Wideo z meczu Manchester United vs. Aston Villa

macheda_federico.jpeg
Park, Fletcher, Carrick, Nani, Anderson, Scholes i Gibson razem na boisku. Niemożliwe? A jednak. Cała paczka miała okazję zagrać ze sobą podczas wtorkowego spotkania Ligi Mistrzów z VFL Wolfsburg. Ten koktajl Mołotowa spisał się wręcz wyśmienicie i po ciekawym meczu wywiózł z Volkswagen Arena trzy punkty. Teraz w Champions League punkty przestają mieć znaczenie, natomiast w Premiership walka o oczka trwa. Po zeszłotygodniowym zwycięstwie Manchesteru i porażce Chelsea, naszych najgroźniejszych rywali w walce o tytuł, sytuacja w tabeli stała się bardzo interesująca. Red Devils do prowadzącej ekipy z Londynu traci jedyne dwa punkty. O kolejną zdobycz przyjdzie zmierzyć się dzisiejszego popołudnia z Aston Villą.

Ekipa z Birmingham w obecnych rozgrywkach prezentuje naprawdę wysoki poziom. Menager The Villas, Martin O’Neill stworzył doskonale działająca maszynę, która w końcu ma realną szansę na zajęcie czołowej pozycji w Premiership. 26 punktów zgromadzonych w ciągu piętnastu rozegranych spotkań i piąta pozycja w ligowej tabeli. Osiągnięcie budzące respekt, zwłaszcza, gdy popatrzymy na dotychczasowe dokonania Liverpoolu i Manchesteru City, którym przed sezonem dawano więcej szans niż zespołowi z Villa Park. Jak wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia, nie inaczej jest w przypadku podopiecznych O’Nella, których celem jest zakończenie rozgrywek na minimum czwartym miejscu, ostatnim, które premiuje udziałem w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Cel wcale nie wydaje się nieosiągalny. Wystarczy tylko spojrzeń na harmonogram ligowy. Najbardziej w oczy rzuca się pokonanie Liverpoolu(3:1) i Chelsea(2:1). Jak widać, w spotkaniach z zespołami z Wielkiej Czwórki zawodnikom Aston Villi gra się nadzwyczaj dobrze. Warto również wspomnieć o jedynych trzech porażkach, które jak dotąd gracze The Villas zanotowali od startu rozgrywek. Tylko Chelsea i… Man. Utd mają taką samą ilość spotkań bez zdobyczy punktowej. Miejmy nadzieję, że po tej kolejce to Red Devils zostaną samodzielnym liderem w tej „klasyfikacji”.

W Manchesterze panuje bojowa atmosfera. Mimo zdziesiątkowanej przez kontuzje kadry, podopieczni sir Alexa Fergusona radzą sobie nadzwyczaj dobrze. Wyniki i styl mówią same za siebie: w ostatnich trzech meczach drużyna z Old Trafford aż jedenaście razy pakowała piłkę do bramki rywali! Wydaje się, że teraz może być już tylko lepiej, bowiem na dzisiejszy pojedynek powrócą Berbatov, Giggs, Rooney i Vidić. Największym atutem w dzisiejszej potyczce wydaje się być szeroka kadra. Spora ilość zawodników dostawała w ostatnim czasie szanse na grę od szkockiego bossa, większość z nich nie zawiodła. Wielce prawdopodobne jest, iż swoją kolejną okazję do pokazania się przed własną publicznością dostanie Tomasz Kuszczak. Kolano Edwina Van der Sara nie jest jeszcze gotowe na 100%. Dodatkową motywacją dla polskiego golkipera będzie możliwość gry przeciwko drużynie, która rzekomo jest zainteresowana jego usługami, o czym można było przeczytać na łamach prasy kilka dni temu.

