Wideo z meczu Manchester United – Blackburn Rovers

Wideo z meczu Manchester United - Blackburn RoversPerspektywa wejścia w nowy rok na pozycji lidera brzmi kusząco. Do spełnienia celów zakładanych rokrocznie przez sir Alexa Fergusona wystarczy, podobnie jak w maju tego roku, jeden punkt w meczu z Blackburn. Dla będących na fali mistrzów Anglii ugranie nawet pełnej puli w domowym starciu z ostatnią ekipą ligi nie powinno być wyzwaniem.

Tak brzmiałaby optymistyczna wersja zapowiedzi sylwestrowego spotkania. Prawda jest nieco inna – owszem, zdobycie dziś choć punktu zapewni wejście w nowy rok na pozycji lidera, ale w przypadku zwycięstwa odpowiednią ilością bramek (co jest wysoce prawdopodobne, zważywszy na klasę przeciwnika – Sunderlandu) grającego już pierwszego dnia nowego roku Manchesteru City, United wrócą na pozycję wicelidera.

Ostatnia, 19. kolejka rundy (choć już w poniedziałek czeka nas kolejna), nie obfituje w ciekawe starcia. Emocje mógł budzić wczorajszy mecz Liverpoolu z Newcastle, zakończony wynikiem 3:1 dla tych pierwszych. Z kolei dziś, po zakończeniu interesującego nas spotkania, warto zwrócić uwagę na poczynania rywali – Arsenal w kolejnych derbach Londynu zmierzy się z QPR, Chelsea podejmie Aston Villę, a Tottenham czekać będzie ciężki mecz wyjazdowy ze Swansea. Ostatnim z pojedynków będzie ten już wspomniany – Sunderland kontra City.

Sytuacja przedmeczowa – Manchester United

Kontuzje: Nemanja Vidić (pęknięcie więzadła krzyżowego); Fabio (uraz ścięgna podkolanowego); Ashley Young, Anderson (kontuzja kolana); Michael Owen (naderwanie mięśnia uda); Tom Cleverley (kontuzja kostki); Chris Smalling (angina)
Występy wątpliwe: Rio Ferdinand (kontuzja kostki); Jonny Evans (uraz łydki)
Nieobecni: Darren Fletcher (zawieszenie kariery)

Ostatni mecz: Manchester United 5:0 Wigan Athletic
Skład: Lindegaard – Valencia, Carrick, Evans (Fryers 46′), Evra – Park, Gibson, Giggs (Rooney 64′), Nani (Macheda 64′) – Berbatow, Hernandez
Bramki: Park 8′; Berbatow 41′, 58′, 78′ (rzut karny); Valencia 75′

Sytuacja w lidze: 2. miejsce, 45/54 punktów; bilans bramkowy 47:14

Sytuacja przedmeczowa – Blackburn Rovers

Kontuzje: Paul Robinson (kontuzja łydki); Scott Dann (uraz pachwiny); Gael Givet (problemy z sercem); Vincenzo Grella (kontuzja uda); Ryan Nelsen (uraz kolana); Michel Salgado (kontuzja żebra)
Występy wątpliwe: David Dunn, David Hoilett, Martin Olsson (uraz ścięgna podkolanowego)

Ostatni mecz: Liverpool FC 1:1 Blackburn Rovers
Skład: Bunn – Lowe, Samba, Hanley, Pedersen – Henley, Dunn (Petrovic 84′), N’zonzi, Hoilett (Vukcevic 75′) – Formica – Yakubu (Goodwillie 90+3′)
Bramki: C. Adam (gol samobójczy) 45′

Sytuacja w lidze: 20. miejsce, 11/54 punktów; bilans bramkowy 25:39

Garść statystyk

Jak dotąd, oba zespoły potykały się 109 razy. 50 razy górą byli piłkarze United, 29 razy padł remis i 31 razy wygrali piłkarze Rovers. Bilans bramkowy tych spotkań wynosi 205:161 na korzyść Manchesteru United.

Przewaga Czerwonych Diabłów zarysowuje się też biorąc pod uwagę jedynie rozgrywki Premier League. Tam, w 34 meczach 19 razy wygrywali dzisiejsi gospodarze, 5 razy wygrywali gospodarze, a 10 razy oba zespoły dzieliły się punktami. Bilans bramkowy tych spotkań wynosi 63:33 na korzyść aktualnych wiceliderów Premier League.

Ostatni mecz obu ekip rozegrano w maju tego roku, na Ewood. Gol Rooneya z karnego dał Czerwonym Diabłom bezcenny punkt, którego rezultatem było rekordowe, 19. mistrzostwo Anglii.

