Nie przegap
Strona główna / Podsumowanie 24. kolejki Premier League

Podsumowanie 24. kolejki Premier League

Podsumowanie 24. kolejki Premier League
W 24. kolejce Premier League najciekawiej zapowiadało się spotkanie pomiędzy Aston Villą a Manchesterem City. Dziennikarze i kibice najbardziej skupiali się na pojedynku dwóch nowych zakupów obu klubów – Darrena Benta i Edina Dzeko. Sprowadzeni za ogromne pieniądze napastnicy mieli pomóc swoim zespołom poprawić bilans bramkowy i prowadzić je do kolejnych zwycięstw. Zapraszam na podsumowania tej rywalizacji, jak i całej serii spotkań.

Manchester United pewnie pokonał na swoim boisku Birmingham, umacniając się na pozycji lidera. Czerwone Diabły zaczęły strzelanie już w 2. minucie, kiedy piłkę zagraną z rzutu rożnego przez Giggsa, głową przedłużył O’Shea, a z najbliższej odległości do siatki wpakował ją Berbatov. Bułgar poszedł za ciosem i po upływie drugiego kwadransa gry podwyższył prowadzenie United, pewnie kończąc akcję po dobrym podaniu Rooneya. Podopieczni Fergusona ani myśleli spuszczać z tonu i w doliczonym czasie pierwszej połowy zdobyli jeszcze jedną bramkę. Piękną dwójkową akcję pomiędzy napastnikami Manchesteru zakończył skrzydłowy – Ryan Giggs, strzałem pod poprzeczkę pokonując Fostera. W drugiej połowie gra nadal toczyła się pod dyktando Czerwonych Diabłów, czego efektem były dwa kolejne trafienia. Najpierw hat-tricka skompletował Berbatov, wykorzystując dokładne podanie Giggsa, a w 76. minucie dzieła zniszczenia gości dopełnił Nani, który precyzyjnym strzałem zza pola karnego nie dał najmniejszych szans bramkarzowi Birmingham. Wydaje się, że forma podopiecznych Fergusona zwyżkuje z każdym kolejnym spotkaniem, co dobrze rokuje na dalszą cześć sezonu.

Punkty do lidera stracił Manchester City, który niespodziewanie przegrał na wyjeździe z Aston Villą. Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 18. minucie, kiedy po strzale Ashleya Younga, z którym dobrze poradził sobie Hart, do dobitki dopadł Bent i umieścił piłkę w pustej już bramce. Był to dla Anglika gol w debiucie, co na pewno pomoże mu zjednać sobie kibiców The Villans. Po zdobyciu bramki podopieczni Houlliera skupili się na obronie wyniku, dzięki czemu inicjatywę przejęli piłkarze City. Stworzyli oni sobie klika sytuacji (szczególnie z rzutów rożnych, świetnie bitych przez Kolarova), ale nie potrafili ich wykorzystać. Pod koniec spotkania zabrakło im również szczęścia, kiedy po strzale De Jonga sprzed pola karnego piłka odbiła się od Clarka i zatrzymała na słupku. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:0, co dla znajdujących się w ogonie tabeli gospodarzy jest bardzo cennym wynikiem.

Swój mecz wygrała natomiast Chelsea, wysoko pokonując na Reebok Stadium Bolton. Początek spotkania nie zapowiadał jednak, że podopiecznych Ancelottiego czeka łatwa przeprawa. Od pierwszego gwizdka sędziego śmiało do ataków ruszyły Kłusaki, ale nie udało im się wykorzystać swoich sytuacji. Obraz meczu zmienił się w 11. minucie, kiedy Drogba oddał zaskakujący strzał z dystansu, z którym nie poradził sobie Jaaskelainen. The Blues wyszli na prowadzenie i już do końca spotkania kontrolowali przebieg gry, dokładając do wyniku kolejne trafienia. Pod koniec pierwszej połowy, po ogromnym zamieszaniu w polu karnym Boltonu, piłkę do siatki wepchnął Malouda, przełamując swoją strzelecką niemoc. Niedługo po wznowieniu gry przez sędziego trzeciego gola na konto gości zapisał Anelka. Francuz pierwszy dopadł do bezpańskiej piłki i z około 11 metrów nie dał szans fińskiemu bramkarzowi Kłusaków. Wynik gry na 0:4 ustalił przed upływem ostatniego kwadransa Ramires, niemal kopiując wcześniejszy wyczyn Anelki. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Ancelottiego oderwali się od Tottenhamu i umocnili na 4. miejscu w tabeli.