My, kibice United, team z Villa Park wspominamy dobrze, a wszystko za sprawą wydarzeń, jakie miały miejsce 5 kwietnia Anno Domini 2009. Do osiemdziesiątej minuty widmo utraty pozycji lidera było bardzo realne. Wtedy nastąpił niezwykły przebłysk całej drużyny, a zwłaszcza nieznanego jak dotąd szerszej publiczności Federico Machedy, który decydujący cios zadał dosłownie w ostatniej akcji meczu! Do tej pory wspominając ów wydarzenie ciarki przechodzą mi po plecach. Poniżej prezentuję skrót tego pojedynku:


Manchester United v Aston Villa

Deb | MySpace Video

Pierwszy gwizdek arbitra dzisiejszego pojedynku- Martina Atkinsona zabrzmi o godzinie 18:30. Oby jedenastki, które dziś dostaną szanse gry od pierwszych minut w Teatrze Marzeń zaserwowały nam, kibicom, równie obfitujący w emocje pojedynek, zakończony oczywiście końcowym triumfem Czerwonych Diabłów, czego sobie i państwu życzę.

Składy zespołów:
Manchester United: Kuszczak, Foster, Fletcher, Vidic, Carrick, Evra, Park, Nani, Valencia, Obertan, Anderson, Scholes, Gibson, Giggs, Rooney, Berbatov, Owen, Welbeck.
Aston Villa: Friedel, L. Young, Dunne, Downing, Warnock, Milner, Petrov, A. Young, Heskey, Agbonlahor, Guzan, Sidwell, Carew, Delph, Reo-Coker, Beye, Clark, Collins.

Wypowiedzi przedmeczowe

Wideo z meczu Manchester United vs. Aston VillaNie zdejmiemy teraz nogi z gazu. Zaczynamy grać dobrze i strzelamy bramki. Mamy nadzieję, że będziemy to kontynuować. Do końca jest jeszcze bardzo daleka droga, więc nie dajemy się ponieść. Byliśmy już wcześniej na szczycie i wiemy, czego potrzeba, aby tam dotrzeć. Chodzi o dobre wykonanie roboty.

Michael Carrick

Jeśli odpowiednio trafimy z formą, to możemy pokonać każdego. Mamy naprawdę klasowy skład. Nikt nie powinien się obawiać sobotniego meczu.Wszyscy szanujemy Manchester United. Wiemy ja dobrym są zespołem, ale jeśli chcemy aspirować o pierwszą czwórkę, to w takich meczach musimy walczyć. Manchester United ma niezłą serię w meczach z nami. W tym sezonie mamy jednak inne nastawienie. Wiemy, że stać nas na zwycięstwa w spotkaniach z wielkimi drużynami. Będziemy chcieli pokazać, że stać nas na walkę o czołową czwórkę. Manchester United może atakować z każdego sektora boiska. Trzeba być skoncentrowanym i wykorzystywać okazje, kiedy te nadejdą.

Richard Dunne

Manchester nie byłby w stanie zdobyć tylu mistrzostw Anglii, jeżeli nie miałby jednego z najsilniejszych składów w Europie. Mimo problemów z kontuzjami, Ferguson nadal ma do dyspozycji wielu dobrych piłkarzy. Z całą pewnością czeka nas bardzo ciężki pojedynek

Martin O’Neill

Relacja tesktowa

Filmiki video z najciekawszymi akcjami spotkania

W razie problemów z odtworzeniem filmików należy użyć przeglądarki Firefox. Przed obejrzeniem filmików warto najpierw odwiedzić stronę http://www.d1g.com/, czasami bez tej czynności filmików nie da się odtworzyć.

0:1 Gabriel Agbonlahor

Zapraszamy do dyskusji na temat meczu!


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (Brak ocen)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



28 komentarzy do “Wideo z meczu Manchester United vs. Aston Villa”

  1. albrecht pisze:

    Mamy w składzie 3 nominalnych obrońców – to sporo w porównaniu z ostatnimi meczami. Dodatkowo Chelsea zremisowali i mamy szanse zrównać się z nimi punktami, bo w ich wyprzedzenie czyli wygraną 7-0 cięzko wierzyć.

  2. EthaN pisze:

    wiadomo też, że w bramce Mu od pierwszych minut zagra Tomek :)

  3. MUfanka pisze:

    dlaczego nie wyświetla się żaden stream ?