Ostatnie ze spotkań Blackburn z United rozgrywanych na Old Trafford miało miejsce w listopadzie ubiegłego roku. Byliśmy wtedy świadkami prawdziwego festiwalu strzeleckiego, którego główną postacią był Dymitr Berbatow, strzelec 5 goli. Sam mecz zakończył się wynikiem 7:1 dla Manchesteru United, a prócz Bułgara do siatki trafiali też Nani oraz Park.

Prognozy

Jednostronne spotkanie? Mało powiedziane. Bukmacherzy, co widać po kursach wynoszących około 21:1 nie dają szans podopiecznym Steve’a Keana. Niewielkie są także ich szanse na wywiezienie punktu – około 8:1. Zysk ze zwycięstwa United byłby iluzoryczny – kursy 28:25 nie sprzyjają niewielkim graczom.

Ciężko znaleźć promyk nadziei dla Blackburn. Plaga kontuzji w Carrington? Równie dramatyczna sytuacja w klubie z Ewood. Ostatni remis z Liverpoolem? Podobne wyniki osiągało Wigan, tak bezlitośnie zgromione ostatnio przez United. Miejmy nadzieję, że Riversiders nie popsują obchodów 70. urodzin sir Alexa Fergusona.

Wypowiedzi przedmeczowe

Steve KeanNie zaskoczył mnie fakt, że Phil momentalnie stanie się ważnym elementem tej drużyny. Kiedy go zobaczyłem po raz pierwszy, od razu wiedziałem, że będzie kimś wielkim. Chciałem, by został kapitanem Blackburn, jednak szybko przeszedł do United i niedługo pewnie będzie tam nosił opaskę.

Nie możemy zatrzymywać ich rozwoju. Oni mają papiery na wielkie granie i trzeba dawać im szanse. To jest bardzo trudne. Phil miał oferowaną Ligę Mistrzów i po prostu musieliśmy go puścić, by rozwijał skrzydła. On udowodnił już nie raz i nie dwa, że jest wielki. Po pierwsze, otrzymał niski numer na koszulce, co świadczy, że będzie grał często. Szybko się zaaklimatyzował i przebojem wdarł do pierwszego składu.

Jestem optymistycznie nastawiony. Myślę, że dostaniemy fundusze i utrzymamy się w lidze.

Steve Kean

Informacje meczowe

Manchester United – kadra: de Gea, Lindegaard, Amos, Rafael, Jones, Ferdinand, Evans, Fryers, Evra, Valencia, Nani, Carrick, Pogba, Gibson, Giggs, Park, Rooney, Hernandez, Welbeck, Berbatow, Diouf, Macheda

Blackburn Rovers – kadra: Bunn, Kean, Lowe, Bruno, Samba, Hanley, Henley, Anderson, Olsson, Morris, Pedersen, Dunn, N’Zonzi, Petrović, Formica, Vukčević, Cotton, Hoilett, Yakubu, Roberts, Rochina, Blackman, Goodwillie, Slew

Sędzia główny: Mike Dean

Czas i miejsce rozegrania spotkania: 31.12.2011, godzina 13:45 (12:45 czasu miejscowego); Wielka Brytania, Manchester, Old Trafford

Bramki

0:1 Yakubu

0:2 Yakubu

1:2 Dimitar Berbatow

2:2 Dimitar Berbatow

2:3 Hanley


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (Brak ocen)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



12 komentarzy do “Wideo z meczu Manchester United – Blackburn Rovers”

  1. AX1D pisze:

    A teraz ekspert piłkarski Hubercik wyjaśni nam przyczyny takiego wyniku i poinformuje o wynikach, które na pewno padną w następnych dziesięciu kolejkach EPL. Panie Hubercik, oddaję Panu głos

    • Hubercik pisze:

      Czemu się spinasz na mnie?? Oczekiwałem tego co stać się powinno. Nie moim pomysłem było ustawienie graczy w pierwszej połowie tak jak to wyglądało. Jedna zmiana w drugiej połowie i od razu było lepiej. A to, że jedynie Valencia i Berba poczuli sie odpowiedzialni za wynik to nie moja wina. Jestem rozczarowany i zdenerwowany, ale swojego zdania nie zmieniam. Ten mecz powinien być wygrany. I to nie Blackburn grało bezbłędnie tylko my katastrofalnie. Prawda jest tez fakt, ze zawalil De Gea bo gdyby nie blad to moze bylo by 3-2 dla nas albo bylby chociaz remis.

      • Griever pisze:

        Grając na Old Trafford z ostatnią drużyną w tabeli, biorąc pod uwagę passę kilku efektownych zwycięstw, powrót do formy oraz fakt, że Blackburn nie wygrało żadnego wyjazdowego spotkania w tym sezonie (przegrywając i remisując po pięć) można było się spodziewać kilkubramkowego zwycięstwa. W zasadzie chyba wszyscy się tego spodziewali mając w pamięci zeszłoroczne 7-1, oprócz Ciebie, AX1D. Więc proponuję żebyś to Ty poinformował nas o wynikach najbliższych dziesięciu kolejek Premier League

      • Kris1908 pisze:

        No tak Grevier, i jednocześnie pisać, że 4:0 to będzie porażka?

