TKM, czyli Tottenham Kończy Mistrzostwa

Juande Ramos
Patrząc na składy drużyn z Premiership pod względem wydatków na transfery, Tottenham powinien być w pierwszej trójce i bić się o z mistrzostwo z Manchesterem United oraz Chelsea Londyn. Tymczasem Koguty są ostatnie w tabeli, a ostatnio męczyli się z Wisłą Kraków w Pucharze UEFA.

Daniel Levy obrał specyficzną taktykę budowania drużyny, opierającą się na łapczywości i nieumiarkowaniu zarówno w imporcie, jak i eksporcie. Takie regularne trzęsienie ziemi w drużynie nie przynosi niczego dobrego, czego rezultaty oglądaliśmy w poprzednim sezonie. W tym roku, Levy do spółki z Ramosem postanowili wpisać do klubowej kroniki, notując najsłabszy start (a właściwie falstart) od 1955 roku. A jeszcze przed kilkoma laty wszyscy przepowiadali Tottenhamowi rychły sukces.

Juande RamosW sezonach 2005/2006 i 2006/2007 londyńczycy zajmowali piąte lokaty i wydawało się, że przed rozpoczęciem zeszłorocznych rozgrywek z White Hart Lane dochodzi nas głośne „Teraz, kurwa, My”. Piłkarscy eksperci najwyraźniej się przesłyszeli, bo zespół Kogutów ukończył Premier League na miejscu jedenastym, czyli mocno poniżej oczekiwań. Teraz jest jeszcze gorzej – po 6 kolejkach podopieczni Juande Ramosa mają na koncie zaledwie 2 punkty i są na samym dnie tabeli ligowej. „Ramos – you don’t know what you are doing!” skandowali kibice podczas ostatniego spotkania z Portsmouth, kiedy zobaczyli, jak przy wyniku 2:0 dla Pompey, menedżer zdejmuje z boiska Pawluczenkę i wprowadza za niego Darrena Benta.

Na pomeczowej konferencji, Gustavo Poyet, asystent Ramosa, tłumaczył tę dziwną zmianę, a hiszpański szkoleniowiec był wyraźnie podenerwowany.

Na nasze nieszczęście w tym sezonie, kiedy Pawluczenko i Bent grali razem, współpraca nie wychodziła im dobrze. Są piłkarzami tego samego typu i ciężko jest im grać obok siebie. Dlatego też podjęliśmy decyzję gry jednym napastnikiem. – Gustavo Poyet

Czy takie śpiewy kibiców bolą? Nie! Boli mnie to, że nie umiemy wygrywać spotkań. (…) Rozmawiam z kierownictwem klubu regularnie, wszyscy są świadomi nieciekawej pozycji w jakiej znalazła się nasza drużyna, jednak musimy razem ciężko pracować, żeby to zmienić. – Juande Ramos

Juande RamosNa usta ciśnie się więc pytanie – po co Tottenham za ponad 14 milionów funtów sprowadził Pawluczenkę, zdaniem Poyeta – kopię Benta? Jeżeli zawodnicy nie mogą grać razem, łatwo wywnioskować, że co mecz, jakieś 15 milionów funtów będzie siedziało na ławce. Na razie siedzi Bent, który jest najlepszym strzelcem zespołu (3 bramki we wszystkich rozgrywkach), a gra Pawluczenko, który zdobył zaledwie jedną bramkę (spotkanie z Newcastle w ramach trzeciej rundy Carling Cup) i nie pokazał niczego nadzwyczajnego. Zamiast kupować na ostatnią chwilę Rosjaniana, pieniądze można było spożytkować kupując kogoś innego, tym bardziej, że odejście Robbiego Keane’a miało miejsce jeszcze w lipcu, a Dimitar Berbatow przeprowadzał się na Old Trafford przynajmniej od roku. Czasu na zakup nowego napastnika było wystarczająco dużo. Wygląda na to, że stołek obecnemu szkoleniowcowi będzie musiał ratować Fraizer Campbell, który przyszedł do Tottenhamu z łapanki ostatniego dnia okienka transferowego. W obliczu miernej dyspozycji ataku, młody Czerwony Diabeł/Kogut zapewne dostanie szansę, aby zaistnieć w Premier League.