  4. Queiroz pisze:

    juz dawno gra United mnie tak nie irytowala. Kurwicy dostalem, byla szansa na dogonienie Chelsea a grali jak cioty. Widzial ktos jakies dobre dosrodkowanie ? Na plus tylko Evra.

  5. Silvan pisze:

    Nie wierzę, po prostu nie wierzę że to przegrali… Po takim heroicznie wywalczonym remisie przez Everton który urwał punkty Chelsea, United wykazali się wybitną impotencją w ataku i przegrali… po delikatnie mówiąc biciem głową w ścianę. W następnej kolejce Chelski bez wątpienia się podniosą, a my nadal musimy gonić… Z taką grą nie zasługujemy na mistrzostwo. Dodam jeszcze tylko że ostatni raz AV zwyciężyła na Old Trafford w roku mojego urodzenia czyli dość dawno… Szlag mnie trafia.

  6. Sliwencauer pisze:

    ŻAL MI D… ŚCISKA.

    To wszystko, co mogę na ten temat powiedzieć. :/ Zespół jest słaby psychicznie i widać to z każdy kolejnym, głupio przegranym meczem. Brakuje silnej osobowości, która pociągnęłaby zespół jak Ronaldo w tamtym sezonie. Rooney jak na razie nie dojrzał jeszcze do tej roli, a Giggs jest zbyt cichy – może być autorytetem, sercem drużyny, ale jego temperament nie jest zbyt wybuchowy i nie potrafi dać „kopa” swojemu zespołowi. Wielka szkoda nie wykorzystać takiej szansy…

    Podejrzewam, że gdyby Chelsea wygrała, to mielibyśmy wynik 2-3 do zera, jednak presja robi swoje. Jeżeli nie będą na nią odporni, to z pewnością daleko nie zajdą…. :/

    • albrecht pisze:

      Guzik prawda. Za Ronaldo też wszystkiego nie wygrywaliśmy. Takie mecze zdarzają się każdej drużynie, nawet walczącej o mistrzostwo. AV w końcu to nie byle jaki zespół. Nie bez powodu są teraz na 3. miejscu (jutro pewnie na 4) i nie bez powodu ograli Chelsea i Liverpool.

  7. EthaN pisze:

    Wielka szkoda. Kto wie kiedy pojawi sie kolejna szansa zbliżenia sie do Chelsea. Mimo, iz przez ponad pól godziny Red Devils grali aż trójką napastników nic z tego nie wynikało. Bezradnośc, to chyba najbardziej adekwatne słowo określające postawę United w dzisiejszym meczu…

  8. Kris1908 pisze:

    Ja nie wiem.
    To, co odpierdzielił Brown przy golu to w przypadku normalnej ilości defensorów sadza go od razu na ławkę.

    Impotencja do kwadratu w ataku. Gra bez pomysłu, bezmyślne granie na aferę od 60 minuty. Poza niektórymi przebłyskami (z których były groźne sytuacje), gra do przodu na takie smutne hurra.

    Szkoda.

  9. Monika pisze:

    Chelsea na remis a my w plecy:(. Masakra, takiego chaosu i braku koncepcji już dawno nie widziałam. Złe podania, dośrodkowania i mnóstwo strat. Villa zagrała po profesorsku a oni jak dzieci, bez ładu i składu. Szlak mnie trafiał a wysiłek Evertonu zdał się psu na budę.

  10. Carlita pisze:

    Po potknięciu a raczej remisie Chelsea z Evertonem myślałam że Diabły bedą zmotywowane, a tu wpadka zresztą nie tylko piłkarzy ale i Fergiego bo źle ustawił zespól dzisiaj ;////// a i jeszcze Berba i zmarnowana najlepsza okazja do zdobycia bramki w tym meczu przez Diabły. Fatalnie dzisiaj zagrali ciężko kogokolwiek pochwalić choć wydaje mi się że Vida nieźle zagrał. Rooney to chyba powinien melise sobie przed meczem zaparzyć bo sie strasznie nerwowy zrobił i jeszcze nura w polu karnym zaliczył ;////