      • Hubercik pisze:

        Dobra przesadziłem co do rozmiarów, ale mecz był do wygrania. Nasze błędy zadecydowały o stratach bramki. Blakcburn jak ktoś napisał gdzieś miało kupę farta i tyle. To my ten mecz przegraliśmy a nie Blackburn wygrało.

      • Griever pisze:

        Nie odbieraj ludziom prawa do posiadania własnej, subiektywnej opinii dotyczącej postrzegania słowa „porażka”. W kontekście dzisiejszego wyniku to faktycznie brzmi niesamowicie śmiesznie, ale weźmy pod uwagę fakt, że jest ogromna przepaść między nastrojem po dzisiejszym meczu, a po tym z Wigan. W obu przypadkach każda wypowiedź podsumowująca formę całego zespołu czy też poszczególnych zawodników aż śmierdzi subiektywizmem. O ile po dzisiejszym meczu wszyscy jesteśmy w fatalnych nastrojach i wykazujemy niespotykany talent do wyszukiwania negatywów w grze United, o tyle po meczu z Wigan chyba każdy był w euforii z racji kolejnego wysokiego zwycięstwa. W takim kontekście taka opinia nie wydaje się już aż tak absurdalna.

        Szkoda tylko, że oprócz kibiców, wysokiego zwycięstwa spodziewali się również piłkarze. I szkoda, że nie było dzisiaj widać tej sławnej „mentalności zwycięzców”, bo gra United była niesamowicie nerwowa.

      • Kris1908 pisze:

        Toż ja mu nie odbieram, tylko wskazuję na śmieszność stwierdzenia. I to niezależną od klasy przeciwnika. Zresztą Hubert przyznał, że przegiął, więc chyba się rozumiemy :)

        A co do piłkarzy. To, że grali kichę to jest jedna rzecz. To, że byli ustawieni zupełnie z dupy + brak jakiejkolwiek opcji B na ławce (no, poza Lindegaardem, ale kto mógł przypuszczać, że De Gea…) obwinia niestety naszego bossa.

        Ja na ich miejscu nie potrafiłbym dziś świętować sylwestra.

      • AX1D pisze:

        Hubercik, nie „spinam” się na Ciebie, tylko na określone podejście. Ktokolwiek by to napisał, zareagowałbym tak samo.

  2. Silvan pisze:

    Piękny prezent nam United zafundowali na nowy rok. Nie wiem czego Ferguson spodziewał się po takim ustawieniu, ale w pewien sposób sam sprezentował sobie koszmar na urodziny. Nie widze najmniejszego sensu w rotowaniu bramkarzami w tak dziwny sposób… Po przerwie trochę się Sir Alex opamiętał, ale drużyna myślami była już przy szampanie. Drugi sezon z rzędu ostatnia drużyna w tabeli leje United, tym razem nawet na Old Trafford… problem z motywacją na teoretycznie najłatwiejszejszych rywali ? To jak Basel po raz drugi.

    • AX1D pisze:

      Basel, West Ham, Crystal Palace, Blackburn, Leeds… Wymieniać można długo i to tylko mecze z ostatniego okresu 2-3 lat. Wcale się nie zdziwię, jeśli w Europa League przejdziemy Ajax, a później odpadniemy z jakimś mistrzem Rumunii czy innej Białorusi (czy kto tam w ogóle gra), bo przecież wiele osób już zapisało na koncie United ten puchar i jeśli piłkarze podejdą do tego w ten sam sposób, będziemy mieli komplet blamaży w sezonie.

