Ryan Giggs: Odszczekacie te słowa!
United We Are! United We Stand!
Każda drużyna ewoluuje; każda przechodzi większe lub mniejsze zmiany. Czasem zmiany te przychodzą naturalnie i nie wzniecają większej dyskusji, innym razem są czymś powodowane i stają się podstawą do sporów i kłótni, a czasem nawet popychają ludzi do snucia czarnych wizji przyszłości. Nie omija to także Manchesteru United, który po kilku dość stabilnych sezonach, przechodzi rewolucję zarówno kadrową, jak i taktyczną. Wielu twierdzi, że United bez Ronaldo i Teveza nie będzie w stanie obronić tytułu i utrzymać miejsca na szczycie piłkarskiej drabiny. Czyżby? Patrząc wstecz, zobaczymy, że Czerwone Diabły podobne „rewolucje” przechodziły już nie raz i zawsze wychodziły z nich obronną ręką i czerpały korzyści, choć czasem nie natychmiast.
»Podyskutuj na forum RedCafe.pl
Dyscyplina i lojalność
Szukam różnych form wyrażania siebie. Bez tego bym umarł.
Eric Cantona
Kiedy Alex Ferguson ściągnął do Manchesteru Erica Cantonę, wielu pukało się w czoło. Sławny ze swojej dyscypliny, a raczej jej braku, Francuz miał być brakującym ogniwem w zespole Czerwonych Diabłów, którym był napastnik. Komentatorzy chętnie krytykowali ruch Fergusona, a w samym Cantonie widzieli nieposłusznego zawadiakę, który prędzej wpędzi United w kłopoty, niż pomoże drużynie osiągać sukcesy. Ferguson dowiódł, że byli w błędzie. Nawet po sławnym incydencie, w którym Eric znokautował kibica Crystal Palace, wrócił i jego gol zapewnił pierwszą w historii podwójną koronę United w 1994 roku. Dla Fergusona była to druga podwójna korona, po pierwsze zdobytej jeszcze w lidze szkockiej z zespołem z Aberdeen.
Gruntowna przebudowa
Nigdy niczego nie wygrasz z dziećmi!
Alan Hansen
Tymi słowami Hansen (były szkocki piłkarz, obecnie komentator sportowy) skomentował posunięcie Sir Alexa Fergusona z 1995 roku, kiedy zastąpił on większość swojego doświadczonego składu młodymi i rządnymi krwi i sukcesów piłkarzami. Paul Ince przeniósł sie do Włoch i wzmocnił zespół Interu za £7.5 miliona; jak się do tej pory wydawało, nieśmiertelny napastnik United – Mark Hughes został sprzedany do Chelsea za kwotę £1.5 miliona, a Andrei Kanchelskis przeprowadził się do Evertonu. Ze strony krytykowanego po sezonie 1994-1995 Fergusona (w którym United nie zdołał wywalczyć żadnego z ważnych trofeów, przegrywając tytuł przez remis z West Hamem) był to bardzo ryzykowny krok. Fala krytyki zmieniła się w wodospad. Jednak krytycy posunięcia Fergusona, na czele z Hansenem, nie mogli być w większym błędzie. Doświadczone legendy klubu manager zastąpił młodzieżą, w skład której wchodzili Gary Neville, Phil Neville, David Beckham, Paul Scholes i Nicky Butt. Wszyscy odpłacili trenerowi za zaufanie, stając się kluczowymi postaciami w późniejszych sukcesach klubu. Już w 1996 roku United przewodził tabeli od marca i zakończył sezon na szczycie, dodatkowo wygrywając z Liverpoolem puchar kraju (dzięki golowi Cantony).
Arsenal zabiera wszystko
Kiedy w sezonie 1997–98 młody zespół Arsenalu zdołał wydrzeć mistrzostwo Anglii, wielu wróżyło, że miejsce United to najwyżej to z „wice-„ przed słowem „mistrz”. I znów Czerwone Diabły, na czele ze swoim szkockim managerem udowodnili im, jak bardzo się mylili. Już rok później – w sezonie 1998–99, Manchester United wygrywa potrójną koronę, zdobywając mistrzostwo Anglii, puchar kraju i wygrywając Ligę Mistrzów. Rok 1999 udowodnił, że Alex Ferguson nie jest tym, który pierwszy składa broń, a za zasługi dla brytyjskiej piłki, został mu nadany tytuł szlachecki. United zdominował ligę angielską i ich pozycja wydawała się niezagrożona.
