O dwóch takich, co ukradli… serca kibiców.

Każda drużyna ma swój symbol „dnia dzisiejszego”. W Barcelonie jest nim Lionel Messi, w Madrycie Iker Casillas, a w Monachium Franck Ribery. Gdybym zapytał, kto jest „ikoną” dzisiejszego United, zapewne większość z was odpowiedziałaby, z mniejszym lub większym wahaniem, Cristiano Ronaldo. Jednak czy jest to takie oczywiste?
Czy rzeczywiście Portugalczyk, w głównej mierze, tworzy legendę Manchesteru XXI wieku? Być może, ale na jego drodze stoi poważny przeciwnik – Wayne Rooney. Tak, Anglik marnuje sytuację za sytuacją, często doprowadza do szewskiej pasji kibiców na trybunach i przed telewizorami. A jednak…
Skrzydłowy Manchesteru United strzelił w bieżącym sezonie trzydzieści cztery bramki, bijąc tym samym rekord George’a Besta. Angielski napastnik nie zdołał zgromadzić nawet połowy jego dorobku. Niemal każdego dnia, możemy przeczytać w gazetach o „Portugalczyku ratującym Manchester”. Ale czy strzelone gole w 100% odzwierciedlają wartość danego zawodnika dla drużyny? Czy nie powinniśmy rozliczać naszych ulubieńców z ich boiskowej „postawy”, charakteru, umiejętności poderwania zespołu do walki? Czy da się obiektywnie porównać wartość strzelonych przez Ronaldo bramek i ilość błyskotliwych podań, jakimi otwierał drogę do bramki Rooney? Jest to trudne, ale nie niemożliwe.
Bardzo ciekawe jest to, że trwający w najlepsze sezon, narzucił naszym gwiazdom swoistą zamianę ról. Znajdujący się w słabszej formie strzeleckiej Anglik, oddał pałeczkę „super snajpera”, będącemu w niewiarygodnym gazie, Portugalczykowi. Z kolei, skupiający się na zdobywaniu bramek południowiec, powierzył angielskiej nadziei rolę „asystenta” i głównego rozgrywającego Czerwonych Diabłów. Rolę, z której wspaniale się wywiązuje. Co więcej, wydaje się także, że obaj zawodnicy są ze swoich nowych, „boiskowych” funkcji zadowoleni.
Nic w przyrodzie nie ginie, Wayne jest najlepiej asystującym zawodnikiem w Manchesterze, natomiast Ronaldo to numer jeden wśród strzelców ligi angielskiej. Także sir Alex Ferguson nie krzywi się i nie kręci nosem patrząc na odmienionego Rooneya. Można nawet uznać, że ustalanie składu zaczyna właśnie od niego. I trzeba mu przyznać, że postępuje słusznie. To właśnie Anglik poprowadził United do niedawnego triumfu nad Arsenalem Londyn.
Kiedy nasi piłkarze gromili Kanonierów w niesamowitym stylu, Ronaldo spokojnie przyglądał się kolegom z trybun. Warto też zauważyć, że Wayne nie zagrał w żadnym, z czterech, przegranych spotkań ligowych tego sezonu. Tak, więc, czy naprawdę Rooney zasługuje na krytykę ze strony kibiców? Czy dwa mecze bez bramki to powód, aby posadzić go na ławce rezerwowych?
Zupełnie inny status ma obecnie Ronaldo. Kibice wielbią go, podziwiają magiczne dryblingi, uzależniają wynik meczu od jego obecności na boisku. Miliony śledzą każdy jego ruch, jest obiektem westchnień, zarówno dziewczynek jak i kobiet. Polują na niego prezesi Barcelony i Realu Madryt, z którymi Manchester cały czas przepycha się na ciasnym szczycie futbolowego świata. Statystycy śledzą jego strzeleckie rekordy, a sam piłkarz walczy o złotego buta z Luisem Fabiano i Fernando Torresem. Brukowce dodatkowo napędzają spiralę „cristianomanii”, cytując jego wypowiedzi, w których piłkarz nie wyklucza odejścia do drużyny „Galacticos”. Jak w takiej sytuacji można porównywać, bardziej skrytego Rooneya, do wszędzie rozpoznawalnego Ronaldo.
Anglik nie jest typowym playboyem, ślubuje wierność klubowi, w meczu wyróżnia się przede wszystkim walecznością. Ale czy właśnie te cechy nie są cechami prawdziwej ikony klubu? Kiedy inni już zwątpią, Rooney uruchamia ukryte pokłady energii aby walczyć do upadłego. To on potrafi szarpnąć kolegów do ostatniego ataku. To Rooney kojarzy się z momentami magicznymi, z najpiękniejszymi golami i akcjami. W jego radości ze strzelonych bramek jest coś więcej niż tylko duma i zadowolenie, widać w nich pasję i moc. A kibice to kochają. I doceniają.
