Kapitan pilnie poszukiwany!

W nowym sezonie przyjdzie nam się zmierzyć z podwójnie zmotywowanymi przeciwnikami. Zasada ‘bij mistrza’ utrudni nam kolejny tryumf w Anglii i Europie. Przeciwnicy będą chcieli się szczególnie zaprezentować w starciu z Czerwonymi Diabłami. W takiej sytuacji potrzebny jest nam lider z prawdziwego zdarzenia, który będzie potrafił utrzymać drużynę w ryzach przed nacierającymi z wielką siłą oponentami. Zatem, kto w kolejnych rozgrywkach utrzyma United na szczycie?
Przez ostatnie lata naszym stałym kapitanem na boisku był Gary Neville. Anglik złapał jednak ciężka kontuzję, która długo nie pozwala wrócić mu do formy. Wiek w dodatku zrobił swoje, bo przecież nasz prawy obrońca nie jest już młodzieniaszkiem. Gary to nasz wychowanek, jeden z dzieciaków Fergusona. Jest zagorzałym fanem Manchesteru i czerpie niezwykłą dumę z noszenia diabelskiego trykotu. Wystarczy sobie przypomnieć jego celebrację w spotkaniu z Liverpoolem.
I tak był naszym kapitanem do czasu kontuzji kostki. Uraz wykluczył go z gry przez prawie rok. W tym czasie w obronie zastępował go Wes Brown. Z pewnością nie był to nasz wymarzony prawy defensor ale umówmy się, że Wes dawał radę ;-) Na tyle nawet, że po wyleczeniu kontuzji przez Neville’a nie został posłany na ławkę rezerwowych ale dalej występował w pierwszej jedenastce Diabłów. Co z tego wynika? Gary nie był w stanie dojść do formy, która umożliwiłaby mu grę w podstawowym składzie United. Nie ukrywajmy również tego, że Anglik zbliża się powoli do końca swojej piłkarskiej kariery. Osobiście nie zdziwię się jeśli zawiesi buty na kołku w przeciągu 2 lat, a kto wie czy nie zrobi tego po sezonie 2008/2009.
Oprócz długiej rehabilitacji zawodnika, jest jeszcze jedna rzecz, która nam, kibicom nie daje spokoju. Słowa poprzedniego kapitana Czerwonych Diabłów, Roya Keane’a wypowiedziane przy okazji konfliktu z Patrickiem Vieirą, które poddają w wątpliwość słuszność powierzenia roli kapitana Garemu Neville’owi:
Arsenal wszystko rozpoczął od Gary’ego. Vieira go zaatakował, a tak naprawdę Gary nie jest fighterem.
Czy zatem Anglik nie został kapitanem tylko ze względu na swój wiek? Mnie się bardziej wydaje, iż przy Royu żaden z nas nie byłby fighterem ;-)
Wobec przedłużającej się absencji Gary’ego, w poprzednim sezonie naszym zespołem na boisku dyrygował Ryan Giggs. Co do tej nominacji również pojawiały się wątpliwości. Walijczyk poprzednie rozgrywki nie zaliczy do udanych – wiek robi swoje i w końcu musiał nastąpić taki kryzys formy. To spowodowało, iż skrzydłowy często siadał na ławce rezerwowych i dopiero ok. 70 minuty spotkania był wprowadzany na boisko, szczególnie w drugiej części sezonu.
Ostatnie dwa mecze w sezonie wynagrodziły mu jednak krytykę pod swoim adresem. Ryan zdobył bramkę na 2:0 z Wigan i tym samym zapewnił United 17. tytuł mistrza Anglii. Kolejna nagroda przyszła w Moskwie, w finale Ligi Mistrzów. Giggs wykonał tamtej nocy ostatni rzut karny dla Czerwonych Diabłów, który dał nam 3. Puchar Europy w historii. To było dla niego piękne zwieńczenie sezonu, pełnego problemów z formą i kondycją. Mogliśmy narzekać na jego grę, ale w najbardziej kluczowych momentach był naszym bohaterem i za to należą mu się gromkie brawa. Ponadto pobił rekord Bobby’ego Charltona rozegranych spotkań w barwach Manchesteru United i ma ich na swoim koncie 759.
