Nie przegap
Strona główna / Zawodnicy / Skąd się wziąłem – Ashley Young

Skąd się wziąłem – Ashley Young

Skąd się wziąłem - Ashley Young
Dla wielu z kibiców Ashley Young jest dość anonimową postacią. Piłkarz, po którego sięgnął Sir Alex Ferguson tego lata, nie należy do tych, którzy często zdobią swoją twarzą czołówki tabloidów. Niemniej jednak, kosztował United bagatela 16 mln funtów – takich pieniędzy nie płaci się za „byle kogo”, ponadto Young osiemnastkę ma dawno za sobą, więc nie jest młodym, nieogranym talentem, urodził się bowiem 9 lipca 1985.

Skoro wspomniałem o wieku, to czas na metryczkę nowego diabła. Mierzy 175 cm wzrostu, co przy wadze ok. 57-63 kg, wiele wyjaśnia w kwestii szybkości Younga. Naturalną pozycją jest lewe skrzydło, aczkolwiek w poprzednich klubach zdarzało mu się grać po przeciwnej stronie boiska jak i na pozycji wysuniętego napastnika, więc można stwierdzić, że to dość uniwersalne wzmocnienie. Anglik świetnie dośrodkowuje i równie dobrze wykonuje rzuty wolne, a co za tym idzie, dysponuje zacnym strzałem z dystansu. Jeżeli chodzi o wygląd, to bardziej przypomina amerykańskiego rapera niż angielskiego piłkarza, jest na szczęście tym drugim.

Znajdź Ashleya :)

Początki

Stevenage, hrabstwo Hertfordshire, Anglia, to właśnie tu urodził się Ashley Young i w tymże kraju oraz hrabstwie rozpoczął swoją przygodę z footballem. Karierę rozpoczynał jednak w innym mieście, mianowicie w Watford. W drużynie Szerszeni trenował od roku 2000, aczkolwiek debiut w seniorskiej kadrze zalicza w roku 2003. Watford grało wówczas w Championship. Osiemnastoletni zawodnik wchodzi z ławki w 76. minucie, aby stawić czoła Millwall, Szerszenie wygrywają spotkanie 3:1, a dzielny młodzieniec strzela swojego pierwszego gola w seniorskiej karierze. W sezonie 2003/2004 rozegrał 6 spotkań, strzelił 3 bramki, jednym słowem zabłysnął. Dobrze sprzedał swoje umiejętności, dzięki czemu kolejny sezon obfitował w dużo więcej występów, wówczas młodego Anglika. Sezon 2004/2005 był przełomowy dla kariery Younga – aż 18 razy wychodził na boisko w podstawowym składzie, a 20 razy wchodził z ławki. Chociaż 90 minut rozegrał tylko 9 razy, to 38 spotkań, w których pojawia się 19-latek, jest liczbą imponującą. Sezon zakończył jednak z dorobkiem dość skromnym, tylko 1 asysta bez bramek, za to z nagrodą dla najlepszego młodego piłkarza Watford.

Dzięki tak intensywnemu sezonowi dla młodego gracza, Young okrzepł i w kolejnych rozgrywkach był podporą swojego klubu, co zwieńczył sukcesem w postaci awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Sezon 2005/2006 był już znacznie bardziej intensywny niż dwa poprzednie razem wzięte, Young zdobył zaufanie trenera Szerszeni, którym został już w marcu Aidy Boothroyd. Jak zostało wspomniane powyżej, Watford pod wodzą nowego szkoleniowca zdołało awansować do Premiership, a co dla nas najważniejsze z Youngiem na pokładzie. W statystykach sezon 2005/2006 można określić jednym słowem – wyborny – Young wystąpił w 42 spotkaniach, tylko raz wchodząc z ławki (większość z nich zagrał do końca), a jego bilans to 15 bramek i 13 asyst. Ashley występował na ataku oraz prawej pomocy. Z taką grą dwudziestolatek musiał zwrócić na siebie uwagę najlepszych, a także selekcjonera kadry. Miejsce w jedenastce sezonu Championship też nie przeszło bez echa. Jak pokaże kolejny sezon, błysk Younga nie poszedł na marne, bowiem zadebiutował w kadrze, na razie U21, aczkolwiek kroki naprzód widać w karierze Younga jak na dłoni.

