The Loser One

W poniedziałek piłkarski świat obiegła wiadomość o zwolnieniu menedżera londyńskiej Chelsea. Teraz, kiedy już emocje nieco opadły, spójrzmy jak prezentuje się dorobek Scolariego na Wyspach.
Kiedy latem ubiegłego roku Luiz Felipe Scolari obejmował stanowisko szkoleniowca na Stamford Bridge, zapytany podczas jednej z konferencji prasowych o to, czy jest The Special One [przydomek nadany Jose Mourinho – przyp. aut.], odpowiedział – tak -. W tym momencie przez zebranych na sali dziennikarzy przetoczyła się fala śmiechu, a skonsternowany Big Phil dopiero po chwili zrozumiał co jest grane i poprawił się – jestem wyjątkowy dla moich przyjaciół, mojej rodziny -. Po chwili emocje wywołane niewinnym żarcikiem opadły i nikt już do tej sprawy nie wracał. Kiedy oglądam sobie wspomniany wywiad dzisiaj i spoglądam przy tym kątem oka na tabelę Premiership, z trudem powstrzymuję śmiech. Teraz Scolari musi uważać na pytania, szczególnie od angielskich dziennikarzy, bo jedno odruchowe – tak – może wywołać salwy śmiechu w całej piłkarskiej Anglii i przy okazji pogrążyć mocno nadszarpniętą reputację Brazylijczyka.
Złoty wiek Chelsea minął?
Roman Abramowicz chyba już wie, że zwalniając we wrześniu 2007 r. Jose Mourinho popełnił swój największy sportowy błąd w życiu. Portugalski szkoleniowiec tak zaprogramował machinę Chelsea, że tylko kwestią czasu wydawały się kolejne trofea, w tym upragniony triumf w Lidze Mistrzów. Dziennikarze pisali o „walcu”, który rozjeżdża kolejnych przeciwników i mimo, że często styl, w jakim zwyciężali piłkarze „The Blues” zanadto nie imponował, to jednak londyńczycy regularnie dorzucali 3 punkty do swojej puli i pozostawali w ścisłym kontakcie z czołówką (lub zostawiali stawkę za plecami). Nawet Avram Grant, który objął stery po „The Special One” potrafił na tyle sprawnie pokierować niebieskim walcem, aby znaleźć się o krok (ściślej – o jeden rzut karny) od tytułu najlepszej drużyny na Starym Kontynencie. Nikt nie ma wątpliwości, że wyniki Granta były w dużym stopniu zasługą Mourinho, bo w końcu to Portugalczyk stworzył tę drużynę, a ze Stamford Bridge utworzył twierdzę nie do zdobycia. Zastanawiam się, co by było gdyby izraelski menedżer pozostał na swoim stanowisku. Patrząc z perspektywy czasu, można podejrzewać, że pozostawienie poczciwego Avrama w funkcji szkoleniowca pierwszego zespołu nie byłoby wcale głupim rozwiązaniem.
Kiedy przyszedł Big Phil, a wraz z nim cała kolonia Portugalczyków (Bosingwa, Deco, Paim, ostatnio dołączył również Quaresma) można się było spodziewać zmiany stylu gry „The Blues”. Na początku sezonu, kiedy Chelsea odprawiała z kwitkiem kolejnych rywali, a w niebieskiej koszulce błyszczał Deco, byłem pod wrażeniem roboty Scolariego. Pierwszy zgrzyt – ale za to jakże poważny – przytrafił się w potyczce z Liverpoolem na Stamford Bridge. Notując porażkę z podopiecznymi Rafy Beniteza, brazylijski szkoleniowiec przerwał fenomenalną passę kolejnych meczów bez porażki na własnym stadionie (zakończyło się na 86 spotkaniach). Po ponad czterech latach twierdza przy Fulham Road w końcu padła. Fakt, iż to właśnie za rządów Big Phila londyńczycy zaznali smaku porażki przed własną publicznością, musi o czymś świadczyć. A warto dodać, że po miesiącu od feralnej wpadki z „The Reds”, Terry i spółka ulegli na własnym terenie „Kanonierom”. Mając w pamięci wspomniane niepowodzenia Scolariego, pozwoliłem sobie stworzyć zestawienie wyników, jakie osiągali ostatni trenerzy pracujący dla Abramowicza.