  11. Sliwencauer pisze:

    Ale na pocieszenie wam powiem, że Chelsea w najsilniejszym zestawieniu daje ciała w ostatnich meczach. Manchester jest w rozsypce i nie ma stabilnej formy, więc nie ma się co martwić…

    Kiedy wszyscy wrócą do zdrowia, a SAF będzie miał więcej ludzi do wystawienia, będzie pięknie! Ja wam to mówię, bywały trudne początki, ale wiara czyni cuda. Może gór nie przenosi, ale chłopakom na pewno pomoże… :)

    Idźmy wszyscy spać, a jutro obudźmy się nie pamiętając o dzisiejszej wpadce.

    pozdro!! ; )

    • Queiroz pisze:

      no, az mi sie lepiej zrobilo ;) jaka rozsypka, nie ma tylko obroncow a gracze ofensywni to co? Rozsypka jest ze Rooney gra majsajkre, nie bylo otwierajacych podan, a nasi nie mieli pomyslu na gre. Villans swietnie to rozegrali.

      • Sliwencauer pisze:

        A obrońcy nie grają czy co, że nie bierzesz ich pod uwagę? Zgadzam się z Tobą, że ofensywa nawala, ale czego spodziewaliście się po Parku? Nigdy nie uważałem go za utalentowanego gracza i zdania nie zmienię. Villa świetnie wykorzystała kiepską dyspozycję naszych i będzie walczyć o pierwszą trójkę. Zapowiada się ciekawie.

      • Queiroz pisze:

        Graja, ale to nie oni wygrywaja mecz. Chyba nie bedziesz winil Rio lub O’Shea ze nie potrafilismy strzelic bramki…

  12. hadaszyszek pisze:

    Co to k..a było?! Widziałem, oglądałem i ogarniała mnie raz za razem szewska pasja. Jeszcze raz: Co to k..a było?!
    Nie, dalej nie umiem się pogodzić z przegraną. Czemu? Bo Chelsea zremisowała. I naszym zasranym obowiązkiem w takiej sytuacji było się z nią zrównać! My przegrane rywali mamy do jasnej cholery wykorzystywać!

    Graliśmy po prostu do dupy. Przepraszam za takie słownictwo, ale inaczej się nie da. Nie powiem, The Blues również to zrobili, ale oni i tak bardziej skorzystali niż my. Myślałem, że telewizor wyrzucę przez okno jak oglądałem tych patałachów. Mieli ponad godzinę do końca, ale po co się śpieszyć… można przecież sobie popodawać trochę w obronie, do Kuszczaka (który tak dobrze gra nogami), ewentualnie stracić piłkę i jeszcze jednego gola… ale kto by się tam przejmował? I tak przecież dostaną te swoje 50 tysiaków na tydzień i szafa gra. Przecież im też należy się odpoczynek… no kur*a nie mogę!

    Przyglądałem się uważnie Valencii. Moim zdaniem był pierwszy do zmiany. Miał 2 (II->słownie: DWA) dobre dośrodkowania! Cały czas partaczył akcje, a w jednej miał obowiązek strzelić gola – wystarczyło dostawić nogę. Po nim od razu Park i Andi out. Zresztą, było duuużo więcej zawodników do zmiany. Fletcher zagrał chyba najprzeciętniejszy mecz w swoim życiu a Rooney…

    Potrafi tylko opierdalać kolegów. Nic, kompletnie nic mu nie wychodziło. Strzały z daleka wołały o pomstę do nieba, a w akcjach jak zwykle brak zdecydowania. Czy on nie widzi do jasnej cholery że raz/dwa razy znalazł się w doskonałych sytacjach?! Wolne miejsce, blisko pola karnego. Wystarczyło kur*a strzelić – ale nie, lepiej układać Brazylianki z Valencią i Parkiem by stracić piłkę i jeszcze przy okazji opierdolić Kuszczaka za to, że źle przy ich akcji stał na bramce. Brawo!