Porównując Cristiano Ronaldo i Wayne’a Rooneya chciałoby się powiedzieć; „o gustach się nie dyskutuje”. Dla fanów latynoskiej piłki, amatorów dryblingów i zagrań piętką, Portugalczyk na zawsze pozostanie bóstwem. Dla nich, Rooney będzie tylko dobrym zawodnikiem, który od czasu do czasu strzeli ważną bramkę. Także dla prasy, numerem jeden, zawsze będzie Ronaldo. Zapewne to właśnie on zgarnie złotą piłkę. Są jednak osoby, które najbardziej szanują zawodników, potrafiących w meczu poświęcić wszystko, aby wygrać, nie poddających się nawet w najcięższych momentach, a każdy sukces lub porażkę przeżywających zdecydowanie silniej od reszty drużyny. Kibice ceniący sobie właśnie te cechy na pewno na zawsze pozostaną wierni, Rooneyowi. Nie będę otwarcie zdradzał, do której grupy kibiców zaliczam się Ja. Dodam tylko, że Roy Keane czy Paul Scholes na pewno utkwią w naszej pamięci głębiej niż David Beckham.
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:


(20 głosów, średnia: 3,50 na 5)







Nie ma porównania. Rooney zajmuje i będzie zawsze zajmował dla mnie wyższe miejsce niż Ronaldo. I dziwię się, że to Crisowi SAF chciał powierzyć opaskę kapitana pod nieobecność Ferdinanda.
mozna by duzo dyskutowac nad wyzszoscia jednego nad drugim… ronaldo to swietny produkt promocyjny druzyny, zawsze pojawiajacy sie w prasie (pominmy tu roznorodnosc okolicznosci w jakich sie pojawia), wokol ktorego jest duzo szumu… jest medailny. rooney natomiast jest znacznie bardziej skryty i chwala mu za to bo dwoch crisow to za duzo, jednak uwazam ze co by nie mowic to kazdy z nich jest indywidualnoscia. sa na tyle rozni w stylu gry, zachowaniu boiskowym, ze jakie kolwiek porownywanie ich ze soba dla ktoregos byloby krzywdzace.
Trudny wybór. Bardzo trudny wybór.
Ronaldo:
Plusy -
Świetna dyspozycja strzelecka, kapitalne podania, dryblingi, przy których rywale nie nadążają wzrokiem za jego nogami. Cudownie bite rzuty wolne. Szybkość. Świetny przegląd pola; dokładnie wie kiedy strzelić, a kiedy podać. Bardzo dobra lewa noga, niezły strzał głową.
Minusy -
Czasem za bardzo się bawi piłką, bezproduktywne piętki, przekładanki (mecz z City 1-2). Gdy wyjdzie mu wolny, to cały świat pieje z zachwytu. Ale i tak 70% wolniaków trafia w mur, albo trybuny. Brak walki, gdy nie idzie, to na całego. Nurkowanie.
Rooney:
Plusy -
Walka, walka i jeszcze raz walka! Gryzie trawę, pobudza kolegów do walki. Straci piłkę- zapieprza po nią 70 metrów, odbiera i rusza z akcją (mecz ze Spurs). Potężna bomba z prawej nogi. Szybkość.
Minusy -
Ma przestoje w strzelaniu goli, np teraz. Kiepsko gra głową i lewą nogą. Czasem łapie zupełnie niepotrzebne kartki. Ostatnio za bardzo się bawi w techniczne strzały niż przywalić petardę.
Naprawdę bardzo ciężko jest ocenić kto jest bardziej przydatny. Bez waleczności Rooney’a nie wyobrażam sobie Diabłów, ale w tym sezonie, gdyby nie CR… :O Niech no tylko Wazza odzyska formę strzelecką, to będzie się działo. Bo 8 goli napastnika, przy 25 nawet nie wiem jak bardzo ofensywnie ustawionego skrzydłowego to bardzo mało.
Ogólna średnia:
Cristiano Ronaldo – 8,5/10
Wayne Rooney – 8/10
Dobry tekst, daję 4 i pozdrawiam.
Wojtas? powrot zza swiatow? Przyznam ze slaby powrot. Mam wrazenie, ze przyszedles zmeczony do domu i pisales ten tekst tylko po to, by go napisac. Dla innych ten wybor bedzie wazny, dla mnie nie. Tekst jest beznadziejny, nie mozna wyniesc z niego absolutnie nic. Rooney czy Ronaldo, tralalala, tez mi dyskusja filozoficzna, nie wiem tylko co majaca na celu. Podzielam zdanie kolezanki Aneczki „mozna by duzo dyskutowac nad wyzszoscia jednego nad drugim” Dokladnie tak. Pozniej napisz czy moze fajniejszy jest dla nas Nani czy Anderson. Pozdrawiam serdecznie i licze na to, ze slabe teksty beda pojawiac sie tutaj naprawde rzadko. Jakosc, jakosc, jeszcze raz jakosc, nie ilosc.
Mnie nie podoba sie takie porównywanie,obaj sa ważni dla zespołu,ale to Cristiano jest obecnie w lepszej formie.A tak w ogóle to na kilometr widac,ze faworyzujesz Rooneya i zaliczasz sie do tej drugiej grupy,a tego nie powinno sie odczuc w tekscie.Dla mnie to oni obaj wspólnie tworza nowa legende i obaj beda zapamietani przez kibicow i zapisza sie w historii.
jedyne co mnie denerwuje w Ronaldo to kiedy zostanie powalony na ziemię… czasem jest to faul czasem zanurkuje ale chodzi mi o to ze ma taka minę jakby miał się zaraz popłakać… a powinien zacisnąć zęby i próbować odzyskać tą piłkę…
u Rooneya takiego zachowania nie ma i za to go bardziej szanuję… także za to że Ronaldo baaaaardzo rzadko wraca się do obrony a Rooney pracuje na całym boisku.
