Wideo z meczu Manchester United – Newcastle United

Carlos Tevez i Rio Ferdinand
Nowy sezon, nowy skład, nowe wyzwania – krótko mówiąc – Premiership zacząć czas! Witam serdecznie wszystkich fanów United, którzy rozpoczynają już kolejny sezon ze swoimi ulubieńcami. Jak było rok temu pamiętamy chyba wszyscy. Puśćmy to jednak w zapomnienie, ważne jak będzie teraz. W pierwszej kolejce „Czerwony Diabłom” przyjdzie zagrać z Newcastle United. Zapewne każdy ze zniecierpliwieniem czeka na to spotkanie. Tak więc żeby nie przedłużać zapraszam na relację video, która odbędzie się oczywiście na żywo. Za chwilę usłyszymy pierwszy gwizdek arbitra i zaczynamy!

Do zespołu „Czerwonych Diabłów”, zgodnie z zapowiedziami sir Alexa Fergusona, powraca zmagający się do tej pory z chorobą, Wayne Rooney. Oto składy w jakich wystąpią obie drużyny:
Manchester United:
Van der Sar – Brown, Ferdinand, Vidić, Evra – Fletcher, Carrick, Scholes, Giggs – Campbell, Rooney
Ławka rezerwowych: Kuszczak, Neville, Rafael, Evans, O’Shea, Gibson, Possebon.
Newcastle United:
Given – Beye, Taylor, Coloccini, N’Zogbia; Milner, Butt, Guthrie, Gutierrez, Duff; Martins.
Ławka rezerwowych: Harper, Enrique, Edgar, Geremi, Bassong, Donaldon, Smith.

7′ Okazja Campbella

22′ Martins i gol dla Newcastle

24′ Goooool! Fletcher!

57′ Wspaniały strzał Campbella

73′ Vidić! Poprzeczka ratuje Newcastle!


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (3 głosów, średnia: 3,33 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



6 komentarzy do “Wideo z meczu Manchester United – Newcastle United”

  1. uhuh pisze:

    Tevez, Ronaldo, Nani, Anderson, Hargreaves …. tych graczy brakuje, zeby chociaz 2 z nich zagrało byłoby lepiej. niesety znowu frustrujący początek sezonu i wyjazd na Fratton Park za tydzien nie zapowiada sie dobrze

  2. jen0r pisze:

    niestety, remis to nienajlepsze rozpoczęcie sezonu… :/
    ale przynajmniej Campbell nie jest już chyba taką niewiadomą, zdaje się, że bez kompleksów sobie radził w pierwszym składzie ManUtd i nie trzeba będzie wydawać grubych milionów za Berbatova? znaczy ja tak się zastanawiam tylko, bo rodzinka mnie odwiedziła dzisiaj i nie oglądałem :///
    jak krystyna wyzdrowieje, napewno będzie lepiej ;)

  3. daniel 425 pisze:

    w dzisiejszym spotkaniu było widac brak w składzie cristiano ronaldo campbell dobze sobie radził szkoda że tylko remis ma nadzieje że w portsmouth beda 3 pukty lecz łatwo nie bedzie

  4. zbigniew19 pisze:

    Chłopaki nic się nie stało. Jak na tak osłabiony skład, graliśmy nieźle, zabrakło tylko dobicia Srok. Po powrocie kilku z zawodników, których wymienił uhuh powinno być już coraz lepiej i miejmy nadzieję, że diabelska maszyna rozpędzi się jak Bolt.

  5. Szymcio pisze:

    Nie dajmy się zwariować. To pierwszy mecz sezonu, brak Andersona, Naniego. Ronaldo, Teveza i Hargreavesa dał się we znaki. Może i nie zagraliśmy dobrze, ale trzeba się cieszyć z tego jednego punkciku. Poza tym notujemy taki sam start jak w poprzednim sezonie, a jaki był jego koniec? Chyba nie muszę przypominać. Nie będę jednak ukrywał, że liczyłem na znacznie inne rozpoczęcie rozgrywek…

    Przed meczem byłem pewny, że Tevez i Rooney bez trudu będą rozklepywać obronę Srok. Jednak Carlosa nie było w podstawowym składzie, ba, nie zasiadł nawet na ławce rezerwowych! Zacząłem przeczuwać kłopoty. Miejsce Argentyńczyka, zajął młodziutki Fraizer Campbell, który jednak nie zawiódł. Innych niespodzianek w składzie nie było.

    Już na początku, Diabły miały świetną okazję; wspomniany Campbell pięknie uderzył głową, jednak wprost w „bańkę” Givena. Pierwsze „oooch…”. Zaraz potem, Rooney po minięciu obrońcy ładnie przymierza w róg bramki golkipera Newcastle. Efekt? Tylko kolejne „ooooooooch!”. Byłem przekonany, że za chwilę padnie gol, jednak chwilę później, Martins zdobywa gola. Przez jakieś dziesięć sekund, miałem otwarte ze zdziwienia i przerażenia usta. Że co?! Przegrywamy? U siebie? Z Newcastle?! Niemożliwe! Jednak ledwo zdołałem ochłonąć z pierwszej szokującej informacji, znakomite podanie Ryana Giggsa, na bramkę zamienia Darren Fletcher, który ewidentnie zawalił, przy bramce napastnika gości. Uradowany, stwierdziłem, że Diabły za moment ruszą do frontalnego ataku i zdobędą kolejną bramkę. Tak się jednak nie stało. W dodatku, za kontuzjowanego – o zgrozo! – Michaela Carricka, wchodzi piłkarz o niewątpliwie mniejszych umiejętnościach – Irlandczyk John O’Shea. Koniec pierwszej połowy. Pomyślałem „Ferguson nimi wstrząśnie w szatni. Będzie dobrze”. Jak bardzo się myliłem…