Zarówno Gary jak i Ryan to wielcy piłkarze, których już można nazwać legendami Czerwonych Diabłów. Mając jednak w pamięci Erica Cantone i Roya Keane’a, stwierdzam, iż przez ostatnie lata panował na Old Trafford okres bezkrólewia. Ani Neville, ani Giggs nie mają w sobie takiej charyzmy i mentalności zwycięzcy jak Francuz czy Irlandczyk. Na nasze szczęście, mamy w ekipie takich grajków, którzy w przyszłości mogą być porównywani do naszych legendarnych kapitanów.
Owen Hargreaves jest u nas dopiero jeden sezon, dlatego co niektórych może zdziwić jego osoba w kontekście przejęcia opaski kapitańskiej. Już śpieszę z wyjaśnieniami. Hargreaves dysponuje wszystkimi atutami do przejęcia schedy po Keanie. Po pierwsze, jest świetnym piłkarzem. Do Manchesteru został ściągnięty głównie z myślą o pozycji defensywnego pomocnika. Anglikowi zdarzało się także grac na prawej obronie i skrzydle, gdzie również nie zawiódł oczekiwań Fergusona. Do tego trzeba dodać, iż jest nieustępliwy, gryzie trawę i nie daje chwili wytchnienia przeciwnikowi. Jest również silny psychicznie. Sięgnijmy znowu pamięcią do finału tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Dogrywka za nami, trwają rzuty karne, swoją jedenastkę przestrzelił Cristiano Ronaldo. Następny w kolei jest właśnie Owen. Podchodzi na 11-ty metr, pokonuje Petra Cecha, dając tym samym sygnał, że nie wszystko jeszcze stracone.
Największym problemem urodzonego w Calgary zawodnika jest urazowość. W minionym sezonie wystąpił w 34 spotkaniach (wszystkich zagraliśmy 59). Całe szczęście, nie przybiera ona aż takich rozmiarów jak w przypadku Louisa Sahy, jednak może być poważną przeszkodą w tym, aby w przyszłości mógł zostać kapitanem United.
Kolejne nazwisko jakie się nasuwa przy wyborze kapitana United to oczywiście Rooney. Wayne jest jednym z największych walczaków w naszej drużynie, uosabia ducha zespołu. Na boisku zawsze daje z siebie wszystko i absolutnie poświęca się grze na Old Trafford. Jak bardzo ważnym ogniwem Manchesteru jest Anglik przekonywałem już w swoim poprzednim artykule. Wazza to napastnik, a biega po całym boisku, siejąc strach i spustoszenie w szeregach rywali. Po stracie bramki nigdy nie spuszcza głowy na kwintę, tylko mobilizuje kolegów do dalszej walki i wytężonej pracy. Piłka nożna to całe jego życie i nic dziwnego, że całkowicie się jej poświęca:
Kocham grać w futbol, ale myślę, że jestem taki jak wszyscy: nienawidzę przegrywać i kocham wygrywać. Kiedy sprawy zdecydowanie nie idą według planu, a mnie to zbytnio nie interesuje – wtedy ludzie powinni zacząć się martwic.
Ta kandydatura ma również swoje minusy. Wayne jest dosyć nerwowym zawodnikiem, łatwo go sprowokować. Przyznam jednak, iż poprawił się w ostatnim sezonie i stara się być bardziej opanowany na murawie. Obecnie, jest chyba trochę za wcześnie, aby mianować go kapitanem, dlatego uważam, iż Roo jest odpowiednią opcją na przyszłość, powiedzmy za 4-5 lat.
W tym momencie zbliżamy się do zawodnika, który najbardziej zasługuje na miano lidera Manchesteru United. Rio Ferdinand, bo o nim mowa, byłby według mnie najwłaściwszą osobą na tym stanowisku. Wychowanej West Hamu ma już odpowiednie doświadczenie w dowodzeniu zespołem – w sezonie 2001-2002 stał na czele Leeds United. Powiedzieć, iż jest znakomitym obrońcą to jakby powiedzieć nic. Rio to po prostu najlepszy środkowy defensor na świecie. Prawda, że przytrafiają mu się głupie błędy, ale nie popełnia ich tylko ten, który nic nie robi. Swoją grą i postawą na boisku zyskał także autorytet u kolegów. Kiedy zachodzi taka potrzeba, potrafi zdrowo opieprzyć partnera z zespołu jeśli danego dnia nie wykazuje się odpowiednią dyspozycją. Gdy nasza pomoc ma kłopoty w rozgrywaniu, Ferdinand bierze się za rozdzielanie piłek. Po prostu wie kiedy należy szarpnąć cuglami w zespole. Co więcej, nie daje się sprowokować jak Rooney – sam niejako prowokuje rywali swoim spokojem i opanowaniem, a niektórzy chcąc mu zagrozić po prostu się od niego odbijają (patrz Torres) ;-).
