Poczujcie klimat futbolu na Wyspach!

Jeśli ktokolwiek z Was, drodzy Czytelnicy, był na Wyspach Brytyjskich to dobrze wie, jakiego bzika mają Anglicy na punkcie piłki nożnej. Kultura kibicowania ma niesamowity, unikalny charakter. Kibicowanie to nieodłączny element piłki nożnej, a interesując się futbolem, mam pojęcie o tym, jak wygląda to w różnych miejscach Europy.
W Wielkiej Brytanii byłem dwa razy i muszę przyznać, że jest to coś niesamowitego. Coś, co ciężko wyrazić słowami. Tam każdy, od najmłodszych lat, wie, co to football i jakie znaczenie ma ten sport.
Na początek przedstawiam film „A Night At The Emirates” autorstwa Rohana Blair-Mangata, kibica Arsenalu, który postanowił nakręcić pięciominutowy film z pojedynku Arsenalu z Liverpoolem. Przypomnijmy, że po zaciętym spotkaniu Kanonierzy ostatecznie pokonali Liverpool 1-0. Jedyną bramkę strzelił Abou Diaby.
Autor mówił, że wzorował się na filmie „Zidane A 21st Century Portrait” – i choć nie ma on żadnego związku z brytyjskimi kibicami – warto go obejrzeć.
Jeśli mówimy o angielskich kbiicach, na pewno nie może zabraknąć fanów Manchesteru United. Mowa tu o fragmencie znanego filmu „Eurotrip” w reżyserii Jeffa Schaffera.
Wielka Brytania słynie jednak również z chuligańskich wybryków, co na pewno nie jest powodem do chluby. Co prawda, brytyjskie organizacje świetnie radzą sobie z takimi zachowaniami, ale pewne tradycje pozostały. W związku z tym polecam obejrzeć serie „The Real Football Factories”
Poniżej przedstawiam pierwszą część odcinku poświęconemu chuligaństwu w Szkocji.
A tutaj epizod o hrabstwie West Midlands.
Po kolejne części tych odcinków odsyłam do YouTube’a.
A tutaj reportaż pewnego dziennikarza i… Zresztą, zobaczcie sami.
Polecam również bardzo interesującą reklamę Xboxa.
Wypada również dodać wzmiankę o filmach pełnometrażowych. Oto jeden z nich – „Green Street Hooligans”.
Student Harvardu Matt Buckner zostaje niesłusznie oskarżony o posiadanie narkotyków należących do jego współlokatora. W efekcie zostaje wyrzucony z uczelni na dwa miesiące przed ukończeniem. Wyjeżdża do siostry do Anglii, gdzie poznaje swojego szwagra, Steve’a Dunhama. Jego brat, Pete Dunham, wprowadza Matta w świat „ekip” – grup chuliganów wspierających wybrany klub piłkarski. Po chłodnym przyjęciu Matt zaczyna odnajdywać się w brutalnym świecie bójek, przemocy i ciągłego zagrożenia. Stopniowo zdobywa zaufanie ekipy Green Street Elite i buduje przyjaźń z Petem.
A na deser polecam mój ulubiony film – „The Football Factory”, do którego „Green Street Hooligans” nawet się nie umywa.
Film opowiada o losach kibiców, a raczej pseudokibiców, angielskiej drużyny Chelsea F.C. Głównym bohaterem jest Tommy. Oprócz cotygodniowych bójek, film pokazuje także inne elementy życia bohatera – imprezy, narkotyki, oraz przypadkowy seks. W końcu dochodzi do nadzwyczaj brutalnego starcia z kibicami innej lokalnej drużyny – Millwall. Po tej bójce ustawki kibiców przeradzają się w regularną bitwę. Film traktuje o relacjach pomiędzy kibicami zwaśnionych od zawsze klubów Londynu: Milwall oraz Chelsea.
Poniżej zamieszczam jedynie pierwsze części tych filmów. Pozostałe znajdziecie na YT.