    Druga połowa zaczęła się tak jak skończyła się pierwsza. Diabły próbowały zdobyć gola posługując się atakiem pozycyjnym, bo każdy kontratak palił na panewce. Byłem wściekły. Większość ataków podopiecznych Alexa Fergusona, kończyła się, czterdzieści – trzydzieści metrów od bramki strzeżonej przez Givena. Manchester grał bardzo słabo, nie ma co ukrywać. Jednak… Wrzutka w pole karne z rzutu rożnego, piłka wisi w powietrzu…Poprzeczka! Vidic trafia w poprzeczkę! Moja rozpacz nie miała granic. Byłem wprost załamany. Dodatkowo, musiał zejść bez wątpienia najlepszy piłkarz United, Ryan Giggs. W jego miejsce na boisku pojawił się nieopierzony Rodrigo Possebon. Od tamtej chwili nie działo się już nic ciekawego, oprócz pięknego strzału Fraizera zza pola karnego. Given jednak i z tym uderzeniem sobie poradził. Ostatnia szansa! Faulowany zawodnik United… Karny?! Nie, wolny, na skraju szesnastki. Do piłki podchodzi Wayne Rooney. Strzał… Przez chwilę widziałem tę piłkę w siatce. Niestety, trafiła w trybuny. Koniec.

    Cóż mogę po tym meczu napisać. Ewidentnie, zabrakło snajpera co się zowie. Rooney niestety po raz kolejny nie pokazał nic wielkiego, nawet w defensywie nie był dziś zbyt pewny. A przecież on miał być naszym głównym napastnikiem! A znów, hasał po skrzydle, po środku boiska… Liczę na to, że w kolejnym meczu, wystąpi Tevez. Nie mam pojęcia, dlaczego nie pojawił się dziś w protokole meczowym, ale taki piłkarz jak Argentyńczyk, niewątpliwie, wniósłby sporo ożywienia, do gry Mistrza Anglii. Niestety, Carlito dziś nie zagrał, a szkoda… Defensywa spisywała się całkiem nieźle, najlepszym piłkarzem tej formacji, dla mnie był Vidic. Brown troszkę nieskoncentrowany, przytrafiały mu się błędy. Evra, po zejściu Giggsa był lewym skrzydłowym, ale nic wielkiego dziś nie pokazał. Rio miejscami pokazywał klasę, ale aż tak specjalnie trudzić się nie musiał.

    Moje oceny za dzisiejszy mecz:
    Van der Sar – 6 – Przy bramce nie zawinił, poza nią prawie cały mecz bezrobotny.
    Brown – 6 – Niezbyt dobry występ Anglika. Ale kilka razy dość ładnie pokazał się w ofensywie. Z tyłu jednak do końca pewny nie był. Niech się cieszy, że obok niego, gra Rio.
    Ferdinand – 7 – Kilka pięknych wślizgów, znów pokazał serce do gry. Pod koniec meczu zaczął nawet rozdzielać piłki, niestety z marnym skutkiem.
    Vidic – 8 – Znakomita postawa, Serba. Wślizg na – bodajże – Milnerze, był wręcz doskonały. Poza tym trafił w poprzeczkę.
    Evra – 6 – Nic wielkiego dziś nie pokazał, oczekiwałem od Francuza znacznie lepszej gry.
    Fletcher – 7 – Był widoczny, strzelił gola, ale zawalił przy bramce Martinsa. Sporo ładnych wrzutek.
    Scholes – 6 – Stać go na znacznie więcej. Nie dawał tak dobrych piłek jak zwykle.
    O’Shea – 5 – Słaby występ Irlandczyka. Nie pokazał nic, co pozwalałoby mu konkurować o miejsce w środku pola. Na lewej obronie też nie zagrał najlepiej.
    Giggs – 8 – Najlepszy piłkarz MU! Świetne zagrania, piękna asysta, dobrze ciągnął grę do przodu… Takiego Walijczyka chce się oglądać!
    Campbell – 7 – Niezły mecz Anglika. Mógł zdobyć dwa gole, ale za każdym razem, na jego drodze stawał popisujący się nieprawdopodobnymi interwencjami Given.
    Rooney – 6 – Oj, Wayne… Z taką formą, Anglika, to my daleko nie zajdziemy. Wazza musi się obudzić, bo dziś znów pokazał zaledwie 1/4 swoich umiejętności.

    Possebon – 6 – Całkiem poprawny występ Brazylijczyka, ładne podania.
    Rafael – 5 – Nic szczególnego nie pokazał.
    Carrick – bez oceny.

    Panie i Panowie, nie ma co załamywać rąk. Wszystko przed nami!
    Glory, Glory, Man. United!

  6. Wiktor pisze:

    Zgadzam się z Tobą prawie we wszystkim. Trafne podsumowanie meczu. Twoje przemyślenia są bardzo podobne do moich, jednak…

    Van der Sar – 6 – Przy bramce nie zawinił, poza nią prawie cały mecz bezrobotny.

    Jak Van der Sar nie zawinił? Oo. Martins uderzał z główki z 5. metra, a Edwin nie wyszedł. To nie pierwszy taki błąd naszego bramkarza. Więc, jak dla mnie, Van der Sar może siępodzielić winą za stranę bramki z Fletchem na pół :]

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..