Uważaj na słowa
W 2001 roku, po zaledwie dwóch rozegranych meczach, Jaap Stam, holenderski obrońca uważany wtedy za jednego z najlepszych na świecie, zostaje sprzedany do rzymskiego Lazio za kwotę £16 milionów. Powodem nie było niezadowolenie trenera z gry Holendra, ale jego zbyt długi język, który przysporzył mu nie lada kłopotów. Stam zbyt dużo napisał o swoim transferze do United, na co Ferguson nie mógł sobie pozwolić. Formacja obronna Manchesteru przechodzi zmiany. Pod nieobecność Laurenta Blanca, do składu mają szansę wejść Brown i O’Shea, młodzi zawodnicy zapełniający luki po doświadczonych kolegach. Udowadniają jednak, że byli dobrymi zakupami i w przyszłości będą stanowić o sile muru obronnego Diabłów. United zakończyło ligę na trzecim miejscu, oddając tytuł Arsenalowi, mimo wspaniałego zimowego pościgu, kiedy w kilka kolejek nadrobili 11 punktów i z dziewiątego miejsca znaleźli się w czołówce.
But niezgody
Po przegranym meczu z Arsenalem, Alex Ferguson rozwścieczony postawą swoich graczy, kopnął but, który uderzył w twarz Davida Beckhama. Skrzydłowy reprezentacji Anglii wielokrotnie narażał się trenerowi, szczególnie swoimi zobowiązaniami spoza boiska, które uniemożliwiały mu pełne zaangażowanie w sprawy drużyny. Wypadek z butem był tylko kroplą, która przelała czarę goryczy. Mimo, że Beckham skończył sezon w barwach United, głośno mówiono już o konflikcie obu panów. Wiele osób, w tym nawet bukmacherzy, obstawiało, że to Ferguson opuści Old Trafford, a legenda Manchesteru – David Beckham pozostanie w składzie. Tak się jednak nie stało i w 2003 roku skrzydłowy Manchesteru przeprowadza się do Madrytu, żeby zasilić skład tamtejszego Realu. Na głowę Fergusona spada fala krytyki, a Manchesterowi wróżona jest czarna przyszłość. Znów pomyłka!
Wzloty i upadki
Jak każdy trener, także Ferguson nie jest nieomylny. Po udanym transferze Rio Ferdinanda z Leeds United w 2002 roku (za rekordową wówczas kwotę £24 milionów), przyszły transfery chybione. Ściągnięci na sezon 2003-2004 Eric Djemba-Djemba i José Kléberson rozczarowali i nie spełnili pokładanych w nich oczekiwań. Zaczęto również spekulować, czy ściągnięty ze Sportingu dziewiętnastolatek Cristiano Ronaldo nie podzieli ich losu. Bez napastnika (van Nistelrooy spędził większość sezonu na leczeniu kontuzji), i bez Beckhama, klub zakończył zmagania na trzecim miejscu. Brak napastnika był na tyle widoczny, że Sir Alex postanowił wypełnić tę lukę obiecującym młodzikiem z Evertonu – Wayne Rooneyem. Wraz z sezonem 2004–05, zespół znów odmłodniał, ale skończył zmagania po raz kolejny na trzecim miejscu, co nie umknęło uwadze krytyków, którzy zaczęli powątpiewać w umiejętności trenerskie Fergusona.
Jednak drużyna powoli zaczynała funkcjonować. Ronaldo i Rooney zaczynają odgrywać wiodącą rolę. Wraz z resztą „młodzieży Fergusona”, jak i z samym trenerem, tworzą zgrany, rozumiejący się kolektyw, na który zdaje się czekać świetlana przyszłość. Dodatkowo, skład wzmocniony zostaje niepozornymi, ale, jak się później okazuje, bardzo ważnymi Serbem Nemanja Vidićem i Francuzem Patricem Evrą. Przeskakując rzucane im pod nogi kłody (Keane i Nistelrooy odchodzą z klubu w 2005 roku, a opaskę kapitana przejmuje Gary Neville), United kończą ligę na drugim miejscu za samotnie uciekającą Chelsea, która po gruntownych zmianach okazała się być niedościgniona w sezonie. Czerwone Diabły jednak nie pozwalają o sobie zapomnieć i mimo porażki w Lidze Mistrzów, wygrywają puchar kraju jakby chcąc przypomnieć, że wciąż są czołową drużyną w Anglii.
