Nie przegap
Strona główna / Manchester United / 24 lata czerwonej gorączki

24 lata czerwonej gorączki

24 lata czerwonej gorączki
24 lata w sporcie to kawał czasu. Ten sam okres w piłce nożnej to mniej więcej tyle, ile 100 lat w medycynie. Futbol ewoluował? Nie! To nie ewolucja, to rewolucja październikowa piłki nożnej! 24 lata temu na stanowisko menedżera Manchesteru United powołany został szkockiej krwi Alexander Chapman Ferguson. Wielkiej kariery piłkarskiej nie zrobił, a jako trener zdobył kilka tytułów mistrza Szkocji z Aberdeen. Znaczących triumfów w bojach na europejskich boiskach wśród drużyn Fergusona próżno szukać. Taki to trener, jakich Europa w swym łonie miała wielu. Gdyby sukces trenera dało się wyrazić w marce samochodu, to Szkotowi Ferrari raczej by nie groziło. Taki powiedzmy trenerski Ford Mondeo.

sir Alex Ferguson - 1986Nie wiem, co skłoniło włodarzy Czerwonych Diabłów do tego, aby w piłkarskim rajdzie startować średniej klasy samochodem rodzinnym. Nie wiem, co ich podkusiło do tego wydawałoby się średnio inteligentnego planu, ale był to strzał w dziesiątkę! Alex Ferguson do dnia dzisiejszego piastuje stanowisko trenera Manchesteru United, mając na swym koncie wszystkie trofea, jakie można zdobyć w klubowej piłce nożnej. Kiedy w 1993 roku Manchester pod wodzą Fergiego po raz pierwszy od 26 lat zdobył mistrzostwo Anglii, fani absolutnie wówczas dominującego Liverpoolu, wywiesili na The Cop – trybunie zajmowanej przez najbardziej zagorzałych fanów – ogromny baner, na którym widniał napis „Au Revoir Cantona i Man United… Wróćcie, kiedy wygracie 18 tytułów!”. Nie trudno się domyślić, że właśnie tyle razy zespół z miasta Beatlesów plasował się na szczycie najstarszej ligi świata. Manchester United miał wówczas na koncie 8 tytułów. Widać Ferguson potraktował prośbę fanów L’poolu serio, bo w 2009 roku na Anfield Road przyjechał z bagażem 18 tytułów mistrza Anglii. Dobry człowiek z tego Szkota, spełniać zachcianki nieprzyjaciela? Naprawdę rzadkie zjawisko.

Złe miłego początki. Tą maksymą można by podsumować pierwsze lata Alexa Fergusona w United. Wystarczy wspomnieć, że przez pierwsze cztery lata Szkot nie zdobył ani jednego trofeum! W przeciętnym polskim klubie przez cztery lata wymieniono by z 15 trenerów. Ale o tym, co się dzieje z polską piłką można by napisać niejedną powieść science fiction, a i nie niejeden satyryk miałby z czego czerpać. Aż dziw bierze, że Fergie utrzymał swoje stanowisko. No ale po latach nieurodzaju przyszedł czas na owoce. Postaram się wymienić puchary, jakie zdobył Manchester United pod wodzą charyzmatycznego Szkota. Nadmieniam jednak, że nie jest to łatwe. United 11 razy wygrali Ligę Angielską, 5-krotnie zdobyli prestiżowy Puchar Anglii, 3-krotnie Puchar Ligi Angielskiej, 8-krotnie Tarczę Wspólnoty, natomiast na europejskim podwórku Manchester wygrał dwa razy Ligę Mistrzów, a po razie Puchar Zdobywców Pucharów, Superpuchar Europy, Puchar Interkontynentalny i Klubowe Mistrzostwo Świata. Razem 33 puchary! Ferguson zdobył całe mnóstwo nagród indywidualnych z tytułem najlepszego menedżera Starego Kontynentu.

Wybitne zdolności trenerskie Szkota dały o sobie znać w sezonie 1998/1999. Wtedy to podopieczni Alexa Fergusona zdobyli „Potrójną Koronę”, czyli Mistrzostwo i Puchar Anglii oraz zwycięstwo w Lidze Mistrzów po fantastycznym meczu z Bayernem. Zasługi Fergusona nie pozostały bez echa w piłkarskim matrixie. Szkot został odznaczony przez królową Elżbietę II tytułem szlacheckim. Od tej pory Sir Alex Ferguson dołączył do elitarnego grona – menedżerów szlachciców.

Na czym polega fenomen tego człowieka, który chyba nigdy nie rozstaje się z gumą do żucia? Z pewnością mamy do czynienia z niesamowitą osobowością Szkota. Oczywiście rzemiosło trenerskie sir Alex opanował jak mało kto, ale żeby zdominować na ponad dwie dekady uważaną za najsilniejszą ligę świata potrzeba czegoś więcej niż tylko umiejętności. Ferguson to przede wszystkim charakterny gość. Potrafi swoją osobowością zjednać w sobie ludzi. Pewnego dnia 22 lata temu boss Manchesteru United zapukał do domu państwa Giggs. Przekonał wówczas rodziców wtedy czternastoletniego Ryana, by ten rozpoczął treningi z juniorską drużyną Czerwonych Diabłów. Dziś 36-letni Giggs jest najbardziej utytułowanym piłkarzem w całym europejskim futbolu, a koszulkę z diabełkiem na piersi zakładał już ponad 800 razy, co stanowi najlepszy wynik w całej historii Manchesteru.

