom gry doceniam. A swego czasu był jednym z najlepszych stoperów świata.
A nawet jeśli, to za karnego w Moskwie należy mu się szacunek :D
Miło, że Anglicy wygrali. Fajnie, że swoje trzy grosze, a właściwie trzy asysty, dołożył Wazza. Do pełni szczęścia brakuje pewnie jego gola, ale i tak jest dobrze.
Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja w kwestii doniesień The Sun. Mogą być to tylko plotki, ale na formę sportową mogą niestety rzutować.