    Nie wiem jak Ci kibice na stadionie to wytrzymali. Chciałem uciec od telewizora, zmienić program, nie patrzeć na te ostatnie kaleki. Nie wiem jak ze statystykami, ale moim zdaniem najgorszy mecz w sezonie – POMIMO że przegraliśmy jeno jedną bramką. Po paru godzinach od zakończenia meczu nie umiem po nim niestety ochłonąć. Tożto była żenada.

    Tak na marginesie, to nóż mi się otwierał jak widziałem co wyczyniają Ci… piłkarze (buahahaha) w ostatnich dziesięcu minutach. Rooney gra na czas, bo przecież musi sobie zawiązać sznurówki, nikomu nie chce się podbiec wykonać autu – no i po co grać zespołowo, można spróbować się popisać i strzelić jak junior, a nóż się uda.

    A niech się wszyscy gumą Alexa zadławią.

  13. jaczylija pisze:

    IMHO Valencia był naszym najlepszym ofensywnym graczem. Evra to ofensywny gracz? Poza tym na znów na plus Kuszczak, choć przy bramce nie potrzebnie opuszczał linię bramkową, może by to obronił, ale nic pewnego (możemy się łudzić, że VdS nie wpuściłby bramki, ale wiemy także, że Foster wpuściłby conajmniej dwie, więc..). Vidić bardzo ładnie, Owen nieźle tylko że nie tam gdzie powinien. Gibson lepiej od Parka i Andersona czyli… słabo. Berbatow miał 1 strzał iii……. i no ten tego, no nic. Fletcher to chyba z 4 lata takiego słabego meczu nie zagrał… A Wes „najlepszy obrońca w Anglii” Brown to jakaś masakra normalnie jest… Może i dobry to on jest ale stabilny jak jądro jakiegoś Unununcośtam…

    Ale nie jest źle. Chelsea zremisowała, a my graliśmy z 3-4 siłą w Anglii na dziś, taką sprężająca się na mecze z najsilniejszymi. W sumie to byłem przygotowany na porażkę, a remis brałem w ciemno.

    • hadaszyszek pisze:

      Może inne mecze oglądaliśmy, ale Valencia był jednym z naszych najgorszych graczy. Być może ja widziałem coś innego na boisku, ale kompletnie nie umiem się zgodzić z ocenami 95% którzy tak chwalą Ekwadorczyka. Za co siódemki od Sky? Za co pochwały? Powiecie mi? Rzucicie konkretami? Przecież on partaczył wszystko co było do spartaczenia. Nic nam nie dał. Jeden z naszych najlepszych graczy w ofensywie, a ja się nazywam Kopernik. Co z tego, że pociągnął parę akcji na skrzydle skoro i tak finiszując je ZAWSZE tracił piłkę? ZAWSZE. Lepsza odmiana Ji-Sunga, bo bardziej widoczna. Partolił wszystkie piłki, zaliczył dwa dobre dośrodkowania, po których zresztą i tak nic nie wpadło… no przepraszam, za nazwisko i wydane za niego 17 mln? Moim zdaniem, to mu się w ogóle nie należą tak wysokie noty. Wg mnie – nie licząc Koreańczyka – był pierwszy do zmiany.

      • jaczylija pisze:

        Czy gdzieś napisałem, że Valencia zagrał dobry mecz?