Serdecznie zapraszam do obejrzenia filmów (szczególnie ostatniego) i wyrażania swoich opinii na ich temat :-)
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:

(15 głosów, średnia: 4,20 na 5)







Futbol dla Anglików ma wymiar szczególny. Faktycznie kochają go, jak mało kto. Sam miałem okazję być na Old Trafford (cały czas przymierzam się do opisania tego na Redlogu:)). Kocham angielski futbol i reakcje publiczności na gole, wślizgi i szaleńczą walkę na boisku. Jedyne co mnie zniesmaczyło podczas oglądania meczu na OT to to, że 70% kibiców przychodzi tam…na piknik. Jest oczywiście Stretford End, która nieustannie wspiera Diabły dopingiem, ale dwa sektory kibiców gości były lepiej słyszalne przez 90 minut! Tylko raz cały stadion zaśpiewał „Championes, championes”, ale to wszystko. Szkoda, że tak wielki obiekt i taka masa ludzi nie wykorzystują swojego potencjału. Czasem mi się wydaje, że gdyby na taki stadion wpuścić Polaków, to doping byłoby słychać w Australii. To tyle moich narzekać, jeszcze raz powtarzam, że kocham angielską mentalność i ich podejście do futbolu:)
Po przeczytaniu pierwszych akapitow i obejrzeniu filmiku o Arsenalu po cichu liczylem, ze w rozwinieciu opiszesz jakas osobista historie lub przedstawisz jakies oryginalne spojrzenie na football w UK.. nie udalo sie, ale i tak jest to ciekawy material do dyskusji.
Zaczne od footballu w Anglii jako calosci. Jest genialny. Poziom premiership, tempo dry i walka na boisku, doping kibicow na dobre i na zle, transmisje tv + jakosc komentowania, pozaboiskowe afery pilkarzy, WAG’s, kibicowska kultura pubowa, maraton swiateczny, a nawet prasa bulwarowa. To wszytsko ma swoj niepowtarzalny klimat a nawet urok.
Ale wglebiajac sie w to co mnie intersuje najbardziej, czyli kultura kibicowska, przezywam duzy zawod.
Doping – owszem jest. bardzo czesto slaby. prawie zawsze prowadzony przez tylko jedna trybune. w porownaiu kibicami niemieckimi czy polskimi, nie mowiac o tureckich czy greckich – slabizna.. do tego zakaz stania podczas meczu..
pikniki – chyba tylko w Hiszpanii jest gorzej, ale to sie akurat wiaze z ich mentalnoscia.
ceny biletow – no comment.
wyjazdy – duzy plus. rzadko w ktorym kraju na wyjazd jezdzi po kilka tysiecy. Ale.. ale nijak to sie ma do stereotypow, ktore pokazales w kolejnych filmikach. Owszem, huliganka w Anglii ma swoja historie, dosyc brutalna, ale obecnie angielscy kibole (jak to pieknie sie u nas przyjelo:/) spuscili mocno z tonu. Wiadomo, ze kosy pomiedzy Leeds i MU czy Milwall i Chelsea sa i beda, ale to nie to samo co kiedys, na czym np. polscy fanatycy sie wzorowali.
Zakazy stadionowe, dozor policyjny i inne „zabezpieczenia” sprawiaja, ze na mecze w lidze wiekszosc „hoolsow” nie ma wstepu i moze sie wyszumiec tylko poza granicami UK. a jak bylo w Rzymie, Turcji czy Niemczech kazdy wie. Nie wspominajac o naszym podworku, na ktorym z Angoli nie bylo co zbierac..
Dlatego nie za bardzo rozumiem sens zamieszczania tych krotkich filmikow o huligance, w tekscie o tytule „Poczujcie klimat futbolu na Wyspach”. jak mam go poczuc na podstawie tego tekstu, skoro ustawki hoolsow nie sa dla mnie? nawet jesli, to to samo przeciez moge poczuc u mnie na podworku nie w imie MU czy Celticu, ale Gwardii czy Okecia.
I co najwazniejsze – jesli wizytowka „klimatu futbolu na Wyspach” w/g Ciebie sa walki kibicow (ktore teraz sa niesamowita rzadkoscia) to caly ten tekst moim zdaniem jest nieporozumieniem.
