Nie przegap
Strona główna / Reprezentacje / Mecz z dawna oczekiwany

Mecz z dawna oczekiwany

Jak wiemy, już wkrótce do Polski zawitają najlepsze europejskie reprezentacje, by zmierzyć swe siły w europejskim czempionacie rozgrywanym na polskich i ukraińskich ziemiach. Z tej okazji niczym grzyby po deszczu wyrosły wielkie i piękne stadiony – areny Euro 2012. Pierwsza z nich, umieszczona w Poznaniu, otwarta została jeszcze w zeszłym roku, teraz przyszedł czas na kolejną – gdańską PGE Arenę, gdzie w ramach uroczystego meczu otwarcia reprezentacja Polski zmierzy się z odwiecznym rywalem – Niemcami.

Zamieszanie z organizacją spotkania

Pierwotnie, reprezentacja Niemiec miała swą obecnością uświetnić otwarcie głównej polskiej areny Euro – Stadionu Narodowego. Przeszkodziły w tym jednak opóźnienia wynikające z wadliwej konstrukcji schodów na warszawskim obiekcie. Działacze PZPNu musieli więc znaleźć obiekt zastępczy, na którym można by było rozegrać to prestiżowe starcie. Padło właśnie na PGE Arenę, która reprezentacji Polski jeszcze nie gościła. Zapowiedziany na tegoroczny czerwiec mecz z Francją wskutek kłopotów z oddaniem stadionu do użytku został bowiem przeniesiony na Pepsi Arenę przy Łazienkowskiej.

Mimo trzech dodatkowych miesięcy czasu na ukończenie prac znów przez pewien moment wydawało się, że mecz rozegrany będzie musiał zostać gdzie indziej. Choć wcześniej swe spotkania rozgrywała już tu miejscowa Lechia, straż pożarna nie uznała bursztynowego obiektu za przygotowany na przyjęcie takiej imprezy masowej. Z sądem tym zgodził się też prezydent miasta, Paweł Adamowicz. Szczęśliwie, po upływie kilku dni, pozwolenie na organizację meczu zostało PGE Arenie ostatecznie przyznane, dzięki czemu dziś ponad 40 tysięcy widzów przybyłych do Gdańska obejrzy spotkanie reprezentacji Polski z Niemcami na własne oczy.

Rywal znany, ale poza zasięgiem

Jak pokonać tych Niemców? – od prawie 80 lat (i pierwszego meczu piłkarskiego Polski z Niemcami w 1933 roku) polskie mądre głowy zastanawiają się, jak zwyciężyć swoich zachodnich sąsiadów. Owszem, udało się triumfować nad NRD (nawet sześciokrotnie!), ale zarówno RFN, jak i po prostu reprezentacja Niemiec (czyli spadkobiercy Republiki Federalnej Niemiec) pozostają poza zasięgiem. Cztery remisy (ostatni na otwarcie mundialu w 1978 roku) to jedyne, na co w starciu z Die Nationalelf było stać biało-czerwonych.

Czasem do lepszego wyniku brakowało szczęścia – słynny mecz na wodzie rozgrywany w innych warunkach mógłby skończyć się zupełnie inaczej (zamiast zwycięstwem podopiecznych Helmuta Schöna 1:0). Tak samo uśmiechu losu zabrakło w dwóch ostatnich pojedynkach – mecz grupy Euro 2008 potoczyłby się zapewne zupełnie inaczej, gdyby na początku spotkania doskonałą okazję do zdobycia bramki wykorzystał Jacek Krzynówek, a poprzednie starcie na wielkiej imprezie (czyli rozgrywanym w Niemczech Mundialu 2006) rozstrzygnięte zostało dopiero w ostatnich minutach, kiedy to grający w przewadze (po czerwonej kartce Radosława Sobolewskiego) Niemcy za sprawą trzeciego Neville’a Olivera Neuville’a po błędzie Dariusza Dudki zdobyli zwycięskiego gola.

Mimo wszystko, nie ulega wątpliwości, że przy aż dwunastu porażkach w meczach z aktualnie trzecią drużyną świata, przyczyną niepowodzeń jest przede wszystkim różnica umiejętności pomiędzy obiema kadrami. Pokazując na prostym przykładzie – wcale niestanowiący o sile ekipy Joachima Löwa Mario Götze zdecydowanie przyćmiewa w Borussii Dortmund grające tam polskie trio (na które składają się największe gwiazdy kadry – Łukasz Piszczek, Jakub Błaszczykowski i Robert Lewandowski).

Trzech to już kompania

Jedyną szansą na uzyskanie korzystnego wyniku w dzisiejszym starciu wydaje się być fakt, że nasi rywale przystąpią dziś do meczu w lekko okrojonym składzie – zabraknie bowiem trzech podstawowych graczy: bramkarza Manuela Neuera, Bastiana Schweinsteigera i zdobywcy hat-tricka w ostatnim meczu eliminacyjnym do Euro z Austrią, Mesuta Özila. Nie zabraknie za to z pewnością Lukasa Podolskiego i Miroslava Klosego – zawodnicy z polskimi korzeniami dziś po raz pierwszy zagrają ze swoją reprezentacją na polskiej ziemi.

Z kolei w ekipie Franciszka Smudy, co oczywiste, panują bojowe nastroje przed meczem z rywalem z najwyższej półki. Nawet kontuzjowani wcześniej Lewandowski i Błaszczykowski pojawią się na murawie, mobilizowani stawką meczu. Na środku obrony zadebiutuje z kolei w reprezentacji Francuz, Damien Perquis. W ostatecznym rozrachunku, w polskiej kadrze jedynym brakującym elementem układanki jest zawieszony za korupcję Łukasz Piszczek, godnie jednak zastępowany na prawej flance przez Marcina Wasilewskiego.


W meczu wicemistrza Europy, trzeciej drużyny świata i pierwszej reprezentacji, która zapewniła sobie awans na Euro z zespołem, który na ostatnim mundialu nawet się nie pojawił, wynik wydawałby się z góry przesądzony. Polska jest jednak już inną ekipą niż ponad rok temu i stać ich na to, by pokazać w meczu z odwiecznym rywalem charakter, walcząc nawet o wygraną. Czy nadzieje te okażą się płonne, czy jednak podopieczni Franciszka Smudy przysporzą milionom kibiców wiele radości? Odpowiedź na to pytanie poznamy o 20:45, wraz z pierwszym gwizdkiem arbitra na gdańskiej PGE Arenie.

Przewiń na górę strony