        Więc tak:
        1. Rooney – W pierwszej połowie, gdy miał strzelać, podawał. W drugiej – odwrotnie. Podania za mocne to za słabe. Zaliczył fatalny „upadek”. Jedyny z niego pożytek był w obronie pod koniec meczu. Aha, zapomniałbym o poprzeczce.
        2. Giggs – Raczej przeciętne zawody, nie mam nic konkretnego do napisania. Najlepiej o jego grze świadczy zmiana w przerwie.
        3. Park Ji-Sung – tu też nie mam nic konkretnego do powiedzenia… i chyba nie jest to oznaka braku argumentów?
        4. Anderson – Tu już można spekulować czy w ogóle zaliczać go do ofensywnych zawodników. Zagrał jednak słabo, również w obronie.
        5. Valencia – Podobnie jak Rooney, zwlekał ze strzałami, podawał nie celnie. Od 60 minuty grał fatalnie, ale szybciej robił chociaż trochę wiatru i dochodził do sytuacji. To że tracił piłkę to już inna historia.
        6. Owen – Żadnego (!) strzału na bramkę, dwa razy mądrze zagrywał wzdłuż pola karnego, z tym że do nikogo. Cofał się po piłkę i właściwie to by było na tyle.
        7. Berbatow – Zmarnował dobrą sytuację (może gdyby próbował strzelać nożycami? Już mu to w tym sezonie wychodziło. Hmmm.. piłka była jednak ciut za wysoko) Miał też jeden groźny strzał, chyba nasz najgroźniejszy w całym meczu, nawet lepszy od tej poprzeczki.

        Reasumując:

        Valencia nie był gorszy od Owena, czy nawet Rooneya; przynajmniej się nie frustrował ;)
        Jeśli tylko nie liczyć Evry (i chyba nie powinniśmy go liczyć?) to był to moim zdaniem (podkreślam, moim zdaniem) nasz najlepszy ofensywny gracz dzisiaj (wczoraj). A że zagrał słabo to już co innego.

  14. A.D. pisze:

    Panowie, nie ma co się szarpać i wyliczać kto jak zagrał, bo zawalił zespół jako całość, nikt nie zagrał dobrze, co najwyżej przeciętnie. Słabsza dyspozycja, każdemu się zdarza. Wiem, że pisaliście to bezpośrednio po zajściu, wtedy to bym k*rwami rzucał co drugie słowo, ale jednak apeluję o opamiętanie się.
    Powtarzam, nie ma co wyliczać kto jak zagrał, bo zawiedli niemalże wszyscy.

  15. sebos_krk pisze:

    Mam wrażenie, że co niektórzy zapomnieli, że graliśmy wczoraj z zespołem, który po tej kolejce może być na 3 miejscu w tabeli i oczekiwali gładkiego spacerku…
    Jasne, że nie było to dobre spotkanie w naszym wykonaniu, nawet zasłużyliśmy na bramkę wyrównującą, ale nie ma co robić paniki. Każdemu zespołowi może sie zdarzyć słabsze spotkanie, a jak rywal to potrafi wykorzystać to tylko należy mu pogratulować.

    • hadaszyszek pisze:

      Wiesz, ja rozumiem, że może się zdarzyć słabsze spotkanie. Ale im się nawet nie chciało biegać za piłką, im się nie chciało nawet wykonywać – po zejściu Giggsa, końcówka meczu – stałych fragmentów: takich jak aut, rzut rożny czy raz na ruski rok, rzut wolny. Odniosłem wrażenie, że to my graliśmy na czas w tamtym meczu. Zero zaangażowania, tylko odwalić i mieć spokój. A potem można zwalać na złą pogodę/silnego przeciwnika/sędziego. No do cholery jasnej, co to jest?

      Gdyby wykazali i POKAZALI, że choć trochę im zależy to bym tak po nich teraz nie jechał. Ale tego nie zrobili i – no, przepraszam – grali jak kaleki, które chcą już zejść do szatni i dostać szybko swoją zaliczkę. Tylko jednak kwestia – za co by mieli ją dostać? Nie oczekiwałem łatwego spacerku, pal licho z przegraną. Ale zaangażowanie – czyli coś, co w United powinno być wręcz WSZCZEPIONE w umysły graczy.

      • sebos_krk pisze:

        A nie jest tak, że gdyby Berbatow trafił którąś ze swoich dwóch sytuacji, gdyby Downing nie wybił piłki z linii to napisałbyś, że fantastycznie chłopaki grali do końca. Ależ to charakter pokazali.
        Nie ma sensu po jednym słabszym meczu zarzucać piłkarzom braku zaangażowania, bo ta drużyna zawsze słynęła z walki do końca. Wczoraj co niektórzy mieli słabszy dzień, na czele z Rooneyem, który dwoił się i troił, ale kompletnie mu nic nie wychodziło. Kompletnie.
        Zero w bramkach na Old Trafford to fatalny wynik, ale się zdarza. Okazji też wiele nie było. Ale we wtorek się poprawią i o wszystkim zapomnimy :)
        Jest jeszcze druga strona medalu. Piłkarze pokroju Valenci, Carricka czy Parka nie mają charakteru Rooneya, Keano, Becksa czy nawet Neville’a. Tu jednak brakuje charyzmy, żeby pociągnąć zespół.