Filmik o Arsenalu jak najbardziej oddaje klimat futbolu, choc zabraklo mi w nim kilku mocnych slow i sporej ilosci piwa:) liczylem na rozwiniecie tematu zwiazanego stricte z footballem i otoczka meczu, a przeczytalem i obejrzalem to jak kiedys bili sie kibole, powstala z tego legenda i nakrecono o tym 2 kasowe filmy.
(nie rozwijam watku o Dannym Dyerze i jego serii „Wojny na stadionach”, bo Angole wypadli chyba najslabiej ze wszystkich odwiedzanych przez Dannego krajow, a to potwierdza tylko z jak mocnym stereotypem mamy do czynienia.)
pozdro
Nigdzie tak nie napisałem, bo po prostu nie są one wizytówką :) Ten tekst miał przybliżyć trochę charakter i ten klimat kibicowania na Wyspach. Napisałem przecież, że Anglia była kojarzona z chuligaństwem, ale za pilnym dozorem i akcjami ze strony organów, chuligaństwo zanika. Co uważam za plus oczywiście :)
Mówiąc o brytyjskim charakterze pisałem, jak to nazwałeś, m. in. o kibicowskiej kulturze pubowej. W ogóle ten filmik pierwszy fajnie oddaje cały klimat towarzyszący Anglikom.
Przytaczając Football Factory nie miałem na myśli chuligaństwa i bijatyk (wiem, wiem – film ten traktuje stricte o tym), ale spotkania w pubach, masę dorosłych (starych) facetów gadających o piłce etc.
Pozdrawiam! :)
Chuligaństwo nie zanika. CHULIGAŃSTOW NIE MIAŁO POCZĄTKU I NIGDY NIE BĘDZIE MIEĆ KOŃCA (taka smutna prawda!, a nawiązując do początku pomijam historię o Edwardzie Hooliganie). Twoje popłuczyny są dla mnie wyłącznie SPAMEM (bez obrazy). Zwróć uwagę na mecz podwyższonego ryzyka West Ham – Millwall – po obu stronach barykady wielu Polaków, taka prawda. Kolega ‘goomc’ jest poniekąd głosem zdrowego rozsądku w tej dyspucie. Ja sam mam ponad 100 wyjazdów na mecze mojego lokalnego klubu + mecze przyjaciół i kadra. Sam niszyczyłem naszą ligę, jeździłem w tych pocią gach grozy, byłem w spodku, biłem Anglików w Warszawie w 99 (chociaż kocham Albion). Twój redakcyjny przyjaciel też spłodził niezłe popłuczyny! Pan Mateusz w artykule ‘Kibic niejedno ma imię’ dzięki retrospekcji swego przyjaciela ujawił kulisy zabójstwa kibica – prokuratura umorzyła to postępowanie w zzwiązku z nie wykryciem sprawców, a to rzuca nowe światło na tę sprawę! Ładnie!? Przestańcie ludzie pisać na tematy o których pojęcia jakiegokolwiek nie macie! Bo sprokurujecie sobie niezłe problemy. Tylu z Was mógłbym pomóc (bilety, mieszkanie [noclegi], kontakty etc.) – ale Wy jesteście przecież NAJ, wiecie wszystko, byliście wszędzie, znacie wszystkich! Napisął wam w poście kibic Arsenalu („Wy zero szacunku, 100% debilizmu i zero szacunku”), wielce się nie mylił! Ale jak ‘przyjaciele’ z Polskiego stowarzyszenia na mecze United się udają, to pod stadionami rywali jakoś mało barwni się wydają! :) Taka prawda! Pozdrawiam serdecznie.
uhuhu walki kibiców są rzadkością? chyba w Oxfordzie…
Swoją wiedzę opieram na informacjach z wielkiej Brytanii, statystykach, filmach etc. I w porównaniu do lat 80., 90. – teraz chuligaństwo to nieliczne przypadki. Nie uważam wcale, że mam w tym rację, bo nie mieszkam na stałe w Anglii, ale będąc tam dwa razy nie spotkałem się z żadnymi przejawami chuligaństwa. Źródła, z których czerpię swoją wiedzę, mogą mieć tyle związanego z prawdą, co nic. Ale z tym, co było kilkanaście lat temu można chyba napisać, że chuligaństwo zanika. Również pozdrawiam.
