Nie przegap

Nani out!

Sytuacja portugalskiego skrzydłowego jest niejasna (a raczej niektórzy chcieliby, aby tak było) od ponad trzech miesięcy, czasem tylko widać rozbłyski, które rzucają światło na całą sprawę. Niestety nie wygląda to najlepiej, zwłaszcza, gdy ułożymy kilka faktów w jedną całość. Na pokładzie mamy nieco wypalonego i niedojrzałego 26-latka, który z miesiąca na miesiąc obniża poziom oraz żąda coraz większej tygodniówki.

» Czy Nani jest piłkarzem?

Kłopotliwy Portugalczyk

Problem z Nanim jest jak słoń pijący kawę na sofie w salonie – wszyscy go widzą, ale udają, że go tam absolutnie nie ma, opcjonalnie uznają to za normalność. Jednak sytuacja jest inna – Portugalczykowi kończy się kontrakt i jak na razie nie udało się go wcisnąć Rosjanom, którzy wzięliby go z chęcią. To palący problem, ponieważ trudno będzie przełknąć gorycz, jaką przyniesie wyfrunięcie niepokornego Luisa z gniazda za friko.

Nani out!

Dlaczego tak radykalnie? Ponieważ nie widzę miejsca w zespole dla takiego zawodnika. Można się rozwodzić o talencie Portugalczyka, o jego zaletach, jednak w obecnej formie nic z niego nie mamy, a zmiany na lepsze próżno się doszukiwać (kto normalny będzie dopłacał do przegranego interesu, przecież Nani żąda podwyżki). Ostatnio dobrze spisywał się w roli kozła ofiarnego, ale nie wyobrażam go sobie w tym charakterze na dłuższą metę.

Przyszedł do nas w wieku 21 lat i rozwinął się piłkarsko, jego wartość wzrosła do ponad 35 milionów funtów, ale mentalnie nadal jest na poziomie ligowego debiutanta, który gra pierwszy sezon. Zarzucamy Valencii, że potrafi „przejść obok meczu”, jednak jest to idiotyczny zarzut, który można przypisać wszystkim piłkarzom. Nani potrafi „przejść obok” całej rundy (z przebłyskami – niech będzie)! Od zawodnika, który jest na szczycie swojego rozwoju, powinniśmy wymagać więcej niż tylko stabilnej formy. To nie polska Ekstraklasa, nie ma co nazywać Portugalczyka młodym talentem – lepszy już nie będzie.

Moim zdaniem apogeum potencjału Naniego widzieliśmy w sezonie 2010/11. Od tamtej pory stopniowo obniżała się jakość gry skrzydłowego, a, co gorsza, wspomniana stabilność formy też gdzieś zniknęła. Istnieje możliwość, że Luis jeszcze zbliży się do dyspozycji, którą wówczas nas czarował, jednak wymagałoby to chęci zawodnika, a tego raczej nie widać.

Zastępstwo?

Trudno będzie znaleźć zawodnika o podobnym potencjale i talencie, jaki przejawił Nani. Najtrudniej wyszukać gracza, który sensownie łączy kreatywność i szybkość z umiejętnością gry w ataku pozycyjnym. Na razie Portugalczyka zastępuje Antonio Valencia – nie oszukujmy się – talentu takiego jak Nani, to on nie ma, ale za to jest solidny i to nas zadowala. Przyszłość pokaże, jak rozwinie się sytuacja. Uwierzylibyście Portugalczykowi, że wróci na swój poziom, gdy tylko zaksięgujecie czek? Grający na zwłokę zarząd pewnie ma problem z odpowiedzią na to pytanie

Przewiń na górę strony