Był jednym z ulubieńców kibiców Watford, co widać na załączonym obrazku. Trudno im się dziwić, gdy młodziak z taką gracją ładował piłkę do siatki.

Premiership

Czas Younga na Vicarage Road dobiegał końca. Wiedzieli o tym włodarze klubu i wiedział o tym sam zainteresowany. Letnie okienko transferowe nie zdecydowało się zdjąć uśmiechów z twarzy kibicom Golden Boys, co prawda oferty za młodego skrzydłowego miały paść, to były bądź za słabe pod względem finansowym bądź, co szczególnie istotne, niewystarczające ze względów rozwojowych. Najkonkretniejsza oferta przyszła podobno z West Ham United. Włodarze londyńczyków zdecydowali się wyłożyć około 10 mln funtów, jednak do transferu nie doszło, ponieważ Young nie chciał grać w zespole młotów. Sezon 2006/2007 omawiać czas zacząć. O ile letnie okienko nie przysporzyło zmartwień na Vicarage Road, to zimowe to nadrobiło. Po pół roku gry w Premier League z Szerszeniami, młody Ashley żegna klub, by stać się Lwem z Birmingham. Do zimy sezon dla Złotych chłopców bym ciężki, a po zimie z pewnością jeszcze gorszy.

Tak wyglądało jedno z ostatnich błyśnięć Younga jako Szerszenia i trzeba przyznać, że ukuł i to aż dwa razy plus asysta.
Young rozegrał 20 spotkań w lidze i chyba wiedział, co się święci, a nie chciał kończyć swej przygody z Premiership na debiutanckim sezonie, toteż zmienił klub na nieco lepszy. Kwota odstępnego wyniosła 9,5 mln funtów, a szczęśliwym posiadaczem Younga stała się Aston Villa. Bohater artykułu zaliczył świetny debiut w nowej ekipie, występ z Newcastle okraszając golem (AV 3-1 NCU).

Druga część sezonu, już po zmianie klubu, obfitowała w 13 występów Younga, a statystki całego sezonu na froncie najlepszej ligi na świecie prezentowały się następująco: 33 spotkania, 6 bramek i 8 asyst. Podczas gdy My świętowaliśmy kolejny tryumf w lidze, biedne Watford spadło, a Aston Villa z Youngiem była prawie na środku drogi z piekła do nieba (11 lokata). Dla Younga był to udany sezon, zmiana pracodawcy na lepszą ekipę, co owocowało utrzymaniem się w najwyższej lidze plus debiut w młodzieżowej reprezentacji.

Pierwsze kroki w Aston Villii pozwoliły Youngowi zadomowić się w Birmingham. Nowy sezon rozpoczynał już zaznajomiony z zespołem. Martin O’neill miał nosa, sprowadzając Ashleya Younga na Villa Park. Dziwić może fakt, że nikt z poważniejszych graczy na rynku transferowym nie zwrócił na niego uwagi. Fakt jest jeden – Ashley Young zakotwiczył na Villa Park na kolejne 4 sezony.

Young w reprezentacjiSezon 2007/2008 uświadomił wielu menagerom, jaką perełkę ośmielili się pominąć w swoich rozważaniach na temat wzmocnień. Świetny sezon Younga i zarazem The Villans – szósta lokata w Premier League. David James i Ashley Young, co łączy tych dwóch Angielskich Gentlemanów? Jako jedyni gracze z poza wielkiej czwórki zasilili szeregi jedenastki sezonu 2007/2008. Skupię się oczywiście na tym drugim, który zagrał w 37 spotkaniach swojego zespołu w lidze, zaliczył 17 asyst (ustąpił tylko Fabregasowi – 20 asyst), były szerszeń także ukuł parę razy, dokładnie 8. Zwieńczeniem sezonu niech będzie obrazek obok.

