Nie przegap
Strona główna / Premiership / Rozpoczęli jak na mistrzów przystało…

Rozpoczęli jak na mistrzów przystało…

Rozpoczęli jak na mistrzów przystało...
Tuzin strzelonych bramek, zero straconych, sześć punktów po dwóch kolejkach Premier League i pierwsze miejsce w ligowej tabeli. Piłkarze Carlo Ancelottiego rozpoczęli zmagania o końcowy tryumf w angielskiej Premiership z wysokiego „C”, innymi słowy po mistrzostwu – jak na obecnych mistrzów przystało.

W niedzielę na łamach Redloga zostanie opublikowany tekst naszego nowego redaktora! Już teraz zapraszamy do lektury i przypominamy o trwającym naborze do redakcji!

Kibice The Blues przystępowali do nowego sezonu z dość tęgimi minami po porażkach swoich pupili w meczach sparingowych (przyp. red. porażka 1:3 z Ajaxem Amsterdam, 1:2 z Eintrachtarem Frankfurt, oraz 1:2 z HSV Hamburg), w których wyników, ani dobrej i składnej gry obecnych Mistrzów Anglii nie sposób było znaleźć. Do przedsezonowych porażek należy doliczyć również przegraną batalię Chelsea Londyn z piłkarzami Sir Alexa Fergusona o Tarczę Wspólnoty, w której polegli wynikiem 1:3. Nikt nie spodziewał się, że piłkarze The Blues od pierwszej kolejki nowego sezonu Premier League w tak efektywny i efektowny sposób rozpoczną walkę o obronę mistrzostwa w sezonie 2010/2011.

Po spotkaniu Chelsea z Wigan Athletic Carlo Ancelotti przyznał w jednym z wywiadów, że porażki jakie poniósł jego zespół w trakcie przygotowań do nowego sezonu przysłużyły się zespołowi, jak również, moment przegranych potyczek był odpowiedni dla jego drużyny. Gdzie szukać błędów w grze swojego zespołu, nowych ustawień i założeń taktycznych, jak nie w meczach przedsezonowych?

Po grze piłkarzy z Londynu widać, że trener Carlo Ancelotti wraz ze sztabem szkoleniowym doskonale przygotował drużynę pod względem fizycznym do rozgrywek Premier League. Oglądając zawodników Chelsea w spotkaniach z West Bromwich Albion i Wigan Athletic można było zauważyć pewną lekkość w grze, podaniach, poruszaniu się piłkarzy po murawie boiska. Przyglądając się wnikliwie drużynie Ancelottiego i przypominając sobie występy Chelsea z poprzedniego sezonu, można odnieść wrażenie, że zawodnicy włoskiego szkoleniowca w pierwszych dwóch kolejkach Premiership grają na pewnego rodzaju „rezerwie”. Pomimo fantastycznych zwycięstw z West Bromwich Albion i Wigan Athletic (przyp. red. dwukrotnie 6:0) gra The Blues jest w pewnym sensie ‘niepełna’, może się wydawać, że poruszający się leniwie po boisku zawodnicy Chelsea, z Nikolasem Anelką na czele, mają w zanadrzu znacznie więcej ciekawych i niekonwencjonalnych zagrań w obwodzie swoich umiejętności. Pewnego rodzaju „luz” w grze ekipy z Londynu znacznie rzuca się w oczy. Po drużynie Carlo Ancielottiego widać, że team ze Stamford Bridge dopiero rozpoczyna sezon. Dziwić, jak również zachwycać może jednak sposób, w jaki rozpoczęli rozgrywki piłkarze Chelsea.

Oczywiście wytknąć można Niebieskim, że przeciwnicy, z którymi przyszło im grać – Wigan i West Bromwich nie należą do zbyt wymagających rywali w angielskiej Premiership. Pomimo „słabości” dotychczasowych przeciwników Chelsea wynik i sposób, w jaki osiągnęli zwycięstwo, robi wrażenie.

Drużyna Carlo Ancelottiego wyniosła z poprzedniego, mistrzowskiego dla siebie, sezonu wielkie doświadczenie. Londyńczycy zdają sobie sprawę, jak ważny jest udany początek rozgrywek, początek, który może zaważyć na końcowym tryumfie lub porażce (oczywiście porażką należy nazwać w przypadku Chelsea nieobronienie tytułu Mistrza Anglii) w ogólnym, końcowym rozrachunku Premier League.

Można rzec, że przygotowując się do sezonu 2010/2011 The Blues kadrowo bardziej stracili, aniżeli zyskali. Z klubem pożegnali się tacy zawodnicy jak Michael Ballack, Joe Cole, Deco, Juliano Beletti, czy Ricardo Carvalho. Carlo Ancelotti nie dokonał jednak działań, które miałyby na celu zapełnienie dziury kadrowej po stracie wyżej wymienionych piłkarzy, którzy tak wiele znaczyli dla drużyny w poprzednich sezonach. Transfery Yossiego Benayouna z Liverpool FC czy młodego Ramiresa z Benfici Lizbony nie robią wielkiego wrażenia, biorąc pod uwagę zakupoholizm Romana Abramowicza z poprzednich lat. Pomimo ubytków kadrowych wydawać się może, że kadra Chelsea jest pełna, lecz pełniejszej weryfikacji dokona najbliższy sezon, w którym, jak w każdym, piłkarzom zdarzają się kontuzje, a długa ławka rezerwowa może okazać się lekiem i złotym środkiem na końcową chwałę w Premiership.

Przez lata panowała opinia o Carlo Ancelottim, jakoby włoski trener był szkoleniowcem preferującym styl defensywny. W ostatnich dniach na temat swojego aktualnego coacha wypowiedział się w brytyjskim dzienniku „The Guardian” Michael Essien, którego dziwią „defensywne zarzuty” wobec Ancelottiego, gdyż sternik Chelsea każe grać swoim piłkarzom cały czas ofensywnie do przodu… Włoch jest trenerem, który taktykę przygotowuje pod zespół, którym dysponuje, oraz rywala, z którym przychodzi mu się zmierzyć. Dlatego zdarzyć się może, że w potyczkach z największymi znów zobaczymy Niebieskich murujących dostęp do własnej bramki, atakujących tylko po akcjach z kontry i zwyciężających niewielkimi wynikami.

Londyńczycy prowadzą po dwóch kolejkach Premier League. Sezon rozpoczęli tak, jak na mistrzów najlepszej ligi świata przystało. Na tę chwilę pytanie brzmi, czy i jak długo piłkarze Carlo Ancelottiego utrzymają dotychczasową formę? Pamiętajmy jednak, że nieważne, jak się zaczyna, tylko jak się kończy, a przed Chelsea i innymi zespołami do końca sezonu jeszcze dłuuuuuga droga…

Przewiń na górę strony