| Trener | mecze (ogółem) | zwycięstwa* | remisy* | porażki* |
|---|---|---|---|---|
| Luiz Felipe Scolari | 36 | 20 (55%) | 11 (31%) | 5 (14%) |
| Avram Grant | 54 | 36 (67%) | 13 (24%) | 5 (9%) |
| Jose Mourinho | 185 | 124 (67%) | 40 (22%) | 21 (11%) |
*w nawiasach znajdują się odpowiednio: procent meczów wygranych, zremisowanych i przegranych
dane za: soccerbase.com
Patrząc na te liczby od razu można zauważyć, że pod skrzydłami Scolariego, na Stamford Bridge nie działo się najlepiej. Brazylijczyk wprawdzie zaliczył tyle samo przegranych co chwalony przeze mnie Grant, jednak należy zwrócić uwagę, że Izraelczyk rozegrał aż 18 spotkań więcej. Warto zauważyć, że zarówno Avram, jak i Jose mają taki sam procent zwycięstw (67 proc.), z kolei Big Phil zanotował 12 punktów procentowych wygranych mniej od swoich poprzedników. Co ciekawe, choć wszyscy pamiętają porażki na własnym obiekcie, ogólna liczba przegranych spotkań jest niewiele większa niż u Portugalczyka i Izraelczyka (Scolari – 14 proc., Mourinho – 11 proc., a Grant – 9 proc.). Problemem Chelsea były właśnie remisy – „The Blues” nie potrafili wbić zwycięskiego takim przeciętniakom jak np. Newcastle czy niedawno Hull City. Dodatkowo Nicolas Anelka i Didier Droga najwyraźniej zapomnieli jak się zdobywa bramki – Francuz nie trafił do siatki od 9 spotkań ligowych, z kolei Afrykanin czeka na bramkę już od 7 meczów. Inna sprawa, że obywatel Wybrzeża Kości Słoniowej nie był ze Scolarim w najlepszych stosunkach i znajdował się dość w niskiej formie, o czym najlepiej świadczy jego mizerny dorobek strzelecki wynoszący zaledwie 3 gole.
Mały wielki Phil
Odchodząc z Londynu, Big Phil obarczył winą za swoje niepowodzenie Robinho, a właściwie jego brak. Przeprowadzka brazylijskiego napastnika do ekipy „The Blues” była niemalże zaklepana, jednak w ostatniej chwili do negocjacji włączył się Manchester City i to właśnie szejkowie wygrali wyścig po utalentowanego gracza z Ameryki Południowej. Menedżer Chelsea powetował sobie tę stratę wypożyczeniem w czasie styczniowego okienka transferowego Ricardo Quaresmy, którego nie chciał w Mediolanie właśnie Mourinho. Pojawia się pytanie, czy portugalski skrzydłowy jest w stanie zastąpić poważnie kontuzjowanego Joe Cole’a? Osobiście wątpię, jednak Scolari zapewne trzyma teraz kciuki za swojego rodaka, licząc, że jeszcze ktoś mu podziękuje za sprowadzenie Quaresmy na Stamford Bridge. Brazylijski szkoleniowiec na odchodnym rzucił jeszcze, że kadra wicemistrzów Anglii jest zbyt stara. I muszę stwierdzić, że wypowiadając te słowa trafił, jak kulą w płot. Po pierwsze – doświadczeni zawodnicy też potrafią grać, po drugie – nikt mu nie bronił kupować młodych piłkarzy (np. zamiast 33-letniego Mineiro), wreszcie po trzecie – średnia wieku pierwszej jedenastki wynosi około 27,5 lat, a więc do dinozaurów jeszcze im daleko. Niestety Big Phil nie potrafił się przyznać do błędu.
