Nie przegap
Strona główna / Manchester United / Po derbowym pojedynku słów kilka

Po derbowym pojedynku słów kilka

Dziś pomeczowe wnioski zostaną zaprezentowane nieco inaczej niż zwykle. Nie zajmę się wypunktowaniem 5 najważniejszych konkluzji na temat derbowego spotkania, bowiem nie ma co się rozdrabniać nad sprawami mało ważnymi. Gdy na niecałą godzinę przed meczem zobaczyłem skład, jaki sir Alex Ferguson desygnował do gry, złapałem się za głowę. Wszystko zaczęło się, a tak naprawdę skończyło się, jeszcze przed rozpoczęciem tego derbowego pojedynku. Manchester United przegrał tę konfrontację i najprawdopodobniej także mistrzostwo Anglii jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.

Na długo przed meczem zastanawiałem się, co siedzi w głowie sędziwemu Szkotowi i co planuje on na to spotkanie. Wiedziałem, że skład, który desygnuje do boju w tym spotkaniu będzie zaskakujący, jednak to co Ferguson wymyślił, było dla mnie ogromnym szokiem. Niezwykle doświadczony trener poddał mecz jeszcze przed jego rozpoczęciem. Tak, taka jest prawda i trzeba o tym powiedzieć otwarcie. Wystawienie takiego, a nie innego składu tak właśnie należy traktować. Zachodzę w głowę, co kierowało Fergusonem przy wyborze zawodników na to starcie i nie potrafię znaleźć sensowego wytłumaczenia podjętych przez niego decyzji.

Posyłając do boju tych zawodników, manager Czerwonych Diabłów skazał ich na porażkę. Pozbawił swojego zespołu wszelkich atutów ofensywnych, które pozwoliłyby na podjęcie walki z rywalem zza miedzy. Patrząc na skład United odniosłem nieodparte wrażenie, a z pewnością zabrzmi to co najmniej dziwnie, że Ferguson nie chciał wygrać tego pojedynku.

Park? Koreańczyk po raz ostatni na boisku pojawił się prawie półtorej miesiąca temu. W tym miejscu pytam się, dlaczego, po co nagle Ji-Sung wskakuje do składu i to w tak ważnym spotkaniu? Przecież ten zawodnik ma coraz mniej do zaoferowania. Determinacja oraz wola walki nie zrekompensują braków technicznych tego zawodnika w spotkaniu z tak groźnym rywalem. Jones? Dlaczego na ławce sadzany jest Rafael, który nie dość, że w defensywie grał solidnie, to jeszcze wspaniale współpracował z Valencią? Przecież Phil w drugiej części sezonu jest cieniem zawodnika, nad którym się tak zachwycaliśmy. Anglik niemal w każdym spotkaniu, w którym wystąpił po nowym roku prezentował się fatalnie. Giggs? Z całym szacunkiem za to, czego Walijczyk dokonał, ale w jego obecnej dyspozycji powinien on się znaleźć co najwyżej na ławce rezerwowych.

Nie można na spotkanie z tak klasowym zespołem, który w dodatku w środku pola ma takiego zawodnika jak Yaya Toure, wystawić dwóch prawie 40-latków, a także zawodnika, który nie daje swojemu zespołowi nic prócz naliczenia na licznik przebiegniętych bez celu kilometrów. Skoro sir Alex chciał zagęścić środek pola, to należało z przodu ustawić taki tercet, który będzie w stanie przebić się przez szyki defensywne rywala, a nie będzie biernie przyglądał się temu, jak rywal wymienia między sobą podania.

Tak naprawdę to dziś mimo tej porażki kibice Czerwonych Diabłów wciąż mogli być w dobrych nastrojach, jednak ich ulubieńcy roztrwonili ośmiopunktową przewagę z potęgami ligi zespołami niżej notowanymi. Czy jest jeszcze nadzieja dla czerwonej strony Manchesteru? Oczywiście, że jest, póki piłka w grze wszystko się jeszcze może zdarzyć, jednak czy United w tym sezonie zasłużyło na to by po 38. kolejkach Barclays Premier League znaleźć się na szczycie tabeli? Zdecydowanie nie. Jednak jeśli City jakimś cudem przepuści to, co sobie wywalczyło, oznaczać będzie to tylko, że niebieska część Manchesteru tym bardziej na ten tytuł nie zasłużyła.

Przewiń na górę strony