Nie chce tutaj niedoceniać Ronaldo jego umiejętności i tych zdobytych bramek ale gdybyśmy musieli sie pozbyć któregoś z nich to na dzień dzisiejszy sprzedałbym Ronaldo.
marcin: a dlaczego nie powinno być widać faworyzowania Rooneya? przecież na Redlogu prezentujemy subiektywne opinie, od tego są właśnie blogi. odczucia autora są jak najbardziej na miejscu, choć jednoznacznie nie stwierdza, że Rooney jest lepszy, to ma prawo tak napisać tekst, żeby wychodziło na to, że Anglik jest przez niego np. bardziej lubiany.
Gregorys: tekst nie jest jakąś rewelacją, ale nie wiem skąd taka ostra krytyka. Wojtas po prostu przybliżył mniej więcej obraz Ronaldo i Rooneya w mediach i oczach kibiców, a dokładniej – swoich oczach. miał ochotę ich porównać, inni tego nie robią, bo nie widzą sensu. dla mnie np. obaj są bardzo ważnymi punktami drużyny, a najważniejsza jest właśnie ta ostatnia.
Jeśli widzę w dziale autorzy, kiedy ostatni raz ten autor napisał tekst i ten zalosny „come back” uwierz mi, że jako wymagajacy czytelnik moge byc rozczarowany. Jesli piszemy, robmy to porzadnie, starannie… a nie zeby bylo. Krytyka ma nas uczyc. Jesli ta krytyka jest rzeczywiscie taka brzytwa, przepraszam. Dla mnie sam temat jest beznadziejny i nie warty podjęcia.
@Marcin: Zupełnie nie masz racji. Dla mnie w tym tekście jest wręcz za mało zdania, subiektywnego zdania Wojtasa. Jeśli faworyzuje Rooneya nie widzę w tym nic złego, by szczerze o tym napisać i uargumentować. Zdania w końcówce: „Nie będę otwarcie zdradzał, do której grupy kibiców zaliczam się Ja” zupełnie nie podzielam. Mój tekst, tzn, że zamieszczam w nim to co ja szczerze czuję. Jest to blog o MU i trudno, by nie pisało się tutaj subiektywnych artykułów.
NiLok i MattMan ja mu tego nie zabraniam,ale ja w takiej sytuacji napisałbym od razu ze wole danego zawodnika i ze jest to moje zdanie.Wiadomo,ze wiekszośc tekstów na blogu jest subiektywnych i dlatego jeśli takowe sie pojawiaja to powinno sie zaznaczyc,że jest to subiektywna opinia.MattMan zdanie które przytoczyłeś:“Nie będę otwarcie zdradzał, do której grupy kibiców zaliczam się Ja” właśnie w dużej mierze o nie mi chodzi,bo ja po przeczytaniu tego tekstu wiem do jakiej grupy zalicza się autor,wiec nawet nie musi tego przyznawac.
Właśnie o to chodziło, że każdy wie, do której grupy się zaliczam :)… To był taki, hmmm, żarcik. Gra z czytelnikiem, który mówi: „ta jasne, wiadomo, że wolisz Rooneya” :D.
marcin: napisałeś „wiadomo, że większość tekstów na blogu jest subiektywnych (…)”, a chwilę później twierdzisz, że powinno się to wyraźnie zaznaczyć. niebardzo rozumiem takiego rozumowania :)
MattMan: faktycznie, Wojtas nie powinien kryć się z tym, którego z nich woli, bo taka jest forma blogowych tekstów. można spokojnie pisać o swoich odczuciach, zresztą w Twoich tekstach to widać jak na dłoni. ich siła to właśnie jawna i zamierzona subiektywność, dlatego tak, a nie inaczej oddziaływują na czytelników.
Od dawna czekałam na ten temat.
I zgadzam się w pełni z autorem, Nie tylko gole, postawa i ‘magiczne tricki’ Ronaldo się liczą. Trzeba umiec dostrzec coś co jest niewidoczne.’Czarna robote’ jaką wykonują za niego inni. Czy Ronaldo wraca sie pod własna bramke? Czy odbiera piłke przeciwnikowi? Robi wślizgi? Nie.
Roo pokazuje sie nam w tym sezonie bardziej jako pomocnik, choc wolałam go jako napastnika nie powiem że wyszlo nam to na złe.
A tym bardziej nie posadziłabym go na ławie…
NiLok mi chodziło głownie o tekst Wojtasa,ktory sam przyznał ze to była „gra z czytelnikiem” i to wyglądało tak jakby ten tekst miał byc obiektywny,a taki nie jest.Rowniez chodzi mi o sytuacje gdy np. ktos zrobi ranking najlepszych rzutow wolnych,goli itp.To warto zaznaczyc ze to jest jego opinia,a nie zmuszac czytelnika do brania opini autora jako jedynej słusznej.
marcin: ale przecież na tej stronie nikt nie zmusza czytelnika. nie jesteśmy serwisem informacyjnym, ani encyklopedią o MU. tak jak stwierdziłeś wcześniej, z góry jest założenie, że nasze teksty są najczęściej subiektywne.
