Nie przegap
Strona główna / Premiership / Podsumowanie 17. kolejki Premier League

Podsumowanie 17. kolejki Premier League

Podsumowanie 17. kolejki Premier League
Największym wydarzeniem 17. kolejki Premier League było spotkanie Manchesteru United i Arsenalu. Po raz kolejny podopieczni Wengera mieli się przekonać, że dorośli do wygrywania ważnych spotkań i zdobywania trofeów. Piłkarze United, na czele z Patricem Evrą, chcieli natomiast pokazać że Kanonierzy to wciąż chłopcy, a nie mężczyźni. Zapraszam na podsumowanie tego pojedynku, jak i całej serii spotkań.

Czerwone Diabły udowodniły swoją wyższość i zasłużenie pokonały Arsenal 1-0. Gola na wagę trzech punktów zdobył w 41. minucie kat Kanonierów – Park Ji-Sung. Koreańczyk uderzył piłkę głową w taki sposób, że Wojciech Szczęsny, mimo rozpaczliwej interwencji, musiał wyciągać piłkę z siatki. Gol pod koniec pierwszej połowy był wynikiem częstych ataków Manchesteru w tej części gry. W drugiej odsłonie inicjatywę przejął Arsenal, ale z akcji podopiecznych Wengera niewiele wynikało. Czerwone Diabły skupiły się na defensywie, nie zapominając jednak o wyprowadzaniu groźnych kontrataków. Swoje gole mieli okazję strzelić Nani, Anderson i Rooney, ale czujnie zagrał debiutant w bramce Kanonierów. W 74. minucie do polskiego bramkarza uśmiechnął się los, gdy po strzale Rooneya z rzutu karnego (ręką w polu karnym zagrał Clichy) piłka poleciała wysoko nad poprzeczką. Ta sytuacja nie pomogła jednak Kanonierom i po raz kolejny wracali z Old Trafford na tarczy. O ile piłkarzom z północnego Londynu udają się w tym sezonie mecze ze średniakami, to w starciach z bezpośrednimi rywalami do tytułu, idzie Arsenalowi jak po grudzie. Manchester natomiast w ostatnim czasie utrzymuje dobrą formę, co przekłada się na coraz lepszą sytuacje w tabeli. Po 17. serii spotkań United powróciło na pozycję lidera, mając do rozegrania zaległy mecz z Blackpool.

Podopieczni Fergusona odskoczyli na kolejne punkty od Chelsea, która w niedzielę zremisowała z Tottenhamem. The Blues wciąż nie potrafią wyjść z kryzysu, podział punktów z Kogutami przedłużył ich passę spotkań bez zwycięstwa do pięciu. Podopieczni Redknappa zaatakowali od początku spotkania, co opłaciło się już w 16. minucie. Piłkę z głębi pola przejął Defoe (Anglik znajdował się na minimalnym spalonym, czego nie zauważył sędzia), po czym dośrodkował ją w pole karne do Pavlyuchenki. Rosjanin miał na przeciw siebie trzech obrońców Chelsea, więc wydawało się że akcja spali na panewce. Jednak napastnik Kogutów sprytnie zagrał piłkę do środka pola karnego, po czym potężnym i precyzyjnym strzałem lewą nogą pokonał Cecha. The Blues próbowali szybko zareagować na to trafienie, ale ich ataki były niemrawe i nie przyniosły większych efektów. Gra rozkręciła się na całego dopiero w drugiej połowie, a przyczynił się do tego między innymi wprowadzony na boisko przez Ancelottiego, Drogba. To właśnie napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej wyrównał stan spotkania w 70. minucie. Najpierw poradził sobie z Dawsonem, a następnie oddał potężny strzał wprost w brazylijskiego bramkarza Kogutów. Gomes po raz kolejny w tym sezonie popełnił jednak błąd i odbił piłkę tak niefortunnie, że ta wtoczyła się do jego bramki. Po wyrównaniu kibice zobaczyli radosny futbol w wykonaniu obu drużyn. Piłkarze zupełnie zapomnieli o założeniach taktycznych, czego efektem było mnóstwo miejsca na boisku i kolejne dobre sytuacje bramkowe. Najlepszą okazję do rozstrzygnięcia spotkania na swoją korzyść zmarnował wcześniejszy bohater The Blues, Drogba. W doliczonym czasie gry, po niepotrzebnym faulu Gomesa, sędzia Mike Dean podyktował rzut karny, jednak Brazylijczyk odkupił swoje winy, świetnie wyczuwając intencję strzelca. Po tym remisie Chelsea potrzebuje punktów, żeby nie stracić kontaktu z czołówką, tymczasem już w najbliższą niedzielę na Stamford Bridge, tezę Ancelottiego o wychodzeniu z kryzysu postara się zweryfikować Manchester United.

