Nie przegap
Strona główna / Ryan Giggs – walijski dobrodziej

Ryan Giggs – walijski dobrodziej

Walijski Dobrodziej
Szacuje się, że piłka nożna, czy raczej jej pierwowzór, istniała od zarania dziejów – kopali nią Aztekowie na swoich rytualnych zawodach, znali ją także już w średniowiecznej Wenezueli, ostatecznie ukształtowała się w Wielkiej Brytanii. Dziś gra w nią zawodowo blisko 265 milionów osób, a wśród nich tylko ta jedna, jedyna, która porusza mnie swoimi zagraniami, dryblingami i inteligencją, zachwyca swoją szlachetnością i walecznością, człowieczeństwem i dobrocią. Jest nią Walijczyk, żywa legenda Manchesteru UnitedRyan Giggs.

» Legendy: Współczesny Walijski Czarodziej – Ryan Giggs

Natchnienie z Walii

Ten artykuł jednak nie jest kompletnym opisem kariery zawodnika, jest ona tak bogata i ciekawa, że musiałbym opisaniu jej poświęcić naprawdę bardzo dużo czasu. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że nie jest to zwykła, rozdmuchana przez brukowce gwiazdeczka, lecz człowiek o bogatym wnętrzu. W zasadzie mojemu życiu sens, motywację i radość nadają: Bóg i rodzina – nie wyobrażam sobie świata bez ich obecności, to oni pokazują mi, że świat nie jest zły, że istnieją ludzie dobrzy, o złotym sercu. Właśnie dzięki nim potrafiłem dostrzec i zafascynować się zawodnikiem, który mimo swojego dorobku sportowego, zarobionych pieniędzy i bycia grającą legendą jednego z najlepszych klubów na całym globie jest ciągle wspaniałą osobą, o czym będę starał się przekonać w dalszej części tekstu.

Grzeczny chłopiec

Mały Ryan GiggsRyan urodził się w Walii, jest synem rugbisty, więc sport miał we krwi od małego. Bardzo kochał swój rodzinny kraj, lecz został zmuszony przenieść się do Anglii, której wcale nie polubił. Nabijano się z jego wschodnio-brytyjskiego akcentu, prześladowano za czarny kolor skóry ojca. Mały Giggsy mimo to nie poddał się, pracował nad swoją wymową, a swoim rywalom z małych, amatorskich boisk udowadniał, że mylą się co do jego osoby, gdzie mijał ich jak tyczki. Mógłby to robić bez końca, gdyby nie to, że był posłuszny wobec rodziców i tuż przed zmierzchem meldował się na kolacji. Widząc jego poczynania, skauci młodych talentów z lokalnego klubu Manchester City postanowili złożyć mu ofertę, której nie mógł nie zaakceptować – od zawsze marzył, aby grać w profesjonalnym klubie, co prawda marzył o Manchesterze United, ale dalej wierzył, że kiedyś tam zagra… Tak też się stało, jego gra nie obiła się bez echa w Anglii i po krótkim czasie dołączył do ekipy z Old Trafford.

Przeznaczony dla Manchesteru United

To już ponad 20 lat jego gry dla klubu z „Teatru Marzeń”. Właśnie tu zauważam bardzo dobrą, choć zapominaną już powoli przez piłkarski świat cechę, jaką jest lojalność dla klubu, który wychował zawodnika. Takie przypadki jak dwu dekadowa „służba” dla jednej drużyny zdarzają się bardzo rzadko, a wręcz można policzyć je na palcach jednej dłoni. Dzisiaj piłkarze przechodzą z jednego klubu do drugiego bez żadnych skrupułów, wierzą, że da im to jeszcze większą sławę i pieniądze, nie zważając na to, że mogą tym zranić kibiców i kolegów z szatni.

Dzisiejsze poczynania

Wracając do naszego bohatera, podczas swojego dotychczasowego pobytu zdobył niemal wszystkie tytuły w rozgrywkach klubowych – zarówno drużynowo jak i indywidualne. Bardzo podoba mi się też to, że izoluje się od prasy, nigdy nie robi wokół siebie szumu. Nie zdarzyło się, aby mass-media zasugerowały chociaż jakąś jedną aferę z jego udziałem, bowiem nawet one wiedzą, że jest to człowiek krystalicznie czysty. Godne podziwu jest także to, że przez całą swoją karierę nie dostał ani razu czerwonej kartki (!).

