Nie przegap
Strona główna / Zawodnicy / Detronizacja Berbatowa

Detronizacja Berbatowa

Co łączy Carlosa Teveza i Dimitara Berbatowa? Wydawałoby się, że nic – każdy z nich prezentuje inny styl gry, inny temperament i, co najważniejsze, inne podejście do wykonywanego zawodu. Obaj należą jednak do grona czołowych napastników Premier League, a ponadto w poprzednim sezonie musieli podzielić się nagrodą dla najskuteczniejszego gracza na angielskich boiskach. Obserwując początek obecnych rozgrywek, nasuwa się jeszcze jedna analogia. Zarówno Bułgar, jak i Argentyńczyk nie są wiodącymi graczami swoich ekip.

Przyczyny takiego stanu rzeczy w przypadku Teveza wydają się całkiem oczywiste. Ex-Diabeł przez całe wakacje żalił się mediom, jak źle czuje się na Wyspach i sygnalizował, że chętnie zmieniłby środowisko na bardziej przyjazne. Problemem okazały się pieniądze. Szejkowie z niebieskiej części Manchesteru nie zamierzali sprzedawać swojej gwiazdy za bezcen, więc Carlos, chcąc nie chcąc, pozostał w klubie, jednak jego pozycja uległa drastycznemu osłabieniu. Wydaje się, że czara goryczy przelała się w drugiej kolejce LM, kiedy napastnik odmówił wyjścia na boisko w meczu z Bayernem Monachium. Po tym incydencie Roberto Mancini zapowiedział, że nie widzi już w klubie miejsca dla buntownika.

Berba w meczu z CityZupełnie inaczej przedstawia się przypadek Berbatowa. Bułgar już w końcówce poprzedniego sezonu popadł w niełaskę, czego dowodem niech będzie chociażby absencja w kadrze na finał LM z Barceloną. Mimo tych przeciwności Dimitar zapowiedział, że pozostanie w kadrze i będzie walczył o miejsce w pierwszej linii. Postawa godna podziwu, chociażby ze względu na wygasającą wkrótce umowę i rzekome zainteresowanie ze strony nowej futbolowej potęgi – francuskiego PSG. Wraz z początkiem obecnego sezonu pojawiły się kolejne kłopoty. Berbatow z pozycji numer trzy spadł o stopień niżej w klubowej hierarchii. Okres kontuzji Hernandeza wykorzystał Danny Welbeck, który przebojem wywalczył sobie miejsce u boku Rooneya. Wydaje się, że gdy wszyscy gracze powrócą do zdrowia, to właśnie między młodym Anglikiem a Meksykaninem będzie toczyła się rywalizacja o grę u boku gwiazdy reprezentacji Albionu.

Tymczasem Berbatow zszedł trochę na boczny tor i jeśli sytuacja będzie rozwijała się pomyślnie dla sympatyków Czerwonych Diabłów, a więc ominą nas kontuzje i spadki formy kluczowych graczy, to Bułgar będzie musiał na dłuższą metę zadowolić się rolą zawodnika drugiego planu. Chyba właśnie w takiej roli widzi go obecnie sam Alex Ferguson, który z jednej strony powtarza wciąż, że Dimitar stale figuruje w jego planach. Dowodem na to miał być między innymi występ w pucharowym meczu z Leeds, który był okazją do zaprezentowania się graczy obecnie mniej eksploatowanych, ale ważnych w perspektywie długiej walki o obronę trofeum. Szansą dla Bułgara miał być także mecz Ligii Mistrzów z drużyną z Bazylei, jednak tym razem główny bohater tego tekstu ponownie oglądał prawie całe spotkanie z ławki. Nawet niekorzystny rezultat nie przekonał Fergusona do zmiany systemu na 4-4-2 i delegowania do gry rosłego napastnika. Ciężko mi zrozumieć, dlaczego Berbatov pojawił się na boisku dopiero w 80. minucie. Dwie dobre okazje strzeleckie w ciągu 10 minut to dobry rezultat jak na gracza, który nie czuje się pewnie, wchodząc do gry z ławki, do zdobycia gola zabrakło jednak trochę szczęścia. Mam nadzieję, że niepowodzenie we wtorkowym meczu przekona sir Alexa do porzucenia eksperymentalnych pomysłów z 4-3-3 i w kolejnych spotkaniach Welbeck będzie mógł liczyć na pomoc ze strony doświadczonego kolegi. Skorzysta na tym cały zespół, bowiem Dimitar należy do graczy lubiących cofać się po piłkę i konstruować akcje, co wydaje się ważne, jeśli w środku pola ponownie wystąpi grający bardziej zachowawczo Carrick.

Berba w meczu ze StokeRealnie oceniając sytuację, jaka panuje obecnie w United, trudno spodziewać się, aby Berbatow zdołał powtórzyć strzelecki wyczyn z poprzedniego sezonu. Moim zdaniem niestety ciężko będzie mu uzyskać chociaż połowę tego wyniku. W ataku naszej drużyny panuje obecnie klęska urodzaju i znając podejście sir Alexa, nasz manager będzie starał się promować młodych, rozwijających się graczy. Nie wątpię jednak, że Szkot nie będzie wahał się odstawić od gry gracza będącego w danym momencie bez formy. W tym właśnie największa i chyba jedyna szansa Berbatowa.

Patrząc przez pryzmat dobra klubu, wypada cieszyć się, że gracz o takiej klasie jest rezerwowym i pozostaje do dyspozycji w każdym momencie (nie wyobrażam sobie, aby Berba, tak jak Twat odmówił wejścia na boisko). Jako fan talentu Bułgara czasami zastanawiam się jednak, czy lepszym rozwiązaniem nie byłaby dla niego zmiana barw. Szkoda, aby gracz o takim potencjale spędzał swoje najlepsze lata na ławce rezerwowych i jeśli miałby znaleźć sobie dobrego pracodawcę poza Anglią, to nie miałbym nic przeciwko. Oczywiście wszystko zależy od samego głównego zainteresowanego i jego spojrzenia na własną karierę, jednak wątpię, czy szczytem marzeń dla Dymitara jest ławka rezerwowych, nawet w takim klubie jak Manchester United.

Przewiń na górę strony