Historia nam zaczęła nieźle pędzić. Sezon 2008/2009, Ashley Young ma 23 lata. Młody Anglik notuje pierwsze występy na Europejskiej arenie, najpierw Aston Villa przedziera się przez Puchar Intertoto, następnie występuje w Pucharze UEFA. Drugi pełny sezon Younga w Birmingham – rozpoczęty. Trzeba przyznać, że był to kolejny pracowity sezon, a może, co ważniejsze, kolejny sezon, który zakończył z poważnym wyróżnieniem. Ale o tym za moment. W lidze Young wystąpił w 36 meczach, bilans miał jak zwykle na pewnym poziomie, mianowicie 7 bramek i 8 asyst. Występów w sezonie miał znacznie więcej dzięki Pucharom Europejskim i angielskim. Trzykrotnie w jednym sezonie został wybrany piłkarzem miesiąca, co stanowiło rekord Premier League. W lidze Aston Villa broni szóste miejsce z poprzedniego sezonu i w kolejnym sezonie znów wystąpi w Pucharze UEFA, który jest już Ligą Europy UEFA. Wracając do bohatera newsa – kolejne zdjęcie z rodzinnego albumu.

Gala PFA

Pana po prawej nie trzeba nikomu przedstawiać. Ryan podobno tłumaczył Youngowi już wtedy, że jeśli chce mieć taki duży puchar, to musi dołączyć do United. Najlepszy młody piłkarz w Anglii sezonu 2008/2009.

Wiele występów, które notuje co sezon Young, wynikają z tego, że rzadko odnosi kontuzje. To samo tyczy się kartek.
Wydawało się, że kariera Younga nabiera rozpędu, by zderzyć się ze ścianą w postaci braku powołania na Mistrzostwa Świata w RPA. Jest pewnym, że był to najgorszy moment w karierze Younga (oprócz kontuzji za juniora, o której niewiele znalazłem, więc nie wspomniałem).

Tak słaby moment przydarzył się jednak na końcu sezonu, który nie był najlepszy także dla Aston Villi. Słaby występ w nowo utworzonej Lidze Europy UEFA można zaliczyć na karb niepowodzeń. Szósta pozycja w lidze została jednak po raz kolejny obroniona. Anglik w tym sezonie jednak ponownie błyszczał, zagrał bardzo dużo spotkań w samej lidze (37), na co złożyło się 5 bramek i 10 asyst. Decyzja F. Capello o niepowołaniu Asha na mundial była żałosna i najprawdopodobniej przedłużyła jego pobyt w Aston Villi. Na tle tak żałośnie grających Anglików z pewnością Young zabłysnąłby swym nieprzeciętnym stylem nie raz.

Ostatni sezon w ekipie Lwów z Birmingham to sezon 2010/2011. W taki sposób Young reklamował sezon:

Oczywiście to fake, Young zawsze trafia w okienko. Ostatni sezon był z pewnością rozczarowujący, obfitował w słabą grę The Villans oraz utratę kogoś ważnego dla Younga – mianowicie z Birmingham w niejasnych okolicznościach odchodzi szkoleniowiec, Martin O’Neill, zastępuje go Gerard Houllier. Podobno głównym powodem odejścia O’Neilla była sprzedaż Jamesa Milnera. Sezon jest fatalny dla ekipy The Villans, natomiast Ashley Young trzyma swój poziom, zapewniając przyzwoitą ilość bramek i asyst. W 34 występach w lidze asyst notuje 8, bramek 7. Aston Villa przez pewien okres walczy nawet o utrzymanie. Francuz zdołał jednak w porę poukładać zespół i zajął 9. lokatę, co było widocznym regresem, jeżeli spojrzeć na rozwój klubu z Birmingham.

Jaki jest kolejny sezon dla Younga? Sami widzimy, wiele się nie zmieniło, nadal bryluje i zachwyca na boiskach Premier League. W drodze do nieba osiągnął piekło! Ashley, witaj w piekle!

Próbka tego, co będziemy oglądali w tym sezonie. Mam nadzieje jeszcze częściej.

Przewiń na górę strony