Myślę, iż jest jedynie kwestią czasu kiedy Rio zostanie na stałe liderem Manchesteru. Najlepiej będzie, jeśli Ferguson mianuje go na kapitana już od początku rozgrywek 2008/09, aby od razu było wiadomo, kto tu rządzi. A jak Ty sądzisz? Kto powinien dowodzić United w nowym sezonie? Zabierz głos w dyskusji!
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:

(20 głosów, średnia: 4,85 na 5)







Powiedzcie, że nie mamy lidera, to jak was walnę w łeb…
Rooney: wielki wpływ na grę, zdolności przywódcze
Ferdinand: świetny kapitan, radzi sobie z odpowiedzialnością.
I nie sądzę, aby można było znaleźć kogoś lepszego.
Mamy lidera, nawet dwóch – jak zauważył Krzysiek – to Wayne i Rio. I uważam, że to oni będą kapitanami United w następnych sezonach.
Co do błędów Ferdinanda… W tym sezonie było ich naprawdę mało.
Tekst bardzo dobry, ciekawy :)
Rooney ?! Nieee.. może kiedyś. Teraz w roli kapitana widzę zdecydowanie Rio Ferdinanda. Charyzma bije od niego na 10km . :p
Fajny tekst. Zaskoczenie obecnością Owena w tym temacie. Ale to in plus. Kilka literówek i ogólnie fajnie. 5-
Ferdinand jest idealnym człowiekiem na kapitana.. w poprzednim sezonie bez jakich kolwiek wahań formy, grał cały czas na światowym poziomie.. jest najbardziej odpowiedzialnym zawodnikiem w ManU, po za tym zgodze sie ze jego zastepca za około 2-sezony powinien zostac Rooney. A może vicekapitanem w następnym sezonie powinien zostac Vidic? Hmm..? ;]
Jak dla mnie, opaskę kapitańską powinien nosić Rio. Charyzmy mu nie można odmówić, waleczny no i ostoja defensywy (wraz z Vidą). Ciekawym pomysłem jest też Owen. Pamiętacie, jak podszedł bez pytania i uderzył z wolnego? Sprzątnął Cristiano piłę sprzed nosa. Hargo też ma jaja, tylko troszkę zbyt kontuzjogenny. Trochę głupio, żeby kapitan cały czas w szpitalu siedział.
A co do Roo, to moim zdaniem kapitanem powinien zostać, ale za kilka lat. Niech wydorośleje, bo głupio żeby sędziego ochrzaniał jakiś młodzieniaszek:P
Tekst ciekawy, zasłużona piąteczka. „przy Royu żaden z nas nie byłby fighterem” – świetnie ujęte:D
Nie będę oryginalna – tylko Rio! :)
Ale zauważcie, że te kłopoty z kontuzjami Owen ma od czasu tej długiej kontuzji za czasów gry w Bayernie, niedługo do końca ją wyleczy i nie będzie można mówić że jest kontuzjogenny :) Ponadto Hargo jest wielkim fanem United od dziecka, o czym mówił nawet jak grał w Bayernie, a SAF nie był nim jeszcze zainteresowany :)
Giggs -> Ferdinand -> Rooney
Zdecydowanie Rio! Według mnie powinien zostać stałym kapitanem ponieważ:
- obrońcy często noszą opaskę kapitańską (Puyol, Maldini czy Gallas)
- jest prawdziwym dowódcą zespołu
- trudno go sprowokować (ale czasem się zdarza… ostatnie spotkanie z Chelsea w lidze)
Wazza niech będzie razem z Vidiciem (ewentualnie Owen albo któryś z wychowanków) vice-kapitanem.
Nie wiem, czy kandydatura Giggsa jest dobrym pomysłem.