Wydaje się, że „The Blues” nie mają już większych szans na mistrzostwo. Tymczasowo ster przy Fulham Road objął Ray Wilkins, jednak poszukiwania nowego menedżera trwają. Wczoraj pojawiła się informacja, jakoby Abramowicz rozmawiał z Guusem Hiddinkiem, aktualnym szkoleniowcem reprezentacji Rosji. Bez względu na to, kim będzie następca Scolariego, czeka go trudne zadanie – zmierzyć się z legendą Mourinho.
Manchester United nie stracił gola od 1212 minut, a w ostatnich 13 spotkaniach schodził z boiska zwyciężając 1-0. Tak grał Mourinho. Taką formę miała niegdyś Chelsea, ale najwyraźniej nie wszystkim z zarządu odpowiadała gra londyńczyków. Chcieli zmian, to teraz je mają.
Martin Samuel
Nadrzędnym celem kolejnego menedżera Chelsea będzie pokazanie wszystkim kibicom, że życie bez Mourinho jednak jest możliwe.
Kevin McCarra
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:

(5 głosów, średnia: 4,60 na 5)







raczej 12 punktow procentowych mniej zwycestw, a nie 12 procent mniej zwyciestw:>
ale się speszył na tym filmiku:D
Zmiana trenera w Chelsea to decyzja świetna. Dla nas, nie dla nich, bo takie zmiany trenerów nikomu dobrze nie robią, ale to nie mój biznes.
wielki blad Abramowicza ze zwolnil Mourinho, dla mnie [bo gdy zaczelem powazniej interesowac sie pilka to juz Portugalczyk byl menadzerem Chelsea]byl to symbol druzyny z Londynu, podobnie jak Lampard… choc za The Blues nie przepadam to jego zawsze lubialem:)
ze statystyk wychodzi ze to Izraelczyk byl najlepszym trenerem…choc napewno to nie ta klasa co dwoch Portugalczykow;p
Błąd został poprawiony… w imieniu autora dziękuję za jego wychwycenie.
Dokładnie Chelsea Abramowicza była stworzona dla kogoś takiego jak Mourinho, a Mourinho był stworzony dla Chelsea Abramowicza… to był udany duet ;-)
No a teraz hot news:
No to teraz zrobi się naprawdę ciekawie w PL oraz CFC… ale czy Guus zdziała coś w 3 miesiące!?
Jose Mourinho był najlepszy.
Ale Mourinho poprowadził Chelsea w ponad trzy razy więcej ilości meczy.:)
Dlatego napisalem ze tak wynika ze STATYSTYK…
Gdyby Chelsea Granta przez nastepne 131 meczy grala z takim samym skutkiem bylaby lepsza Chelsea od tej Mourinho
ale bron borze nie uwazam ze Grant jest lepszy od Portugalczyka;p
przez 3 miesiace odrobic 7 punktow to nie jest niemozliwe;p
Nie chcę się chwalić, ale się pochwalę :) Przed sezonem wciąż opowiadałem naokoło, że Chelsea nic nie osiągnie, bo za jej sterami zasiadł człowiek, który owszem – może prowadzić reprezentacje, ale nie tak silne kluby. Scolariemu brak charyzmy Fergusona, sprytu Wengera i w ogóle.
No i co? Wyszło na moje ;) Nigdy go nie lubiłem. Ot cwaniaczek jakich wielu…
Na poznanie drużyny, „wejście” w nią, zaaklimatyzowanie się w klubie potrzebuje trochę czasu. Angielski pewnie jako tako zna, więc jego wywiady będą ciekawsze i bardziej zrozumiałe od tych Scolariego, a to już plus.