Rok 2006 okazał się przełomowym w Manchesterze. Układanka Fergusona zaczęła działać nienagannie i klub wrócił na tron, zdobywając swoje pierwsze od sezonu 2002-03 mistrzostwo kraju. Jak się później okazało, Manchester United stał się doskonale złożoną machiną, która tryumfuje w lidze także rok i dwa lata później, wygrywając po drodze również Ligę Mistrzów UEFA.
Bye Bye Ronaldo
Kiedy wydaje się, że Manchester United jest kompletną drużyną, która nie potrzebuje żadnych zmian, żeby wieźć prym w świecie piłkarskim, coraz głośniej zaczyna się mówić o transferze Ronaldo do Realu Madryt. Hiszpanie, marzący o odbudowaniu potęgi Realu sprzed kilku lat, dokładają wszelkich starań, żeby portugalski skrzydłowy i najlepszy piłkarz świata zasilił ich szeregi. Do transferu dochodzi, jak wszyscy wiemy, po zakończeniu rozgrywek w sezonie 2008-09 – Ronaldo dołącza do „Królewskich” za astronomiczną kwotę £80 milionów, a Ferguson nie kwapi się z wydawaniem zarobionych pieniędzy na inną super-gwiazdę. Zresztą, nigdy tego nie robił. Cały piłkarski świat śledzi przenosiny Cristiano i zdecydowana większość komentatorów uważa, że United bez Ronaldo spadnie z tronu. Czyżby?
Nasza mentalność się nie zmieniła
Wielu piłkarzy United już odnosiło się do odejścia Ronaldo i rzekomego upadku wielkiego Manchesteru. Szczególnie głośno brzmią te plotki w ostatnich czasach, po porażkach Man Utd po bezbarwnym występie przeciw Liverpoolowi na Anfield, a także po przegranym 0:1 meczu przeciwko Chelsea. Serbski obrońca, Nemanja Vidić, skwitował tę sytuację następująco
Nasza mentalność się nie zmieniła po tych kilku spotkaniach. Doskonale wiemy co możemy wygrać w tym roku. Oczywiście to będzie trudne, ale mamy świetny skład. Mamy szeroką kadrę, co nam pomaga w odnoszeniu sukcesów.
Nemanja Vidić
Odszczekasz te słowa
Po zapewnieniach, że bez Ronaldo United wciąż może wygrywać i mierzy w tytuł mistrza Anglii, a także zamierza walczyć w Lidze Mistrzów, wygłaszanych między innymi przez Evrę, Vidića, Ferdinanda, Fletchera czy Rooneya, głos w sprawie zabrał także najbardziej doświadczony w drużynie osiemnastokrotnych mistrzów Anglii – Ryan Giggs. Walijczyk był świadkiem odchodzenia z Old Trafford takich graczy, jak Eric Cantona, David Beckham, Roy Keane czy Ruud Van Nistelrooy, i jest pewien, że United będzie odnosił sukcesy także bez Cristiano Ronaldo.
Klub nie będzie stał w miejscu, ponieważ pewni gracze odeszli. Będziemy ewoluować pod okiem managera i wciąż walczyć o najwyższe trofea. Ludzie robią wokół tego dużo większy ambaras poza klubem, niż rzeczywisty panujący wewnątrz. Oczywiście, Cristiano to gracz światowej klasy i będzie nam go brakowało, ale ileż to już razy różni gracze opuszczali United, a my byliśmy przekreślani, by za chwilę udowodnić, jak bardzo krytycy się mylili. Widziałem graczy przychodzących i odchodzących, ale determinacja i żądza sukcesów wciąż trwa. Nie próbujcie niedoceniać managera. Przez lata nauczyłem się, że on zawsze zdaje się mieć na wszystko odpowiedzi
Czy to wreszcie skończy spekulacje na temat przyszłości United po odejściu Ronaldo? Zapewne nie, ale czy powinniśmy się tym aż tak martwić. Odpowiedź jest taka sama. Historia pokazuje, że United to wiele więcej, niż tylko zbiór jednostek, i mimo wielu perturbacji, przyjść i odejść wielkich graczy, drużyna utrzymuje się na szczycie już kilkanaście lat, a manager potrafi załatać każdą powstałą dziurę.
Oczywiście, można dywagować i snuć domysły, co będzie. To prawo każdego kibica. Tylko jeśli już komuś wierzyć, to chyba przede wszystkim historii i tym, którzy są z tym klubem związani najdłużej. Manchester United wciąż jest najlepszym klubem na świecie i śmiało można stawiać pieniądze na to, że ci, którzy w to wątpią i krytykują decyzję klubu i managera o wypuszczeniu Ronaldo do Hiszpanii, niebawem odszczekają te słowa.