Skoro twierdzisz, ze chuliganstwo w UK zanika, to po co zamieszczasz w tym texcie filmiki z ustawkami (juz nie wazne z ktorego filmu..)
gdzie tu logika?
Albo zmien tytul textu, albo wykasuj te filmy, bo dyskusja idzie raczej w ich strone, a nie w strone klimatu futbolu, ktory nie ma obecnie nic wspolnego z ustawkami i kultura hoolsow – jadac na mecz do UK lub nawet mieszkajac tam przez jakis czas na 100% nie doswiadczysz zadnej z pokazanych przez Ciebie „akcji”. Frodo sie akurat to udalo, bo go szwagier wkrecil, ale zapewniam Cie, ze to bajka..
Napisałem:
Logika raczej jest, gorzej natomiast z czytaniem ze zrozumieniem.
Dyskusja idzie w stronę chuligaństwa, to prawda. Być może dlatego, że jest to temat dość kontrowersyjny i ciekawy. Ja podając przykłady Football Factory czy GSH nie chciałem zwracać uwagę na chuliganów, a pewne tradycje i całą tą otoczkę futbolu w Anglii :-)
Nigdzie nie napisałem, że jadąc na mecz do UK lub nawet mieszkając tam przez jakiś czas doświadczę chuligańskich wybryków i ustawek. W Football Factory jest kilka wątków pobocznych traktujących właśnie o tym klimacie etc.
Pozdrawiam.
gorzej to chyba ze zrozumieniem, ze ktos nie czyta w Twoich myslach i nie wie co autor mial na mysli wrzucajac film o hoolsach i ze mozna to roznie interpretowac.
przeciez wiem.. jakbys napisal, to ja bym tego nie musial pisac.
Napisalem o tym, bo moim zdaniem taki tekst powinienes zamiescic pod filmami i dodac slowo na temat kultury pubowej, o ktora Ci ponoc chodzilo..
Niestety nigdy nie miałem okazji być na Old Trafford (jeszcze!), ani w ogóle na wyspach, to jednak wiem że z tymi Angolami bywa różnie. Mimo że wyjątki są jedynie potwierdzeniem reguły to jednak się zdarzają. Pierwszy film tego artykułu prezentuje kibiców Arsenalu i kult tego zespołu, ale ja jak myślę o kibicach tej drużyny to od razu stają mi przed oczami pustoszejące trybuny w meczu z LM przeciwko United po bramce na 1:3…
Miałem przyjemność oglądać ostatni mecz z Milanem kila dni temu w towarzystwie czystej krwi Anglika który mieszka w Polsce i tak jak ja kształci się na nauczyciela angielskiego. Jego wiedza na temat samej gry, czytanie i rozumienie tego co się dzieje w meczu było godne podziwu (tak mi się przynajmniej przez dłuższy okres czasu wydawało). Piliśmy piwko, komentowali zdarzenia na boisku i śpiewali wspólnie Glory Glory Man United, chociaż on kibicował United głównie przez wzgląd na to że reprezentowali jego kraj ponieważ pochodzi z rejonu gdzie kibicuje się Coventry. Omal nie wdaliśmy się w bójkę z kolesiami którzy byli za Milanem, a trzeba przyznać że kibicując United byliśmy w zatrważającej mniejszości wewnątrz pękającego w szwach pubu… Pomyślałem wtedy „swój chłop !” i żeby pokazać że też się co nieco orientuję zapodałem że po fazie grupowej Michael Owen jest 2gim strzelcem Ligi Mistrzów z 4ma trafieniami zaraz po Ronaldo. Na co gość odpowiada
- Oh really ? who does he play for anyway these days ?
Po prostu mnie wymiotło………. nie mogłem się przestać śmiać. Doedukowałem gościa pokazując mu na telefonie bramkę Owena na 4:3 z meczu z City (mam na mojej Avili mnóstwo goli United na 3calowym wyświetlaczu odpowiednio skonwertowane wyglądają bajecznie pod względem jakości) i miałem nie małą satysfakcję że tak zagiąłem rodowitego Angola :D Tak jak wspomniałem wcześniej wyjątek tylko potwierdza regułę, ale mimo wszystko miałem niezły ubaw.
