Piłka nożna, jasna cholera!

Piłka nożna, jasna cholera!
Znów polski kibic smutny i przybity. Ponownie nasi piłkarze, mówiąc łagodnie, dali ciała. Po raz wtóry swoistą galerię symboli narodowego wstydu uzupełniają hasła: Levadia Tallin, Irlandia Północna (I’m sorry, J. Evans!) i Słowenia, które na stałe zagoszczą w towarzystwie Valerengi Oslo czy Kolumbii. Lecz, mimo wszystko, dla ogromnej rzeszy polskich kibiców wciąż futboliści są na topie. Nasuwa się jedno zasadnicze pytanie. Przeciw jakim kelnerom muszą jeszcze polec kopacze Co jeszcze muszą osiągnąć przedstawiciele innych dyscyplin, aby w końcu zacząć zauważać tych najlepszych przedstawicieli naszego sportu? Kto w końcu strąci piłkarzy z ich pieprzonej grzędy?

Piłka nożna – sport najbardziej rozpowszechniony na świecie. Gra się w nią wszędzie, nieważna jest szerokość lub długość geograficzna, wysokość nad poziomem morza, kolor skóry czy ustrój polityczny. W futbolówkę kopie się powszechnie, gdyż do tej rozrywki wystarczą cztery słupki (kamienie, plecaki etc.) i rzeczona piłka.

Nic dziwnego, że zarówno w mediach, jak i podczas dysput na tematy sportowe to właśnie futbol jest najczęściej poruszanym wątkiem. Oczywiście, mamy tu przykład zjawiska, które jest naturalne i nie ma sensu (a ja takiego zamiaru!) go krytykować ani tym bardziej zwalczać.

Polska wyjątkiem nie jest. Wystarczy wyjrzeć za okno na najbliższe boisko, by przekonać się o prawdziwości tej tezy. Sam przynajmniej raz na tydzień (na wakacjach niemal codziennie) trochę kopię. Popularność tej dyscypliny łączy się oczywiście z zainteresowaniem piłką nożną w wydaniu profesjonalnym. Najwięcej widzów na trybunach i przed telewizorami gromadzą mecze Ekstraklasy, dystansując choćby siatkarską PlusLigę. Podobnie rzecz ma się z reprezentacją narodową.

To piłkarze są pupilkami i idolami większości kibiców w naszym kraju. To Borucem, Smolarkiem czy Błaszczykowskim chcą być młodzi chłopcy ustalając na podwórku składy. Wszyscy jednak wiemy, iż polska piłka stoi na poziomie Wisły (sic!) na Żuławach. Zatem, gdzie tu logika? Dlaczego najbardziej uwielbiani i forowani są ci, o których poza naszymi granicami mało kto cokolwiek słyszał?

- Ale dlaczego rozmawiamy o piłkarzach? Pomówmy o siatkarzach. Oni po 26 latach doszli do półfinału mistrzostw Europy i grają naprawdę wyśmienicie, a nie to, co ci „profesjonaliści”.
- No wiem, ale piłka nożna to nasz sport narodowy.

Jest to fragment rozmowy pomiędzy mną a kolegą dzień po sromotnej klęsce na Bałkanach. Nie rozumiem podejścia do sprawy w ten sposób. Moim skromnym zdaniem w świecie sportowej popularności (tak, jak w gospodarce) powinny działać zasady wolnorynkowe. Oczywiście jestem zdecydowanym przeciwnikiem jakichkolwiek chorągiewek czy to w sporcie, czy to w polityce; chodzi tutaj o coś zupełnie innego. Zamiast ciągle narzekać, starajmy się ujrzeć wydarzenia, które mogą napawać nas dumą. Olejmy blamaż w Mariborze, a cieszmy się ze wspaniałego marszu naszych siatkarzy po (jak się potem okaże*) złoto w myśl zasady „Always look on the bright side of life” – śpiewanej m. in. przez fanów Feyenoordu Rotterdam.

Uważam, iż dziś siatkarze (a wcześniej lekkoatleci czy szczypiorniści) zasługują na bycie na przysłowiowym topie przez okres dłuższy niż kilka dni. Oni jakoś potrafili odnosić ogromne sukcesy bez wsparcia, jakie dostają od zawsze piłkarze.