Ramos sam przyznaje, że drużyna znalazła się w nieciekawym położeniu. Kto jest temu winny? Obecny menedżer pracuje już na White Hart Lane niemalże rok, przepracował z zespołem okres przygotowawczy, miał olbrzymie pieniądze na wzmocnienia. Wydawać się mogło, że londyńczykom wszystkiego pod dostatkiem. Jak się okazało – wszystkiego – poza wynikami. W obecnym sezonie Koguty nie odniosły jeszcze w lidze zwycięstwa, a co więcej są drużyną która strzela najmniej bramek – dotychczas zdobyli ich zaledwie cztery: dwie Darren Bent, jedną Jenas, a ostatnią zdobył… Robert Huth (trafienie samobójcze w spotkaniu z Middlesbrough). Mając w składzie rosyjskiego Torresa, chorwackiego Cruyffa, cudowne dziecko Dos Santosa i Davida „następcę Beckhama” Bentleya, taki wynik woła o pomstę do nieba.

Joe LedleyRecepta? Ramos sądzi, że lekiem mogą okazać się kolejne transfery, które zamierza przeprowadzić już zimą. Do Tottenhamu miałby dołączyć rozchwytywany Andriej Arszawin z Zenitu Sankt Petersburg (cena: 15-20 milionów funtów), a ostatnio angielskie media ujawniły, że w orbicie zainteresowań włodarzy Tottenhamu znalazł się Emile Heskey (cena: 10 milionów funtów). Co ciekawe, na szczycie listy życzeń znajduje się podobno Joe Ledley. Zawodnik drugoligowego Cardiff City gra na pozycji lewoskrzydłowego, choć może występować również w defensywie. W reprezentacji Walii, mimo że ma zaledwie 21 lat, rozegrał już 24 spotkania, zdobywając w nich 2 bramki. Swego czasu, okrzyknięto go nowym Giggsem. Włodarze klubu z Cardiff wyceniają swojego wychowanka na ok. 8 milionów funtów.

To (według Ramosa) lek na bolączkę Tottenhamu

Dzisiaj, podczas domowego spotkania z Hull City, Tottenham musi wygrać. Bądź co bądź, Tygrysy to „tylko” beniaminek i mimo świetnej postawy, są do pokonania, tym bardziej że mecz zostanie rozegrany w Londynie przed własną publicznością. Jednak, mam wrażenie, że Koguty obawiają się starcia z podopiecznymi Phila Browna i po raz kolejny zobaczymy rosyjskiego Torresa nie mającego nic z Torresa, Lennona uprawiającego kick and rush oraz Lukę Modrica zdmuchiwanego przez wiatr.

Jeszcze niedawno, futbolowi eksperci wyceniali możliwości Tottenhamu na 4-5 miejsce. Na chwilę obecną, piąta lokata wydaje się być szczytem możliwości londyńczyków, a jeżeli nie zaczną w końcu grać zgodnie z oczekiwaniami, to zapewne będą musieli zadowolić się jeszcze niższym miejscem, tak jak rok temu. Na razie nic nie wskazuje na to, aby drużyna miała się przebudzić, więc panowie Ramos i Poyet muszą zakasać rękawy i wziąć się ostro do pracy. Podczas przedsezonowych prognoz, co do jednego znawcy angielskiej piłki najwyraźniej się nie pomylili – z White Hart Lane rzeczywiście dochodzi nas „TKM” – Tottenham Kończy Mistrzostwa, może za rok?


PS Tottenham przegrał spotkanie z Hull City 0:1, notując tym samym najgorszy start w Premiership od… 96 lat!


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (9 głosów, średnia: 4,78 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



5 komentarzy do “TKM, czyli Tottenham Kończy Mistrzostwa”

  1. Ubiegłeś mnie. Też chciałem dać tekst o Tottenhamie, ale na jutro, już po porażce z Hull.

    Największe rozczarowanie sezonu. Rozumiem, że na White Heart Lane miało miejsce trzęsienie ziemi, ale aż tak kiepskich wyników się nie spodziewałem. 2 punkty w siedmiu spotkaniach… Mając taki skład, jaki mają – zaskoczenie.

    Fajny tekst. Płynny język, bardzo stonowany. Coś, czego często mi brakuje, a co u Ciebie się pojawiło :). 5.