Podobie pewnie mysla sobie kibice innych druzyn o kibicach United, patrzac na nasze trybuny pod koniec ostatniego meczu z Liverpoolem..
nie ma co generalizowac. wszedzie jest mnostwo piknikow, a to glownie ze wzgledu na zakazy stadionowe i ceny biletow(!)
Ps. nie napisales w koncu, w ktorym pubie chcieli Cie bic?
Co do pubu mieszkam w małym mieście o nazwie Tarnobrzeg, na południowym wschodzie. Tak więc nie posądzam Cie o kojarzenie pubu nawet jakbym podał jego nazwę. W każdym razie lokalna sportowa knajpa nr.1 gdzie mają możliwość puścić na żywca wszystko.
Nie wierzę :D ” Oh really? who does he play for anyway these days?” – rozwaliłeś mnie tym xD Szok, po prostu. Z ciekawości zapytam – od jakiego czasu ten Anglik jest w Polsce? :>
Z drugiej strony – ten Anglik może ma niebanalne pojęcie o futbolu, jeśli chodzi o znajomość stricte boiskową (piłkarską) i wiedzę taktyczną (jak to napisałeś – temat samej gry, czytanie i rozumienie tego co się dzieje w meczu). Natomiast nazwiska nie mają dla niego większej roli etc. Wiem, że to bardzo dziwne, ale może tak być :D
Gość jest już w Polsce ładnych parę lat, chyba z pięć, może sześć. Tyle że każde lato spędza w rodzinnej miejscowości.
Nie ma słów, którymi byłbym w stanie wyrazić chęć mieszkania w Anglii… Dlaczego? Bo tam przynajmniej mógłbym bez obaw chodzić na mecze mojej ulubionej drużyny. W Polsce prędzej dostaniesz butelką w głowę, niż przeżyjesz wspaniałe chwile na stadionie. Chuligani odstraszają tych prawdziwych kibiców i boli mnie, że w narodzie polskim rodzą się tacy kretyni… Miejmy nadzieję, że w przyszłości sytuacja się poprawi.
jak sie czyta takie bzdury to serialnie ma czlowiek ochote ta butelka w glowe..:/
powiedz mi po co pieprzysz takie farmazony, skoro na odleglosc widac, ze na zadnym meczu polskiej ligi nie byles i nie masz zielonego pojecia o czym piszesz?
Nie zamierzam osądzać, czy PanŚliw9. był na meczu polskiej ligi czy nie. Ale znam wiele osób, które nie chodzą na mecze, bo… po prostu się boją. Sam kumpel opowiadał, który pojechał na derbowy mecz w 3. lidze i o mało, co nie stracił łba, jak zaczęli rzucać w jego sektor metalowymi przedmiotami (mimo, że byli oddzieleni). Niestety, takie są smutne realia polskiego kibicowania, a przykłady można mnożyć.
Żeby nie było – nie generalizuję. Wierzę, że gdzieś (np. tam, gdzie był goomc na meczu) panuje kultura (mam na myśli brak agresywnych zachować etc.). Oby więcej takich miejsc ;-)
bylem spokojnie na ponad 100 meczach polskiej ligi, do tego na meczach ligi mistrzow i pucharu UEFA oraz na meczach reprezentacji. na roznych stadionach. i nigdzie nie widzialem zeby ktos rzucal butelka, a tylko na 1 meczu lekko sie balem o swoje zdrowie, z powodu panow w bialych kaskach i ich przyzwyczajen.
nie ma kraju i nie ma kibcow, ktorzy na derbowym meczu w 3 lidze, ktory odbywalby sie na stadionie takim jakie sa u nas na 3 lidze, nie zaczeliby awantury. nie ma znaczenia Polska nie Polska – istotne sa infrastruktura, organizacja i zapewnienie bezpieczenstwa. bo debile sa na calym swiecie, a nie tylko w Polsce na 3 lidze..
@PanŚliw9.