Wspomniane Koguty zaledwie zremisowały z Newcastle 1:1, tracąc dystans do czołówki tabeli. Podopieczni Redknappa nie mogą jednak narzekać na zdobycie jednego punktu, gdyż przez większą część spotkania przegrywali z gospodarzami. W pierwszej połowie obie drużyny stworzyły sobie znakomite sytuacji, ale na drodze strzału Besta stanęła poprzeczka, a uderzenie Defoe, w sytuacji sam na sam, świetnie wybronił Harper. W 59. minucie na prowadzenie udało się wyjść Srokom. Coloccini zapędził się w pole karne gości i precyzyjnym uderzeniem z powietrza, w długi róg, pokonał Cudiciniego. Tottenham jest jednak w tym sezonie mistrzem w odrabianiu strat i udowodnił to po raz kolejny. W 90. minucie Lennon przejął piłkę przed polem karnym, balansem ciała minął obrońców Newcastle i pewnie pokonał Harpera strzałem w lewy róg jego bramki. Podopieczni Alana Pardew już drugi raz z rzędu stracili punkty w taki sam sposób, w poprzedniej kolejce w doliczonym czasie gry zwycięstwo wyrwali Srokom piłkarze Sunderlandu.

Dobrą dyspozycję utrzymuje Arsenal, który tym razem pokonał Wigan 3:0. Od początku spotkania Kanonierzy narzucili podopiecznym Martineza swój styl gry, stwarzając sobie mnóstwo sytuacji. Fantastycznie w bramce gości spisywał się jednak Al-Habsi, raz po raz zatrzymując napastników gospodarzy przed strzeleniem bramki. W 22. minucie reprezentant Omanu w końcu skapitulował, gdy van Persie wykorzystał dokładne, prostopadłe podanie Songa. Kanonierzy nie osiedli na laurach i starali się podwyższyć prowadzenie, ale uderzenia Nasriego i Fabregasa fenomenalnie zatrzymywał Al-Habsi. Druga połowa zaczęła się dobrze dla gospodarzy. Van Persie wykorzystał dokładne podanie kapitana Arsenalu i mocnym strzałem podwyższył wynik na 2:0. Na dwadzieścia minut przed końcem spotkania sytuacja Wigan pogorszyła się jeszcze bardziej, gdy za faul w polu karnym czerwoną kartkę zobaczył Caldwell, a sędzia wskazał na jedenasty metr. Okazji do skompletowania hat-tricka nie wykorzystał jednak van Persie, strzelając nad poprzeczką. Co nie udało się w Holendrowi w 70. minucie, powiodło się w samej końcówce meczu. Walcott świetnie zastawił piłkę w polu karnym, a napastnik Kanonierów pewnie wykorzystał okazję, ustalając wynik na 3:0.

Wygrać udało się także Blackburn, które pokonało West Bromwich. Gospodarze przeważali od początku spotkania, stwarzając sobie kilka niezłych sytuacji podbramkowych. Brakowało jednak skuteczności, a w bramce gości dobrze spisywał się Myhill. Bramkarz beniaminka nie zdołał uratować swojego zespołu w 41. minucie, kiedy dośrodkowanie Dunna tak nieszczęśliwie próbował wybić Tamas, że piła znalazła się w siatce podopiecznych Di Matteo. Drugi cios nastąpił tuż po przerwie. Potężnym strzałem sprzed pola karnego popisał się Hoilett, pokonując rozpaczliwie interweniującego Myhilla. Piłkarze obu drużyn stworzyli sobie jeszcze kilka okazji, ale żadnej z nich nie udało się zamienić na bramkę. Ostatecznie mecz zakończył się pewnym zwycięstwem i trzema ważnymi punktami dla Blackburn.