Nawiasem mówiąc ciekawi mnie zjawisko sportu narodowego jako takiego. Wiadomo, iż praktycznie wszędzie dominującą pozycję zajmuje football, o czym traktował drugi akapit, więc powtarzać się sensu nie ma. Jednak, jeśli uważnie się przyjrzeć znajdziemy kilka rodzynków w jednolitym cieście zwanym kulą ziemską. W Japonii żyje się sumo, w Islandii liczą się dwie rzeczy: rybołówstwo i piłka ręczna, Kanadyjczycy dadzą się pokroić za hokej na lodzie, natomiast Amerykanie… No cóż, kultura sportu w tym kraju to temat na zupełnie inną okazję.

Jeszcze przed igrzyskami w Pekinie gdzieś w Internecie przeczytałem wpis, który brzmiał mniej więcej tak:

„Spotkałem niedawno jednego z naszych wioślarskich mistrzów świata w pociągu w przedziale z drugiej klasy. Podczas rozmowy zapytałem, jak to jest, iż wybitni sportowcy muszą jeździć na zgrupowania takimi, a nie innymi środkami lokomocji. Odpowiedział wprost: My jesteśmy mistrzami świata w wioślarstwie, nie piłce nożnej”.

Zainteresowanie się czymś innym niż nakazuje tradycja jest ważne, gdyż popularność wśród kibiców przenosi się również m. in. na pomoc sponsorską w danej dyscyplinie sportu. Chciałbym, aby następcom Leszka Blanika za rozbieg nie służył korytarz prowadzący na niewielka halę, aby naśladowcy Anity Włodarczyk nie rzucali młotem pod poznańskim mostem, a kontynuatorzy sukcesów złotej czwórki podwójnej nie dojeżdżali na zgrupowania w warunkach nieadekwatnych do ich poziomu. Oczywiście pieniądze, które idą na polską piłkę warto drastycznie ograniczyć także z powodu kradzieży przejadania przez najróżniejszych złodziei działaczy zdecydowanie za dużej ich części.

Teoria przedstawiona, weźmy się do pracy. Kto jest w stanie zepchnąć naszych ukochanych futbolistów z piedestału i pozostać tam wystarczająco długo? Przez parę lat każdej zimy udawało się to Adamowi Małyszowi. Tej persony nie trzeba nikomu przedstawiać. W ciągu trzech lat wygrywał niemal wszystko gdzie i jak chciał. Po okresie postu wrócił we wspaniałym stylu, ale już bez rozgłosu porównywalnego z komentarzami sprzed połowy dekady. Adam jest wielki i takim już pozostanie, ale na dłuższą metę sportu numer 1 ze skoków narciarskich nie uczyni. Po pierwsze, dyscyplina, której nie da się uprawiać na co dzień przez przede wszystkim całkowitych amatorów, nie ma szans promocji.

Po wtóre, najlepsi skoczkowie wywodzą się z Austrii, Niemiec, Szwajcarii, Finlandii oraz Norwegii i szczerze mówiąc poza nami tylko w tych państwach istnieje zainteresowanie Pucharem Świata czy Turniejem Czterech Skoczni. Poza tym, z całym szacunkiem dla naszego mistrza, niedługo jego sukcesów zabraknie, a na horyzoncie nie widać godnego następcy. Oznacza to zatem spadek oglądalności transmisji o solidne kilkadziesiąt procent.

Najbardziej udana impreza sportowa w naszym wykonaniu w ostatnich miesiącach? Mistrzostwa Świata w lekkiej atletyce. Osiem medali i wyprzedzenie w klasyfikacji medalowej Francuzów i Australijczyków mówi samo za siebie. Sukces ogromny, a dyscyplina znana i uprawiana na wszystkich kontynentach. Może to Majewski i spółka zawładną naszymi narodowymi sportowymi sympatiami? Też nie. Chłopcy po lekcjach szkole nie będą namiętnie rzucać młotem czy skakać o tyczce z oczywistych przyczyn, natomiast system rozgrywek królowej sportu jest dla szerszej publiczności bardzo niekorzystny. Wydaje się, że lekka atletyki sportu pomimo obecnego rozkwitu w naszym kraju nie ma szans na konkurencję z najmocniej dobijającymi się na sam czubek piramidy sportami drużynowymi.

