Nie przegap
Strona główna / Ogólne / Dymitar Berbatow odchodzi z Old Trafford…

Dymitar Berbatow odchodzi z Old Trafford…

No i opuszcza nas Berbatow. Gdy na redlogowym facebooku napisałem, – no dobra, przyznaję, że trochę prowokacyjnie – że nie ma dla mnie znaczenia, dokąd sobie Bułgar pójdzie, byleby tylko poszedł, zaraz zebrałem słowny oklep od jednego z dyskutantów, że jak tak można, skoro Berba tyle nam dał radości i że to absolutnie nie wypada. A ja się naprawdę cieszę, że on odchodzi. Nie dlatego, że go nie lubię czy nie cenię. Wręcz przeciwnie: cenię i to niezmiernie. Z tego też powodu oglądanie przez Berbatowa spotkań United z wysokości trybun zwyczajnie mnie uwierało i dlatego teraz cieszy mnie chwila, w której opuszcza on Old Trafford. Wiem bowiem, że w zamian zyskuje wolność.

Sir Alex Ferguson jest postacią niezwykłą, dla wielu z nas pomnikową, mówimy „United”, myślimy „Ferguson”, nie wyobrażamy sobie jego coraz bliższego przecież odejścia, ale ma on też w sobie jakiś pierwiastek zła. Jest to coś, co pozwala mu potraktować swojego podopiecznego w sposób – delikatnie mówiąc – mocno niedelikatny. I nie mam tu na myśli słynnej suszarki, tudzież buta w skroni Davida Beckhama. Ale już sposób, w jakim Ferguson obszedł się z bułgarskim napastnikiem pasuje mi tu idealnie. Ludzie dostają w darze (od losu, Boga, opatrzności – można wybrać) różnorakie talenty. Jedni – jak choćby lekarze – rodzą się po to, by nieść ludziom pomoc, drugim dary losu pozwalają wykonywać wiele niezmiernie pożytecznych zajęć, a istnieje też grupa artystów, którą los, Bóg, opatrzność (niepotrzebne skreślić) powołał/a do dawania ludziom radości. Czego by bowiem o Bułgarze nie myśleć, jest on futbolowym artystą. Człowiekiem zdolnym jednym wykonanym od niechcenia zagraniem doprowadzać miliony sympatyków futbolu na świecie do opuszczenia kopar. Gra Berbatowa daje ludziom radość. Takich ludzi nie można trzymać z dala od boiska.

Będę śmiertelnie poważny. Oddelegowywanie Berbatowa na trybuny było dla mnie zawsze pewnego rodzaju piłkarskim świętokradztwem, ekstrawagancją, ewentualnie najzwyklejszym w świecie marnowaniem zasobów. Nie wiem, po prostu źle się czułem wiedząc, że Bułgar w meczach United uczestniczy w charakterze widza. Zastanawiałem się czasami – skoro nie ma już w tej drużynie Ronaldo, nie ma Teveza, dlaczego SAF wycina ze składu największego artystę, jakiego ma w drużynie? Dlaczego nie chce dać widzom obcować z maestrią (są tacy, którzy zapewne krzyknęliby też coś o piłkarskiej perfekcji). Nie mieliście nigdy odczucia, że Berbatow na trybunach to porażka nas wszystkich? Piłkarza. Klubu, który zapłacił za niego sporą kasę. Trenera, który pomijając go przy ustalaniu składu, niejako przyznaje, że nie wie, jak się z piłkarzem obejść. W końcu nas jako widzów piłkarskiego spektaklu, kiedy oglądamy widowisko pozbawione aktora obdarzonego pierwiastkiem geniuszu? Skoro SAF nie chciał z usług Bułgara korzystać, dlaczego mamił go obietnicami bez pokrycia? Czy nie lepiej było już wcześniej pozwolić facetowi odejść?

Wbrew pozorom nie jestem jakoś szczególnie w Bułgarze zakochany, doceniam jedynie jego piłkarską klasę. Nie potrafię się też oprzeć wrażeniu, że akurat Manchester United był dla niego klubem docelowym i że nie tak on sobie swoją przygodę na Old Trafford wyobrażał. Sympatycy United, gdy dotarła do nich wieść o wartym przeszło 30 mln funtów transferze, pewnie też nie. Dlatego też szkoda, że do tego rozstania nie doszło rok wcześniej. W każdym razie: dziękuję i życzę powodzenia.

Przewiń na górę strony