Czyżby Walter, Leniarski albo Szadkowski pisali w necie pod nową ksywką? :)
Chłopie (a raczej chłopczyku), odstaw gazetę wybiórczą, wyłącz tvn, wybierz się w końcu na jakiś mecz a przede wszystkim OTWÓRZ OCZY!
Świetna robota kolegów z Redloga!! :) Charakterem przypominam Anglika, rodzice mówią podczas oglądania meczów United, że nie jestem normalny :D
Swoją drogą też przyznaję, że chciałbym mieszkać w Anglii. I mam nadzieję, że za parę lat uda mi się zrealizować marzenie i wyjechać tam na stałe :D
Popatrzcie, w Angli doping jest na słabym poziomie, nie ma rac, opraw, a publicznośc w dużej mierze jest ‘teatralna’ (przez rządy pewnej jebn**ej królowej). To ona zniszczyła ruch kibicowski w Anglii. To co teraz oglądamy to straszne padło (na filmach mamy do czynienia z lekkim podkolorwywaniem obecnego stanu rzeczy). Zresztą do EURO to samo spotka Polskę i zobaczycie ‘klimat’ w postaci CICHYCH POLSKICH TRYBUN. Pozdrawiam.
wydaje mi sie, ze w Polsce to jest bardziej kwestia klubow i ich wlascicieli.
w Anglii to rzad wzial za mordy hoolsow i wyprostowal system dopuszczania ich do widowiska, u nas do tego daleko.
Masz racje, ze ruch kibicowski zostal zniszczony, ale jak gigantyczne dzieki temu kluby maja profity! jesli cos dziala bez przeszkod (hoolsi, awantury itp), jest efektowne i ma popyt to mozna na tym sporo zarobic. pojawili sie sponsorzy, tv, marketing i na przestrzeni 2 dekad premiership stala sie najbogatsza, najefektowniejsza, najbezpieczniejsza i najlepsza liga swiata. czy bylo warto? odpowiedz zalezy od osobistych priorytetow. moim zdaniem tak.
ale spokojnie. nas to w Polsce raczej nie czeka.. :)
‘Przyjacielu’ – chwała jej za to! (tej „jeb**ej królowej”! – cyt.). Bo niby kosztem czego to się odbyło?! Opraw i rac?, no proszę. Ma to całe mnóstwo słabych stron (m.in ciche trybuny) jednak rozpatrując to obiektywnie to jest to na in +. Ligę ma zniszyć nienawiść ludzi do ludzi? O mały włos miałoby to miejsce (chyba podczas kolejki [96]w której śląsk podejmował Widzew doszło jeszcze do dwóch niezłych awantur na polskich stadionach – po których to rozpatrywano zawieszenie ligi). Myślę że związek powinien podjąć męską decyzję i ligę zakończyć!, nieźle by było – fama na cały świat. Chyba nie o to chodzi w ideii sportu, czyż nie?
No cóż… zbyt wiele się tu nie wypowiem bowiem nigdy nie byłam na żadnym Angielskim stadionie. Całą moją wiedzę czerpię z filmów dokumentalnych takich jak „Hooligans” czy „Green Street: Stand Your Ground” – które zresztą na maksa mnie porywają.
Kiedy będzie mi już dane być na Old Trafford to chyba zemdleję z radości, podniecenia, szczęścia i spełnienia!
Wystarczą mi takie spotkanie 10-15 grupowe w Katowickim pubie podczas meczy Manchesteru, jest to grupa MUSC, więc przyśpiewują i kibicują jak prosto z Old Trafford… już wtedy, przy zwyczajnych Polskich spotkaniach czuję tę magię kibicowania.
Kibicowanie angielskie jest chyba wręcz nie do opisania, myślę, że trzeba to poczuć… już nie mogę się doczekać!