Zarówno na boisku, jak i poza nim jest osobą pogodną, potrafi uśmiechnąć się do każdego i w każdej sytuacji, a błędem byłoby, gdybym nie wspomniał o jego stałej, równej formie. Nie zawaham się użyć stwierdzenia geniuszu, który w nim tkwi i z każdym, kolejnym meczem, których rozegrał już blisko 900 odradza się na nowo. Ryan Giggs ma obecnie 36 lat – mało który profesjonalny piłkarz decyduje się grać w takim wieku, a już prawie żaden nie robi tego w takim stylu jak Walijczyk.

On do tej pory czaruje i zadziwia cały piłkarski świat i chyba ani myśli zawieszać butów na kołku. Swoją doskonałą dyspozycję zawdzięcza głównie temu, że cały czas stosuje się do zaleceń dietetyków, skupia się tylko na swojej grze i podchodzi do tego bardzo profesjonalnie. Co roku mówi się, że przeżywa swoją drugą młodość, ale która to już tak naprawdę jest? Ciężko powiedzieć; ja odnoszę wrażenie, że ten człowiek wcale się nie starzeje.

ferguson_alex_24.jpgBiegnąc i dryblując, Ryan może sprawić, że najlepszym obrońcom zakręci się w głowie

Sir Alex Ferguson

Działalność charytatywna

W wolnym czasie Giggs zamiast zabawiać się, upajać swoją sławą i dorobkiem, poświęca się rodzinie i pomaga innym. Należy do organizacji UNICEF, odwiedza kraje nękane przez wojny, niedostatek i biedę. Ostatnio odwiedził Sierra Leone, kraj, z którego pochodził jego dziadek. Jak sam twierdzi, ta wizyta odmieniła jego życie. Uważa on, że odwagą mylnie określa się, gdy piłkarz robi niebezpieczny wślizg czy skacze do główki. Uznał, że prawdziwy heroizm przejawia się w spotkanym w Afryce mężczyźnie, który jest nosicielem wirusa HIV i edukuje pozostałych, aby nie popełniali tych błędów co on. Podoba mi się, że Ryan wykorzystuje swoją sławę w sposób właściwy, zamiast puszyć się w kolorowych gazetach, woli pomagać biednym. Sam odnosi się do tego w ten sposób:

giggs_ryan_02.jpgMłodzi oglądają futbol, kibicują Manchesterowi United, dlatego może choć część z tych, którzy nie wierzą w HIV albo nie chcą słuchać nauczycieli, posłucha mnie, bo uważają mnie za bohatera, widzieli mnie w telewizji, więc pewnie myślą: „on mówi prawdę”.

Ryan Giggs

Ryan Giggs i Order Imperium Brytyjskiego

Legendarny piłkarz otrzymał niedawno z rąk Królowej Wielkiej Brytanii bardzo zaszczytne wyróżnienie – Order Imperium Brytyjskiego za zasługi w rozwoju sportu oraz za pomoc niesioną innym. Przymierzany jest także do otrzymania tytułu szlacheckiego. Zresztą wcale się nie dziwię, moim zdaniem na to zasłużył, bo mimo wszelkich przeciwieństw losu jest tym, kim jest i zrobił bardzo wiele, nie tylko dla sportu. Jest dobrym wzorem do naśladowania dla młodzieńców.

Najlepszy piłkarz w dziejach futbolu?

Gdybym wyszedł dziś na ulicę i zaczepiał ludzi, kto był najwybitniejszym zawodnikiem w dziejach piłki nożnej, to zapewne usłyszałbym takie nazwiska jak Pele, Maradona, Messi, Garrincha czy Ronaldo. Mało kto wskazałby na Walijskiego Czarodzieja – wynika to z tego, że zawsze unikał zbędnego rozgłosu i jest bardzo skromnym człowiekiem. Miał też pecha, gdyż jego reprezentacja narodowa nigdy nie należała do najlepszych na świecie czy w Europie i nie mógł zaistnieć tym samym na arenie międzynarodowej. Mimo wszystko uważam go za najlepszego piłkarza, jakiego do tej pory poznano. Według mnie żaden z obecnie uważanych za najwybitniejszych nie może poszczycić się tyloma trofeami, zaszczytami i nieprzeciętną formą przez tyle lat, co nasz poczciwy i niezastąpiony Ryan Giggs!

Przewiń na górę strony