Nie przegap
Strona główna / Premiership / Karuzela znów się kręci

Karuzela znów się kręci

Karuzela znów się kręci
„Sezon na zwolnienia trenerów uważam za otwarty” – rzekł Mike Ashley, właściciel Newcastle United, po czym zwolnił Chrisa Hughtona, dotychczasowego opiekuna „Srok”. Tym samym wprawił w ruch karuzelę, która kręci się co roku, bez względu na wszystko – karuzelę trenerską.

Była to niespodzianka. Choć Newcastle jest klubem z tradycjami, to mimo wszystko są beniaminkiem. Nie można wprawdzie mówić o okresie adaptacyjnym, jednak 8. miejsce napawało optymizmem przed następnymi spotkaniami. Tymczasem „Sroki” straciły trenera. Obecnie to stanowisko piastuje Alan Pardew.

W poniedziałek wypowiedzenie otrzymał też Sam Allardyce, trener Blackburn Rovers, którego działacze 13. miejsce uznali za wynik nieodpowiedni. Jak czytamy w oświadczeniu klubu, grupa władająca klubem ma większe ambicje. Faktem jest, że obecnemu zespołowi do tego Marka Hughesa trochę brakuje. Miejsce „Big Sama”, jak spekulują brytyjskie media, ma zająć Diego Maradona, co raczej nie wydaje się być dobrą decyzją…

W kolejce do zwolnienia czekają kolejni menedżerowie. Coraz bliżej przepełnienia czary goryczy jest Avram Grant, kierujący obecnie West Hamem. Czerwona latarnia ligi wprawdzie podnosi się z kolan, ale można się spodziewać zdecydowanych kroków ze strony zarządu w razie braku progresu. Miejsce byłego trenera Chelsea ma zająć… Allardyce.

Z obawami w przyszłość patrzy wielu trenerów. Carlo Ancelotti musi wciąż mieć się na baczności, podobnie jak Roy Hodgson. Sytuacja obu pozostawia wiele do życzenia. Zespół Włocha, Chelsea, zatracił formę z początku sezonu, seryjnie gubiąc punkty w kluczowym momencie sezonu. Z kolei podopieczni Anglika grają na poziomie porównywalnym z zeszłorocznym. Ancelottiego czekają też dwa niezwykle ważne sprawdziany, które mogą zminimalizować szansę „The Blues” na obronę tytułu – spotkania z Manchesterem United i Arsenalem.

Również David Moyes, opiekun Evertonu nie ma prawa być zadowolony. Choć jego piłkarze prezentują świetną piłkę, „The Toffees” z trudem utrzymują się nad strefą spadkową. W podobnej sytuacji jest Aston Villa, nad którą pieczę sprawuje Gerard Houllier. Dopiero 14. lokata w lidze nie napawa optymizmem przed dalszą częścią sezonu, choć „The Villans” urwali już punkty zarówno Manchesterowi United, jak i Chelsea.

Niepewne miejsce w klubie ma młody hiszpański trener, Roberto Martinez. Prowadzi on Wigan, znajdujące się obecnie w strefie spadkowej. Choć „The Latics” nigdy nie walczyli o najwyższe laury, trudno być zadowolonym z walki o utrzymanie. W podobnej sytuacji jest Mick McCarthy, opiekun Wolverhampton. Wolves, jako ekipa zagrożona spadkiem, powinna wziąć się jednak w garść i pokazać umiejętności niejednokrotnie potwierdzane w starciach nawet z czołówką ligi, choćby w ostatnim starciu Wilków z United.

Blisko cienkiej linii, dzielącej spadek i utrzymanie, są zespoły Fulham i Birmingham City. „The Cottagers”, prowadzeni przez Marka Hughesa są daleko od zeszłorocznego wyniku zdobytego przez dzisiejszego opiekuna Liverpoolu, a zespół z Birmigham, nad którym pieczę sprawia Alex McLeish, w niczym nie przypomina zespołu, który rok temu uczynił z St. Andrew’s Stadium niezdobytą twierdzę i walczył jak równy z równym z potentatami ligi.

Mamy półmetek sezonu. Wśród trenerów największą rewelacją do tej pory jest niewątpliwie Owen Coyle. Opiekun rewelacji Premier League, Boltonu, może być z dumny ze swoich podopiecznych, którzy na półmetku mają realne szanse nawet na Ligę Mistrzów! Trener „The Trotters” może spać spokojnie – zwolnienie mu nie grozi.

Zwolnienie nie grozi także wielu innym trenerom. Z jednej strony, wysokie miejsce może być powodem do dumy. Jednak jakby nie patrzeć, różnica między 5. obecnie Tottenhamem a 18. Wigan wynosi zaledwie 11 punktów! Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Zwycięstwo w dwóch, trzech spotkaniach z rzędu pozwala na wyjście ze strefy spadkowej i nawet przywrócenie nadziei na europejskie puchary.

Stąd tylko ci najwięksi mają pewien komfort. Póki co jest to czwórka, ale w razie wypadnięcia z obiegu Chelsea czołówka zredukuje się do trzech. Jest napędzany petrodolarami i prowadzony przez Roberto Manciniego Manchester City, mamy „centrum treningowe” Arsene Wengera, czyli Arsenal i oczywiście stale będące w czołówce wielkie dzieło Sir Alexa FergusonaManchester United.

Reszta nie może sobie pozwolić nawet na chwilę zawahania. Różnice między miejscami są cienkie, a na rynku wciąż jest wiele atrakcyjnych nazwisk. Martin O’Neill, Gianfranco Zola, Gary Megson, Gordon Strachan, Gareth Southgate, Chris Hughton, Sam Allardyce – to pierwsze z góry przykłady trenerów będących obecnie bezrobotnymi.

A karuzela wciąż się kręci…

Przewiń na górę strony