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:

Szukam różnych form wyrażania siebie. Bez tego bym umarł.
Nasza mentalność się nie zmieniła po tych kilku spotkaniach. Doskonale wiemy co możemy wygrać w tym roku. Oczywiście to będzie trudne, ale mamy świetny skład. Mamy szeroką kadrę, co nam pomaga w odnoszeniu sukcesów.
Klub nie będzie stał w miejscu, ponieważ pewni gracze odeszli. Będziemy ewoluować pod okiem managera i wciąż walczyć o najwyższe trofea. Ludzie robią wokół tego dużo większy ambaras poza klubem, niż rzeczywisty panujący wewnątrz. Oczywiście, Cristiano to gracz światowej klasy i będzie nam go brakowało, ale ileż to już razy różni gracze opuszczali United, a my byliśmy przekreślani, by za chwilę udowodnić, jak bardzo krytycy się mylili. Widziałem graczy przychodzących i odchodzących, ale determinacja i żądza sukcesów wciąż trwa. Nie próbujcie niedoceniać managera. Przez lata nauczyłem się, że on zawsze zdaje się mieć na wszystko odpowiedzi
(25 głosów, średnia: 4,68 na 5)







Tekst jest po prostu super. Co tu dużo mówić ;-)
Nie mogę się tego doczekać. Ale jednak tę dziurę po Ronaldo trzeba załatać, bo jak już pisałem w poprzednich moich komentarzach, czegoś United dalej brakuje, ale… In Fergie We Trust!
Ale z perspektywy czasu to najbardziej śmiać mi się chce z krytyków transferu Erica Cantony… ludzie, którzy pukali się wtedy w czoło mieli chyba niezłego kaca moralnego gdy Eric pokazał swój geniusz w United :D
Tekst bardzo fajny – znów przypomnienie historii. Dawno tego nie było, więc i temat jest oryginalny, już drugi zresztą podobny z rzędu (redaktorzy zaczynają wykorzystywać historię na tematy? Na razie jest ciekawie, mam jednak nadzieję, że nie przesadzicie z tym). Ciekawie napisany, wciąga – pięć daję, osobiście bardzo mi się podobało.
Pomijając już „sprawy techniczne”, że się tak wyrażę. Ja od momentu transferu Ronaldo do Realu… wróć. Od momentu początku spekulacji/plotek (niepotrzebne skreślić) – czyli gdzieś przed, w trakcie i zaraz po Euro 2008 – byłem zdania, że jeżeli Cris odejdzie nic się United nie stanie. Kibice innych drużyn pukają się w czoło i śmieją się z wypowiedzi piłkarzy naszego klubu, którzy gadają w klimatach: „Bez Crisa United nie będzie grało gorzej, może nawet lepiej, zmienimy swój styl gry”, a nam – kibicom – zarzucają oczywiście brak obiektywności. Jak ją jednak zachować mając na uwadze niemal identyczne przypadki w naszej historii? Być może po odejściu CR nie wygramy niczego szczególnego w tym sezonie. Być może za dwa lata również.
Ale jestem pewien, że po tych „wypadkach” tak czy siak ‘dojdziemy do siebie’, znów ‘powstaniemy’ i będziemy walczyć o największe klubowe trofea. Jedyne co ten wielokrotny już ‘układ historyczny’ (Znalezienie gwiazdy -> wygrywanie -> odejście gwiazdy -> „Powstanie” i znalezienie nowej [...]) może zachwiać to odejście sir Alexa Fergusona. Na razie jednak SAF jest i nieprędko mu do zakończenia kariery, więc jestem osobiście spokojny o naszą przyszłość.
A ludzie w światku piłkarskim sceptycznie nastawieni do odejścia Ronaldo znów odszczekają te słowa – tylko po to, by je powtórzyć przy bardzo podobnej sytuacji do ostatniej/ostatnich i znów odszczekać.
Dobry tekst, szczególnie warty polecenia dla tych kibiców, którzy po każdej kolejnej porażce obwieszczają światu swoją wizję zwolnienia z drużyny połowy zawodników i zakupu nowych super ekstra gwiazd. United podnosiło się wiele razy i strata Ronaldo także nie będzie przeszkodą nie do pokonania. Zresztą na razie osiągamy podobne, a nawet trochę lepsze wyniki niż w poprzednim sezonie. Oczywiście nie da się bez przerwy wygrywać. Kryzys dotknie wreszcie także nas, ale tak jak hadaszyszek wierzę, że dopóki w klubie rządzi SAF, dopóty będzie dobrze. Obawiać zacznę się wtedy, gdy najlepszy trener w historii piłki nożnej odejdzie na emeryturę.