  2. Safian pisze:

    Zapewne pamiętacie pierwsze lata SAF na OT, czy jemu dobrze szło, bo z tego co mi wiadomo to nie… Nie odrazu Kraków zbudowano…

  3. Maniak pisze:

    Po pierwsze, dobry tekst, czytałem go z przyjemnością. Bardzo fajne połączenie poważnej treści oraz miejscami humorystycznego języka. Dobrze wyważone.

    Tottenham staje się chyba kolejną ofiarą mentalności „Kupmy Sobie Sukces”. To samo dzieje się w Man City, to samo działo się kilka lat temu w Chelsea. Żadna z tych drużyn nie odniosła jak do tej pory sukcesów, na które miała nadzieję czyniąc te duże zakupy. Mnie akurat bardzo cieszy taki obrót spraw, bo kolejne przykłady pokazują, że mimo wszystko piłki nie da się sprowadzić tylko do pieniędzy.

    Zastanawiam się, czy kolejnym problemem Kogutów nie jest też Ramos. Żeby była jasność – uważam, że jest bardzo dobrym szkoleniowcem. Ale kiedy usłyszałem, że rezygnuje z pracy w Sevilli na rzecz Londynu, pomyślałem: „Po co, kretynie, robisz coś takiego?!” W Hiszpanii był właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Zna tamtejszą piłkę, mógł popracować przez kilka lat z dobrze zarządzanym klubem i efekty były znakomite. Stworzył bez udziału wielkich gwiazd świetnie grającą drużynę, która mogła walczyć z najlepszymi w Europie. Dwa Puchary UEFA dały Sevilli jakąś markę na rynku, większą rozpoznawalność – czyli szansę na utrzymanie miejsca w europejskiej czołówce przez nieco dłuższy czas. I w tym momencie Ramos odszedł – opuścił klub w momencie, gdy w końcu w pełni widoczne były efekty jego kilkuletniej pracy. Dla mnie to coś, jak rezygnowanie w połowie drogi, gdy ma się szanse naprawdę rozwinąć skrzydła. Bez sensu.

    Jak się okazuje, w Anglii jest mu dużo trudniej. Nieco inna piłka, może też nieco inne relacje wewnątrz klubu, itp. W rezultacie Ramos przechodzi bolesną szkołę w nowej rzeczywistości, roztrwaniając swoją reputację, na którą zasłużył świetną pracą w Hiszpanii. Może za jakiś czas pozbiera na tyle dużo doświadczeń i wyciągnie na tyle właściwe wnioski, że będzie w stanie poprowadzić klub jak należy. Być może również z czasem zakupieni piłkarze z grupki znanych nazwisk zmienią się w dobrze działający zespół. Nie wykluczam tego. Jeśli Ramosowi udałoby się odbić od dna i faktycznie powalczyć o czołówkę w Anglii (nie koniecznie już w tym sezonie), to będę tym bardziej szanował go jako trenera/menedżera. Póki co – klub ma dużo pracy do zrobienia…

  4. sebos_krk pisze:

    „Tottenham staje się chyba kolejną ofiarą mentalności “Kupmy Sobie Sukces”. To samo dzieje się w Man City, to samo działo się kilka lat temu w Chelsea. Żadna z tych drużyn nie odniosła jak do tej pory sukcesów, na które miała nadzieję czyniąc te duże zakupy.”

    Jeśli chodzi o Chelsea to nie można powiedzieć, że zakupy nie przyniosły oczekiwanych efektów. Dwa tytuły mistrzowskie oraz stanie się jedną z potęg europejskiej piłki to sporo. Niedosyt jest oczywiście na arenie międzynarodowej, ale w końcu zapewne uda się im coś również tam ugrać. Na pewno są wśród faworytów każdych rozgrywek.

  5. Maniak pisze:

    Sądzę, że Abramowicz wydając grube miliony liczył na co najmniej jedną Ligę Mistrzów. A tego Świętego Graala jakoś nie udaje im się zdobyć. Myślę, że ambicje Rosjanina, że nie wspomnę o Mourinho, były jednak znacząco większe niż to, co udało się zrealizować. Faktem jest natomiast, że wdrapali się do ścisłej czołówki w każdych rozgrywkach. Czy w końcu uda im się wygrać tyle, ile by chcieli? Zobaczymy – widzę teraz większe szanse, niż za kadencji Zarozumiałego Józka, ale w sporcie nigdy nic do końca nie wiadomo…

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..