świetny temat, Wiktorze. tekst, w moim odczuciu, taki sobie, bo prawie go nie ma (więcej filmów, niż tekstu ;) ), ale temat jest luX. widzę, że większość państwa dysputującego tu niewiele wie o futbolu a Anglii ze swojego doświadczenia i próbuje go odnieść do realiów pięknego kraju nad Wisłą. jak to mówią Czesi – „to se ne da”. podobnie jest z filmami takimi, jak Green Street, czy Football Factory. pokazują oni wizję reżysera, w znakomitej większości przypadków niewiele mającą wspólnego z realiami. jednym z lepszych filmów fabularnych o tej tematyce jest „Cass” http://www.cassmovie.co.uk/ – jeśli ktoś jeszcze nie oglądał, to polecam. film oparty na historii Cassa Pennanta (który zresztą nadzorował przebieg filmu, scenariusz itp.).
a co do reszty, dopiszę wieczorem.
Ale od początku taki był mój zamysł, aby było tu więcej filmów aniżeli moich wypocin :) Tego się nie da po prostu opisać słowami. Niesamowity charakter – po prostu :)
Po raz kolejny witam Pana o przesympatycznym avatarze Kratosa.
Rozumiem że i ja zaliczony zostałem do grona ‘państwa niewele wiedzącego o futbolu w Anglii ze swojego dośwadczenia (i próbującego odnieść go do realiów pięknego kraju nad Wisłą)’ – bardzo mi miło. A skoro temat „LUX”, to z niecierpliwością będę oczekiwał na wieczorny dopis. Jeśli łaska to poprosiłbym o jakiś kontakt (najlepiej mailowy). Z góry dziękuję.
temat luX, bo żywiołowo zareagowaliście. w moim odczuciu temat jest dobry, kiedy porusza dyskusję. ten więc jest dobry :) nie wiem, czy akurat Ciebie zaliczyłem do grupy znafcuf, bo czytałem na szybko. co wydaje się nie zmieniać faktu, że znafcą polskiego huliganizmu jesteś, jeśli to co piszesz, to prawda. mam rację?
z przykroscia stwierdzam, ze Cass ma jeszcze mniej wspolnego z obecnym footballem w Anglii, niz wczesniej wymienione produkcje. o co kaman?
ale nie ukrywam, ze z wielka checia przeczytam o tym jak to jest NAPRAWDE z tym futbolem w UK. licze, ze chociaz raz spadne z krzesla, po takiej zapowiedzi..
H,
wybacz, że Cię zawiodłem i mój wpis się wczoraj nie pojawił. mam nadzieję, że pojawi się dzisiaj, ale znów nie mogę obiecać, bo mam parę spraw na głowie. pojawi się. a awatar już zmieniłem ;)
goomc,
Cass nie mówi o futbolu, tylko o rzeczach około-futbolowych. oglądałeś ten film? wcześniej wymienione produkcje mają tyle wspólnego z rzeczywistością, co Rambo z konfliktem w Afganistanie. Cass jest chociaż taki, jak Hamburger Hill. got the point?
a co do mojego zdania i poglądu na rzeczywistość, naprawdę nie chciałem swoją zapowiedzią wywołać jakichś oczekiwań. wiem o tym trochę, bo mieszkałem w Anglii jako taki okres czasu i obcowałem z tym środowiskiem, a poza jeden z moich rozdziałów a magisterce poświęcony był Old Firm w Glasgow. nie jestem jednak, nie uważam się i nie chciałem się przedstawić, jako ekspert w temacie, więc jeśli Twoje oczekiwania aż tak urosły, że liczysz na upadek z krzesła, to studzę je zawczasu.