Tak odnośnie kibiców, którzy wieszczą koniec United po sprzedaży czołowego/czołowych zawodników… weź pod uwagę jaki jest trend w futbolu. Taki Real czy Barca ściąga sławne nazwiska, a United je sprzedaje kupując prawie nikomu nie znanych zawodników (oczywiście nie zawsze bo o Rooneyu było już głośno, to samo Carrick, Berba), ale Ronaldo jak był kupowany… kto o nim słyszał?
Czasów Cantony i Stama nie pamiętam, znam z opowiadań.
Natomiast najlepszym przykładem trąbienia wszem i wobec o nadchodzącej katastrofie po odejściu 1 (słownie: jednego) zawodnika jest dla mnie przykład Ruuda van Nistelooija. Piłkarz wielce zasłużony dla United, zatem obawy były uzasadnione, ale… Zaraz po jego odejściu trzy razy z rzędu wygrywamy mistrzostwo, jesteśmy najlepszą drużyną w Europie itd. itp.
Przyszedł czas na Ronaldo? Spokojna Wania. Bez paniki. Nie będzie źle, luka powstała, ale najgorszym posunięciem w tym wypadku byłby błyskawiczny transfer pierwszej lepszej gwiazdy w jego miejsce. Fergie wie, co robi, a grający obecnie Valencia i Obertan mają dużą szansę namieszania w najbliższym czasie.
Osobiście, to jedyny skrzydłowy, którego widziałbym obecnie w United, to Aaron Lennon. Mówcie, co chcecie, ale warto by się nim zainteresować!
Mów co chcesz, ale akurat trochę Ruuda brakowało w United. Choć i styl gry się poprawił bo już nie wystarczyła gra „kopnij do przodu, a Ruud to przejmie i strzeli” i trzeba było więcej kombinacji co wyszło na dłuższą metę United na dobre, ale… no właśnie ale trochę to potrwało ;-)
Szczerze? Ja wolę trochę posuchy i późniejsze wspaniałe lata niż dobrą grę i przy okazji „kryzys wynikowy” przez dwie dekady (kto ma skojarzenia z „Sami-Wiecie-Czym”, ten ma dobre skojarzenia ;)). Bo nie da się w futbolu wygrywać rok w rok majstra kraju, nie da się wygrywać rok w rok Ligę Mistrzów, Fa Cup… nic się tak nie da.
Sami-Wiecie-Czym – DKNNMW? Tzn Drużynę, której nazwy nie można wymieniać :D? Dobre mam skojarzenie?
Zgadzam się z Tobą, ale wiesz jak to jest z kibicami? Oni zawsze (tzn my) chcemy, aby nasza drużyna zawsze wygrywała… ot taka mentalność kibiców ;D
Giggs, Valencia, Obertan, Tosic, Nani, Park Ji Sung, niedługo Ljajic. Po co nam do tego Lennon? Owszem, Obertan, Tosic i Ljajic są na przyszłość, Giggs nie zagra już wielu sezonów, ale mimo to na skrzydłach mamy sporą konkurencje i jakoś nie widzi mi się Lennon. Jest niesamowicie szybki, dobrze drybluje i na tym zakończyłbym jego atuty. Fajnie zgrywa się z Defoe, ale nie wiem czy tak samo by świecił obok np. Rooneya. W dodatku, na minus zaliczyłbym to że zaliczył ostatnio świetne występy i jest w dobrej formie, bo przez to jego cena tylko podskoczy. Jeżeli już koniecznie wpychać do MU skrzydłowego, to jestem za Ashleyem Youngiem – to jest klasyczny skrzydłowy. Zdeterminowany, wytrzymały i nie boi się zejść do środka, z czym problem ma u nas każdy skrzydłowy(no, poza Giggsem), a w szczególności Valencia. No i jest uniwersalny! Spokojnie zagrałby na obydwu skrzydłach, czego nie można powiedzieć o Aaronie.