  3. AX1D pisze:

    Griever, właśnie o to mi chodzi – że przez takie nieodpowiedzialne podejście, że mecze wygrywają się same, bo ktoś jest na dole tabeli albo ze słabego piłkarsko kraju, gubi się punkty albo odpada z ChL.
    Napisałem do Hubercika z dwóch powodów. Po pierwsze on takie podejście tu zaprezentował i jeszcze się przy nim upierał. Nie wiem, ile czasu śledzicie ligę angielską. Ja oglądam ją 18 rok i wiem, że żaden mecz nie wygrywa się sam. Po drugie – gracze United niestety nie zaglądają na Redloga, więc do nich napisać nie mogę, żeby nie lekceważyli przeciwnika, żeby spięli dupska, żeby podchodzili do gry zawsze z powagą i szacunkiem do przeciwnika. To nie jest liga włoska czy hiszpańska, gdzie przepaść między drużynami z czołówki i tymi z końca tabeli jest tak olbrzymia, że wystarczy w zasadzie być na boisku, żeby wygrać. To jest Premier League i tu dosłownie każdy może wygrać z każdym. Co więcej, my nie umiemy grać z drużynami z ostatnich miejsc i nadzwyczaj często gubimy punkty właśnie z nimi. United prezentuje dwie skrajne postawy. Przez lata gromiło wszystkich, a przegrywało z drużynami z top 4 i zdobywało mistrza. Później nieco się to zmieniło – z drużynami z czuba tabeli mieliśmy (mamy) przyzwoity bilans, a gubimy punkty w meczach, które – jak spodziewają się gracze – jeszcze przed wyjściem na boisko są wygrane i to dużą różnicą bramek. Wkurwia mnie takie podejście niemiłosiernie, bo – jak sam ekspert zauważył – to nie Blackburn wygrało ten mecz. Tylko czy to pociecha? Moim zdaniem żadna. Moim zdaniem wręcz przeciwnie – jak ktoś jest lepszy, to można tylko uznać jego supremację i starać się odegrać. Tu Blackburn nie było lepsze. My byliśmy chujowi, bo graliśmy w tym meczu 20 minut, a resztę przestaliśmy, czekając, aż Blackburn strzeli sobie ze 3 samobóje, a biorąc pod uwagę moment, w którym zaserwowaliśmy sobie taki wynik, i to, jak Citeh trzyma formę w tym sezonie, może to być olbrzymie utrudnienie na drodze do 20 tytułu, na własne życzenie, przez własną głupotę.

    Aha, i dzisiejszy mecz chyba najlepiej, najbardziej dobitnie pokazuje, ile dla United znaczy obecność Rooneya na boisku. Szczytem kretynizmu było wzięcie na mecz takiej ławki. Przecież nie było na niej nawet jednego zawodnika, co do którego można by mieć pewność, że wejdzie i zmieni obraz gry. Brak Rooneya i Giggsa, którzy przecież mogli przesiedzieć mecz na ławce i wyszłoby na to samo, był katastrofalną decyzją.

    Co więcej – dziś nasz środek kompletnie nie funkcjonował z prostej przyczyny – Park jest zawodnikiem, który nadaje się do gry z trzema środkowymi, bo nie posiada dyscypliny taktycznej i biega tam, gdzie leci piłka, zostawiając za sobą dziury. Bardzo podobnie gra, i grał dzisiaj, Rafael. Mieliśmy dwa biegające „wolne elektrony” tworzące olbrzymie dziury w swojej formacji (bo Rafael grał w pomocy!). Tę dziurę w olbrzymiej części łatałby Rooney, ale dostał wolne, bo przecież mecz był wygrany już w zeszłym tygodniu… Kompletny brak odpowiedzialności.

    Wydaje mi się wreszcie, że doświadczenie na boisku nie pozwoliłoby na takie zlekceważenie przeciwnika. Rooney czy Giggs samą obecnością zmieniliby ten mecz i grę zespołu. A tak, na boisku z doświadczonych graczy mieliśmy miernego Evrę i Parka. To w zasadzie mówi wszystko. Jak tak podchodzi się do meczu, to dostaje się po pupie bez względu na to, z kim się gra. Pokazało to Crystal Palace, ale to puchar, więc nieważne. Pokazała to ChL, ale to „wypadek przy pracy”, więc nieważne. Pokazało to wreszcie dzisiaj Blackburn. Liga też nieważna (i mówię tylko o tym sezonie, chociaż podobna sytuacja ma miejsce przynajmniej od 3)? Mam nadzieję, że wreszcie chłopaki się przebudzą i zobaczą, ze nie wystarczy mieć na grzbiecie czerwoną koszulkę z diabłem, żeby bramki wpadały same, a punkty mnożyły się niczym króliki na koncie. Żeby tak się działo, trzeba grać w każdym meczu, z każdym przeciwnikiem, w każdej części sezonu.

    • Hubercik pisze:

      Nie jestem żadnym eskpertem. I zdaję sobię sprawę z tego wszystkiego co napisałes. I nie żałuję, że Ty miałeś rację a ja nie. Jest mi cholernie przykro smutno, jestem zły i to bardzo i na siebie i na piłkarzy. Pukanie się w serducho nic nie pomoże. Z resztą błąd zrobiłem ale pełne prawo oczekiwać wyniku takiego jak napisałem miałem. Nie wyszło, trudno. Ale fakt, lepiej nastawiać się na gorsze i zebrać 3 punkty niż w ciemno 3 pkt brać a potem budzić się z ręką w nocniku. No i szacun ax1d ale nie sądzę, abyś był szczęśliwy z tego, że to jednak Ty miałeś rację. Ale nie sądzę, żebyś był z tego powodu szczęśliwy bo pewnie wolałbyś, żeby się skończyło tak jak ja to pisałem.

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..