Nie przegap
Strona główna / Dlaczego? / Bajarz z Etihad Stadium

Bajarz z Etihad Stadium

Sporo w ostatnim czasie słychać o Owenie Hargreavesie. A to słyszymy łzawą deklarację, że dla Czerwonych Diabłów byłby skłonny grać nawet za darmo, a to oskarża nasz sztab medyczny stawiając się w roli ofiary kuracyjnych eksperymentów, a to wreszcie obwinia Sir Alexa o to, że ten wystawiał go, mimo że zgłaszał mu uniemożliwiające mu grę urazy. Całkiem sporo zamieszania jak na piłkarza, który przez ostatnie trzy lata w oficjalnych spotkaniach nie rozegrał nawet pełnych 90 minut. Wydaje się jednak, że ostatnio ta czara goryczy spowodowana huśtawką nastrojów Anglika została przelana. Doszło do kuriozalnej sytuacji, w której klub musiał wydać oświadczenia mające na celu negację wymysłów naszej byłej gwiazdy.

»Owen Hargreaves w City – pomyśl zanim ciśniesz kamień

Zawsze miałem Owena za piłkarza z prawdziwą klasą. Imponowała mi jego wola walki, chęć pokazania światu, że wszyscy, którzy przedwcześnie go skreślają, są w błędzie. Pamiętałem jego wspaniałego gola z Arsenalem, jego karnego w finale LM, którego bezbłędnie wykonał w ciężkim dla zawodnika momencie, bowiem zaraz po pudle Ronaldo. Przykro było mi, kiedy klub podziękował mu za współpracę, jeszcze bardziej przykro zrobiło mi się, kiedy przeczytałem, że nowym pracodawcą Owena będzie Manchester City. Z początku byłem tą informacją zszokowany i oburzony, w końcu przejście do największego rywala zawsze budzi negatywne emocje, ale byłem w stanie to zrozumieć, piłkarz musi działać pragmatycznie; Hargo nigdy nie deklarował miłości do klubu, nie był wychowankiem, więc tę gorzką pigułkę, jaką stanowiło przejście do rywala zza miedzy byłem w stanie przełknąć. Owen z szanowanego i lubianego przeze mnie piłkarza stał się personą zupełnie neutralną. Myślałem, że to już koniec tej historii, ale jak pokazują ostatnie dni, bardzo możliwe, że to dopiero początek…

Czułem się jak królik doświadczalny – słowa, które padły z ust Owena Hargreavesa podczas wywiadu dla brytyjskiej telewizji Sky Sports, wywołały w ostatnich dniach lawinę kontrowersji i emocji. Piłkarz wylał w tej rozmowie z dziennikarzami wszystkie swe żale, zarzucając klubowym sztabowcom medycznym niekompetencję i eksperymentalizm, którego zdaniem Owena dopuszczali się względem jego osoby. Ponadto twierdził, że w ligowym spotkaniu z Wolverhampton został wystawiony, pomimo że zgłaszał wcześniej problemy ze ścięgnem uniemożliwiające mu bieg. Całość doprawił komentarzem w tonacji „mimo wszystko uważam United za wielki klub”, tak jakby chciał osłodzić kibicom United swą prowokacyjną i kontrowersyjną wypowiedź. Ten socjotechniczny zabieg nie zwiódł jednak klubu i menedżera, którzy postanowili walczyć o swe dobre imię. Zaczęło się od wypowiedzi Sir Alexa Fergusona, który stwierdził, że sztabowi medycznemu naszego klubu nie można nic zarzucić, co więcej, zdaniem Szkota, wysoki poziom medyków i rehabilitantów to jedna z głównych przyczyn pasma licznych sukcesów Czerwonych Diabłów. Wkrótce po tej konferencji klub wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że jest zawiedziony i rozczarowany komentarzami Owena Hargreavesa, które ten udzielił po środowym meczu. Dodatkowo podkreślono, że Manchester United zapewniał piłkarzowi najlepszą z możliwych opiekę medyczną, a w komentarzach Anglika nie ma krzty prawdy. Taka dwubiegunowa sytuacja może wpędzić w konsternację – „komu wierzyć?”. Ja murem stoję za stanowiskiem klubu. Warto moim zdaniem podkreślić fakt, że przez kilka ostatnich lat Hargo mógł wielokrotnie zabrać głos w sprawie swojej kuracji, ale tego nie robił, czy nie dziwne wydaje się więc to, że tuż po przejściu do ‘obozu wroga’ składa tego rodzaju deklaracje? Chyba pan H. użył jednak zbyt grubych nici do uszycia swojej wypowiedzi.

Myślę, że wielu kibiców, tak jak ja, czuje się przez Anglika oszukana. Nie tym, że przeszedł do Manchesteru City, nie tym, że klub ładował pieniądze w jego leczenie i rehabilitacje, nie mając z tego żadnego pożytku, ale tym, że piłkarz nie potrafi zachować elementarnego szacunku dla naszego zespołu, a w szczególności dla sztabu medycznego, który robił wszystko by mu pomóc, a został przez niego tak nieelegancko potraktowany. Jak nazywa się człowieka, który jednego dnia mówi, że dla zespołu byłby w stanie grać nawet za darmo, a drugiego potrafi oczernić go do tego stopnia, że sam klub musi to prostować? Kłamca? Pozer? Carlos Tevez? Chyba to ostatnie określenie jest najbardziej trafne. Miejmy nadzieję, że Hargo się zreflektuje i przeprosi, bo jeśli nie, to naprawdę niewiele będzie różniło go w moich oczach od argentyńskiego snajpera.

Przewiń na górę strony