Z tym, że Valencia nie schodzi do środka się nie zgodzę, radzę prześledzić chociażby mecz z CSKA :)
Tomek- robi to za rzadko, ma swietny strzal wiec powinien czesciej uderzac, zawsze to jakas zagadka dl aobrony- zwod na prawa noge i dosrodkowanie, czy zejscie do srodka :)
Moja dygresja nt. Lennona dotyczyła sytuacji, gdyby rzeczywiście Fergie pomyślał o ściągnięciu kogoś na skrzydło. Dlatego napisałem „jedyny skrzydłowy”, a nie „jedyny zawodnik”. Taki ruch miałby jednak sens tylko wtedy, gdy ktoś niestety od nas by odszedł (nie wskazuję, czy Park czy Nani czy ktoś inny). Obecnie podtrzymuję zdanie, iż z transferami należy czekać.
Queiroz – Ze strzałami z dystansu masz rację, powinien to robić częściej, lecz samo schodzenie do środka moim zdaniem działa u niego poprawnie, z każdym takim zejściem idzie „szybka klepa ” obrona się gubi, i padają bramki. Nie wiem ile dokładnie, ale parę bramek już tak zdobyliśmy :)
Aaron Lennon to, moim zdaniem, najlepszy obecnie skrzydłowy na Wyspach i jeden z najlepszych na świecie.
niestety, Lennon dla Spurs jest mniej więcej tym, co Roo dla United i jeśli go sprzedadzą w następnych 3 sezonach, to chyba tylko w rezultacie jakiegoś kryzysu, jak reszta piłkarzy nie będzie mała co jeść.
Myślę, że gdyby Sir Alex się uparł, a Lennon ujrzał w pewnym momencie możliwość gry w pierwszym składzie i występów w Lidze Mistrzów, to mógłby się skusić.
Ale to jest melodia przyszłości.
Nie wiem dlaczego wszyscy mówią, że Ljajic to skrzydłowy, według moich informacji jest on środowym pomocnikiem :)
Ljajic to ofensywny pomocnik, jak najbardziej.
może jest przymierzany na skrzydło (o czym nie słyszałem),
ale nominalnie gra na środku.
Ronaldo też jest pomocnikiem a w końcu grał na ataku ;]
Ronaldo jest PRAWYM pomocnikiem, a grał i na lewym skrzydle, i na prawym, i na ataku… wszędzie w ofensywie. To był taki wolny elektron, na który – o dziwo – Ferguson się zgodził. Ta… już widzę Obertana albo Ljalicia zostawiającego swoją pozycję na rzecz innej po to, by popisać się swymi umiejętnościami ^^’.
Tekst bardzo fajny i przyjemnie się go czyta. Wielkie brawa dla autora. Ferguson to geniusz a jego decyzji nie można podważać. Diabły muszą po raz kolejny nauczyć się grać bez swojego lidera. Valencia to dobry zawodnik lecz wiele mu jeszcze brakuje. Jest szybki lecz brak mu jeszcze techniki a lewa noga jest jakby z drewna.
Michael Owen- bardzo cieszył mnie ten transfer szczególnie że był darmowy a Owen to świetny zawodnik. Mimo swoich lat może być bardzo pomocny choć nie jest to piłkarz mogący występować przez okrągłe 90 minut.
Obertan- Moim zdaniem najlepszy transfer. Na początku dość specyficznie odnosiłem się do młodziutkiego francuza lecz w kilku ostatnich meczach udowodnił że decyzja Fergusona nie była przypadkiem.
Tak jak napisałeś w 1995 roku zespół zaczął sezon z najmłodszą drożyną jaką znali kibice. United opuściło trzech czołowych piłkarzy których Sir Alex postanowił zastąpić młodziutkim Beckhamem, Scholesem i Nevillem. Alan Hansen w programie „Mecz dnia” powiedział że z młodzieżą niczego się nie wygra. Ferguson uwodnił nie tylko jemu ale i calemu światu że młodzi nie znaczy gorsi. Zawodnicy zdobywając w 1999r. potrójna koronę wzbudzili podziw całego piłkarskiego świata.
Miejmy nadzieję że i tym razem wszystko się ułoży ;)
A tak, pijąc do cytatu Hansena, od ilu lat Pan Wenger chce powtórzyć wynik Fergiego i zadać kłam temu twierdzeniu? :P
o tym planuję swój następny tekst.
bo, moim zdaniem, właśnie to robi…
może autor poprawi to zdanie?
„Pod nieobecność Le Blanca, do składu mają szansę wejść Brown i O’Shea, młodzi zawodnicy zapełniający luki po doświadczonych kolegach. Udowadniają jednak, że byli dobrymi zakupami”…
dzięki, Tom.
tak to jest pisać teksty o 4 nad ranem i tysiąckrotnie je edytować.