Nie przegap
Strona główna / Inny punkt widzenia / Od rangi meczu nie zależy ranga kibica

Od rangi meczu nie zależy ranga kibica

Od rangi meczu nie zależy ranga kibica
Dzisiaj rano, wyrywając kolejną kartkę z kalendarza, natknąłem się na cytat Aleksandra Kumora stanowiący tytuł tego wpisu. Dość długo dochodziłem do tego, co miał na myśli ten polski aforysta i w zasadzie przyszło mi do głowy kilka interpretacji. Chciałbym się z Wami podzielić moimi przemyśleniami, bo sam zadręczam się już kilka godzin.

Pierwsze co mi się nasunęło, to sytuacja, gdy podczas trwania jakiejś międzynarodowej imprezy piłkarskiej odbywa się mecz naszej reprezentacji. Taki klasyczny przykład: Polska – Niemcy. Cały kraj żyje tym pojedynkiem, ludzie wywieszają flagi, zakładają szaliki, my faceci zaopatrujemy się w skrzynki piwa. Wybija godzina spotkania, no i czy to w domu, czy w pubie, czy gdziekolwiek indziej, wszyscy siadamy i oglądamy mecz z nadzieją, że może tym razem uda się dokopać rywalom zza zachodniej granicy. Na co dzień nie bardzo interesuje nas sytuacja kadry. Owszem, wiemy to, o czym głośno w mediach, czyli znane nam są skandale, afery, ale zagłębianie się w sprawy reprezentacji: roszady kadrowe, mecze towarzyskie, raczej średnio nas interesuje. Zresztą, kto by miał na to czas? No, ale kiedy nasi grają z Niemcami, budzi się w nas wielki patriotyzm. Zabrzmiało sarkastycznie?

Nie miało. Uważam, że to naprawdę dobrze, że w takich momentach wszyscy jesteśmy razem i razem wspieramy drużynę. Zapominamy o nienawiści do PZPN, nie obrażamy już trenera, bo przecież gra Polska. I jakkolwiek ma się ich forma, jesteśmy całym sercem za nimi. No i jak tu teraz nawiązać do słów Kumora? A no tak, że należy im zaprzeczyć. Bo wychodzi na to, że ranga kibica zależy od rangi meczu. Ważny mecz, to i kibicowanie silniejsze. A według Kumora tak chyba być nie powinno.

Kolejne o czym pomyślałem w związku z cytatem, to różnica pomiędzy kibicem niewielkiej drużyny lokalnej a kibicem takiego Manchesteru United. Czyj mecz będzie ważniejszy? Ligowy pojedynek Manchesteru z Liverpoolem, czy Energetyka Rybnik ze Skałką Żabnica? (3 liga, gr. opolsko-śląska). Wydawałoby się, że odpowiedź jest prosta. Ale czy zatem kibic giganta Premiership jest ważniejszy rangą od kibica polskiego trzecioligowca? Sądzę, że nie. A dlaczego? Bo „od rangi meczu nie zależy ranga kibica”. Fan małej drużyny ze swojego miasta zazwyczaj pozostaje jej fanem do końca życia. Fan europejskiej potęgi, zazwyczaj jest sezonowcem. Oburzeni? Spokojnie. Wiem, że istnieje rzesza wyjątków.

Ostatnia rzecz, jaka mi się nasuwa to kultura kibicowania. Czy istnieje w ogóle coś takiego jak ranga kibica? Jestem za Wisłą, a ty jesteś za Legią. Ja jestem lepszy, a tobie należy się wpier**l.

Czy tak? Otóż nie. Bo my kolego, jesteśmy równi. Wszyscy.

Na koniec, chciałbym zapytać jak Wy rozumiecie te słowa. Podobnie, czy zupełnie inaczej? Spróbujcie rozkminić, a ja czekam na odpowiedź w komentarzach.

Autor: Strimko

Przewiń na górę strony