Nie przegap
Strona główna / O dwóch takich… co rządzą Manchesterem!

O dwóch takich… co rządzą Manchesterem!

O dwóch takich… co rządzą Manchesterem!
Zdaniem Sir Alexa Fergusona mieli stworzyć duet marzeń, niczym Dwight Yorke i Andy Cole. Dziś jednak znajdują się po dwóch stronach barykady. Ich drogi się rozeszły. Przyjaciele z boiska stali się przeciwnikami, którzy muszą walczyć o prym najlepszego napastnika w mieście

Kiedy grali w barwach United trudno było ich porównywać – obaj nieustępliwi, walczący od pierwszej do ostatniej minuty meczu, obaj jednak pozostający jeszcze w cieniu Cristiano Ronaldo, który święcił najlepsze momenty swojej kariery w koszulce Czerwonych Diabłów. Dziś Rooney i Tevez stanowią o sile swoich zespołów. Po transferze Carlitos do City Argentyńczyk w mgnieniu oka stał się postacią numer jeden ekipy ‘niebieskich’. Wayne Rooney natomiast przeżywa swój najlepszy sezon w życiu, jest najważniejszą postacią układanki Szkota, ulubieńcem fanów United, oraz napastnikiem, który wreszcie spełnia powierzone mu zadanie w postaci strzelonych bramek.

Ludzie z charakterem, wolą walki i chęcią zwycięstw – to charakteryzuje obu Panów z Manchesteru. Takich piłkarzy kochają kibice. W czasie, gdy Tevez grał jeszcze w czerwonej koszulce, a jego przyszłość na Old Trafford była niepewna, na stadionie mogliśmy zauważyć transparenty eksponujące uwielbienie kibiców do Argentyńczyka. Wielu domagało się pozostawienia Carlitos na Old Trafford. W dzisiejszych czasach biznes i pieniądze stają niekiedy ponad futbolem. Zarząd United nie zdecydował się wyłożyć wymaganej kwoty za Apacza i pomimo przywiązania do czerwonych barw i diabelskich kibiców Tevez zrobił to, co ugodziło serce fanów United – transfer do lokalnego rywala.

W obecnym sezonie można by rzec, że Wayne Rooney doświadczył pewnego rodzaju motywu katharsis. Zablokowany, pozostający w cieniu Portugalczyka zostawiał zdrowie na boisku, dla dobra drużyny grał na nietypowych dla siebie pozycjach, a laury zwycięstwa przyjmował najczęściej bramkostrzelny Ronaldo. W obecnym sezonie Rooney przejął odpowiedzialność za drużynę. Anglik stał się jej liderem, który prowadzi swój zespół do kolejnych zwycięstw i pucharów. Wielu bało się, że po odejściu CR7 w United stworzy się pustka, było to jednak błędem. Anglik dzięki swojej grze wypełnił lukę po Ronaldo. Jego wyczyn strzelecki na obecną chwile porównywany jest z osiągnięciami Portugalczyka. Kibice oszaleli na punkcie Rooneya. Anglik sieje postrach wśród defensyw drużyn przeciwnych, a największe gwiazdy futbolu oraz trenerzy obsypują go pochwałami.

Czym byłoby United bez Rooneya?! Niewielu kibiców wyobraża sobie czarny scenariusz, w którym Anglik opuszcza szeregi Czerwonych Diabłów. Na chwilę obecną ‘biały Pele’ gwarantuje ofensywną siłę rażenia, której obawiają się wszyscy przeciwny. Rola Anglika w zespole jest niezwykle istotna i niepodważalna. Gdy siedzi na ławce rezerwowych łatwo dostrzec jego brak na murawie boiska. Ekipa Sir Alexa Fergusona wiele traci, gdy jest niedysponowany, co widać po grze i wynikach zespołu.

Podobnie jak Rooney, Carlos Tevez jest numerem jeden swojego zespołu. Trener City Roberto Mancini niejednokrotnie podkreślał, jak ważnym zawodnikiem jego zespołu jest Argentyńczyk. W przypadku słabej formy Adebayora, to Apacz gra pierwsze skrzypce w linii napadu City. Pomimo tego, że Carlitos jest byłym piłkarzem lokalnego rywala The Citizens, swoimi występami w niebieskiej koszulce i strzelonym golom zapewnił sobie ich serca.