Poza tym, piłkarze zaraz znowu zaczną kaprysić i wybrzydzać i dojdzie do kilku konfliktów. Portugalczycy pewnie będą niezadowoleni z takiej zmiany, bo jednak Felipe był człowiekiem, którego znali i szanowali dzięki pracy w reprezentacji. A Hiddinka chyba żaden z niebieskich nie zna osobiście.
no prawda ale Chelsea to jest druzyna ktora potrafi do konca sezonu stracic 3-4 punkty… tak samo jak Manchester… napewno beda mieli ciezko ale wszystko sie moze zdazyc…
A.D. -> zwolnienie akurat tego menadżera to jest dobra decyzja. Tymczasem Hiddink już oficjalnie w Chelsea i co ciekawe będzie pracował u nas za darmo. Widać uważa, że jakiś dług wdzięczności w stosunku do Abramovicha posiada. Szczerze mówiąc wolałem wreszcie kogoś bez głośnego nazwiska, który jak Ferguson nazwisko wyrobiłby sobie u nas, no cóż na to przyjdzie chyba jeszcze poczekać. Hiddink na utrzymanie w pierwszej czwórce i powalczenie o coś więcej w FA Cupie i LM w tym sezonie się nadaje, zobaczymy co z tego wyjdzie. Jako, że stał się oficjalnie menadżerem CFC nie mogę powiedzieć nic innego jak tylko: Guus witaj w Londynie, obyś osiągnął tutaj sukces.
Przepraszam, z których statystyk? Statystyki trzeba potrafić interpretować, a nie iść po łebkach…
Jasix, dobrą decyzją byłoby niezatrudnianie LFS. Złą decyzją jest zatrudnianie managera na 3 miesiące. Po co? Chelsea wyjdzie na tym pewnie gorzej niż pozwalając kontynuować pracę Scolariemu, o ile Guus nie zacznie dokonywać cudów do jakich nas przyzwyczaił (tylko co z tego, skoro późiej trzeba będzie szukać następcy). IMO Chelsea i Roman rozumują piłkę w olbrzymim skrócie, kryzys = panika. Scolari może nie pokazał za wiele, ale pewnie i Ferguson by sobie u Was nie poradził. Nikt chyba nie lubi czuć oddechu na plecach i każdym kryzysie mieć pewność, że może pakować walizki.
Brak cierpliwości Romanowi. Nie zna się na piłce, nie daje swobody managerom. Puki tego nie zrozumie nie będziecie mieli na ławce trenerskiej kogoś takiego jak Fergie. On z miejsca wygrywać wszystkiego nie zaczął, u Was by musiał, bo inaczej out. Chyba, że rzuciłby korkiem w Abramowicza, żeby ten się opamiętał.
Sir Alex miał już wyrobione nazwisko kiedy przychodził na Old Trafford. 3x mistrzostwo Szkocji, 4x Puchar Szkocji, Puchar Zdobywców Pucharów i Superpuchar Europy. Więc porównanie nie na miejscu.
Jasix- i to, że Hiddink chce „za darmo” pracować dla Abramowicza jest mocno podejrzane ?:)
Iv -> a to czemu? :) A.D. -> mi się wydaje, że te trzy miesiące mimo całej tej gadki są okresem przejściowym dla Hiddinka i jeśli się sprawdzi otrzyma długoterminowy kontrakt. Jeśli nie to pozwolę sobie przytoczyć fragment wpisu Clashera z jego bloga, który stara się dość racjonalnie wytłumaczyć racjonalność tego kroku:
pan_opticum -> Mimo wszystko Ferguson jest rozpoznawalny na całym świecie dzięki swojej pracy w Manchesterze i chyba temu nie zaprzeczysz.
