Nie przegap
Strona główna / Reprezentacje / Kogo jeszcze stracimy…?

Kogo jeszcze stracimy…?

Kogo jeszcze stracimy...?
Podolski, Klose, Trochowski – te nazwiska doskonale kojarzą się każdemu kibicowi polskiej reprezentacji. Każdy z nich mógł grać dla Polski, wystarczyło tylko naprawdę odrobinę chęci. Tak się jednak nie stało, bo nasz „kochany” związek nie zrobił nic, aby ci piłkarze dla nas grali i nie zanosi się, aby miało się to zmienić. Doszło do tego, że taki Obraniak, po 2-letnich staraniach o grę dla nas, musiał się wręcz „dobijać” do drużyny z orłem na piersi, bo oprócz polskiego skauta (który nie zarabia na tym nic), nikt nie pomógł w staraniach o piłkarza grającego na francuskich boiskach. Nie będę jednak za bardzo komentował ich „pracy”, bo kulturalnie nie da się do tego odnieść. Pytanie: kogo jeszcze stracimy na rzecz innych nacji? Kandydatów jest sporo, a nielicznych przedstawię poniżej.

Laurent Kościelny

Tego piłkarza chyba nie trzeba za bardzo przedstawiać, bo o nim ostatnio jest niezwykle głośno. 25-letni obrońca już na drugoligowych boiskach Francji spisywał się znakomicie. Swoją grą zwrócił uwagę Lorient, a w nim zaliczył genialny sezon i nie zgrzeszę, jeśli napiszę, że był jednym z najlepszych obrońców w Ligue 1 w poprzednim sezonie. Nie mogło się to obejść bez echa. Zgłosił się po niego Arsenal Londyn i po długich negocjacjach udało się „Kanonierom” zakupić Laurenta za, bagatela, 10 mln funtów. Co na to PZPN? Nie robi sobie z tego nic i wygląda na to, że dużo szybciej zgłosi się po niego francuska federacja, aniżeli polska. Smuda obiecywał, że porozmawia być może z przyszłym naszym zawodnikiem, jednak do tego nie doszło. Ponoć ma to nastąpić dopiero przy okazji towarzyskiego meczu Arsenalu z Legią w Warszawie, lecz wtedy może być na to za późno, bo trener reprezentacji Francji – Blanc ogłosił, że przez najbliższy czas nie będzie powoływał zawodników, którzy grali na mundialu, więc wielce prawdopodobne, że Kościelny doczeka się powołania.

Przekonać chce go Ludovic Obraniak, ale czy on jest od tego? W akcie desperacji postanowił zmobilizować polskie władze ojciec zawodnika, ale sam wie, że mało to pomoże:

Obawiam się, że przy takim podejściu polskiej federacji nic z tego nie będzie – potwierdza Bernard Koscielny.

Przez ostatni rok nic się nie wydarzyło. Jestem rozczarowany, że ani polski selekcjoner, ani nikt z szefów związku nie okazał większego zainteresowania. Wyjątkiem jest mieszkający we Francji polski skaut – nie kryje rozczarowania ojciec piłkarza.

Sebastian Boenisch

Piłkarz Werderu Brema, urodzony w Gliwicach. 23-letni lewy obrońca jest już od dłuższego czasu podstawowym zawodnikiem swojej drużyny i z powodzeniem występuje w Bundeslidze. Reprezentował barwy Niemiec do 21 lat, jednak po niedawnych zmianach, piłkarz ma szansę na grę w polskiej reprezentacji. A czy do tego dojdzie? Nasz trener jest przekonany, że tak. Odbył już rozmowę z graczem Werderu i obiecał on grać dla naszych barw. Żeby nie było tak kolorowo, to zawodnik później powiedział, że jeszcze nie wie dla której ekipy zagra. Czyżby miał jeszcze nadzieję na występy dla naszych zachodnich sąsiadów? Patrząc na ostatni mundial Niemców, Sebastian nie jest niezbędny dla kadru Loewa, a dla nas byłoby to zbawienne wzmocnienie, bo z tą pozycją mamy ostatnio wiele problemów.

Robert Acquafresca

Około 2 lat temu wydawało się, że zawodnik urodzony w Turynie zagra z orzełkiem na piersi. Robert, po długich przemyśleniach i namowach jego matki Polki oraz Zbigniewa Bońka zdecydował, że jeżeli zostanie powołany na najbliższe mistrzostwa Europy, to zdecyduje się na grę w polskiej koszulce. Niestety, ówczesny trener – Beenhakker, nie był zbytnio zainteresowany usługami napastnika w świetnej formie, a że trzeba było działać szybko, Robert powiedział, że wybiera kadrę Włoch. Do powołania ze strony Italii jak na razie nie doszło, a ze względu na kryzys kadry Lippiego, można spodziewać się młodej krwi i powołania dla 23-letniego snajpera. Smuda, wraz z PZPN-em, milczą w sprawie Acquafresci, więc prawdopodobnie nie ma co liczyć na zmianę decyzji.

Takich przypadków jest dużo więcej. Nie tracimy być może przyszłych reprezentantów dlatego, że wybierają inne kadry, problem polega na niepodejmowaniu żadnych działań. Można sobie pomyśleć, że i tak piłkarz wybierze lepszą reprezentację, ale nie dowiemy się, jeżeli nawet nikt nie spróbuje namówić na grę „dla nas”. Jeżeli nic się nie zmieni i „werbowaniem” będzie zajmował się jeden człowiek, który, w przeciwieństwie do naszych działaczy, którzy mają „pełne ręce roboty”, nie zarabia na tym nic, to nie widać pozytywów dla naszej reprezentacji.

Autor: Sędłak Paweł (Pawlo)

Przewiń na górę strony