W pozostałych sobotnich spotkaniach nie doczekaliśmy się większych emocji i wysokich wyników. Do czuba tabeli ponownie przybliżył się Manchester City, który na wyjeździe pokonał West Ham. Strzelanie rozpoczął w 30. minucie Yaya Toure, potężnym uderzeniem z około 15. metra pokonując Greena. Popularne Młoty starały się odpowiedzieć, jednak nie miały tego dnia szczęścia. Ich strzały pewnie wyłapywał Hart, a najlepszej okazji do wyrównania pozbawił podopiecznych Granta sędzia, który nie zauważył ewidentnej ręki Yaya Toure w polu karnym. The Citizens po słabszym okresie gry, ponownie przycisnęli w drugiej połowie, czego efektem był gol z 73. minuty. Świetną akcję przeprowadził raz jeszcze Toure, a po jego strzale piłka trafiła w słupek. Futbolówka odbiła się jednak tak nieszczęśliwie od Greena, że na konto angielskiego bramkarza zapisano samobójczą bramkę. Kilka minut później Adam Johnson wykorzystał świetne podanie Silvy i podwyższył wynik do stanu 0-3. West Ham stać było tylko na honorowe trafienie, które na swoje konto zapisał Tomkins. Jeżeli drużyna Avrama Granta szybko nie poprawi swoich wyników, izraelskie menadżer może zostać kolejnym trenerem w tym sezonie, który wyląduje na bruku.

Trzy punkty na swoje konto zapisał również beniaminek z Blackpool, niespodziewanie pokonując na wyjeździe Stoke. Decydującego o wyniku gola zdobył dla podopiecznych Iana Hollowaya, Dj Campbell. Akcję skrzydłem przeprowadził Varney, który wypatrzył dobrze ustawionego w polu karnym Adama. Kapitan Blackpool wstrzelił ją w okolicę bramki, a tam ekwilibrystycznym uderzeniem popisał się Campbell, nie dając szans Begoviciovi i zapewniający trzy punkty Mandarynkom.

Żadnych goli nie zobaczyli za to kibice na Goodison Park. Everton, mimo tego że stworzył sobie mnóstwo sytuacji, nie zdołał ani razu pokonać dobrze dysponowanego bramkarza Wigan, Al-Habsiego. Najbliższy trafienia do bramki omańskiego golkipera był Tim Cahill, ale na drodze jego strzału stanął słupek. Sytuacja The Toffees w tabeli wciąż nie poprawia się, przez co podopieczni Moyesa muszą częściej patrzeć w dół tabeli, niż na miejsca gwarantujące grę w europejskich pucharach.

Bezbramkowym remisem zakończyło się także spotkanie pomiędzy Fulham a Sunderlandem. Podział punktów w meczu The Cottagers nie może nikogo dziwić, podopieczni Hughesa odnotowali taki rezultat po raz dziesiąty w tym sezonie. Spotkanie to nie było porywające, obie drużyny stworzyły sobie wprawdzie kilka sytuacji, ale żadnej nie udało się zamienić na bramkę. Punkt bardziej ucieszył gości, ponieważ utrzymali oni wysoką lokatę w tabeli, w przeciwieństwie do Fulham, które znajduje się tuż nad kreską.