Kibic piłkarski wybrał się na Okęcie, by powitać polskich siatkarzy wracających z Turcji. Niestety nie mógł się przyłączyć do śpiewu wraz z tłumem, gdyż w jego repertuarze mieściło się tylko „Polacy nic się nie stało”

Naturalną koleją rzeczy jest dominacja zmagań teamów nad rywalizacją jednostek. Ludzkość zapewniła ku temu doskonałe warunki poprzez, m. in. tworzenie i nieustanne udoskonalanie niemałych rzesz rozgrywek ligowych i pucharowych. Exemplum: Manchester United** walczy obecnie na czterech sporo różniących się od siebie frontach (liga i tercet pucharów), mając za sobą rywalizacje o Tarczę Wspólnoty czy Klubowe MŚ. Mamy więc różnorodność, która definicji jest przeciwieństwem największego wroga widowiska – monotonii. Do tego dochodzi cała masa innych elementów, jak transfery, zmiany, powoływania do kadry, grzanie ławki czy gra w rezerwach.

Niedawno zakończyła się jedna z największych imprez sportowych w historii Polski – Eurobasket. Medialny rozgłos, niezła gra naszych na początku (w tym nieoczekiwane zwycięstwo nad Litwą) zbudowało oglądalność, jednak po odpadnięciu z turnieju, trybuny poczęły świecić pustkami. Nie ma się w sumie czemu dziwić, bo wobec braku lepszych występów reprezentacji przez dłuższy czas trudno spodziewać się jakiegoś większego zainteresowania występami obcokrajowców.

Potrzebne są więc sukcesy. Duże i niejednorazowe. Pozostają nam szczypiorniści, siatkarze i siatkarki, czyli przedstawiciele sportów drużynowych popularnych w dużej ilości państw. Jeszcze w tygodniu po zwycięstwie ci drudzy byli na topie w mediach i dyskusjach – złoto do czegoś zobowiązuje nie tylko zdobywców, ale także sympatyków. A jak sytuacja wygląda teraz? Cisza niemal idealna. Znów najważniejsze jest żenujące widowisko pt. „Wybór tymczasowego trenera piłkarskiej reprezentacji”. Abstrahując od faktu, iż Stefan Majewski dostaje pensję w zamian za brak poważniejszych obowiązków i jakiejkolwiek odpowiedzialności za wyniki, można spokojnie stwierdzić, że o siatkarzach powoli się zapomina.

Podobnie sprawa się miała po historycznych medalach piłkarzy ręcznych. Mam świadomość tego, że rozgrywki w futbolu trwają w najlepsze, a siatkarska PlusLiga jest w fazie przygotowawczej i teoretycznie nie ma o czym mówić. Wyobraźmy sobie sytuację odwrotną o π radianów. To Leo Beenhakker ze swoimi podopiecznymi (nie wspomnę o żadnych medalach, bo w fantastykę bawić się nie zamierzam) awansuje do mistrzostw świata w RPA po dramatycznym meczu w Pradze, gdzie pokonujemy faworyzowanych Czechów. Cytując mojego nauczyciela od wychowania fizycznego: „Widzicie Panowie /i Panie/, jaka jest sytuacja”. Na terenie całego kraju długotrwałe święto, nieprzerwane nawet przez porażkę w kontrolnym meczu towarzyskim z niżej notowaną drużyną. Dysproporcja jest, ale wszyscy wiemy, że sprawiedliwości na tym świecie doszukać się nie da.

Rozpoczynające się dziś, i to w dodatku w naszym kraju, mistrzostwa Europy w siatkówce kobiet wzbudzają zainteresowanie, ale bez przesady. (…) Do 2000, do pierwszego meczu naszych zawodniczek może sprzedadzą się wszystkie bilety, ale i tak dla prawdziwych kibiców liczy się mecz z piłkarzami Czech, a potem Słowacji, bo a nóż widelec.