Ferguson jednak do ludzi o łagodnym usposobieniu nie należy. Ileż to razy już United rozegrali spotkania, przez które nieco bardziej wrażliwi fani kończyli na oddziale kardiologicznym. Przypomina mi się spotkanie z 2001 roku z londyńskim Tottenhamem, kiedy to do przerwy drużyna ze stolicy ogrywała United 3:0. Nie wiem, co stało się w szatni Czerwonych Diabłów ale tego, że żuchwa krewkiego Szkota była najintensywniej pracującą częścią ciała w całej Anglii jestem pewien. Jestem też przekonany, że Fergie uruchomił swoją słynną suszarkę, wykorzystując do granic możliwości siłę głosu jak i bogaty język. Po przerwie obraz gry diametralnie się zmienił, a Diabły, wbijając 5 bramek Kogutom, pozbawili ich marzeń o balu we własnym kurniku. O jego wybuchowym temperamencie mógł się przekonać między innymi David Beckham. Kiedyś w przerwie meczu zdenerwowany Ferguson postanowił wyrazić swoje stanowisko na temat jakości gry swoich podopiecznych w dość nietypowy sposób. Szkot cisnął ile tylko miał sił w buta, który ostatecznie dość przypadkowo wylądował na łuku brwiowym Anglika. Mam wrażenie, że sam poszkodowany jak i koledzy z drużyny zdali sobie sprawę, że boss zachwycony nie jest.

Menedżer z kraju kobzy wielokrotnie powtarzał, że najważniejsza w piłce jest dyscyplina i to nie tylko na boisku, ale także i poza nim. Tym, którzy jej nie przestrzegali Ferguson dziękował za współpracę. Nie ma znaczenia, jak ważny dla United był to gracz. Pracę stracili przecież takie tuzy piłki jak David Beckham, Roy Keane (największy wojownik Anglii), Ruud van Nistelrooy, Jaap Stam, Carlos Tevez, Paul Ince i wielu innych. Nie jest jednak tak, że zawsze kiedy któryś z Czerwonych Diabłów zbłądzi to natychmiast pozbawiony jest tytułu gracza Manchesteru United. Fergie często staje w obronie swoich podopiecznych. Kiedyś Eric Cantona podczas jednego ze spotkań, słynnym już ciosem Kung-Fu znokautował jednego z kibiców. Wydawało się, że dni Francuza na Old Trafford są już policzone, tym bardziej, że Federacja Angielska zdyskwalifikowała piłkarza na wiele miesięcy. Ferguson ani myślał skreślać piłkarza z kraju Lazurowego Wybrzeża. Cantona do dziś uważany jest za jedną z najważniejszych postaci Manchesteru!

Sir Alex znany jest ze swojego barwnego języka.

Po skończonym meczu, Puchar Europy będzie tylko dwa metry od Was i nie będzie Wam dane go dotknąć, jeśli przegramy. Dla wielu z Was będzie to najbliższa odległość, na jaką się do niego kiedykolwiek zbliżycie. Nie ważcie się wracać tu bez dania z siebie wszystkiego.

Takie słowa wypowiedział Ferguson w czasie przerwy jednego z najważniejszych meczów w historii Manchesteru United. Był to finał Ligi Mistrzów z 1999 roku. Do ostatniej minuty United przegrywali 1-0 z mistrzem Niemiec, Bayernem Monachium. Jednak dzięki trafieniom Sheringhama i Solskjaera w ostatnich sekundach meczu United zdobyli Puchar Europy, rozgrywając jeden z najlepszych spotkań w swojej historii sięgającej 1878 roku.

Piłka nożna na przestrzeni dwóch dekad zmieniła się nie do poznania. Fenomen sir Alexa Fergusona polega na tym, że dzięki swojej osobowości potrafił dorównać tempa zmianom futbolowego szaleństwa. Kiedy Alex Ferguson zasiadał do biurka, by podpisać umowę z Czerwonymi Diabłami, mnie nie było jeszcze wśród homo sapiens. To jest ewenement na skalę światową, aby jeden trener trwał przez tyle lat na jednym stanowisku. Od 24 lat niezaprzeczalnie rządzi i dzieli w Manchesterze United. Stworzył wielki zespół, który zdominował angielskie boiska, a i w Europie zawsze walczy o najwyższe cele. Jeden z największych piłkarzy zarówno Manchesteru jak i reprezentacji Synów Albionu, sir Bobby Charlton (grał na przełomie lat 50-tych i 60-tych) powiedział:

Alex przeszedł z Manchesterem United najbardziej fantastyczną drogę i uczynił z tego klubu to, czym zawsze myśleliśmy, że był – numer jeden.

Sir Alex Ferguson to nie Ford Mondeo. To bolid Formuły 1!

Autor: Mikołaj „Batman” Miros

Przewiń na górę strony