Nie przegap

Brama do raju

Brama do raju
Championship. W tej lidze nikt nie ma ani chwili wytchnienia. Nawet lider musi mieć się na baczności – na jego miejsce jest 23 innych chętnych. Zespoły, które dziś znajdują się w strefie spadkowej, jutro mogą bić się o awans. Emocje odczuwalne są więc do końca sezonu. Dlatego twardym orzechem do zgryzienia jest prorokowanie, kto zajmie za kilka miesięcy miejsca spadkowiczów z Premier League. Cóż stoi jednak na przeszkodzie, by już teraz przeanalizować sytuację w prawdopodobnie najbardziej wymagającej lidze świata?

Ogół ligi

Formuła tych rozgrywek powinna być znana każdemu szanującemu się fanowi futbolu. Nie oszukujmy się – Championship to najlepsza druga klasa rozgrywkowa, biorąc pod uwagę wszystkie systemy piłkarskie na świecie. Jej prestiż łatwo można zobaczyć na przykładzie dwóch klubów. Cardiff City i Swansea City – czołowe zespoły tej ligi swą siedzibę mają w Walii. W przeciwieństwie do mistrza Walii, TNS (który, co warto nadmienić, w Lidze Mistrzów odpadł w tej samej fazie, co Lech Poznań) mają one status profesjonalnego klubu. Prawo do uczestnictwa w angielskich rozgrywkach piłkarskich otrzymują wszystkie profesjonalne walijskie kluby piłkarskie.

W Championship udział biorą 24 zespoły. Rozgrywają między sobą, co raczej powinno być oczywiste, dwa spotkania, co daje łączną ilość aż 46 spotkań na sezon. Z ligi spadają trzy ostatnie zespoły, natomiast dwa pierwsze mogą świętować awans. O ostatnim miejscu premiowanym awansem rozstrzygają baraże, w których udział biorą zespoły, które na koniec sezonu uplasowały się na miejscach 3-6. Niewątpliwie jest to najbardziej emocjonująca część sezonu – jedno spotkanie decyduje bowiem o tym, czy na cokolwiek zdał się pot wylany na treningach.

Sytuacja drużyn

Po 26 rozegranych kolejkach zdecydowanym liderem jest QPR. Można zaryzykować więc stwierdzenie, że wydawane pieniądze nareszcie się zwróciły. Wielkie fundusze pompowane były bowiem do klubu z Londynu przez potentata rynku stali, Lakshmi Mittala oraz główną szychę Formuły 1, Berniego Ecclestone’a. Największą gwiazdą zespołu z Loftus Road jest Adel Taarabt – dwudziestodwuletni reprezentant Maroka, odkupiony przed sezonem z Tottenhamu za pół miliona funtów. Piłkarz ten, choć gra na pozycji ofensywnego pomocnika, w 25 spotkaniach aż dwanaście razy pokonywał bramkarza przeciwnika. Laury zbiera też Jamie Mackie – zdobywca 9 bramek imponował swą formą szczególnie na początku sezonu, choć ostatnio spuścił z tonu.

Z kolei na drugie miejsce realną szansę ma przynajmniej kilka zespołów. Obecnie, z 5 punktami straty do lidera, trzecie jest Norwich City. „Kanarki”, spośród których szczególnie wyróżniają się pomocnik Wesley Hoolahan, zdobywca ośmiu bramek oraz napastnik Grant Holt, który dziewięciokrotnie do rozpaczy doprowadzał bramkarzy przeciwnika, jedynie bilansem bramkowym wyprzedzają Swansea City. Walijczycy rozegrali jednak jedno spotkanie więcej. Na Liberty Stadium szczególnie mocno świeci gwiazda Scotta Sinclaira, który jeszcze niedawno walczył o miejsce w pierwszym składzie Chelsea – czarnoskóry pomocnik na swym koncie ma już 8 goli.