Nie rozumiem celu wprowadzania tak bezsensownych podziałów. Dlaczego sympatyk dyscypliny X, ma być gorszy niż ktoś interesujący się sportem Y czy Z. Piszę ogólnikowo, bo nie jest ważnym, czy rozpatrujemy opisywany przeze mnie przypadek, czy jakikolwiek inny. Nie szata zdobi człowieka, ergo nie „wyznawana” dyscyplina świadczy o kibicu. Liczy się zaangażowanie, wiedza etc., o czym doskonale wiemy. Tworzenie granic pomiędzy grupami fanów do niczego dobrego nie prowadzi. Można oczywiście odnieść wrażenie, że takowe chciałem zapoczątkować, lecz nie o to w tym wszystkim chodzi. Jestem zwolennikiem modelu kibica uniwersalnego, czyli takiego, który ma pojęcie o wszystkim po trochę i równym szacunkiem darzy wszystkich zasługujących nań przedstawicieli w tym wypadku polskiego sportu.

Niezaprzeczalna pozycja nr 1 piłki nożnej w Polsce jest i długo będzie niezagrożoną. Żaden inny sport nie tylko w naszym kraju nie jest w stanie zaskarbić sobie takiej popularności jak właśnie futbol. Miejmy nadzieję, iż na dominacji piłki kopanej nie będą cierpieć inne dyscypliny. Zachęcam więc czytelników monotematycznych do otwarcia się na inne dziedziny sportu, a tych zaangażowanych w różnych dyscyplinach do podtrzymywania swoich tendencji również w towarzystwie stricte-piłkarzy. Tymczasem przypominam – trzymajmy kciuki za piłkarską reprezentację, która już 10 października będzie walczyć o honor z ekipą Czech.

*Początek prac nad tekstem miał miejsce dzień po klęsce słoweńskiej i siatkarskim awansie do półfinału ME, które to wydarzenia były jednocześnie bodźcem do napisania paru słów na temat. Z różnych powodów tworzenie tej pracy trwało ok. 2 tygodnie, dlatego niech nie dziwą informacje z różnych okresów września i października, pomimo rozpoczęcia „rozważań” w czwartek siedemnastego.
**Nawet w tym artykule musiała się pojawić wstawka o Czerwonych Diabłach. ;)

Autor: Krzysztof Wójtowicz


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (9 głosów, średnia: 4,11 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



10 komentarzy do “Piłka nożna, jasna cholera!”

  1. christ pisze:

    piłkarz wystarczy że będzie, a każdy innym sportowiec musi wygrywać.

    Piłka nożna to sport narodowy.

    I na to zasługuje. Mówisz, że wpływ na daną dyscyplinę mają zwycięstwa naszych reprezentantów na najwyższych szczeblach. Owszem, mają. Ale jest ważniejszy aspekt- chodzi o prostotę, widowiskowość piłki nożnej. Czy w siatkówce przy stanie 23:10 może się coś jeszcze stać? W piłce ręcznej przy stanie 30:20? W koszykówce przy stanie 50:25? Bardzo wątpliwe. I cały czas jesteśmy na bieżąco z zmniejszeniem strat. Jasne, że są emocje- ale zdarza się to bardzo rzadko.

    Natomiast w piłce nożnej, nawet jeśli drużyna ma gorszy dzień- posłuże się tu przykładem MU w ’99, przegrywa 0:1, cały czas jest szansa, ze coś się stanie, jeden gol(w tym przypadku dwa) zmienia oblicze meczu, i to wszystko dzieje się na przestrzeni 2 minut meczu, który trwa 90minut, i w żadnej minucie meczu Bayern-MU nie wiedzieliśmy co się stanie za chwilę. W koszykówce, siatkówce i piłce ręcznej tego nie ma-, no może czasami, jak mecz piłkarzy ręcznych- Polska-Norwegia, ale to jest ewenement.

    Ludzie kochają piłkę nożną, jest widowiskowa, emocjonująca, prosta. Nie wiem, czego jej brakuje?

    • Kris1908 pisze:

      Czy w siatkówce przy stanie 23:10 może się coś jeszcze stać? W piłce ręcznej przy stanie 30:20? W koszykówce przy stanie 50:25? Bardzo wątpliwe. I cały czas jesteśmy na bieżąco z zmniejszeniem strat. Jasne, że są emocje- ale zdarza się to bardzo rzadko.

      A w piłce nożnej przy stanie 5:0 do przerwy? Wyniki 23:10 w siatkówce zdarzają się tak często jak 5:0 w piłce nożnej.