Trzy punkty zapisało na swoje konto Newcastle. Sroki, pod wodzą nowego menagera Alana Pardew, pokonały Liverpool 3-1. Od początku wszystko układało się po myśli gospodarzy. W 15. minucie wynik otworzył Kevin Nolan, po popisowym rozegraniu rzutu wolnego. Barton, dośrodkował w kierunku znajdującego się na skraju pola karnego Carolla, ten zgrał piłkę do środka pola karnego, po czym kapitan Newcastle wpakował ja do bramki obok bezradnego Reiny. W pierwszej połowie więcej bramek już nie zobaczyliśmy, ale dalsze strzelanie zaczęło się od początku drugiej odsłony. W 50. minucie błąd popełniła para środkowych obrońców Newcastle, co świetnie wykorzystał Kuyt, doprowadzając do remisu. Chwilę później doskonałej okazji nie wykorzystał Fernando Torres, co zemściło się w ostatnich dziesięciu minutach meczu. Najpierw Sroki wyszły na prowadzenie po dość przypadkowej akcji, którą przytomnie wykończył Barton, a już w doliczonym czasie gry Caroll pokazał, że potrafi strzelać bramki nie tylko z pola karnego i potężnym strzałem z dystansu pokonał Reinę. Liverpool po raz kolejny w tym sezonie potwierdził, że gra w kratkę i nie potrafi utrzymać dobrej dyspozycji przez dłuższy czas.

Passę czterech spotkań bez zwycięstwa udało się zakończyć Aston Villi, która pokonała na swoim boisku West Bromwich. Na prowadzenie The Villans wyszli w 26. minucie, za sprawą Downinga. Angielski skrzydłowy wykończył indywidualną akcję Albrightona , czym odkupił winy za słabą postawę w meczu z Liverpoolem z poprzedniej kolejki. Bohaterem spotkania był jednak młody Albrighton, który w 80. minucie zaliczył drugą asystę, tym razem przy trafieniu głową Heskey’a. Beniaminek zdołał strzelić jedynie honorową bramkę. Po rzucie rożnym najwyżej w polu karnym wyskoczył Scharner i zmniejszył rozmiary porażki do wyniku 2-1.

Po ciężkim boju, trzy punkty na swoje konto zapisali również piłkarze Boltonu. Pokonali oni 2-1 Blackburn, dzięki czemu wciąż znajdują się na wysokim, 6. miejscu w tabeli. Wszystko co ciekawe w tym spotkaniu, działo się w drugiej połowie. W 56. minucie za drugą żółtą kartkę z boiska usunięty został Mark Davies i wydawało się że podopieczni Allardyce’a wykorzystają przewagę jednego zawodnika. Jednak dziesięć minut po wykluczeniu Daviesa, Bolton wyszedł na prowadzenie po golu Muamby, poprzedzonym pięknym dryblingiem tego zawodnika. Blackburn nie ustawało w atakach, co opłaciło się w 87. minucie. Roberts zauważył wbiegającego w pole karne Mame Birama Dioufa, a wypożyczony z Manchesteru United napastnik, strzelił nad Jaaskelainen wyrównując stan gry. Gdy realizator wciąż pokazywał powtórki trafienia Senegalczyka, podopieczni Coyle’a przeprowadzili błyskawiczną akcję w swoim stylu. Długą piłkę z głębi pola zgrał do przodu Kevin Davies, dzięki czemu Holden mógł ją uderzyć z powietrza, nie do obrony dla Robinsona. Wynik do końca spotkania nie uległ już zmianie, a za porażkę w tym meczu głową zapłacił trener Blackburn – Sam Allardyce.

Swój mecz zdołało wygrać Wolverhampton, pokonując Birmingham 1-0. Jedyna bramka tego spotkania padła pod koniec pierwszej połowy. Dobrą akcją z prawej strony boiska popisał się Ebanks-Blake, a jego dośrodkowanie na bramkę zamienił Hunt. Dzięki temu zwycięstwu Wilki złapały kontakt z bezpieczną częścią tabeli, jednak podopieczni McCarth’ego wciąż pozostają na przedostatnim miejscu w tabeli.

Bohaterowie weekendu

Gracz kolejki: Yaya Toure
Młodszy z braci Toure szybko przystosowała się do angielskiej piłki i od początku sezonu stanowi podporę Manchesteru City. W meczu z West Hamem do świetnej gry w destrukcji i odbiorze, dołożył jeszcze fantastyczną dyspozycję ofensywną, strzelając bramkę i będąc współautorem drugiej

Jedenastka kolejki:

Al-Habsi (Wigan-1*) – Rafael (Man Utd-1), Terry (Chelsea-1), Vidic (Man Utd-5), Baines (Everton-5) – Albrighton (Aston Villa-2), Anderson (Man Utd-2), Yaya Toure (Man City-2), Barton (Newcastle-1) – Caroll (Newcastle-2), K. Davies (Bolton-2)

* W nawiasie ilość nominacji do jedenastki kolejki.

Przewiń na górę strony