Jasne, jest niewątpliwą legendą naszego klubu i niezastąpionym autorytetem, ale:
- na pewno będzie grał już mniej niż więcej [niestety, piłkarska emerytura dla mojego idola powoli się zbliża];
- nie ma takich zdolności przywódczych, jak chociażby Rio czy Roo [czyli najwięksi krzykacze na boisku];
Ewentualnie kapitanem mógłby zostac Edwin van der Sar.. ;]
Na dzień dzisiejszy kapitanem zdecydowanie powinien zostać Rio. Następny w kolejce jest Roo.
Ludzie małej wiary ! Gary Neville wróci i będzie kapitanem, zobaczycie !
Jeśli ktoś już mnie trochę zna, to będzie wiedział na kogo stawiam. Oczywiście na Rio Ferdinanda. Chłop jak dąb, skała, opoka defensywy. W tym sezonie niby najlepsi napastnicy świata (czyt. Adebayor, Torres i Eto’o) zupełnie sobie przy nim nie pograli. Ferdinand jest teraz na najlepszym etapie swojej kariery. Niesamowicie charyzmatyczny. Poraża swoim ustawianiem się na boisku, czytaniem gry. Doskonale wie gdzie stanąć, by „wyczyścić” piłkę sprzed bramki. Nie boi się ryzykownych rozwiązań, takich jak chociażby wspomniana potyczka z Torresem. Jeszcze to jak Anglik potraktował Hiszpana gdy ów wyskoczył do niego z pretensjami. To wyglądało jak „Naucz się grać w Anglii chłopaczku. Możesz odejść”. ;D Nie cykał się zrobić z niego pośmiewiska przed samym The Kop. Niesamowity walczak.
Poza tym umie zmobilizować kolegów, a co ciekawsze -jak na stopera- minąć rywala, albo zagrać bardzo precyzyjną piłkę na drugą stronę boiska (Birmingham 0-1 MU, asysta przy golu Ronaldo). Świetnie wyszkolony technicznie, każdy chyba pamięta jego rajd w tamtym sezonie z Boro, gdy minął trzech rywali (!).
Pozostałe kandydatury nie mają wg mnie żadnych szans.
Gary – Nie wiadomo w ilu meczach zagra w przyszłym sezonie.
Ryan – Zbyt cichy, poza tym jak dla mnie od przyszłego sezonu powinien siedzieć na ławce.
Owen – Niezły walczak, ale nie widzę go jako kapitana MU.
Wayne – Jak najbardziej, ale dopiero za kilka lat, gdy Rio nie będzie już miał siły krzyknąć „Kur** do przodu !!!” ;)
Od przyszłego sezonu kapitanem powinien być Rio, a w dalszej kolejności Rooney.
Szczerze mówiąc kwestia do czyjego ramienia przynależeć będzie opaska kapitana w tym, nowym sezonie ( jak i w przyszłych ) jest niewątpliwie ważna.
Bo chyba każdy się zgodzi z tym, że w drużynie jest potrzebny ktoś, kto pociągnie za sznurki i ewentualnie spruje gardło tylko po to, by kolegów umotywować do walki.
Fakt, dla mnie bezsprzecznym ideałem kapitana drużyny pozostanie ukochany przezemnie Roy. Jednak trudno, ażeby on – trenując Sunderland ; był kapitanem Manchesteru ;).
Po analizie ostatnich dwóch sezonów powiem tylko jedno: nie będę oryginalny i wg mnie opaska kapitana powinna się znaleźć od początku tego sezonu na lewym ( czy tam prawym jak woli ) ramieniu Rio.
Wróżę Chłopakowi jeszcze kilka lat na równym poziomie, na poziomie jednego z najlepszych, o ile już nie najlepszego defensora środkowego na całym tym piłkarskim Świecie.
Sukcesywnie potem ? Rooney bądź też Owen.
Mówcie, co chcecie. Ferguson powiedział, ze jak tylko Gary wróci na boisko, znów bedzie kapitanem.
A później, mam nadzieje, Rio:D
Ronaldo!!! :p Świruje, nie bijcie :P
[...] Kapitan pilnie poszukiwany! [...]
Scholes
-potrzebny jest ktoś kto się zna na taktyce, a moim skromnym zdaniem w tej kwestii rudy ma wiele do powiedzenia.