W równie dobrej sytuacji jest inny walijski klub – Cardiff City. Stołeczny zespół wczoraj zdobył pozycję wicelidera, wygrywając 2:1 z Leeds. Walijczycy wyprzedzają Norwich bilansem bramkowym. Właśnie dla zespołu z największego miasta Walii gole strzela aktualny lider klasyfikacji strzelców angielskiej Championship, Jay Bothroyd. Podobnie ma się rzecz w Notthingam. Tamtejsi Forest, jeśli zwyciężą w obu zaległych spotkaniach, zrównają się punktami z wiceliderem. Motorem napędowym klubu z The City Ground jest Lewis McGugan, notabene rywal o miejsce w składzie Polaka Radosława Majewskiego.

Blisko drugiej lokaty są też Leeds United i Watford. Odwieczny rywal Manchesteru United ma 41 punktów oraz jeden mecz rozegrany więcej. „The Peacocks” swą wysoką pozycję zawdzięczają głównie Luciano Becchio – argentyński snajper póki co na swym koncie zgromadził 12 bramek. Z kolei „Szerszenie” mają 39 punktów, jednak do rozegrania pozostało im jedno zaległe spotkanie. Zdecydowanym liderem piłkarzy z Watford jest grający w linii ataku Daniel Graham, zdobywca 12 bramek. Wtórować stara mu się także jego partner z boiska, Marvin Sordell, po którego strzałach piłka ośmiokrotnie trzepotała w siatce.

Statystyki

Do końca sezonu pozostało dwadzieścia kolejek, a różnice między zespołami są naprawdę niewielkie. Ostatnie Preston ma wprawdzie 20 punktów straty do strefy barażowej, jednak już 18. Portsmouth do szóstej pozycji traci ledwie 9 „oczek”.

tabela

Liderem klasyfikacji strzelców jest Jay Bothroyd. Pikarz Cardiff zdobył 13 goli, podobnie jak zawodnik Derby County, Kristian Commons. Tuż za nimi znajdują się Luciano Becchio z Leeds, Daniel Graham z Watford oraz Adel Taarabt z QPR – wszyscy trzej dwunastokrotnie zapisywali się na listę strzelców. Z kolei w klasyfikacji asyst zdecydowanie prowadzi właśnie Taarabt – z jedenastoma asystami zdecydowanie prowadzi w rankingu, aż o 4 wyprzedzając następnego Dona Cowie z Watford. Dwanaście goli i jedenaście asyst pozwala postawić mi tezę, że to dwudziestodwulatek był najlepszym graczem tej rundy.

Korzyści, straty

Jedno jest pewne – w Championship nikt nigdy nie uzna swej porażki. Mniejsi liczą na wielkie pieniądze – Blackpool za triumf w barażach o awans w zeszłym sezonie, jak oszacowało Deloitte, zdobyło 90 milionów funtów, a więksi – na prestiż, sławę, europejskie puchary. Beniaminki chcą na fali przebojem wbić się do najwyższej klasy rozgrywkowej, spadkowicze chcą jak najwięcej uratować z dobytku Premier League.

Właśnie spadek z Premier League jest najboleśniejszym upadkiem. Klub zatrudniający piłkarzy przynajmniej na środek tabeli Premiership ma jedną szansę. Powrót do Premier League w pierwszym sezonie pozwala na szybkie pozbycie się jakichkolwiek efektów ubocznych spadku. Natomiast brak powodzenia powoduje utratę dochodów zdolnych pokryć pensje zawodników. Można zagrać va bank – spróbować utrzymać klub na ostatnich rezerwach finansowych. Niestety, częściej kończy się to porażką i kompletną degradacją klubu, niż triumfalnym wejściem do raju. Druga opcja zakłada budowanie drużyny od nowa.

Nie ma co ukrywać – Championship to brama do raju, którym jest Premier League. Raju finansowego, piłkarskiego – po prostu stan nirwany i dla prezesa, i dla trenera, i dla zawodnika. Sukces, jak zawsze, poprzedzony jest jednak, krętymi i długimi schodami – a Championship to takie specyficzne schody, na których trzeba walczyć. Do końca. Zawsze.

Przewiń na górę strony