    • dj_yahoo_mix pisze:

      zgadzam sie z krisem.. troche zle porownanie :P Niektorzy nawet uwazaja, ze wymienione przez Ciebie dyscypliny sa o wiele ciekawsze od futbolu, bo to w nich co chwila wynik ulega zmianie. W Pilce noznej zdarzaja sie przecviez bezbramkowe remisy, albo meczarnie na 1-0..

  2. Queiroz pisze:

    Przede wszystkim gratulacje za niezły tekst i ciekawy temat.

    Widzisz, sam stwierdziles ze nie ma sie czemu dziwic, iz to pilka nozna jest sportem narodowym. Bylo jest i bedzie. Apelujesz o zwrocenie uwagi takze na inne dyscypliny, w ktorych sukcesy sa duzo wieksze niz w przypadku pilki noznej (a wlasciwie sa w ogole) A mnie wlasnie denerwuje, ze ktos jest kibicem jak naszym „idzie”. Obejrzy półfinał i finał i ma sie za kibica.

    Oczywiscie jestem za tym, aby kazdy docenial medalistom i tych, ktorzy odnosza sukcesy, i mysle ze tak wlasnie jest. Kazdy jest dumny z siatkarzy/siatkarek/szczypiornistow czy z Radwańskiej bądź Kubicy. Nie dziwmy sie jednak, ze na piedestale jest futbol, ja bynajmniej nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie zamiast o powołaniach Majewskiego, mówimy o Castellanim (bo niby co?) Wynika to ze struktury piłki nożnej…

    Tu nawiąże jeszcze do wypowiedzi przedmowcy, z ktorym sie nie zgadzam. W mediach mniej sportow, o ktorych mowa wczesniej, ale nie z racji ich mniejszej widowiskowosci. Jak mozesz twierdzic, ze w siatkowce przy 23:10 lub ręcznej 30:20 nic sie nie stanie? Co za belkot! A co sie stanie, jak w meczu pilki noznej bedzie 5:0 ? Sa to sporty megawidowiskowe, ale nigdy nie beda wyzej od pilki noznej, ze wzgledu na pieniadze jakie sa w tym sporcie, prestiż, ilosc fanow i wszystko to co sprawia, ze nic nie ucieszyłoby nas bardziej, niż złoty medal na MŚ własnie piłkarzy :) Docenmy jednak to co mamy, a mamy wspaniałych sportowcow w róznych dziedzinach sportu. Uff troche za długo…

    • Kris1908 pisze:

      Wiedziałem, że taka uwaga padnie i od razu odpisuję.
      Napisałem, że nie popieram i nie toleruję chorągiewek w żadnej dziedzinie. Nie chodzi mi o zgnojenie piłkarzy, a wystawienie drugich, lecz o cieszenie się z tego, co dzieje się na różnych arenach, bo ogłaszając niemal żałobę narodową po odpadnięciu piłkarzy okazujemy brak szacunku siatkarzom.

    • Majki pisze:

      Idac rozumowaniem prestizu i pieniedzy to F1 powinno byc sportem narodowym. Niestety ale taka jest prawda, kazdy inny sport moze skoczyc formule pod tymi wzgledami. Firmy oraz sponsorzy wykladaja spora kase na konstrukcje bolidow, i w ten sposob udowadniaja ze sa prestizowe, no bo wkoncu, czy jakas polska firme byloby stac na bycie sponsorem ekipy F1? No moze kilka.
      (Jestem fanem F1 od paru ladnych lat, zarazil mnie wujo z ojcem)

      Acha i zeby nie bylo to ocenie artykul, cenie sobie siatkarzy, siatkarki i szczypiornistow, ba lubie ogladac pilke reczna, i patrzec jak sie tam te akcje dzieja. Spojrz jednak ze nic nie wyrzuci pilki noznej z grzedy, bo jest to sport w ktory najlatwiej jest sie bawic. (wystarczy juz piaskowe boisko, a do recznej musi byc twarda powierzchnia, do siatkowki to juz w ogole trudniej). No i przejdz sie po miescie, ogromny procent informacji zwiazanych ze sportem bedzie wlasnie o pilce noznej. Rozumiem Cie kolego, artykul dobry, ale to jest proba walki z wiatrakami.

