Nie przegap
Strona główna / Premiership / Przed sezonem: Fulham

Przed sezonem: Fulham

Przed sezonem: Fulham
Pozycja w zeszłym sezonie: 12.

Szanse na wygranie ligi: 750 – 1.

„Niektórzy menedżerowie lubią zmniejszać oczekiwania w stosunku do nich, aby później, gdy okazuje się, że osiągnęli dużo więcej niż od nich wymagano, słuchać pochwał. Ja nigdy nie postępowałem w ten sposób – gdziekolwiek byłem, zawsze podwyższałem oczekiwania, ponieważ piłkarze i kibice muszą wiedzieć, że klub może dużo osiągnąć.”

Tak powiedział niedawno Mark Hughes, kiedy ujawniono, że to on będzie następnym menedżerem Fulham i odważnie ogłosił, że spodziewa się, iż jego drużyna zakończy sezon w górnej części tabeli. Nie jest to jednak najwyższy cel jaki mógł sobie postawić, jeśli zauważymy, że odziedziczył prawie ten sam skład, który dwa lata temu zdobył 7. pozycję w Premier League i prawdopodobnie zakończyłby poprzedni sezon na podobnym miejscu, gdyby ich skład nie został dodatkowo osłabiony przez występy w Lidze Europy UEFA.

Jednak z drugiej strony, jest to śmiały cel, gdyż jego osiągnięcie będzie wymagało co najmniej dorównania sukcesom Roya Hodgsona. I znów – gracze Fulham mogą zrobić to stosunkowo łatwo, to pracowita banda, która jest zadowolona za stylu gry ostatnich kilku lat, więc będą bardzo szczęśliwi, kontynuując grę w tym samym duchu. Ale czy Hughes im pozwoli? Z pewnością wyobrażasz sobie, że zostanie przy obecnej, solidnej obronie, zwłaszcza, że z takim trudem starał się uformować ją w Manchesterze City. Mark Schwarzer może jeszcze dać się skusić Arsenalowi, ale pomimo tego, że radził sobie bardzo dobrze na Craven Cottage (do Fulham trafił na zasadzie wolnego transferu) nie jest niezastąpiony. Warto też wziąć pod uwagę hojne fundusze na transfery, które Mohamed Al Fayed zgodził się udostępnić nowemu menedżerowi.

Fulham będzie starał się kontynuować postępy, które zrobili w ciągu ostatnich dwóch lat i zakraść się nieco bliżej czołowych drużyn, być może po to, by zrealizować pozornie absurdalną ambicję Mohameda Al Fayeda, którą zadeklarował w 1997 roku, gdy przejął klub – by stać się „Manchesterem United południa”.

Fundusze transferowe Fulham nie będę jednak aż tak wygórowane jak te w Manchesterze City, które stały się obciążeniem dla Hughesa. Jest bardziej prawdopodobne, że Hughes odnowi kontakty, które pozwoliły mu ściągnąć do Blackburn takich piłkarzy jak Christopher Samba, Ryan Nelsen i Benni McCarthy. Może to być tylko z korzyścią dla klubu, który, pomimo w większości bardzo dobrych występów w ostatnich dwóch latach, będzie miał możliwość ich udoskonalenia.

Jak podkreślił Hughes, Fulham mógłby wzmocnić atak. Ich czołowy zdobywca bramek, Bobby Zamora, w zeszłym sezonie trafił tylko osiem razy; drużyna nie potrafiła odnaleźć drogi do bramki przeciwnika w szesnastu na trzydzieści osiem spotkań, co było drugim z najgorszych wyników w Premier League. Andy Johnson teoretycznie mógłby przezwyciężyć kontuzje utrudniające mu grę już od trzech lat i odzyskać dawną formę, jednak mało prawdopodobne jest, że manager będzie liczył, że tak się stanie i z pewnością sprowadzi do klubu przynajmniej jednego napastnika. Craig Bellamy dobrze by pasował do drużyny pod warunkiem, że potrafiłby wcisnąć się w ich strukturę płac, tak odmienną od tej w City. Należy jednak pamiętać, że gdyby trafił do Fulham, byłby raczej uzupełnieniem Simona Daviesa niż napastnikiem w pełnym znaczeniu tego słowa. Tak czy inaczej, Hughes na pewno będzie szukał kogoś w stylu Roque Santa Cruza. Piłkarzom Fulham udało się zdobyć tylko cztery gole w zmaganiach z czołowymi drużynami – mniej zdobyli tylko gracze Birmingham – i trener z pewnością będzie starał się podwyższyć tą statystykę.

W miarę jak Hughes będzie starał się upiększyć ten wynik, a także zaliczyć więcej zwycięstw na meczach wyjazdowych, ciekawie będzie obserwować jak używa do tego Clinta Dempseya i/lub Zoltána Gerę – żaden z nich nie jest bowiem klasycznym napastnikiem ani typowym skrzydłowym. Jednakże obaj zapewniali tej drużynie przez ostatnie dwa lata solidność, pilnie cofając się do pomocy w razie potrzeby, gdy przeciwnicy przejęli piłkę, przeskakując pomiędzy liniami i przeprowadzając wspólne akcje z Murphy’m, Damienem Duff’em, i tak dalej. Gdyby Hughes zmienił taktykę Fulham w prostsze 4-4-2, kto wie, może mogłoby zadziałać.

Tym, co prawdopodobnie się nie uda, będzie namówienie Murphy’ego, Brede Hangelanda czy Aarona Hughesa na, powiedzmy, bardziej agresywną grę. Piłkarze Fulham zarobili mniej kartek niż jakakolwiek inna drużyna i spowodowali najmniej rzutów karnych w zeszłym sezonie, jednak byli bardzo łatwi do pokonania. Dręczyli i atakowali przeciwników ‘inteligentnie’. Nie ma potrzeby by szczekali i gryźli jak Blackburn, który zakończył rozgrywki na dole tabeli dyscyplinarnej cztery sezony z rzędu za panowania Hodgsona, ale gdyby tak miało być, trzeba by zmienić sposób działania kilku bardziej intelektualnych piłkarzy.

Hughes jest inteligentny. Miejmy nadzieję wystarczająco inteligentny, by uszanować to, co zostawił mu jego bardzo doświadczony poprzednik i, dysponując o wiele większymi funduszami niż Hodgson, aby kontynuować rozwój drużyny. Dziesiąte miejsce (co najmniej!) to pozycja, jaką Fulham powinien zająć w tym roku.

Przewiń na górę strony