      • hadaszyszek pisze:

        Gdyby Berbatov trafił którąś ze swoich dwóch sytuacji, a Downing nie wybił piłki z linii ten mecz byłby zupełnie innym widowiskiem coś tak czuję ;). Możesz mi zarzucać, że oceniam styl gry po wynikach, ale chyba wszyscy to robią. Ja po prostu widziałem na własne oczy, jak Rooney biegał do autu, bo się skrzydłowym nie chciało go wykonać – i TO jest paranoja.

        Gdyby trafili to pokazaliby charakter i wtedy mogliby się rozluźnić. Nie, gdy przegrywamy 1-0 a do końca meczu niespełna pięć minut.

  16. Silvan pisze:

    Przespałem się, ochłonąłem, zastanowiłem… I doszedłem do wniosku że strategia SAF obróciła się przeciwko niemu, forma zespołu też się zdecydowanie przyczyniła. Jeszcze przed meczem z Wolfsburgiem jasno powiedział na konferencji prasowej że mecz z AV jest dla niego ważniejszy, po czym do wyjściowej 11stki z desygnował Parka i ustawił drużynę zachowawczo… Inna sprawa że Fergie uparcie stawia na atakującą parę Rooney a za nim Giggs który ma grać na niego, co zaczyna mi bokiem wychodzić szczerze mówiąc. Na słabszych przeciwników owszem, może i skutkuje. Jednak jest to półśrodek i Giggs z konieczności gra na takiej pozycji z prostego powodu – nie mamy ofensywnych pomocników z ciągiem na bramkę którzy mogliby tak zagrać !. W drugiej połowie brak ofensywnych pomocników był widoczny aż do bólu, Rooney już się do tego przyzwyczaił i zamiast czekać na podanie wychodzi daleko przed pole karne i próbuje pociągnąć z piłką i podać do kogoś kto nie ma przed sobą (lub blisko) obrońcy… Czasem Wayne gra tak nawet kiedy obrońcy nie mają przewagi liczebnej ! – krew mnie zalewa. Kiedy obrońcy cofnęli się pod pole karne nikt inny tylko Roo rozgrywał piłkę zamiast ściągać na siebie obrońców, aż się prosiło o kogoś ofensywnego pomocnika który by coś rozegrał… zamiast tego znowu Roo i bicie głową o ścianę. Czy ktoś zauważył że w reprezentacji Roo gra inaczej wiedząc że ma z tyłu takiego np. Lamparda i wie że prędzej czy później ktoś mu wyłoży piłkę ?!. Nie chcę go przesadnie bronić bo zagrał bardzo słabo i nerwowo, jednak uważam że coś w tym jest. Koniec końców uważam że powinniśmy ruszyć część kasy z sejfu, ale nie w styczniu, tylko w lecie… Obecna sytuacja wygląda tak jakbyśmy zamienili się miejscami z tą Chelsea z poprzednich trzech sezonów, zawsze czuliśmy ich oddech na plecach ale w decydujących momentach nie potrafili wykorzystać naszych jakże rzadkich potknięć co w konsekwencji decydowało o mistrzostwie… Mam nadzieję że wyciągniemy wnioski i poprawimy naszą grę, bo Chelsea pomimo małego dołka porażka i dwa remisy wyjdzie teraz na prostą, nie mam co do tego wątpliwości.