Dla mnie to jest oczywiste, co się działo z United w czasie kontuzji Rooneya bądź jak Rooney nie występował? Nawet ze słabszymi ekipami nie mogliśmy sobie poradzić. Pamiętajcie Ronaldo to nie całe United.
No oczywiscie,ze nikt nikogo nie zmusza,to juz powiedziałem tak ogólnie i nie miałem na mysli tej stronki.To był po prostu przykład.
Blogi mają to do siebie, że treści na nich zamieszczane są zazwyczaj subiektywne, Wojtas chciał ten stan rzeczy zamaskować, aby potem mimo wszystko tak przez przenośnię pokazać, kogo tak naprawdę woli :-).
Co do obu Panów… ja tam wolę Rooneya, bo to chłop z jajami, ale jednak czasami miło popatrzeć co Ronaldo robi z piłką… Dlatego tak na dobrą sprawę to ja uwielbiam widzieć obu panów razem :D R&R
Trochę śmieszy mnie usprawiedliwienie TRAGICZNEJ skuteczności Rooneya małą ilością asyst Ronaldo. Asysta ma to w sobie, że nie istnieje bez gola… To chyba raczej nie jest wina Cristiano, że napastnicy nie są w stanie umieścić wystawianych przez niego piłek w bramce. A własne gole często wypracowuje sobie sam odnajdując się idealnie w odpowiednim miejscud.
Prawda jest taka, że Cristiano jest jednym z najlepszych o ile nie najlepszym piłkarzem świata podczas gdy Rooney nie zalicza się do czołówki topowych napastników; kij z tym, że wali po dziesięć setek na mecz, przecież walczy. Troche żałosne. Wraca się? I co z tego? Czy taka jest jego pozycja na boisku? Opowiedź jest chyba jasna. Nikt od niego tego nie wymaga. Wymaga się od niego strzelania GOLI, goli, które to decydują o zwycięstwie danej drużyny.
„nie poddających się nawet w najcięższych momentach, a każdy sukces lub porażkę przeżywających zdecydowanie silniej od reszty drużyny”
Sugerujesz, że Ronaldo nie poddaje się nawet w nacięższych momentach? A kto w ostatnich minutach samodzielnie przebiegł pół boiska strzelając na końcu dającego 3pkt gola przeciwko Fulham? Kto strzelił w meczu z Derby chociaż wydawało się, że nikt i nic nie przełamie beznadziejnej nieskuteczności? Nie rooney, nie. nie. Ronaldo. Właśnie on. Kto wylewał łzy na oczach CAŁEGO świata narażając się na tak wielkie upokorzenie? Ronaldo. Ten chłopak ma ambicje, jakiej jeszcze nie dane mi było w nikim zobaczyć.
*”Sugerujesz, że Ronaldo nie poddaje się nawet w nacięższych momentach?”
Powinno brzmieć : Sugerujesz, że Ronaldo poddaje się w ciężkich momentach.
Komentarza część dalsza:
Nie zarzucam nic Roo, uwielbiam go i mam za świetnego faceta i piłkarza. Ale patrząc obiektywnie irytuje mnie, że fani wciąż szukają dla niego usprawiedliwień podczas gdy na Cristiano spada fala krytyki kiedy tylko popełni błąd.
Dobija mnie też kiedy ktoś mówi, że Rooney ma charakter a Ronaldo nie. Po czym to wnioskujecie? Po tym, że Anglik wypowiada słowo Fuck 100razy na mecz? W takim razie powodzenia; Ronaldo często też zarzuca się zbytniom medialność tymczasem akurat w tym aspekcie mógłby uczyć się od Rooneya, który zarobił na reklamach itp o wiele więcej niż Portugalczyk.
Zapewne wielu z was szanowało by go dużo bardziej gdyby wyglądał jak połączenie szczura z motopompą i co drugi mecz łamał komuś nogi wślizgiem. Życie.
I jeszcze jedno. Cristiano JUŻ jest legedną – pobił rekord Besta, strzelił dla United więcej goli niż sam Cantona i brakuje mu zaledwie jedno trafienie by wyrównać wynik Beckhama podczas gdy Rooney jest jednym z wielu… na razie.
PS Tak Ronaldo często wraca się na własne pole karne ale mimo to jego gra w defensywie pozostawia wiele do życzenia.
Cóż, osobiście bardziej swoją postawą, charakterem, umiejętnościami imponuje mnie Rooney. I nie chodzi tu o byle suche słowa mające pokazać mą nienawiść do Portugalczyka, bo tak nie jest. Szanuję Cristiano, wiem jak bardzo ważnym jest on elementem dla drużyny, zdaję sobie sprawę, że strzela wiele goli, nie raz sam przesądza o wyniku meczu, wyprowadza United na prostą w trudnych momentach, jednak brakuje mu tego czegoś, pewnego rozmachu, jaki ma miejsce u Wayne’a.