AX1D -> Nie ukrywam że na wpis czekałem niczym na Godota. Ale nie zawiodłeś mnie [przynajmniej ciężko będzie mi to zaliczyć do jednego z większych życiowych zawodów ;) ]. Maila o którego prosiłem podać nie raczyłeś. O ile dobrze sięgam pamięcią to wspomniałeś w jednym z postów że jesteś z miasta ‘gdzie łódeczka w herbie jest’ (bądź pracujesz tam/ czy cokolwiek innego cię z nim [miastem]łączy). Otóż byłem świadkiem powstawania Kutnowskiej Leberry, z Widzewm byłem nawet w Dortmundzie. Po derbach w 97 (ŁKS – Widzew 2:3) wracałem TYM pociągiem. A następnie widziałem jak na chuligańskie szczyty wspina się Łódzki K.S. . Byłem w katowickim spodku, w górnośląskich i trójmiejskich lokalach też mnie niektórzy zapewne popamiętają (wyjazdów na klub 100+, reprezentacja, mecze przyjaciół, oraz zaproszenia na różnorakie sptkania). Kolego, zapewne kontrybucję twą uświdczyć mogę we wszelakich polskich zinach, pewnie również Romek Zieliński wiele Ci zawdzięcza. Piszesz o Glasgow, że temat poruszyłeś w swej pracy magisterskiej (swoją drogą w Anglii mieszkałeś a szkockie klimaty poruszasz!?). Skory jestem oddać Ci ‘Celtic Soccer Crew’ O’Keanea + zerowy(!) numer ‘To My Kibice’(tak, ten z tyloma błędami [07.2001]) [Mniemam że przebolejesz dedykację dla mnie (CSC) i moją obecność na 33 stronie tego unikatowego(?) rodzimego zina]. Z RACJI TEGO IŻ SIĘ NA WYPACH NAMIESZKAŁEŚ – TO ZAPEWNE ‘MANY MECZY MANU’ SIĘ NAOGLĄDAŁEŚ. A jak mi listę prześlesz to od scrollowania aż mnie będzie palec bolał. Jak temat chuligaństwa dla ciebie „luX’ to się nie dziwię że pierwsze skrzypce grasz w tematach a’la ‘Berbatov vs Tevez’. Pozdrawiam. H.
na wymienione Twoje dokonania mogę tylko powiedzieć – gratuluję. nie wiem tylko, co chciałbyś, żebym napisał, bo jak mniemam, nie to.
napisałem już, że prawdopodobnie jesteś znafcą. ja znafcą nie jestem, a już na pewno nie polskiej ligi obijryjów. z tej z kolei na pewno nie łódzkie kluby są mi najbliższe. z Łodzi, ba, nawet z łódzkiego wszak nie pochodzę, więc zapewne w Twoich oczach nie miałbym moralnego prawa.
mieszkałem w Anglii, ale pracę pisałem na temat separatyzmu w Szkocji, a w tym kontekście sectarianism autochtonów Szkockich miast, nie tylko Glasgow, był wysoce niezbędny. a że w Anglii, szczególnie północnej, wielu Szkotów uświadczysz, możesz mi tylko wierzyć, lub nie.
żadnej mojej kontrybucji uświadczyć nie możesz, nigdzie. nikt mi niczego nie zawdzięcza, przynajmniej w świecie około-futbolowym. mam się wstydzić? oto się wstydzę, prawie.
‘many’ meczów się nie naoglądałem; kilku zaledwie, jeśli mówimy o Wyspiarskich klubach. tylko czego to dowodzi i jaki jest cel Twojego posta?
rozumiem Twoje zarzuty, tylko nie bardzo wiem, jaki jest ich korzeń – tym, co napisałem tu, nie przekreślam niczego, co napisałem wyżej.
nie chce mi się też pisać w temacie, bo widzę, że możliwość porozumienia jest równie prawdopodobna, jak pochód kibiców ełkaesu na Piłsudskiego przy okazji meczu derbowego. możesz to nazwać, jak tylko Ci się podoba. pisanie między innymi na redlogu jest świetną terapią na, jak to piszesz, distance mode: on? niech będzie. swego czasu nie przepuściłbym takiej sposobności, ale dziś mam ważniejsze sprawy na głowie, a i czas potrzebny na coś innego.
baw się więc dobrze, męcząc chłopców szopenhałerowskimi trikami. ja już jestem na to za stary. po Twoich historiach wydawałoby się, że Ty takoż, ale jak widać angielskie powiedzenia są zawsze prawdziwe, a to, że „age is just a number” znów znajduje swoje potwierdzenie.
pozdr.
ax
no i sie chyba nie doczekamy obiecanego tekstu.. :/
Doczekamy się, doczekamy… Pan ‘syn Albionu’, redakcyjny guru – kryjący się za avatarem boga wojny napewno nie przepuści szansy aby celnie zripostować…
P.S. Cierpliwość jest sztuką ;)