Wysoko wygrał również Liverpool, rewanżując się Wolverhampton za grudniową porażkę na Anfield. Wynik spotkania otworzył w 37. minucie Torres, który wykorzystał podanie Meirelesa i wpakował piłkę do pustej bramki. W tej sytuacji świetną decyzją popisała się liniowa Sian Massey, o której po meczu zrobiło się głośno, gdy odkryto, że komentatorzy Sky Sports (Andy Gray i Richard Keys) wygłosili na jej temat seksistowskie uwagi, za co zapłacili utratą pracy. Wracając do meczu, niedługo po rozpoczęciu drugiej połowy, The Reds podwyższyli wynik. Odbita przez obrońców Wilków piłka spadła wprost na nogę Meirelesa, a ten fantastycznym uderzeniem z powietrza umieścił ją w bramce. Gospodarzy dobił w samej końcówce spotkania Torres, dopadając do bezpańskiej piłki i pokonując bezradnego Hennesseya. Dla Liverpoolu było to pierwsze zwycięstwo pod wodzą Kenny’ego Dalglisha.

Lokalny rywal The Reds, Everton, zaledwie zremisował z ostatnim w tabeli West Hamem 2:2. Goście z Londynu otworzyli wynik w 26. minucie. Boa Morte popisał się świetnym rajdem lewym skrzydłem, po czym wyłożył piłkę kompletnie niepilnowanemu Spectorowi, a Amerykanin ze spokojem umieścił ją w pustej bramce. Po zdobyciu bramki Młoty stwarzały sobie kolejne sytuacje, ale brakowało im skuteczności. Zemściło się to w 77. minucie, kiedy rezerwowy Bilyaletdinov, precyzyjnym uderzeniem z linii pola karnego, wyrównał stan gry. West Ham walczył jednak o pełną pulę i w końcówce spotkania, ponownie wyszedł na prowadzenie. Z prawego skrzydła dośrodkował Bridge, a gola głową zdobył Piquionne. Francuz pobiegł cieszyć się z trafienia do sektora gości, za co został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. The Toffees wykorzystali grę z przewagą jednego zawodnika i w doliczonym czasie gry zdobyli bramkę na 2:2. W polu karnym świetnie zastawił się Fellaini, po czym płaskim strzałem pokonał Greena i zapewnił swojemu zespołowi jeden punkt.

Wygrać udało się natomiast Sunderlandowi, który pokonał na wyjeździe beniaminka z Blackpool. Niespodziewanym bohaterem meczu został Kieran Richardson. Najpierw, w 15. minucie, po asyście Gyana, znalazł się on w sytuacji sam na sam i pewnie pokonał Kingsona, a następnie po podaniu Malbranque umieścił piłkę w krótkim rogu ghańskiego bramkarza. Mandarynki stać było jedynie na honorową bramkę, którą, skutecznie wykonując rzut karny, zapisał na swoje konto Charlie Adam. Dzięki tej wygranej Czarne Koty umocniły się na 6. miejscu, gwarantującym grę w europejskich pucharach.

Zwycięstwo na swoim boisku odniosło Fulham, które rozprawiło się ze Stoke. Wynik gry w 33. minucie otworzył Dempsey, wykorzystując dokładne podanie Johnsona i wpychając piłkę do siatki z najbliższej odległości. Gdy w 55. minucie czerwoną kartkę za faul na wychodzącym na czystą pozycję Amerykaninie zobaczył Shawcross, a karnego skutecznie wykorzystał sam poszkodowany, jasne stało się, że trzy punkty zostaną w Londynie. Tak też się stało, a Fulham odskoczyło do strefy spadkowej na cztery punkty.

Bohaterowie weekendu

Gracz kolejki: Dymitar Berbatov
Bułgar po raz trzeci w tym sezonie zapisał na swoje konto hat-tricka i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji najlepszych strzelców Premier League. Wydaje się, że Berbatov znalazł tak potrzebną pewność siebie, dzięki której nie boi się podejmować ryzykownych decyzji, co przekłada się na kolejne trafienia dla United.

Jedenastka kolejki:
Al-Habsi (Wigan-2*) – Cuellar (Aston Villa-2), Samba (Blackburn-1), Coloccini (Newcastle-2), Kolarov (Man City-1) – Dempsey (Fulham-2), Meireles (Liverpool-1), Fabregas (Arsenal-3), Richardson (Sunderland-2) – Berbatov (Man Utd-3), van Persie (Arsenal-1)

* W nawiasie ilość nominacji do jedenastki kolejki.

Przewiń na górę strony