Na próżno mi tu przedstawiać swoje dokładne przemyślenia na temat tej pary, bo doskonale zrobił to już w swym tekście Wojtas. Roo po prostu mnie imponuje. Wspaniały gracz o wielkim serduchu, posiadający przysłowiowe ‘jaja’, mający poczucie winy i odpowiedzialności. Wielu skarży się na to, że Anglik nie może się przełamać, nie może zacząć regularnie strzelać do bramki rywala. Zgadzam się, trafienia są niezwykle ważne dla zawodnika, a ich brak na pewno Rooneya ‘przybija’. Sam jestem nieco zawiedziony jego postawą w ostatnich meczach, chociażby z powodu nie wykorzystanych sytuacji, ale trzeba także dostrzegać w tym wszystkim plusy. Miło popatrzeć na młodziana walczącego na boisku do ostatniej sekundy meczu. Aż serducho się raduje jak widzi Wayne’a, który stara się i próbuje za wszelką cenę dołożyć swoje pięć groszy. Czasami na podobny wyczyn nie ma szans, a mimo to nie poddaje się, walczy o swoje. To kocham w futbolu, to kocham w piłkarzach. Tak odnajduje się swoich idoli…
Czas na mój komentarz… Lubię obu piłkarzy tak samo. Ronaldo cenię za ambicję i umiejętności, a Rooneya za waleczność i charakter.
@ RedArmy – ale czy Rooney co chwilę symuluje, a po nawet najdrobniejszym faulu leży kilka minut na murawie i ma minę jak dziecko, któremu ktoś wziął ulubioną zabawkę? Czy Ronaldo biega od jednej strony boiska do drugiej i walczy w obronie? Nie. Być może dlatego Cristiano nie jest uważany za walczaka. Większości ludzi płacz kojarzy się z brakiem męstwa – i tak było/jest w przypadku Ronaldo ;-)
Co do tekstu – mi się podoba. Ciekawy, a głowną ideą autora było wywołanie dyskusji :)
Mówią, że tylko prawdziwi mężczyźni potrafią płakać. Z resztą nikt nie oskrażał o brak męstwa płaczącego jak dziecko po meczu Portugalia Anglia Rio czy Terrego… bądź ostatnio Gallasa.
Ronaldo co chwila symuluje? Nie wydaje mi się. Ślepa etykietka, na którą sobie zapracował ale która już nie wydaje się być aktualna. Po najdrobniejszym faulu leży kilka minut na murawie? Chyba oglądem różne mecze… Z resztą zmusić kogoś do faulu też trzeba umieć:)
RedArmy: Oczywiście, że Ronaldo jest niesamowity i nie można tego podważać. Prawdą jest też, że Wayne nie bije kolejnych rekordów strzeleckich ale… Zobacz w jakich momentach strzela bramki Rooney. Przegrywamy z Romą 0:1 i… Wayne wyrównuje dając nadzieję grającemu w 10 United. To Rooney strzela bramkę z Evertonem, która daje nam zwycięstwo 3:2. To on pięknym uderzeniem pokonuje bramkarza AC Milan w ostatniej minucie meczu. Może nie widać tego tak w tym sezonie ale Rooney w najważniejszych momentach nie zawodzi – w przeciwieństwie do Ronaldo. I właśnie to czyni go legendarnym.
Wojtas a gdzie w takim razie był Wayne na San Siro? Heh?
Rooney nie zawodzi a najważniejszych momentacha a Ronaldo tak? Ciekawe. Może poprzez swoją tezę argumentami bo te powyższe nie wydają się być dla mnie zbytnio przekonujące.
Wojtas podałes przykład z Romą ale kto rozpoczął akcje po której padł gol??Ronaldo dryblingiem ominął kilku zawodników swietnie podał bodajże do Giggsa a ten do Roo który trafił gola
@ RedArmy – odnośnie płaczu to mamy w dzisiejszych czasach pewien stereotyp – jeśli ktoś płacze nie zachowuje się jak prawdziwy mężczyzna. I tutaj nikt mi nie wmówi, że nie mam racji. Tak, niestety, jest w obecnych czasach…
To „kilka minut” to swego rodzaju przenośnia przecież :) Ja oglądam prawie wszystkie spotkania United w tym sezonie i moim zdaniem Ronaldo zbyt łatwo upada i tak jest co chwilę. Oczywiście – etykietka jest, ale często Portugalczyk aż za bardzo się kłądzie na tej murawie… A jak się ogląda Rooneya to aż miło, że tak walczy :)
Na San Siro nie było nikogo :(…
Wiesz jak to jest RedArmy, jestem w trudniejszej sytuacji bo statystki bramkowe Ronaldo ma, o niebo lepsze. A ze statystkami ciężko dyskutować. Ja jednak dyskutuję.
Chciałbyś żebym wsparł się faktami. Kiedy oglądam mecz widzę jak Rooney zapieprza,potrafi niewiarygodnym podaniem zrobić coś z niczego. Ronaldo wdaje się przeważnie w drybling lub strzela. W Angliku jest zero „samolubstwa”.
Wyobraź sobie taką sytuację:
W meczu, Ronaldo oddaje 20 strzałów, strzelając 2 gole.