      Jest szansa jednak ze nasi chlopcy moga grac lepiej w przyszlosci. Warunek? Trzeba rozpieprzyc PZPN, mam nadzieje ze w przeciagu 5 lat sie to uda. (Podobna sytuacja byla w siatkowce, poczytajcie, w sumie to bylby dobry pomysl na artykul, jak ktos ma zdolnosci pisarskie to zachecam)

      Pozdro!

  3. Christ pisze:

    „Jak mozesz twierdzic, ze w siatkowce przy 23:10 lub ręcznej 30:20 nic sie nie stanie? ”

    Ja nie napisałem że nic się nie stanie, powiedziałem, że to wątpliwe, nieprawdaż? Chodzi mi o sam system zdobywania punktów- o wiele więcej pada goli w piłce ręcznej czy koszy w koszykówce niż bramek w PN. Cieszymy się gdy padają dla naszych, przeszkadza nam gdy tracimy, ale raczej nie ma tych wybuchów radości czy smutku, może tylko te ostatnie, które decydują o wygranej/przegranej.

    „a to sporty megawidowiskowe, ale nigdy nie beda wyzej od pilki noznej, ze wzgledu na pieniadze jakie sa w tym sporcie, prestiż, ilosc fanow i wszystko to co sprawia, ze nic nie ucieszyłoby nas bardziej, niż złoty medal na MŚ własnie piłkarzy :)”
    Te 3 rzeczy piłka nożna wypracowała sobie sama. Przecież startowała od zera i nikt jej nie promował, prawda?

  4. Silvan pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł, chylę czoła. Muszę jednak szczerze przyznać że należę do grupy bojkotującej naszą reprezentację piłkarską, grupy która chce udowodnić że dopuki Leśne Dziadki będą rządzić polską piłką to nie będzie normalnej ligi, nie będzie normalnej ligi to nie będzie szkolenia młodzieży, nie będzie szkolenia młodzieży itd… Polska piłka to organizm który zżerany jest od środka przez nowotwór którego chyba nie da się wyleczyć. Może za powiedzmy 20-30 lat kiedy relikty dawnego ustroju zajmujące najwyższe stołki w PZPN odejdą na zawsze coś się zmieni. Na razie jednak większej nadziei na pozytywną zmianę nie widzę…

  5. Krzychulo pisze:

    Piłka nożna jest sportem najpopularniejszym w Polsce, ale wydaje mi się ,że nie jest to zasługa naszych reprezentantów. Przecież każdy kibic piłkarski ma swój ulubiony klub i ogląda jego mecze, a oglądając jego mecze sprawia ,że futbol nie traci na popularności. Co więcej zyskuje.A więc np. siatkówka nie będzie tak szybko sportem narodowym bo po 1 oprócz reprezentacji rzadko pokazywane są jakieś mecze między klubami. Po 2 siatkówka to finansowo znacznie uboższy sport. Tam jak siatkarz kosztuje milion to tak jakby w nożnej kosztował 50 albo i więcej. mecze odbywają się w małych halach. Małe hale mało kibiców , mniejsze zainteresowanie.A poza tym nożna to chyba najłatwiejszy sport do naśladowania. Nie to co w skokach gdzie nie można mieć lęku wysokości, nie to co w siatce czy koszu gdzie trzeba mierzyć ok. 2m. A więc wg mnie na sukces kibicowski piłki nożnej (prawie) wogóle nie wpływa nasza reprezentacja narodowa w piłce nożnej. Ale to tylko moje zdanie i możecie się z nim nie zgadzać. Na tym kończę swoje wywody ciekawe czy się ze mną zgadzacie?

    • Kris1908 pisze:

      Krzychulo.
      Zgadzam się :) Prawdu każesz. Ale…

      po 1 oprócz reprezentacji rzadko pokazywane są jakieś mecze między klubam

      Warto przeglądnąć program od piątku do poniedziałku Polsatu Sport, by zobaczyć, że praktycznie każdego dnia jest pokazywany przynajmniej jeden mecz naszej PlusLigi.

      Nie to co w skokach gdzie nie można mieć lęku wysokości

      I tu cię zaskoczę :) Sigurd Pettersen w kilku wywiadach potwierdził, iż lęk wysokości ma. Jak sobie radzi? Po prostu nie patrzy w dół :D

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..