Abramowicz + Putin + Hiddink = kółko wzajemnej adoracji ;)
Ja tam jest spokojny ;-) Hiddink pewnie jakiś jacht dostanie w nagrodę… albo Romek już tak zubożał przez kryzys :-)
Zgadzam się, że obecna sytuacja w Chelsea to w sporej mierze wina Abramowicza. Posada trenera to chyba najgorętszy stołek w Premiership (no, może poza Tottenhamem, chociaż za Redknappa chyba wszystko się ustabilizuje). Teraz każdy szkoleniowiec będzie czuł presję, że musi szybko postawić drużynę na nogi, bo inaczej może wylecieć lada moment (Scolari miał podobno gwarantowane, że potrenuje The Blues troszkę dłużej, a wyleciał zanim zdążył Romkowi przypomnieć o tejże obietnicy). Również pozostaje kwestia zmierzenia się z autorytetem Mourinho, który co by nie mówić, trenerem był nieprzeciętnym. „Twierdza SB” zapisała się w klubowych oraz ligowych annałach i każdy trener, chcąc nie chcąc, będzie mierzony miarą Mourinho i jego dokonań (całe szczęście, że Jose nie zdobył LM:P)
Tak jak mówisz, Fergie też nie błyszczał od razu w United. Potrzeba czasu. Ale kiedy ma się miliardy funtów i jest się przyzwyczajonym, że ma się wszystko na skinienie głowy, ciężko jest patrzeć przez kilka lat, jak ekipa daremnie próbuje gonić czołówkę.
Grant można powiedzieć, że przyszedł na gotowe, nie miał możliwości przeprowadzenia transferów (objął stery we wrześniu, więc musiał czekać do stycznia), był trenerem mało znanym, więc jakby przeprowadził jakąś rewolucję i grał na poziomie Scolariego (lub gorzej) to jestem święcie przekonany, że w najbliższym czasie nie znalazłby angażu w żadnym porządnym klubie i wszyscy uważaliby go za człowieka niepoważnego. Zrobił najlepsze co mógł zrobić. Osiągnął prawie wszystko. Niestety to „prawie” sprawiło, że musiał odejść, mimo że był ziomkiem Abramowicza. Presja w Chelsea jest olbrzymia – tutaj nikt się nie zadowoli drugim miejscem. A taka świadomość nie wpływa najlepiej na większość menedżerów. Londyn potrzebuje kogoś z jajami. Może warto rozejrzeć się po Wyspach i skusić jakiegoś Brytola?
„Dodatkowo teraz możemy być teraz pewni, że Roman Abramowicz uczy się na błędach. Co prawda nadal na ważnych stanowiskach zatrudnia swoich kumpli, ale teraz przynajmniej zatrudnił tego właściwego!;) ” – dobrze napisane. Grant też był kumplem, wyniki miał bardzo dobre (na pewno powyżej oczekiwań), a jednak musiał odejść. To też może świadczy o tym, że Abramowicz już nie tylko kieruje się sympatiami. A to, że Hiddink jest jego przyjacielem to tylko bardzo dobrze dla Chelsea, bo jest większa szansa, że coś dobrego z tej współpracy wyniknie (Roman dostał próbkę umiejętności Guusa w postaci fantastycznej gry Rosjan na ME). Jeżeli Hiddink będzie miał niezbędny czas to myślę, że ma szansę poważnie zaistnieć w roli szkoleniowca The Blues.
mysle, ze mimo ewentualnego spelnienia sie w roli menagera Chelsea, Guus dalej trenowal bedzie Rosje, ktora bedzie grala w el.mś. W sumie jedno koryto bo Romek finansuje jednych i drugich…
Może i jedno koryto, ale jednak dwa różne światy – Reprezentacja i piłka klubowa, Rosja i Premiership. Zupełnie nowe wyzwanie, a fakt, iż Hiddink sprawdził się w roli szkoleniowca Rosji wcale nie gwarantuje sukcesu na Wyspach;)
Wiktorze Marczyk – Alex zna osobiście nowego managera. Obydwaj się spotkali w PSV na 99%. ;)
Moim zdaniem trochę pech Scolariego kiedy i gdzie trafił. Pierwszy raz w Chelsea nie było tyle pieniędzy ile powinno być, szpital też im się zrobił, Drogba marudzi jak mało kto, więc naprawdę ciężko jest coś tam zrobić.