W tym samym meczu, Rooney odda 3 strzały, nie zdobędzie bramki, ale w sytuacjach, w których mógł gola zdobyć, poda komuś innemu, lepiej ustawionemu. Zaliczy dwie asysty.
Kibic, oglądający mecz mniej uważnie powie, że Rooney był słaby, a Ronaldo genialny.
Zauważ, że oceny SKY czy MEN zazwyczaj klasyfikują Cristiano i Wayna podobnie.
hehe, widzę że wystarczy napisać o Roo i CR7 i już zaczyna być gorąco, zwłaszcza stawiając wyżej Wazzę. Porównanie trochę nie na miejscu, biorąc choćby pod uwagę inne pozycje na boisku itd. Może lepiej gdyby autor porównał Cristiano do Becksa?
A na poważnie, zajeżdza trochę dziecinnością artykuł, tzn. „ja jestem większym fanem United ponieważ lepszy jest Roo bo walczy, asystuje, a CR7 jest świetny ale płaczka, udawacz, i kochają go nastolatki”.
Podsumowując OBOJE są ważni podobnie jak Vidic i Ferdinand. I jestem szczęśliwy że OBYDWOJE grają dla MU.
No cóż… Niby nie potrzebne jest ich porównywanie, a jednak zobacz ile osób chce to przedyskutować :). Wiadomo, tak jest bo każdy ma swojego idola, ulubieńca. I wiesz, Ja porównuję ich mniej pod kątem piłkarskich umiejętności, a bardziej zadatków na „legendy”. Zauważ, że nie powiedziałem, że Ronaldo jest udawacz i płaczka. A to, że Rooney więcej walczy, natomiast Ronaldo jest bardziej kochany przez nastolatki to FAKTY :).
@Tomasz – „widzę że wystarczy napisać o Roo i CR7 i już zaczyna być gorąco’. Dobrze, że zaczyna być gorąco. Dyskusja z emocjami to coś co misie kochają najbardziej. ;D
Ludzię piszą „Cristiano to zwykła ciota, symulant i beksa”. Takie stwierdzenia mnie najbardziej irytują. Docenilibyście go gdyby przeszedł do Realu, bo „mądry Polak po szkodzie”. Musimy zdawać sobie sprawę z pewnej rzeczy… Jeśli nawet Cris na boisku to egoista, jeśli nawet nie ma „duszy legendy” dla większości… to przepraszam, ale gdyby nie on, gdyby nie jego „egoizm” i to, że jest takim „lalusiem” w Premiership byłoby nam ciężko, bo to właśnie on ratował nam dupę. Oczywiście, liczy się cała dryżyna, fakt… ale nie ma zawodników idealnych pod każdym względem. Cris robi to co do niego należy! Buduje nasz wspólny sukces a ludzie i tak znajdą zawsze swoje ale, bo do skuteczności nie mogą się już przyczepić, więc podważą inną cechę. Tak będzie zawsze. ;]
Wojtas.
W Angliku jest zero samobulstwa? Nie dokońca taka jest prawda ale nie podam przykładów gdyż w chwili obecnej nie potrafię sobie dokładnie przypomnieć jakiegoś konkretnego.
Rooney ma mnóstwo strzałów na mecz ale jego wykończenie jest naprawdę żałosne. Możesz wciąż go usprawiedliwać, szukać Zaakceptuj to bądź nie.. twój wybór. wymówek; mówić, że walczy i ma „jaja” ale nie zmienisz prawdy, jaką jest niezaprzeczalny fakt, że piłkarsko Ronaldo prześciga pod niemal każdym względem Rooneya.
„Zauważ, że oceny SKY czy MEN zazwyczaj klasyfikują Cristiano i Wayna podobnie.”
Jeśli oceniając mecz kierujesz się ocenami MEN czy SKY to ‘gratuluję’.
Mówiąc o wsparcie się faktami chodziło mi raczej o przytoczenie kontretnych meczów, wyników, statystyk a nie o twoich prywatnych opiniach.
A jeśli już mowa o przydatności na boisku – polecam zajrzeć do statystyk actim idex.
Być może i Cristiano często upada ale to wręcz niemożliwe by utrzymać się na nogach kiedy zostanie się przewróconym przy dużej szybkości. A akurat fauli na Ronaldo nie brakuje i ja osobiście dziwię się, że pomimo tylu ostrych wejśc nie nabawił się jeszcze poważnej kontuzji…
Mattman.
„ludzie i tak znajdą zawsze swoje ale, bo do skuteczności nie mogą się już przyczepić, więc podważą inną cechę. Tak będzie zawsze. ;]”
Zgadza się. Ludzie zawsze coś znajdą, szczególnie jeśli chodzi o Cristiano. Nie ukrywam, że często irytują mnie jego fanki pozostawiające komentarze typu „I LOVE YOU CRIS, ożeń się ze mną.” na serwisach sportowych ale nie jest to powód dla którego miałbym rzucać na nim psy i wyzywac go od pedałów i panienek.
RedArmy: Uwielbiam Ronaldo i uważam go za genialnego piłkarza, dlatego nie rozumiem dlaczego porównujesz mnie do jakichś prostaków, którzy mieszają go z błotem. Znajdź w tekście chociaż jeden fragment gdzie piszę, że Ronaldo jest „panienką”, że symuluje, że jest oszustem.