Dla obu zawodników obecny sezon diametralnie różni się od poprzedniego. Dzięki transferowi do Manchesteru City Carlos Tevez dostał to, o co walczył od dawna w United – regularną grę w podstawowym składzie. Rooney natomiast przejął funkcję naczelnego strzelca Red Devils i występuje na pozycji wysuniętego napastnika. Czas pokazuje, że obaj wywiązują się doskonale z powierzonych im zadań.

Poza boiskiem obaj mają do siebie wielki szacunek i nie szczędzą sobie pochwał. Rooney wielokrotnie podkreślał, jak dobrym piłkarzem jest Argentyńczyk. W ramach rewanżu, pomimo występów w City, Tevez uznał Anglika za najlepszego kompana do gry w linii napadu, z jakim miał przyjemność występować w całej swojej karierze.

Wspólną cechą łączącą obu snajperów były/są plotki o domniemanym transferze do Realu Madryt. W czasie kiedy nieznana były przyszłość Carlos Tevez na Old Trafford, coraz częściej w prasie i mediach pojawiały się informacje o zainteresowaniu Królewskich byłym piłkarzem West Hamu United. Teraz, gdy Los Blancos pożegnali się z Champions League jesteśmy zasypywani newsami o chęci pozyskania przez Florentino Pereza kolejnego galaktycznego w postaci Wayne’a Rooneya. Wiele jednak wskazuje, że podobnie jak w przypadku Teveza przenosiny ‘białego Pelego’ na Santiago Bernabeu są jedynie wymysłem dziennikarzy.

Pomimo swojej piłkarskiej wielkości obaj zawodnicy nie są boiskowymi przystojniakami i nie grzeszą urodą. Obecny napastnik Manchesteru United od początku swojej kariery porównywany jest do bajkowego Shreka, natomiast Argentyńczyk poprzez swoje blizny na twarzy uznawany jest za jednego z najbrzydszych piłkarzy świata. Media i kibice nie szczędzą Apaczowi przykrych słów i prześmiewczych tekstów na temat jego „urody”. Niewielu jednak wie, że Carlos Tevez swój szkaradny wygląd ‘zawdzięcza’ poparzeniu trzeciego stopnia w wieku czterech miesięcy. Istotnym faktem jest, że gdy zarząd Boca Juniors, gdzie występował Argentyńczyk, pragnął pokryć koszty leczenia operacji plastycznej Apacz nie zgodził się argumentując to – częścią swojej przeszłości.

Obaj zawodnicy walczą o tytuł najskuteczniejszego piłkarza Premiership. Bliżej upragnionego tytułu jest jednak Anglik, który o kilka trafień wyprzedza Teveza. Ilość goli, strzelonych przez obu napastników pokazuje, w jak dobrej dyspozycji znajdują się w obecnym sezonie. Sir Alex Ferguson może pluć sobie w twarz, że pozwolił odejść takiemu zawodnikowi jakim jest Carlos Tevez. Argentyńczyk natomiast, powinien żałować, że odszedł z zespołu który jest number one angielskiej ekstraklasy. Pewnym jest jednak, że w obecnym sezonie Rooney i Tevez mogli stworzyć prawdziwy duet marzeń. No właśnie mogli…

>Przypadki Rooneya i Teveza pokazują, że nie wygląd czy życie poza boiskiem, a walka na boisku i chęć zwycięstw powodują uwielbienie kibiców do ich osoby. W obecnym sezonie, pomimo nowych ról w swoich zespołach obaj napastnicy co tydzień raczą nas świetnymi występami. Pomimo wielu patetycznych określeń na temat Rooneya należy stwierdzić, że na obecną chwilę Anglik jest w cholernie dobrej formie. Czy podobną grą mógłby pochwalić się Argentyńczyk będąc w lepszym zespole niż The Citizens? Bardzo możliwe. Pewnym jest, że Rooney i Tevez to piłkarska klasa światowa.
Pomimo wielu wspólnych cech, obu napastników dzieli jedno – grają w przeciwnych klubach, są rywalami, jak również wrogami, gdy dochodzi do lokalnego starcia pomiędzy United a City.

PS Jest to mój pierwszy artykuł na Redlog.pl, dlatego ze swojej strony chciałbym powitać wszystkich Czytelników, redaktorów serwisu i kibiców United. Glory Man United!

Przewiń na górę strony