  17. AX1D pisze:

    ja myślę, że nie ma co panikować.
    byłem tak wściekły wczoraj, że aż mnie roznosiło.
    ale dziś już patrzę inaczej – przecież to była Villa.
    nikt inny, jak oni ograli wszystkich z pierwszej dziesiątki tabeli.
    co więcej – przed meczem mieli równą naszej liczbę porażek (3),
    i tylko przez remisy byli dalej. Villa, która głodna jest sukcesu
    a jej ostatnie mecze to bodajże 4 czy 5 wygranych, zanim przyjechali do nas.
    wydaje mi się, że wina nie leży w braku zaangażowania, tylko w braku przysłowiowych ‘rąk do pracy’, czy teraz ‘nóg do biegania’.
    nie mamy kim grać. Carrick gra piach, to samo Park (czemu Park grał, a nie Obertan? na to nie potrafiłbym odpowiedzieć nawet, jakbyście mnie przypalali rozżarzonym żelazem) i Anderson. Valencia był bardzo, baardzo słaby wczoraj. miał słownie jedną akcję, która zasłużyła na brawa, a reszta? dwie zmarnowane okazje bramkowe, gdzie wystarczyło dołożyć nogę, kilka nie_dobiegów, gdzie jakby w połowie drogi mu się odechciało, i dziesiątki nieudanych wrzutek. ten chłopak to dopiero ma problem ze stabilnością.
    mimo, że pierdyliard ludzi będzie twierdziło inaczej, ja upieram się, że na gwałt potrzebujemy ofensywnego pomocnika pokroju Scholesa. zgadzam się z Silvanem. nasi napastnicy to typy, które w większości przypadków zdobywają bramki, jeśli ktoś im wypracuje sytuację. Owen, choć ostatnio mnie zadziwia oglądem pola, jest sępem. Berbatova to trzeba trafić w dupę, żeby się od niego odbiło – wtedy może wpadnie bramka. a Rooney, przez brak pomocnika, wychodzi po piłkę, przez co zmniejsza zagrożenie w ataku i obrona skupia się na akcji lepiej.
    poza tym, wydaje mi się, że Ferguson ma alzheimera, i zapomniał, że już nie ma Ronaldo. czego by nie mówić, nie mamy już zawodnika, który przejmie piłkę na naszej połowie, przebiegnie z nią 70m i strzeli lub złapie faul, z którego strzeli. teraz tego nie mamy, więc „Fergie Time” to puste pojęcie. taki mecz, z taką drużyną zaczynać jednym napastnikiem to żart. nie mogłem w to uwierzyć, jak zobaczyłem ustawienie. później Owen, ustawiony bardziej, jak pomocnik i w miejsce Giggsa?!? no i mistrz Berba. kurwa. już zaczyna mnie to irytować potężnie, ta jego niemoc. dodatkowo Carrick chciał na siłę obronić swoje wypowiedzi przedmeczowe, że nie będą zwalniać, i zepsuł kilka dobrze zapowiadających się akcji strzałami ponad trybuny. wydaje mi się, że kolejnym błędem jest stawianie Fletcha na obronie. on ciągnie zespół do przodu. moim zdaniem na obronie powinien grać Carrick, bo to typowy niszczyciel, a Fletch jednak w środku. dwa dobre dośrodkowania, które weszły pod koniec meczu, oba były od Darrena. a to, co zrobił Brown przy bramce, zostawię bez komentarza, bo strona może nie wytrzymać takiego strumienia przekleństw ;)
    ciężko będzie dogonić chelsea z taką grą. wczoraj graliśmy, jak Leeds ostatnio, milion sytuacji i żadnych bramek. tylko oni mieli jeszcze dogrywkę, w której strzelili 4, a my nie. jednak, w odróżnieniu od was, myślę, że chelsea też zgubi jeszcze parę punktów niebawem. tak, jak u nas nie widać ManUtd z zeszłego sezonu, tak u nich coraz mniej widać chelsea z początku tego sezonu. w zasadzie, moim zdaniem wszystko zależy od ponownego skonfigurowania zestawienia i, niestety, zakupów, bo ja nie widzę, oprócz duetu Scholes-Fletch, innego, który mógłby konstruować akcje i pozwolić napastnikom spokojnie grać tam, gdzie ich miejsce.

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..