Nie szukaj we mnie wroga tylko dlatego, że lubię Rooneya bardziej od Ronaldo. I podkreślam – nie podważam umiejętności Cristiano. Po prostu uważam, że każdy ma inną rolę na boisku i każdy daje naszej drużynie tyle samo – bardzo dużo.
Powiedz mi, dlaczego taki Keane przecszedł do historii chociaż nie strzelał 30 goli w sezonie? Wiem, że Rooney to inna pozycja ale WEDŁUG MNIE robi on dla drużyny tyle samo co Irlandczyk.
Chcesz żebym Ci podawał mecze, w których lepiej zagrał Rooney? A jaki to ma sens? Ja powiem, że zagrał lepiej z Milanem, a ty powiesz, że Ronaldo zagrał lepiej z Boltonem. Jaki to ma sens?
Trzeba umieć szanować zdanie innych :)
to ja jeszcze dodam do tego, co MattMan napisał. przyjrzycie się geniuszom. każdy swoim talentem górował i to ogromnie nad „zwykłymi” ludźmi, ale z reguły geniusz miał jakąś „usterkę”, coś co sprawiało, że nie mógł być idealny. Best pił i prowadził mocno imprezowe życie, które na dłuższą metę przeszkadza w karierze sportowca. Mógł być kimś o wiele lepszym (ciężko to sobie wyobrazić), ale jego styl bycia to zaprzepaścił. Taki Zidane na przykład. Jego ostatnie spotkanie, odejście na piłkarską emeryturę było idealnym podsumowaniem. Piłkarz o świetnej technice, niewiarygodnym przeglądzie pola, charyzmą i… słabymi nerwami. Ile dostawał kartek w Serie A za głupie zachowania, a w finale MŚ 2006 wszyscy widzieli co zrobił. Mógł być bohaterem, nie tylko Francji, ale całego piłkarskiego świata, a skończył tak fatalnie. (i jeszcze do tego Włosi wygrali :/).
Może tak samo ma Ronaldo? Świetna technika, niewiarygodna skuteczność, facet w czepku urodzony, ale za to jest lalusiem (w Anglii), oszukuje, „nurkuje”, udziela jakichś dziwnych wywiadów i chce grać w Realu Madryt… nie ma ideałów, cieszmy się tym, co mamy, bo jakbyśmy tego nie mieli, to byśmy byli w ciemnej d…ie. ;)
Wojtas ależ ja szanuje twoje zdanie i nie mam zamiaru na nie wpływać, ani broń Boże kwestionować tego, kogo lubisz bardziej a kogo mniej.
Możesz cenić wyżej Roo i masz do tego jak najbardziej prawo. Ja tylko usiłowałem Ci pokazać, że bezpodstawnie porównujesz ich przydatnośc na boisku, usprawiedliwiając tym samym strzelecką dyspozycję Rooney’a.
Absolutnie też nie szukam w Tobie wroga, ani nie oskrżam Cie za Twoje przekonania. Po prostu prowadzę dyskusję… chyba, że ty naszą konwersację odbierasz w inny sposób.
Nie porównuję Cię do jakichś prostaków, jak to ich nazwałeś, a wskazuję mentalnośc ludźi, którzy oceniają piłkarza po wyglądzie czy innych czynnikach, które nie powinny mieć wpływu na takową ocenę. Wystarczy otworzyć onet i można spotkać się z milionem wyzwisk pod jego adresem… nie rozumiem skąd to się bierze, czyżby zazdrość? Bo innej przyczyny nie potrafię znaleźć.
Keano jest legendą. Zgadza się. Ja jednak nigdy nie posunąłem się do porównywania Roo do Irlandyczka. Daleka droga. Oczywiście jedynie WEDŁUG MNIE.
Nilok.
„ale za to jest lalusiem (w Anglii), oszukuje, “nurkuje”, udziela jakichś dziwnych wywiadów i chce grać w Realu Madryt… ”
Słyszałeś kiedyś wywiad z nim? Być może nie jest wyjątkowo mądry i błyskotliwy a jego angielski pozostawia wiele do życzenia, ale z pewnością nie jest też głupi i odpowiada całkiem do rzeczy, zważywszy na fakt, że zadawane mu pytania często są naprawdę denne.
Nie przedzajcie też tak z tym Realem. Ostatnio mówił, że uwielbia grać dla United i może zostać tu następne 5 lat albo 20. Nikt nie zna przyszłości. Nie oczekujcie od piłkarza, który nie pochodzi z wysp bezwzględnego przywiązania i ślepej wierności. Cristiano posiada zupełnie inną mentalność, czemu trudno się dziwić bo wywodzi się z innej kultury.
Ja to się i tak dziwię, że tym południowcom się chce na wyspach grać. Oni przecież przyzwyczajeni do słoneczka i świetnej pogody non stop.
Wiesz, nie możesz oceniać kibiców pod kątem komentarzy na onecie. Tyle jadu, nienawiści, zawiści i głupoty jak tam, nie ma nigdzie indziej…
RedArmy: ta wyliczanka o Ronaldo miała w sobie nutkę ironii ;) bez napinki.
