Nie przegap
Strona główna / Inny punkt widzenia / Walka o miejsce między słupkami

Walka o miejsce między słupkami

Walka o miejsce między słupkami
W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy w mediach przewinęło się kilkadziesiąt nazwisk bramkarzy, którzy mają przejąć pałeczkę po wspaniałym Edwinie, kończącym po obecnym sezonie zawodową karierę. Od 27 stycznia 2011 roku, czyli od dnia, w którym van der Sar oficjalnie ogłosił koniec kariery, temat jego następcy nabrał jeszcze większego rozmachu. Nie ma tygodnia, w którym nie byłoby o tym mowy, a dziennikarze prześcigają się w typowaniu nowego numeru jeden w bramce Czerwonych Diabłów.

Sympatycy United mając w pamięci czasy m.in. Roya Carrolla i Tima Howarda, drżą na myśl o tym, co będzie w przyszłym sezonie. Sam Sir Alex Ferguson niejednokrotnie podkreślał w wywiadach, jak ważne będzie znalezienie godnego następcy Edwina van der Sara. Z pewnością sam ma w pamięci nieudane transfery bramkarzy po odejściu Petera Schmeichela i zrobi wszystko co w jego mocy, by nie dopuścić ponownie do takiej sytuacji, jaka miała miejsce w latach 1999-2005.

David de Gea, Manuel Neuer czy Martin Stekelenburg to ledwie kropla w morzu nazwisk wymienianych w kontekście transferu do Manchesteru United. Nie będę tracił czasu na porównania, który gra lepiej, a który gorzej, bo to, jak prezentują się w swych obecnych klubach, nie jest najważniejszym wyznacznikiem. Bowiem nie atrybuty fizyczne, a psychiczne decydować będą o tym, który z nich otrzyma możliwość reprezentowania barw tego klubu.

Pamiętajmy, że swego czasu Tim Howard czy Fabien Barthez również byli uważani za naprawdę dobrych bramkarzy, a nie sprostali rzuconemu im wyzwaniu. Nie sprostali nie dlatego, że są słabymi golkiperami, a dlatego, że nie potrafili wytrzymać obciążenia psychicznego, jakie spoczywało na ich barkach. Jak widać, prócz odpowiednich umiejętności, trzeba mieć również mocną głowę, by móc strzec bramki w takim klubie jak Manchester United.

Kolejnym, po mocnej psychice, ważnym wyznacznikiem będzie koncentracja. Często zdarza się bowiem, że rywal tylko raz w ciągu 90 minut poważnie zagrozi bramce United (vide mecz z Evertonem) i wtedy bramkarz musi być na posterunku i nie może sobie pozwolić na chwilę dekoncentracji, która mogłaby spowodować utratę bramki. Idealnym przykładem bramkarza o słabej koncentracji jest niezbyt dobrze wspominany przez fanów Czerwonych Diabłów Ben Foster, który potrafił bronić znakomicie, a następnie w zupełnie nieoczekiwanym momencie popełnić straszliwą gafę.

Z pewnością nie odkryłem swoją wypowiedzią niczego nowego, jednak czytając opinie fanów United mam wrażenie, że większość z nich zapomina o tym, że aby być numerem jeden w bramce ich ukochanego zespołu, nie wystarczy być tylko dobrym bramkarzem.

Przewiń na górę strony