Red Army – nic dodać nic ująć.
@Nilok – Zidane i tak jest moim bohaterem, każdy wie co mu powiedział makaroniarz i nieważne, że to finał Mundialu, cierpliwość też się kończy
Co do Roo i Ronaldo: Ferguson sam powiedział, że Roo niepotrzebnie czasem tyle biega po boisku i walczy, a potem nie ma sił, żeby odpowiednio przymierzyć piłkę i zdobyć gola, ale jak widzi jego serce do gry to ciężko mu kazać przestać tak walczyć (no tak z pamięci piszę). Ronaldo ma fantastyczny sezon, wyrobił sobie jakiś instynkt strzelecki, bo często strzela będąc po prostu we właściwym miejscu w odpowiednim czasie ;-)
Nie wiem dla jakich gazet wypowiadał się Ronaldo, gdy mówił, że chce zagrać kiedyś w Hiszpanii, historie ze szmatławców można wyrzucić do kosza. Z kolei wypowiada się też, że świetnie się czuje w Mu. Oczywiście czas pokaże jak będzie, ale trzeba zrobić wszystko, żeby został.
Wracając do Roo, nie zamieniłbym go na nikogo innego, co nie znaczy, że Ronaldo tak. A kiedy Roo się odblokuje (jeszcze w tym sezonie na pewno) to powinien zacząć sypać bramkami.
Odnośnie tego, że Ronaldo strzela mnóstwo bramek – uważam, że oprócz Fergusona x) nie ma ludzi niezastąpionych. Przypomnijcie sobie van Nistelroya. Jeżeli swojej gry nie uzależnimy zbytnio od poczynań Ronaldo, będzie git x)
tekst bardzo mi się podobał i cieszę się że autor podał (aczkolwiek nie wprost) kogo jest zwolennikiem. Widzę że autor uzyskał oczekiwany efekt- dyskusja się pojawiła i do tego bardzo porządna:) Jeśli o mnie chodzi to denerwuje mnie to iż Ronaldo po stracie piłki nie stara się jej odzyskać, albo jak upadnie (chociaż faulu nie było) to wygląda na takiego sfrustrowanego… Nie odbieram mu zasług – bo gdyby nie on to faktycznie nie byłoby tak różowo,ale mimo wszystko wolę Wayne’a -on jest takim naszym pracusiem- biega, walczy po całym boisku i to mi imponuje, ale mimo to
powinien skupić się bardziej na tej grze w ataku…
Chciałbym aby każdy z nich wykonywał robotę związaną z pozycją na boisku-czyli na dzisiaj powinni zamienić się funkcjami które aktualnie wykonują ;)
Bardzo fajny tekst :). Wayne Ronney u szczytów formy jest jak czołg nie do zatrzymania, walczy o piłke do końca, natomiast Cris odpuszcza Sobie, to może niektórych denerwować :). Przed nami mecz z Romą może i tym razem 7:1 dla Czerwonych Diabłów. Pozdrawiam fanów ManU.
niektórzy zachowują sie jak kibice liverpoolu,ja niewyobrażam sobie teraz naszej DRUŻYNY bez tych dwóch panów,i sorry ale piepszenie kto jest „wyżej” jest dla mnie bez sensu.ja mam nadzieje ze obaj bedą najwyżej,czyli stac na najwyzszym podium razem z resztą drużyny.oczywiscie nie neguje tego ze mozna miec swoich ulubienców:D
Rooney jest Manchesterem. To ikona tego klubu. Bez niego to nie byłby ten sam klub, ale bez Cristiano ten klub by nie wygrywał. Jednak łatwiej jest mi wyobrazic sobie United bez Ronaldo, bo wyobrażenie sobie Diabłów bez Wayne`a jest NIEMOŻLIWE.
No i dzisiejszy mecz potwierdza to, że wybrać jest bardzo trudno. Z jednej strony GENIALNIE zagrał Ronaldo. Piękny gol i asysta. Z drugiej strony Rooney się wreszcie odblokował i nie można mu zarzucić, że nie strzela goli… Oj ciekawie, ciekawie…
Również moim zdaniem Rooney jest cenniejszym piłkarzem dla MU niż Ronaldo.Chodzi tu też o utożsamianie się zawodnika z zespołem, Ronaldo w każdej chwili może odejść z MU, pójść do Realu i zapomnieć o MU, on nigdy nie będzie symbolem Diabłów.A Rooney może zostać taką ikoną.Poza tym ma charakter.Spoko temat, dobre porównanie, czemu nie porówywac dwóch piłkarzy?Dzisiaj dla wielu kibiców kilka strzelonych bramek czyni piłkarza idolem, a zapomina się o zasłużonych zawodnikach.
Pozdrawiam
Jeszcze jedna rzecz do Gregorysa – zmiażdżyłeś mnie mówiąc, że to porównanie NIE MA KOMOPLETNIE ŻADNEGO sensu. Jakieś dwa tygodnie po tym tekście Rafał Stec napisał bardzo podobny felieton… Co więcej, Gazeta Wyborcza ów tekst opublikowała. Wysłałeś im już maila jakimi są idiotami wypuszczając tak bezsensowne teksty ?